NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"


 Sanderson, Brandon - "Słowa światłości" (twarda okładka)

 Knaak, Richard A. - "Malfurion" (Blizzard Legends)

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 North, Claire - "U schyłku dnia"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Atwood, Margaret - "Opowieść Podręcznej" (2020)

 Cummings, Lindsay; Alsberg, Sasha - "Nexus"

Linki

Weeks, Brent - "Okaleczone oko"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Saga Powiernika Światła
Tytuł oryginału: The Broken Eye
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Data wydania: Luty 2015
ISBN: 978-83-7480-533-9
Oprawa: miękka
Liczba stron: 992
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2014
Tom cyklu: 3



Weeks, Brent - "Okaleczone oko"

„Okaleczone Oko” to trzecia część kolejnego cyklu Brenta Weeksa pt. „Powiernik Światła”. Ponoć całość została pomyślana jako trylogia. Tymczasem na 2016 r. zapowiadana jest kolejna część pt. „The Blood Mirror”. Po lekturze „Okaleczonego Oka” nabrałem wątpliwości, czy rzeczywiście wszystko skończy się na czterech częściach. Wydaje mi się, że popularność serii mogła autora natchnąć do jej dalszego rozdymania. Za worek dolarów więcej. Bo i po cóż zarzynać kurę znoszącą, najwidoczniej, złote jaja?

Jako czytelnik znudzony ciągnącymi się cyklami zaliczającymi nieuchronny spadek jakości z każdym kolejnym tomem (z kilkoma wyjątkami) – nie jestem tym zachwycony. Ale jestem najwidoczniej w mniejszości. Choćby w serwisie Goodreads cykl ten trzyma się mocno, sądząc po ilości ocen i ich średniej. Tymczasem trzeci tom powieści jednak nieco zawodzi i najwyższe noty wydają się mocno na wyrost. Fabuła rozpoczyna się po wydarzeniach z tomu drugiego. W finale tomu poprzedniego losy jednego z bohaterów, Gavina, diametralnie się odmieniły. Strącony ze szczytów władzy, skończył jako galernik na statku szalonego pirata. Kolejna kluczowa postać – Kip – również znalazł się w nieciekawym położeniu. Najlepiej z nich wszystkich ma Karis – tej autor na początek sprezentował tylko kryzys tożsamości i tęsknotę oraz zamartwianie się o ukochanego. Inna bohaterka przyciąga uwagę tajemniczej organizacji skrytobójców zwanej Złamane Oko. Co ciekawe, w cień zostaje usunięty Czarny Charakter, a akurat jemu planowałem kibicować. Bo jednak w takich cyklach fantasy, nawet najbardziej schematyczny czarny charakter podoba się najniżej podpisanemu bardziej od tych wszystkich szlachetnych i niepokalanych, którzy muszą uratować ludzkość, świat, magię, miłość, rannego pieska. To na nich spoczywa ta nieznośnie infantylna odpowiedzialność za wszystko. A taki czarny charakter przy natchnionych misją sztywniakach ma spore pole do popisu i fabularnej zabawy, co – moim zdaniem – bardzo rzadko wykorzystywane jest w fantasy ukazującej się w Polsce (lub w tej, która wpada w moje ręce).

Nie inaczej jest u Weeksa, gdzie wszyscy, po dukajowemu, zamarzli w swoich formach postaci. W pierwszej części autor zaproponował czytelnikom fajnego fabularnego twista i dawało to jakąś nadzieję, że pisarz spróbuje zamieszać w tych zastałych fantastycznych kliszach. Ale, niestety, nadzieja szybko umarła i Weeks serwuje tak naprawdę fantasy, którą wszyscy znają, bo już gdzieś to czytali. Co mu jednak przyznać należy – pisarzem jest może nie wybitnym, ale rzemieślniczo sprawnym. Dlatego powieść czyta się bez bólu. W zasadzie decyduje o tym dynamika fabuły i postaci – zderzenie ich z nowymi wyzwaniami poprzez np. radykalną zmianę ich losów (jak w przypadku wspomnianego Gavina). Nie dajcie się jednak oszukać: to, że bohaterowie znaleźli się w takich a nie innych punktach zwrotnych, nie wpływa za bardzo na zmianę ich charakterów. A w samej fabule więcej jest przygodowej akcji, niż rozwijania wątku głównego. W zasadzie dużo się w tej powieści dzieje tylko na pozór. Najwidoczniej autor celowo postanowił to uczynić. Między innymi dlatego nie wierzę, że czwarta część wszystko zakończy.

Zaletą czytania takich cykli fantasy jest to, że czytelnik się wyrabia i w końcu łapie się na tym, że rozpoznaje, kiedy autor celowo przewleka fabułę, aby ją przedłużyć, skoro jej popularność rośnie lub utrzymuje się na takim poziomie, że opłaca mu się pisać tom za tomem. Jestem niemal pewien, że dlatego w tej powieści mało jest Czarnego Charakteru. Naprawdę nie widzę tego, jak w rzekomo finałowym tomie wyskoczy nagle zza węgła i dojdzie do jakiegoś Finałowego Starcia zakończonego – w co akurat nie wątpię w ogóle – zwycięstwem Dobrych. Wprowadzanie w każdym kolejnym tomie nowych wątków to też zabieg służący wydłużaniu fabuły. Robert Jordan był w tym mistrzem, a Weeksowi jednak do niego jeszcze daleko. Opieram to na czysto subiektywnym wrażeniu. Robert Jordan zapychał fabułę rozbudową świata i kolejnych postaci. I nie chodziło tylko o rozpisywanie się o fałdach na sukniach wkurzonych dam. U Weeksa natomiast wprowadzanie kolejnych postaci i wątków wydawało mi się nieco sztuczne i naciągane, jakby autor dopiero w trakcie pisania wpadł na pomysł, aby „urozmaicić” fabułę. Ale jako zaletę warto odnotować, że mimo to u Weeksa nie było to tak irytujące jak w „Kole Czasu” Jordana. Może to kwestia czytelniczych oczekiwań.

Reasumując, wszystkie te nowe wątki wprowadzone do powieści, brak rozwijania w istotnym kierunku wątku głównego, służą testowaniu czytelników. Jeżeli sprzedaż trzeciej części będzie zadowalająca, autor napisze bez wątpienia część piątą i szóstą. Jeśli się mylę – wszystkim wyjdzie to na dobre, bo jakimś cudem w czwartej części powitamy finał cyklu. Jest na to szansa – nikła. Bowiem każdy kolejny tom tego cyklu to opasła księga, nawet uwzględniając format i „odliczając” dodatki. Zatem może autorowi uda się zmieścić. Ale nie będę się łudził. Mimo wszystko jednak powieść czyta się dobrze – jest sprawnie napisana, humor momentami ratuje akcję. Z pewnością każdy, kto wciągnął się w tomie pierwszym, kontynuował w tomie drugim – przy trzecim nie będzie zanadto zawiedziony (poza „rozwodnieniem” fabuły) ani nie potrzebuje zachęty. Jednak Weeks nie ma talentu na miarę Kate Elliott, a sama fabuła nie ma potencjału na rozwijanie w kolejnych tomach. Chyba że przez „pączkowanie” kolejnych wątków dopisywanych „w biegu”.

Wreszcie na finał: może się mylę, ale autor chyba wpadł w pułapkę związaną ze stworzonym przez siebie systemem magii. W pułapkę, w którą wpadnie również wcześniej czy później Brandon Sanderson ze swoim nowym cyklem. Przedstawianie tak skomplikowanego systemu, jego objaśnianie, zdradzanie tajników w dodatkach – sprawi w końcu, że autor odetnie sobie możliwość zaskoczenia czytelników. Bo nie będzie już czym. Chyba że całkowitym zignorowaniem stworzonego systemu, ku rozpaczy tych, którzy próbowali to wszystko pojąć. Ja do nich nie należę. Podobnie jak w przypadku dwóch części „Archiwum Burzowego Światła” Sandersona (który też kombinuje z opisywaniem tej mechaniki), tak i u Weeksa pozostaję w błogiej nieświadomości tego, jak działa to krzesanie, kolory, luksyny i tym podobne. Może coś przez to z lektury tracę. Ale jednak wydaje mi się, że dzięki tej nieświadomości lepiej się takie powieści czyta.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2015-04-17 10:42:36
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj nowości wydawnictwa Initium


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Chiang, Ted - "Wydech"


 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Fragmenty

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS