NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Erikson, Steven - "Cena szczęścia"

Ukazały się

Corey, James S.A. - "Gry Nemezis"


 Żulczyk, Jakub - "Świątynia" (Agora)

 Morgan, Richard - "Siły rynku" (Mag)

 Bond, Gwenda - "Mroczne umysły"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Świątynia na bagnach"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Szalony mag"

 Gromyko, Olga - "Kroniki Belorskie"

 Peng, Shepherd - "Księga M"

Imprezy

Dni Fantastyki 2019 r.
Od: 2019-07-05
Do: 2019-07-07

Linki

Dukaj, Jacek - "Starość aksolotla"
Wydawnictwo: Grupa Allegro
Data wydania: Marzec 2015
Format: epub, mobi, pdf
Cena: 19,90 zł



Dukaj, Jacek - "Starość aksolotla"

Książka przyszłości, wersja beta


Marketingowa maszyna – którą publikacjami i wypowiedziami wspierał sam autor – kreowała „Starość aksolotla” na książkę 2.0, ebooka otwierającego się na przyszłość i oferującego wielopoziomowe obcowanie z treścią. Tymczasem jest to po prostu niezła nowela Jacka Dukaja w nieco ładniejszym, elektronicznym opakowaniu.

Dwa lata temu Jacek Dukaj zapowiadał „Starość aksolotla” jako lekką i szybką powiastkę o końcu świata, naparzających się robotach i tajemnicy duszy ludzkiej, a książka w międzyczasie pojawiała się w kontekście kilku różnych projektów. Ostatecznie ukazała się wydana przez Grupę Allegro, ale przynajmniej dwie rzeczy z wcześniejszych zapowiedzi się nie zmieniły: nowela dostępna jest tylko w wersji elektronicznej i faktycznie jest o robotach... chociaż z tym naparzaniem to się autor w międzyczasie chyba rozmyślił.
Tym razem rodzima gwiazda fantastyki nie kreuje od zera realiów, nie tworzy też oryginalnej wizji. Ba, sam początek książki jest niemal do bólu klasyczny i nawiązuje do wielu podobnych utworów. Wszystko rozpoczyna się od niewyjaśnionej apokalipsy: ginie całe życie na Ziemi, a tylko nielicznym udaje się przenieść obrazy osobowości do sieci. By zaznać chociaż namiastki życia i ruchu, wykorzystują różnorodne roboty pozostałe po ludzkiej cywilizacji. I tęsknią za przeszłością, za światem utraconym.
Niezłym wprowadzeniem do opowieści jest przygotowany przez Platige Image spot promujący książkę. Co prawda tylko aluzyjnie nawiązuje do fabuły, ale oddaje ducha i przesłanie „Starości aksolotla”; pomijając już, że jest po prostu świetnie wykonany. Gdyby takich powiązanych multimediów było więcej, to może faktycznie można by było mówić o książce cyfrowej 2.0.


Fabuła noweli (ten termin pasuje bardziej niż powieść ze względu tak na objętość, jak i liczbę wątków) przesiąknięta jest melancholią i nostalgią. Istotną rolę odgrywają dylematy związane z osobowością postaci-robotów. Czy nadal są ludźmi, czy tylko uproszczonymi awatarami nieistniejących umysłów? Czy należy dążyć do odtworzenia świata przeszłości, czy iść do przodu w mechanicznym świecie? „Starość aksolotla” stawia wiele podobnych pytań, nie udzielając przy tym jednoznacznych odpowiedzi.
W tym fatalizmie i zagubieniu, poszukiwaniu sensu w egzystencji, blisko Dukajowi do tego, co w swych utworach kreuje Peter Watts. Ale to tylko jeden z literackich tropów, którymi podążać może czytelnik. Tym razem rola polskiego autora nie polegała na tworzeniu, a zręcznym łączeniu idei wypracowanych przez innych. Nie obyło się też bez typowego dla Dukaja zastanowienia się nad istotą ludzkiej duszy, kosmicznej perspektywy i kąśliwego komentarza dotyczącego warunkowania człowieka przez kulturę, dominację nastoletnich wzorców.
W szumie wokół utworu (oprócz tradycyjnego pod tytułem „NOWA KSIĄŻKA DUKAJA!!!”) podkreślany był innowacyjny charakter książki, czyli wkroczenie w nową erę książki cyfrowej oferującej wielopoziomowe obcowanie z treścią wykraczającą poza dotychczasowy standard. By niepotrzebnie nie strzępić klawiatury, niech przemówi obraz:


W liczbach przedstawia się to następująco, od razu z komentarzem na temat ich przydatności i wrażeń:
  • 8 ilustracji – z jednej strony ładne i klimatyczne, z drugiej w wersji mobi niewielkie i w odcieniach szarości, co przy ich ogólnie ciemnym kolorze sprawia, że na czytniku niewiele widać. Pełnię widać w kolorowych pdfie i epubie, najlepiej na komputerze lub tablecie. Niemniej jest ich tylko osiem, więc aż tak dużo w wersji czytnikowej się nie traci.
  • 23 logotypy gildii i aliansów – widnieją na końcu tekstu i w przypisach – ot, takie dość proste i zwykle dość klasyczne logo; jako dodatek zbędne. Zafascynują co najwyżej nałogowych graczy MMO.
  • 17 unikatowych exlibrisów – pojawiają się w tekście, są świetnie wykonane i stanowią uzupełnienie tekstu, a wraz z pojawiającymi się obok nich mottami, dodatkowy komentarz. Jedyny bonus będący wartością dodaną do prozy Dukaja.
  • 180 hipertekstowych odnośników – przypisy w ebookach są od dawna, więc to żadna nowość. Wrażenie co prawda robi skala, ale przydatność odnośników jest niewielka. Większość stanowi wyjaśnienia terminów, które nie tylko fani science fiction znają (pierwsze z brzegu: DNA, nvidia, klatka Faradaya, MMO), reszta odnosi się do terminów ukutych przez autora na potrzeby książki. Tylko czasem są one przydatne w zrozumieniu kontekstu, często zresztą niedługo później termin i tak jest wyjaśniony w głównym tekście. Ich przydatność jest więc niewielka, a z czasem bardziej irytują niż pomagają – tym bardziej, że co popularniejsze terminy są linkowane po kilkanaście razy.
  • Projekty robotów wykonane przez Alexa Jaegera – kolejny zbędny dodatek. W formie ebookowej niewiele na nich widać. Jest co prawda odniesienie do strony internetowej, na której modele (całe dwa) są ciut większe i można ściągnąć pliki do wykorzystania w druku 3D. Powiew nowoczesności, który może zafascynować geeków.
Nie wygląda to oszałamiająco, prawda? Przeważają elementy zbędne, nic lub niewiele wnoszące do całości; gadżety, którymi nawet trudno się fascynować. Być może machina marketingowa wyrządziła tytułowi krzywdę, rozbudzając nadzieje i obiecując znacznie więcej, niż faktycznie oferuje. Po naprawdę niewielkich zmianach (wybrać kilka przydatnych odnośników i wrzucić je w przypisy dolne) „Starość aksolotla” mogłaby się ukazać drukiem... i prawdopodobnie – za sprawą licznych grafik – prezentowałaby się znacznie lepiej niż w wersji elektronicznej. Mówiąc krótko, na rewolucję w książce elektronicznej musimy jeszcze poczekać.
„Starość aksolotla” okazuje się więc książką-gadżetem, gdzie niezły utwór literacki jest opakowany w dużą ilość zbędnych sreberek. Przy okazji – także za sprawą nieco łopatologicznego tłumaczenia w przypisach – nowela w wersji Dukaj-lajt, bez konieczności główkowania i rozkładania tekstu na czynniki pierwsze. Tekst jest napisany lekko i, mimo dość ponurej wymowy, z humorem. Gdy jednak zajrzeć pod rozrywkową (jak na tego pisarza) warstwę wierzchnią, widać całkiem spore pokłady filozofii i kwestii, nad którymi warto się zastanowić.
Dla polskich fanów taka forma może przynieść delikatną nutkę zawodu, ale być może cały projekt będzie stanowić udane otwarcie na rynek anglosaski (nie mówiąc o promocji ebookowej platformy Allegro)? Najnowsze doniesienia mówią o premierze 24 marca.



Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2015-03-12 08:01:23
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Kris Of Utumno - 10:04 12-03-2015
Zgadzam się w zupełności. Dodam, że chętnie te hipertekstowe odnośniki widziałbym w powieści Perfekcyjna Niedoskonałość (na której to do przegryzienia się przez warstwę interpretacyjno-językową trzeba zetrzeć sztuczną szczękę) niż na tej mini-powieści.

Janusz S. - 10:57 12-03-2015
Słaba to zachęta do zakupu. Dukaj w wersji "light" pewnie mi nie przeszkodzi, bo niektóre jego książki były za bardzo "hard" jak na mój gust (właściwie to tylko jedna), ale przykre jest to, że wszystkie ewentualne atuty przemawiające za e-bookiem dowolnej generacji zostały w recenzji mocno zdeptane. Chyba jednak poczekam aż wyjdzie drukiem...

Shadowmage - 11:41 12-03-2015
Na razie na wersję papierową się nie zanosi, chociaż moim zdaniem miałaby potencjał: wydać trochę jak "Katedrę".

I nie to, że jestem przeciwko ebookom, bo je lubię. Ale "Starość..." to nic nowego, a nawet pewnie nie forpoczta trendu.

Gavein - 12:06 12-03-2015
Fakt, że wersja drukowana wyglądałaby lepiej i czytelniej mówi sam za siebie. I potwierdza, że trendów nie da się wykreować.

Shadowmage - 13:53 12-03-2015
Gavein pisze: I potwierdza, że trendów nie da się wykreować.
To temat na znacznie dłuższą dyskusję. IMO się da, ale nie jednym produktem, w dodatku o dyskusyjnej innowacyjności.
Tak mi się przypomniało zamieszanie wokół premiery Segwaya.

Janusz S. - 15:26 15-03-2015
Policzyłem przed chwilą na alledrogo ile osób kupiło Dukajowego ebooka we wszystkich dostępnych wersjach - 1512. Jeśli to jedyny kanał oficjalnej dystrybucji, to chciałem zapytać osób bardziej zorientowanych w rynku ebooków - czy uważacie, że to jest/będzie sukces? Wyraźny sygnał dla dalszego rozwoju takiej formy wydawania książek?

toto - 16:26 15-03-2015
Dolicz jeszcze z aukcji zakończonych. Po pierwszej dobie na Świecie czytników podano liczbę ok. 3 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.

e:
Na razie wychodzi coś ok. 6000. Czy to sukces? Trudno mi powiedzieć. Niby była spora promocja, ale były też problemy. Parokrotny falstart (parokrotne zmiany daty premiery), próba sprzedania książki jako czegoś więcej niż elektroniczna książka (co chyba nie do końca wyszło). I choć Dukajowi trudno odmówić, że jest rozpoznawalny poza fandomem, to jednak bazę jego odbiorców stanowią fani fantastyki. I te liczby raczej pokazują przecięcie zbiorów "czytający fantastykę" i "posiadający czytnik". Może za jakiś czas Allegro odważy się podsumować wynik sprzedaży i poda dokładniej liczbę sprzedanych egzemplarzy i skomentuje wynik. Jeśli w podobnej formule (rozpoznawalny autor, tylko ebook, dostępne tylko poprzez allegro) pojawią się niedługo kolejne utwory, będzie można wysnuć wniosek, że akcja okazała się sukcesem.

Janusz S. - 20:47 15-03-2015
toto pisze:Dolicz jeszcze z aukcji zakończonych. Po pierwszej dobie na Świecie czytników podano liczbę ok. 3 tysięcy sprzedanych egzemplarzy.

e:
Na razie wychodzi coś ok. 6000. Czy to sukces? Trudno mi powiedzieć. Niby była spora promocja, ale były też problemy. Parokrotny falstart (parokrotne zmiany daty premiery), próba sprzedania książki jako czegoś więcej niż elektroniczna książka (co chyba nie do końca wyszło). I choć Dukajowi trudno odmówić, że jest rozpoznawalny poza fandomem, to jednak bazę jego odbiorców stanowią fani fantastyki. I te liczby raczej pokazują przecięcie zbiorów "czytający fantastykę" i "posiadający czytnik". Może za jakiś czas Allegro odważy się podsumować wynik sprzedaży i poda dokładniej liczbę sprzedanych egzemplarzy i skomentuje wynik. Jeśli w podobnej formule (rozpoznawalny autor, tylko ebook, dostępne tylko poprzez allegro) pojawią się niedługo kolejne utwory, będzie można wysnuć wniosek, że akcja okazała się sukcesem.

Na forum MAGa AM dawno temu stwierdził, że 3000 egz. to przybliżona granica opłacalności książki drukowanej (o ile czegoś nie pokręciłem) zagranicznego autora. Tu odpadają koszty druku i tłumaczenia, więc z pewnością sprzedaż jest opłacalna, ale nie to jest przecież miarą sukcesu. Nie wiem jaki zwykle nakład mają książki J. Dukaja, a i takie porównanie będzie nie całkiem miarodajne, bo to inna forma. Skoro nikt u nas specjalnie nie chwali się nakładami, to i allegro pewnie się nie pochwali. Twój wniosek z czekaniem w tle jest chyba najrozsądniejszym podsumowaniem, tyle że pozostawia nas tak jakby w punkcie wyjścia... I choć przyznaję ci rację, to liczyłem na jakieś bardziej jednoznaczne diagnozy (zauważ przy tym, że wcale nie twierdzę, że mają być one lepsze czy prawdziwsze).

Shadowmage - 09:33 16-03-2015
Tutaj dochodzą koszty grafik, modelu 3D, spotu - też trochę będą wynosić.

Przy "Lodzie" było trochę danych podawanych, pewnie można je odgrzebać w sieci. Sam dobrze nie pamiętam, ale chyba mowa była o pierwszym nakładzie ok. 7 tysięcy, który rozszedł się szybko (2-3 miesiące) i trzeba było czekać na dodruk, a dynamiczna sprzedaż utrzymywała się do poziomu kilkunastu tysięcy.

Zakładając, że dobrze pamiętam, to sprzedanie 6k ebooka w kilka dni jest przyzwoitym wynikiem. Chyba, bo brak mi wiedzy i danych jak duży to rynek i jego demografia.
Zapewne po początkowym szturmie sprzedaż będzie się utrzymywać na normalnym ebookowym poziomie, czyli będzie rosła raczej powoli, będzie odżywać przy okazji nowych promocji itp.

EDIT: A w wywiadzie dla ŚCz Dukaj podaje kilka pomysłów, które nie zostały/nie mogły zostać zrealizowane. A szkoda, bo IMO właśnie one sprawiłyby, że można byłoby mówić o jakimś nowym pomyśle na ebooka/literaturę.

nosiwoda - 11:38 16-03-2015
Shadow, linkujesz artykuł, pod którym piszesz :D

Shadowmage - 12:00 16-03-2015
Poprawione.

Shadowmage - 08:04 20-03-2015
Aktualizując informacje ponoć w tydzień sprzedało się ok 7000 egzemplarzy, co jest rekordem ebookowym w tak krótkim okresie. Czyli co, jednak sukces?

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Czarcie słowa"


Wygraj "Nie ma czasu"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s08e02)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e01)

 Wywiad z Edem McDonaldem

 Polska fantastyka 2019 r. - co nas czeka?

 Nightflyers - książka i serial

Recenzje

Howard, A.G. - "Alyssa i obłęd"


 Fletcher, Charlie - "Ostatni"

 Scalzi, John - "Upadające imperium"

 Lovecraft, H.P. - "Nemezis i inne utwory poetyckie"

 Vonnegut, Kurt - "Śniadanie mistrzów"

 antologia - "17 podniebnych koszmarów"

 antologia - "Harda Horda"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

Fragmenty

 Schwab, V.E. - "Vicious. Nikczemni"

 Lawrence, Mark - "Koło Osheim"

 Górski, Piotr - "Reguła zakonu"

 Zembaty, Wojciech - "Głodne Słońce. Ołtarz i krew"

 Świerczek-Gryboś, Magdalena - "Openminder"

 Le Guin, Ursula K. - "Nie ma czasu. Myśli o tym, co ważne"

 Majka, Paweł - "Jedyne: Ścieżki krwi"

 Kańtoch, Anna - "Zabawki diabła"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS