NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bradbury, Ray - "Green Town"

Drayden, Nicky - "Overwatch: Bohaterka Numbani"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Elliott, Kate - "Nadciągająca burza"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Elliott, Kate - "Korona Gwiazd"
Tytuł oryginału: The Gathering Storm
Data wydania: Wrzesień 2014
ISBN: 978-83-7506-933-4
Oprawa: miękka
Format: 145×205 mm
Liczba stron: 1110
Cena: 49,90 zł
Rok wydania oryginału: 2003
Tom cyklu: 5



Elliott, Kate - "Nadciągająca burza"

„Nadciągająca Burza”, trzymając się słów samej autorki, miała być przedostatnim tomem cyklu „Korona Gwiazd”. Tak się nie stało. Po tej powieści autorka napisała jeszcze dwie części. Choć, sądząc po ich objętości, można traktować je jako jedną – przynajmniej w porównaniu choćby z „Nadciągającą Burzą”. Myślę, że czytając te książki sukcesywnie w miarę ich ukazywania się na rynku, moja opinia o cyklu byłaby już na tym etapie gorsza. Tak jak pisałem przy okazji recenzji „Dziecka Płomienia”, lektura tylu opasłych tomów potrafi w końcu wywołać przesyt wciąż rosnącym światem, wielością wątków i postaci. Na szczęście w „Nadciągającej Burzy” wszystko zmierza już do ostatecznych rozstrzygnięć. Zatem Autorce udało się uratować cykl przed upadkiem pod ciężarem własnej „fajności”. Oczywiście, wszystko okaże się po zakończeniu lektury ostatniego tomu. Ale sądząc po fabule części piątej, jestem raczej o niego spokojny.

Najbardziej podoba mi się to, że w „Nadciągającej Burzy” poszczególne elementy zaczynają znajdować swój sens i miejsce w obrazie całości. Zarówno jeśli chodzi o kolejne wkraczające na scenę postaci, jak i wydarzenia. Jeśli spojrzeć na wszystko z perspektywy dotychczas przedstawionych wydarzeń, to na przykład, czy przemiana Alaina byłaby tak wiarygodna, gdyby autorka nie opisała tego, co go spotykało po drodze do punktu, w którym znalazł się w finale piątej części? Celowo przywołuję tego bohatera, a nie Liath. Z nią akurat wszystko idzie jak po sznurku. Jej dorastanie do przeznaczenia, odkrywanie siebie i zmienianie się to akurat najbardziej typowy rozwój postaci w takiej epickiej fantasy. A spodziewałem się, że spotka to właśnie Alaina. Tymczasem to on pozostaje wciąż największą niewiadomą, choć – moim zdaniem – jego rola w powieściach wydawała się najbardziej przewidywalna. Autorka prowadziła go przez kolejne wzloty oraz upadki w kierunku dotychczas nieznanym, choć można być pewnym, że niedługo odegra znaczącą rolę.

Fabuła „Nadciągającej Burzy” doprowadzona zostaje do tego, co było zapowiadane w poprzednich powieściach i zostawia czytelników u progu „ostatecznej bitwy”. Wiadomo już, że wydarzeń powstrzymać się nie da, przynajmniej nie tak jak opisywano to w innych cyklach fantasy. Tylko to starcie wcale nie wygląda na jednoznaczną walkę między siłami dobra i zła. Po obydwu stronach znajdują się bohaterowie, którzy nie pozwalają na łatwe szufladkowanie. A nawet ci, którzy wydają się oczywiście źli, jak Hugo, pozostają ciekawymi postaciami. Wprawdzie jego postępki wobec Liath choćby z pierwszej części sagi, nie zostawiają miejsca na wybaczenie i sympatię, jednak z dużą przyjemnością śledziłem to, jak autorka unikała wciskania go w szablon czarnego charakteru. Już bardziej jednoznaczna w poświęceniu się złu jest Anna, choć ta z kolei w oczach czytelnika popełniła mniej złych uczynków, by sobie zasłużyć na miano głównego czarnego charakteru.

Pewnie można to uznać za siłę tego cyklu. Umiejętność tworzenia ciekawych, wielowymiarowych postaci, to jeden ze znaków rozpoznawczych „Korony Gwiazd”. Jeśli chodzi o kreację świata, to autorka oszczędnie, ale konsekwentnie wprowadzała na scenę magię. Wiadomo było (chyba od trzeciej części), że bez dużej ilości magii się nie obędzie w finałowych częściach. O ile w poprzednich powieściach autorka tworzyła dla tej magii interesującą otoczkę nauki (zakazana matematyka i astronomia), tak w „Nadciągającej Burzy” „bajeczny” element magii zawładnął tym elementem kreacji chyba na dobre. Ale to akurat mi nie przeszkadzało za mocno. Acz trochę na pewno, gdyż miałem ochotę na jakieś ambitniejsze rozwinięcie naukowych elementów.

Jeśli chodzi o wykreowany świat – im dalej w fabułę, tym mniej podobieństw do wczesnośredniowiecznej Europy. „Matecznik” całej historii, czyli królestwa pod władaniem króla Henryka pozostał bez zmian – a zatem wciąż pełen analogii do rodzących się królestw na gruzach Imperium Rzymskiego, dążenia do wskrzeszenia cesarstwa. Jednak im dalej od tych krain, tym element fantasy niczym chaos dybiący na obrzeżach porządku stawał się mocniejszy także w kreowaniu świata (kraj Ludzi-Koni, gryfy itd.). Tego za zarzut nie uważam w ogóle, gdyż dodawało to uporządkowanemu pseudośredniowieczu kolorytu. W „Nadciągającej Burzy” bohaterowie powrócili na ziemie króla Henryka i to tam nastąpi centrum kataklizmu. Po nim również tam dojdzie do największych przeobrażeń. Są one nieuchronne, gdyż – jak mi się wydaje – autorka pójdzie krok dalej. Po tym kataklizmie nic nie wróci na dotychczasowe miejsce. Bohaterowie raczej nie rozjadą się do domów z poczuciem dobrze spełnionego przeznaczenia. Przynajmniej nic tego nie zapowiada i oby tak się nie stało. Zatem z dużą ciekawością i niecierpliwością czekam na finał „Korony Gwiazd”. Mam nadzieję, że niezbyt długie to będzie oczekiwanie.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2014-12-02 16:34:31
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS