NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

de Castell, Sebastien - "Tron tyrana"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Masterton, Graham - "Anioł Jessiki"
Wydawnictwo: Albatros
Tytuł oryginału: Jessica's angel
Tłumaczenie: Piotr Hermanowski
Data wydania: Kwiecień 2015
ISBN: 978-83-7885-582-8
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Liczba stron: 208
Cena: 24,90 zł



Masterton, Graham - "Anioł Jessiki"

Nowe szaty Mastertona


"Anioł Jessiki" Grahama Mastertona to bardzo pozytywne zaskoczenie. Masterton jest świetnym pisarzem, doskonałym rzemieślnikiem, który jednak wpadł w pułapkę powtarzania samego siebie. W większości powieści powtarza schemat fabularny, w którym sceptyczny z początku bohater spotyka się z jakimś starożytnym złem; wraz z rozwojem fabuły bohater akceptuje nadprzyrodzony charakter demona i z pomocą grupy nowych przyjaciół (z połową zapewne zdążył się przespać) ratuje świat przed zagładą. To typowy Masterton. A "Anioł Jessiki"? Zupełnie inna sprawa.

Mamy tu do czynienia z odmienną kreacją bohatera. Tu akcja koncentruje się wokół przygód tytułowej Jessiki, nastolatki, której rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Jessika również ucierpiała w tym wydarzeniu, przez co utyka. Staje się obiektem drwin rówieśników. Pisarz doskonale kreśli delikatną psychikę dziewczyny, jej społeczne problemy i narastający eskapizm. Sytuacji nie poprawia to, że przykładna Jessika staje się ulubienicą nauczycieli, ani to, że otacza się wyimaginowanymi przyjaciółmi pod postacią malowanych przez nią wróżek i elfów. Kiedy niechęć rówieśników eskaluje, ktoś zrzuca dziewczynę ze schodów i biedna bohaterka znów ląduje w szpitalu. Właściwa akcja powieści zawiązuje się po jej powrocie do domu dziadków, kiedy obserwuje niepokojące skutki wypadku: zaczyna słyszeć głosy zza tapety, które wzywają jej pomocy. Dziewczyna postanawia ruszyć w wyprawę "po drugiej stronie tapety" i zmierzyć się z narastającym tam złem.

Różny jest więc schemat fabuły, różny bohater, różna też konwencja. Masterton tym razem nie realizuje wyznaczników gatunkowych typowych dla horroru. Owszem, jest tu zło, jest zagrożenie czyhające na bohaterkę i jej przyjaciela, ale wydają się one baśniowe a przez to mało groźne. W tym leży powód, dla którego część czytelników (i większość fanów) Mastertona może poczuć się rozczarowana - doświadczenie lektury zmienia się mocno właśnie pod wpływem dystansu, jaki dzieli nas od bohaterów. W innych, bardziej sztandarowych powieściach brytyjskiego mistrza horrorów, zagrożenie pojawia się w świecie realistycznym, podobnym do tego, jaki znamy zza okna. Łatwiej utożsamiać nam się z bohaterami obracającymi się w takim świecie, łatwiej integrować z nimi emocjonalnie i przeżywać ich strach jako nasz własny. Z Jessiką będzie to trudne, nie tylko dlatego, że jest nastolatką, ale przede wszystkim dlatego, że bliżej jej do Alicji z Krainy Czarów, niż do nas. Świat, który przemierza przez większą część powieści, nie jest naszym światem, a zło w nim rosnące nie wydaje się groźne dla nas.

W „Aniele Jessiki” Masterton eksperymentuje. Wydaje się, że autor sam do końca nie był pewien efektów owego eksperymentu, przez co dostajemy powieść nieco wychudzoną. To raptem 200 stron małego formatu. A przecież wprowadzenie nowego, „zatapetowego” świata dało możliwość malowniczych opisów fantastycznej krainy. I autor z tych możliwości skwapliwie korzysta, dając nam nieraz popis plastycznej fantazji. Niestety dzieje się tak kosztem dynamiki i to kolejna – tym razem negatywna – zmiana wobec Mastertonowego szablonu. Rzeczywiście „Anioł Jessiki” jest nieco statyczny, choć wydawałoby się, że realizowany tu pomysł podpowiada inne rozwiązanie. Może zabrakło trochę śmiałości czy konsekwencji? W każdym razie efekt jest odświeżający, ciekawy i wart uwagi, choć nie wolny od błędów.


Autor: Aleksander Krukowski
Dodano: 2015-07-02 14:37:50
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS