NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

Linki

Mather, Matthew - "Kroniki Atopii"
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Tytuł oryginału: Atopia Chronicles
Tłumaczenie: Jędrzej Polak
Data wydania: Maj 2015
ISBN: 978-83-7976-271-2
Oprawa: miękka
Format: 125x195 mm
Liczba stron: 656
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2012



Mather, Matthew - "Kroniki Atopii"

Fabuła „Kronik Atopii” rozgrywa się w przyszłości. Ludzkość znajduje się po wojnach i kataklizmach. Kurczą się zasoby, nie spada konsumpcja. Tytułowa Atopia to pływające państwo-miasto, na którym prowadzone są badania nad nową technologią, która – jak to bywa w takich powieściach – okazuje się zarówno szansą, jak i zagrożeniem. Bohaterów można podzielić na dwie grupy, zgodnie z podziałem samej powieści, która składa się z kilku opowiadań spiętych klamrą fabuły. Niezbyt to szczęśliwa konstrukcja, moim zdaniem. Akcja utworów dzieje się równolegle, w pewnych momentach zderzają się ze sobą, splatają. Formalnie wygląda to nieźle i jest sprawnie wykonane. Gorzej nieco z sensem takiego rozwiązania. Mogę się domyślać, że najpierw powstały opowiadania, a potem autor doszedł do wniosku, że dobrze mu poszło i może warto to jakoś połączyć ze sobą w powieść.

Bohaterami opowiadań są zapracowana i niedoceniana oraz sfrustrowana pracowniczka marketingu; szef ochrony Atopii (już bardziej stereotypowego nazwiska autor nie mógłby znaleźć: Strong), próbujący znaleźć szczęście dla żony; miliarder próbujący uniknąć śmierci, którą przewiduje, dzięki technologii; dwudziestojednolatek pogrążony w czymś w rodzaju rozszerzonej rzeczywistości wirtualnej; para odpowiedzialna za wdrażanie nowej technologii. Łączy ich poszukiwanie rozwiązania życiowych problemów, które w takich czy inny sposób może im zaoferować technologia rozproszonej świadomości i wielowszechświata. I na takim poziomie – skupieniu się autora na czysto indywidualnym podejściu do interakcji człowieka z nową technologią, która, jak wspomniałem, może być szansą, ale i zagrożeniem – część opowiadaniowa „Kronik...” daje radę. Nie rzuca na kolana bystrością obserwacji. Ani nie zachwyca szczególnie nowatorskim, czy nawet głębokim podejściem do koncepcji wielowszechświata lub rozproszonej świadomości. Brak jest w tym pożądanej przez najniżej podpisanego czytelnika drapieżności. Jakiegoś konceptu, kojarzącego się z wariantem cyberpunkowej anarchii, idei zwodniczej wolności płynącej z przełamania barier technologicznych. Czegoś, co zaproponował Dukaj w „Czarnych oceanach”, czy Watts w „Trylogii Ryfterów”. Ale jest to przyzwoicie wykonane i gwarantujące przyjemnie spędzony czas. Czasami wystarczy tylko tyle. Mnie było szkoda zmarnowanego potencjału, poprawności i zachowawczości w kreacji.

Pewien dysonans wprowadza powieść. Ponieważ autor inaczej już w niej rozłożył akcenty. Pojawiają się nowi bohaterowie. Znika jednak wspomniane skupienie się na indywidualnej interakcji człowieka i jego problemów z technologią/lekarstwem. Nowi bohaterowie nie są już najważniejsi, gdyż rozgrywka przenosi się na nowy poziom. Teraz zaczyna już chodzić o przyszłość ludzkości. A trudno mi jest przejmować się losami ludzkości przy takim ułożeniu fabularnych klocków. Zresztą, obstawiam, że niewielu znajdzie się czytelników, którzy w trakcie lektury będą trzymać kciuki – żeby ludzkość przetrwała. Może w USA, może w przypadku zaczadzenia pulpą hollywoodzkich filmów. Zatem pozostało mi tylko oczekiwanie na wyjaśnienie wszystkich tajemnic. A tętno czytelniczej przyjemności spadło do poziomu cierpliwego przewracania kolejnych kartek.

Proszę mnie źle nie zrozumieć. To nie jest zła książka. Jest „tylko” poprawna. A bardziej doświadczeni czytelnicy z większością tych pomysłów już się zetknęli, w lepszym wykonaniu, chociażby w przywołanych powyżej tytułach. Zatem nawet nie zaskoczy aż tak bardzo, jak zapewne oczekiwałby autor. Książkę nieźle się czyta, choć narracja jest podzielona między kilka postaci. Nie byłoby to problemem, gdyby były ciekawie napisane, różniące się między sobą – tak nie jest. Zakończenie pozwala na kontynuację powieści. Zwłaszcza że nie wszystko zostało wyjaśnione i wątpię, aby autor tak bardzo wierzył w inteligencję czytelników, zostawiając im niewyjaśnione wątki. Nie znalazłem informacji o przewidywanej kontynuacji, ale i niespecjalnie jej poszukiwałem. Jednocześnie nie wykluczam sięgnięcia po ciąg dalszy.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-06-14 23:15:02
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Ciacho - 11:58 15-06-2015
Bardzo dobra recenzja książki, którą mam ochotę przeczytać i przeczytam, mimo że nie opływasz w recenzji w zachwytach. :) Jednakże jestem nieco zaskoczony formą książki, bo byłem pewien, że to sama powieść. Czy to wygląda podobnie, jak u Bacigalupiego z UW, czy jednak powiązania między opowiadaniami i powieścią są znacznie mocniejsze?

Spriggana - 13:34 15-06-2015
Forma książki wynika po części z tego, że faktycznie pierwotnie to było sześć nowel(ek?) opublikowanych osobno, a potem wyszły razem w jednym tomie. Ale już z przeplatania się wątków w pierszych opowiadaniach sądzę że to „poszerzenie akcji”, że tak to określę, było zaplanowane.
Tom drugi – „The Dystopia Chronicles” – został wydany w zeszłym roku, trzeci jest w planach, ale czy Czwarta Strona będzie zainteresowana – trudno powiedzieć.
I jeszcze odnosząc się do jednej z kwestii przytoczonych w recenzji: braku anarchii i czy „ducha cyberpunku” – mówimy o technologii jeszcze nieoddanej do szerokiego użytku, opracowanej i ściśle kontrolowanej przez korporację…

romulus - 17:02 15-06-2015
Może zatem autor najlepsze (dla mnie) zostawił na kontynuację. :) Książka warta przeczytanie, a uczucie zawodu - generalnie - wynika z tego, że widać, iż mogło być lepiej.

Ciacho - 10:43 16-06-2015
Fajna cegiełka z tego, bo miałem w ręce będąc w empiku. Druk nie za wielki, parę dni na czytanie zejdzie. Ale okładka bardzo mi się podoba, o ile się nie mylę to Crayona. :)

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"


 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS