NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Cameron, Miles - "Straszny smok"

Kosik, Rafał - "Różaniec"

Ukazały się

Meyer, Marissa - "Cinder"


 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Orbitowski, Łukasz - "Exodus"

 Kossakowska, Maja Lidia - "Zakon Krańca Świata", tom 2 (wyd.3)

 King, Stephen & Chizmar, Richard - "Pudełko z guzikami Gwendy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Norweski dziennik 3: Północne wiatry" (twarda)

 Duncan, Alexandra - "Głęboka próżnia"

Linki



Tevis, Walter - "Przedrzeźniacz"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Artefakty
Tytuł oryginału: Mockingbird
Tłumaczenie: Robert Waliś
Data wydania: Lipiec 2015
ISBN: 978-83-7480-550-6
Oprawa: twarda
Format: 135x215
Liczba stron: 240
Cena: 35,00 zł
Rok wydania oryginału: 1980



Tevis, Walter - "Przedrzeźniacz"

Nowy otępiały świat


Robert Spofforth, robot marki 9, pełni z pozoru odpowiedzialną rolę dziekana na nowojorskim uniwersytecie. Obdarzony pięknym czarnoskórym ciałem oraz, podobnie jak swoich sto nieżyjących już odpowiedników, metalowym mózgiem wzorowanym na umyśle genialnego inżyniera nazwiskiem Paisley, Spofforth odziedziczył po ludzkim pseudoprzodku inteligencję, zdolność gry na pianinie (choć na świecie od dawna nie ma żadnego pianina) oraz skłonności depresyjne. Na uczelni wylądował po okresie treningu w szkole z internatem dla ludzi, pełnieniu roli nadzorcy w fabryce mlecznych syntetyków, byciu prezesem korporacji produkującej myślobusy i zarządzaniu Kontrolą Populacji. Biorąc pod uwagę to, że praca dziekana w praktyce sprowadza się do przyglądania bezmyślnym, otępiałym od marihuany i regularnie przyjmowanych tabletek zwanych soporami studentom, spędzającym czas na uniwersytecie na oglądaniu filmów erotycznych i idiotycznych programów telewizyjnych, trudno się dziwić, że robot próbuje pewnej bezgwiezdnej nocy skoczyć z dachu Empire State Building. Próba kończy się niepowodzeniem, podobnie jak wszystkie poprzednie. Konstruktorzy Spoffortha, świadomi smutnego końca jego poprzedników Marki Dziewięć, umieścili w mózgu wiecznie młodego androida bezpieczniki uniemożliwiające popełnienie samobójstwa.
Świat przedstawiony w „Przedrzeźniaczu”, pochodzącej z 1980 roku powieści praktycznie nieznanego u nas (nie licząc pojedynczego wydanego już prawie 20 lat temu opowiadania) amerykańskiego pisarza Waltera Tevisa nie napawa optymizmem. Antyutopijną rzeczywistość XXV wieku wypełniają oszołomieni, nauczeni bezmyślności ludzie, którzy dawno zagubili jakąkolwiek ciekawość czy nawet niezbyt zaawansowaną wiedzę, oraz dziesiątki nieskomplikowanych, często popsutych robotów usługowych. Inercja i stopień zdegenerowania społeczeństwa wskazują na nieodległy koniec cywilizacji, podobnie zresztą jak rzucający się w oczy brak dzieci. Nawet mechanizmy kontroli jednostek ludzkich, paradoksalnie oparte na świętych zasadach Prywatności i Indywidualizmu i rzekomo nadzorowane przez roboty zwane Wykrywaczami, zdają się być raczej reliktami przeszłości. Nieoczekiwana wątła nadzieja na zmianę pojawia się, gdy ze Spofforthem kontaktuje się młody Paul Bentley, człowiek, który odkrył na nowo zapomnianą od dawna przez ludzkość umiejętność – nauczył się czytać.
„Przedrzeźniacz” w oczywisty sposób zawdzięcza wiele wielkim antyutopiom I połowy XX wieku. Od Huxleya pożycza postęp technologiczny jako źródło otępienia i bezczynności jednostek, których egzystencja opiera się na łatwym seksie i chemicznych środkach odurzających. Od Orwella zmechanizowany i bezwzględny wymiar sprawiedliwości, choć tym razem rolę Wielkiego Brata okazuje się w pewnym sensie pełnić zdesperowany android. Zapożyczenia są udane tylko częściowo; powieść momentami uderza pretensjonalnością, skrytą pod cytatami z T.S. Eliota czy Roberta Browninga. Niektóre aspekty świata przedstawionego są też nie do końca spójne: z jednej strony dowiadujemy się o części „niezreformowanej” ludzkości żyjącej w obozach korekcyjnych, z drugiej, uwzględniając ogólne rozprzężenie, trudno sobie wyobrazić to, jak takie obozy mogłyby być nadzorowane.
Nie oznacza to, że „Przedrzeźniacz” nie ma też atutów. Idea modelowanej na ludzkiej inteligencji SI, która nieuchronnie poznaje ludzką rozpacz i uczucie bezcelowości istnienia nie jest co prawda nowa, ale tu stanowi klamrę spinającą całą fabułę. Inteligentnie napisane fragmenty pokazujące, jak mogłoby wyglądać odkrywanie na nowo sensu i znaczenia tekstu pisanego czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem. Warto tu wspomnieć, że Tevis, jako wieloletni nauczyciel angielskiego, niewątpliwie inspirował się zjawiskiem, które postrzegał jako bolesny upadek czytelnictwa wśród młodzieży (już kilkadziesiąt lat temu...).
Z współczesnej perspektywy widać, że trafniejsze futurologiczne analizy można znaleźć choćby w chronologicznie wcześniejszej (zarówno jeśli chodzi o powstanie, jak i o wydanie w Artefaktach) powieści Johna Brunnera „Wszyscy na Zanzibarze”. „Przedrzeźniacz” to jak na razie najsłabsza pozycja w nowej serii Maga, ale świadczy to nie tyle o kiepskości powieści Tevisa, co o wysokim poziomie jej seryjnych towarzyszek. Czekamy na więcej.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2015-07-16 06:22:58
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

nosiwoda - 13:49 22-07-2015
Poza tym, że pisze SF. A przynajmniej pisał. Niektóre jego opowiadania to czyste SF, a niektóre powieści (Stukostrachy? no proszę Was) mają duży komponent SF.

Shadowmage - 16:16 21-07-2015
Ale właśnie potrzebnie, bo to właśnie trochę takie Kingowskie pitu-pitu jest. I nie wiem co ma do rzeczy, że King nie pisze SF. Jest pisarzem, to wystarczający warunek, by robić porównania :)

Ciacho - 11:15 21-07-2015
Janusz S. pisze:Brunner był znakomity. Gibson bardzo dobry, chociaż każda kolejne część trylogii była słabsza od poprzedniej. Tepper - niby nie w moim guście, o powolnej narracji, ale coś w niej jest, sam nie wiem co - będę chyba czytał drugi raz. Tevis - nudy, znane schematy i bezsensowne założenia (SPOILER: jak to jeden robot przypadkiem załatwił cały świat i nikt nie zauważył, bo wszyscy byli na prochach i gapili się w TV). Smitha jeszcze nie czytałem, bo na razie zająłem się Brianem McClellanem.


Zgadzam się z Tepper. Książka bardzo dobra, czyta się szybko i z chęcią, ale ciężko określić, co w niej tak naprawdę siedzi - mi się podobało językowo i pod względem kreacji świata i postaci, ale to za mało, co można by dodać.
Gibson - nie przekonuje mnie w ogóle i nie chce mi się po to sięgać,
Brunner - genialny,
Smith - z tym to ja raczej poczekam, aż się pojawi kilka recenzji, bo nie przywykłem sięgać po opowiadania nieznanego mi autora. Same opowiadania też ciężej przyswajam. Ale zobaczymy. Może się przekonam.

Shadowmage pisze:Co prawda czytałem "Przedrzeźniacza" tuż po Brunnerze, ale chyba jestem na tyle oczytany, żeby móc ocenić obie pozycje niezależnie. Pewnie, na tle "Wszystkich na Zanzibarze" powieść Tevisa wypada blado; ale ona po prostu plasuje się gdzieś na środku skali. Zresztą "Trawę" czytałem kilka miesięcy temu, a też uważam ją za znacznie lepszą.
Wydaje mi się, że nie zgadzam się z Januszem S. co do natury szczegółowych zarzutów, ale ogólna ocena jest dość podobna. Dla mnie "Przedrzeźniacz" ma pomysły i zamysł, ale niedopracowane i podane w zgranej formie. O ile się nie mylę, zgranej już w momencie pisania powieści.


Spoko, nie twierdzę, że nie jesteś oczytany, ale czasem człowiek zachwyci się tak książką, że nie potrafi jasno myśleć oceniając następne z tego samego gatunku. :D Oczywiście żart. Sprawdzę samemu Tevisa i zobaczymy.

Shadowmage pisze:Z drugiej strony się nie martw. Lubisz Kinga, może i to ci się spodoba :)


Pijesz do tego Kinga całkiem niepotrzebnie. ;) Poza tym King nie jest pisarzem sf.

Shadowmage - 01:00 21-07-2015
Ciacho:

Co prawda czytałem "Przedrzeźniacza" tuż po Brunnerze, ale chyba jestem na tyle oczytany, żeby móc ocenić obie pozycje niezależnie. Pewnie, na tle "Wszystkich na Zanzibarze" powieść Tevisa wypada blado; ale ona po prostu plasuje się gdzieś na środku skali. Zresztą "Trawę" czytałem kilka miesięcy temu, a też uważam ją za znacznie lepszą.
Wydaje mi się, że nie zgadzam się z Januszem S. co do natury szczegółowych zarzutów, ale ogólna ocena jest dość podobna. Dla mnie "Przedrzeźniacz" ma pomysły i zamysł, ale niedopracowane i podane w zgranej formie. O ile się nie mylę, zgranej już w momencie pisania powieści.
Z drugiej strony się nie martw. Lubisz Kinga, może i to ci się spodoba :)

Janusz S. - 15:03 20-07-2015
Ciacho pisze:Kurczę, powiem Wam, że mnie zmartwiliście nieco, bo ja nastawiam się od początku na bardzo dobrą i zajmującą książkę, a tymczasem Wy piszecie, że jest średnio. A może to ta siła Brunnera nad Wami ciąży i przysłania bardziej obiektywną ocenę, a nie taką przez pryzmat lepszego dzieła innego autora? W każdym razie nie zniechęciliście mnie na tyle, ażebym powstrzymał się przed sięgnięciem i sprawdzeniem samemu. Co z tego wyjdzie to już czas pokaże.

Brunner był znakomity. Gibson bardzo dobry, chociaż każda kolejne część trylogii była słabsza od poprzedniej. Tepper - niby nie w moim guście, o powolnej narracji, ale coś w niej jest, sam nie wiem co - będę chyba czytał drugi raz. Tevis - nudy, znane schematy i bezsensowne założenia (SPOILER: jak to jeden robot przypadkiem załatwił cały świat i nikt nie zauważył, bo wszyscy byli na prochach i gapili się w TV). Smitha jeszcze nie czytałem, bo na razie zająłem się Brianem McClellanem.

Ciacho - 11:30 20-07-2015
Kurczę, powiem Wam, że mnie zmartwiliście nieco, bo ja nastawiam się od początku na bardzo dobrą i zajmującą książkę, a tymczasem Wy piszecie, że jest średnio. A może to ta siła Brunnera nad Wami ciąży i przysłania bardziej obiektywną ocenę, a nie taką przez pryzmat lepszego dzieła innego autora? W każdym razie nie zniechęciliście mnie na tyle, ażebym powstrzymał się przed sięgnięciem i sprawdzeniem samemu. Co z tego wyjdzie to już czas pokaże.

Janusz S. - 10:35 20-07-2015
Dalej nie chwytam, ale zostawmy już ten temat albo zostaniesz solipsystą.

Shadowmage - 23:38 19-07-2015
Trochę tak.
U mnie różnica jest w pewien sposób istotna: przy książce nudnej muszę się zmuszać do lektury, czytanie książki nieciekawej nie boli :P

Janusz S. - 14:35 19-07-2015
Shadowmage pisze:Założenia jak założenia, gorzej, że nie do końca są wewnętrznie spójne. Czy jest nudna? Raczej nie, bo przy tak niewielkiej objętości nie zdążyłem się znudzić :D Prędzej po prostu nieciekawa.

A zdążyłeś się znieciekawić? Różnica znaczeniowa tych dwóch słów wydaje mi się pomijalna, czyli dyskutujemy o Nietzschem. :wink:

Shadowmage - 13:11 19-07-2015
Założenia jak założenia, gorzej, że nie do końca są wewnętrznie spójne. Czy jest nudna? Raczej nie, bo przy tak niewielkiej objętości nie zdążyłem się znudzić :D Prędzej po prostu nieciekawa.

Janusz S. - 12:26 19-07-2015
Nie podobało mi się. Nie wiem czy to najsłabsza pozycja w Artefaktach, ale książka jest po prostu nudna i oparta na dziwacznych założeniach.

Shadowmage - 18:58 18-07-2015
Dla mnie cała powieść jest nieco, hmm... naiwna, życzeniowa. Niby taki rys jest jedną z cech antyutopii i istniejących w nich bohaterów, ale miałem wrażenie, że jest to niespójne nawet w założonych realiach.
W każdym razie czytałem tuż po Brunnerze i jednak różnica jest spora, na jego tle "Przedrzeźniacz" jest dość prostą i opowiastką wykorzystującą dość popularne motywy. Prawie* się zgadzam ze stwierdzeniem, że to jak na razie najsłabsza pozycja w Artefaktach.

*prawie, bo Gibson to nie moja bajka.

Komentuj


Konkurs

Wykraj "Tekst" Glukhovsky'ego


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"


 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Gaiman, Neil - "Księga cmentarna"

 Carroll, Sean - "Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata"

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

 Golden, Christie - "Arthas. Przebudzenie króla Lisza"

Fragmenty

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Kisiel, Marta - "Dożywocie"

 Kańtoch, Anna - "Niepełnia"

 Hudner, Kennedy - "Cel uświęca środki"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS