NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Duszyński, Tomasz - "Impuls"

Kristoff, Jay - "Nibynoc"

Ukazały się

Dukaj, Jacek - "Katedra" (2017)


 Day, David - "Atlas Tolkienowski"

 Smith, Guy N. - "Przeklęci"

 Martin, George R.R. - "Rycerz Siedmiu Królestw" (wyd. ilustrowane)

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Douglas, Ian - "Star Carrier. Mroczny Umysł"

 Mull, Brandon - "Smocza straż"

 Lovecraft, H.P. - "Nienazwane"

Linki



Kołodziejczak, Tomasz - "Biała reduta", część 1
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Kołodziejczak, Tomasz - "Ostatnia Rzeczpospolita"
Data wydania: Listopad 2014
ISBN: 978-83-7964-018-8
Oprawa: miękka
Format: 125×195 mm
Liczba stron: 480
Cena: 39,90 zł
Seria: fantastyczna fabryka



Drugi wywiad z Tomaszem Kołodziejczakiem

Katedra: Gdybyś miał napisać curriculum vitae, jaką profesję wymieniłbyś na pierwszym miejscu: redaktor, wydawca czy pisarz?

Tomasz Kołodziejczak: Jestem spryciarzem i mam stosowne CV na różne okazje. A w życiu robiłem rożne rzeczy, byłem np. nauczycielem i spekulantem książkowym, napisałem też podręcznik do informatyki. Ale dziś jestem wydawcą (komiksy w Egmoncie), który w miarę regularnie pisuje książki fantastyczne.

K: Przeglądając listę utworów nominowanych do nagrody Zajdla z początku lat 90. łatwo zauważyć, że Twoje nazwisko wielokrotnie się tam przewija. Świadczy to zarówno o wysokiej jakości tekstów, ale także o dużej sympatii ze strony czytelników. Czy dzisiaj, z perspektywy czasu nie żałujesz, że nie zostałeś „zawodowym” pisarzem?

TK: Rzeczywiście, opublikowałem wtedy kilka powieści i sporo opowiadań, moje książki ukazywały się w Czechach i Rosji, miałem sporo nominacji. Ale to nie wystarczyło, żeby zostać zawodowym pisarzem, tzn. utrzymywać się z pisania prozy. Żaden z moich kolegów – chyba poza Andrzejem Sapkowskim – wtedy nie był w stanie żyć z pisania. Większość z nas podjęła różne poboczne, choć często związane z branżą wydawniczą aktywności – pracowaliśmy jako dziennikarze, wydawcy, tłumacze, księgarze. Mnie wessało wydawanie komiksów. Przez pewien czas próbowałem łączyć obie aktywności – do Egmontu trafiłem w 1995 r., a przecież dopiero w 1996 r. ukazały się „Kolory sztandarów” nagrodzone potem Zajdlem, a w 1999 r. ich kontynuacja „Schwytany w światła” (też do Zajdla nominowana). Ale kiedy w 1999 r. odpaliliśmy w Egmoncie Klub Świata Komiksu praca wydawcy po prostu mnie pochłonęła. W tych też latach urodziły mi się córki, więc zająłem się także intensywnym życiem rodzinnym – kto ma małe dzieci, wie jak to jest. Musiałem więc podjąć decyzję, co będę robił przez kolejną dekadę – i skoncentrowałem się na pracy wydawcy. Nie żałuję ani trochę, bo miałem możliwość wieloletniej pracy w obszarze moich największych obok fantastyki pasji, czyli przy komiksach i grach planszowych. Zresztą, pisania nie odpuściłem zupełnie, ukazywały się i moje opowiadania, i komiksy z moimi scenariuszami. Np. w 2006 r. znów dostałem nominację do Zajdla za opowiadanie „Piękna i graf”.

K: Niedawno do księgarń trafiła pierwsza część „Białej Reduty”. Czy mógłbyś przybliżyć naszym czytelnikom, jakie jest powiązanie pomiędzy poszczególnymi książkami cyklu „Ostatnia Rzeczpospolita”?

TK: Cykl do niedawna składał się ze zbioru nowel „Czerwona Mgła” i krótkiej powieści „Czarny Horyzont” – przedstawiających i samo uniwersum, i różne przygody głównego bohatera cyklu, królewskiego geografa, Kajetana Kłobudzkiego. Akcja „Białej Reduty” dzieje się po wydarzeniach z tamtych książek, ale można tę powieść czytać niezależnie i to od niej właśnie zacząć przygodę ze światem „Ostatniej Rzeczpospolitej”. Jeśli ktoś woli czytać utwory chronologicznie, to powinien najpierw sięgnąć po „Czerwoną Mgłę”.

K: Pierwsza część "Białej reduty" wydaje się stanowić jedynie przygrywkę do większej całości. Stąd też moje pytanie: kiedy następna część i na ilu się skończy?

TK: „Biała Reduta” będzie trylogią, następny tom ukaże się za rok. W pierwszej części, która właśnie trafiła do księgarń, przedstawiam głównych bohaterów i najważniejsze lokacje, zawiązuję intrygę. Trzeci tom zamknie fabułę książki i rozwiąże wszystkie stawiane przeze mnie zagadki. Myślę też – bo ja już znam zakończenie – że zaskoczy czytelników.

K: Przeglądając fora internetowe natknąłem się na opinię, że konflikt opisywany w cyklu “Ostatnia Rzeczypospolita” to nic innego jak walka demokracji z systemem totalitarnym. Zgadzasz się z taką interpretacją?

TK: Powiedziałbym raczej, że jest konflikt między porządnymi, zwykłymi ludźmi, a potworami, które chcą im zniszczyć to normalne, codzienne życie. Zresztą, w moim uniwersum Polska jest monarchią parlamentarną z elfem na królewskim tronie. Więc to umiarkowana demokracja... Oczywiście, w książce odwołuję się do historii, do czasów, gdy do naszego kraju przychodziły człekopodobne potwory z Zachodu i Wschodu, żeby nas zniszczyć, ale „Biała Reduta” nie jest powieścią polityczną. To fantastyka akcji, z mocnym akcentem science fiction, postapokaliptyczna, ale zakorzeniona w dziejach i tradycji Polski.

K: Większość pisarzy stara się w swoich książkach nie łączyć science fiction i fantasy traktując je jako całkowicie odrębne konwencje. Ty zdecydowałeś się na ich “małżeństwo”. Oczywiście w “Ostatniej Rzeczpospolitej” więcej jest fantasy, ale wpasowanej w ramy reguł i miejscami wchodzącej w mariaż z nauką. Czy łatwo jest stworzyć z nich zgodny związek?

TK: Czy to działa, muszą ocenić Szanowni Czytelnicy... Dla mnie nie ma znaczenia, w jakiej konwencji piszę. Niezależnie, czy używam nauki czy magii, czy też – jak w cyklu “Ostatnia Rzeczypospolita” – magii zracjonalizowanej, staram się tworzyć ciekawe i spójne uniwersa, pracujące na wielu poziomach, dające odbiorcom wrażenie, że zwiedzają bogaty, fantastyczny świat, w jakim jeszcze nie byli. Taką fantastykę lubię czytać, taką też staram się tworzyć.

K: Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że należysz do grupy pisarzy, którzy piszą książkę mając z góry zaplanowane losy poszczególnych postaci.

TK: Bohaterzy mojej prozy zazwyczaj mają do rozwiązania jakieś zagadki i/lub muszą poznać świat, w którym żyją. Przy okazji pokazując go czytelnikowi. Tego typu proza wymaga precyzyjnego planowania, dawkowania czytelnikowi odpowiednich informacji we właściwym momencie, pokazywania uniwersum na tyle, by było fascynujące i klarowne, ale nie przygniatało nawałem informacji. Dlatego zawsze robię plany akcji i ekspozycji. Oczywiście, w trakcie pisania wiele się zmienia. Pojawiają się nowe fajne wątki, które rozsadzają pierwotny zamysł. Albo odwrotnie – okazuje się, że wykombinowana wcześniej intryga nie działa i trzeba ją zmieniać. Czasem sami bohaterzy ewoluują w czasie pisania, zaczynają łazić, gdzie nie powinni i robić rzeczy, o których wcześniej biedny autor nie pomyślał. Bardzo lubię takie niespodzianki, te pomysły i rozwiązania przychodzące do głowy w trakcie walenia palcami w klawisze.

K: Czytelnicy często wyobrażają sobie pisarza jako osobę, która całe dnie spędza przed klawiaturą tworząc kolejne rozdziały swojego dzieła. Jak wygląda u Ciebie proces twórczy? Piszesz o wyznaczonych porach dnia, a może w chwilach natchnienia?

TK: Co do metody… - ponieważ w tygodniu pracuję zawodowo na pełny etat, pisać mogę tylko w weekendy i święta. Zwykle siadam do komputera na 4-5 godzin i piszę 10-15 000 znaków. Przy pisaniu popijam kawę i słucham muzyki – bez słów, albo ze słowami trudno zrozumiałymi, żeby się nie rozpraszać. Hard&Heavy, muzyka filmowa, czasem jazz lub muzyka klasyczna.

K: Wielu autorów deklaruje, że nie czyta książek tzw. „konkurencji”. Jedni tłumaczą to uczuciem zazdrości, inni nie chcą, mniej lub bardziej świadomie, korzystać z obcych pomysłów. Jak to wygląda w Twoim wypadku? Może mógłbyś polecić naszym czytelnikom jakieś ciekawe tytuły?

TK: Ja nadal lubię czytać fantastykę. Mam frajdę i z lektury klasycznej SF (właśnie zaliczyłem np. dwa tomy opowiadań Bułyczowa, super!), jak i z prozy wielu moich polskich kolegów. Chętnie sięgam np. po antykwaryczne opowiadania Pilipiuka, szlachecką i villonowską prozę Komudy, utwory Grzędowicza, Piskorskiego, Kańtoch, Dukaja, Guzka, a np. ostatnio sporo frajdy sprawiła mi space opera Roberta Szmidta czy kontynuacja Zajdlowej „Całej prawdy o plancie Ksi” napisana przez Marcina Kowalczyka.

K: Patrząc na księgarskie półki widać, że po modzie na fantasy i paranormal romance na rynku pojawia się coraz więcej książek z gatunku science fiction. W większości są to space opery lub książki batalistyczne, ale i bardziej wybredni czytelnicy mają z czego wybierać. Czy uważasz, ze nadchodzi renesans tego gatunku w Polsce?

TK: Ogólnie, myślę, że polska fantastyka ma się całkiem nieźle, mamy dużo ciekawej prozy, bestsellerowych autorów i gatunkową różnorodność. Nie sądzę jednak, żeby czekał nas wielki renesans klasycznej kosmiczno-robotycznej SF, choć na pewno po latach posuchy takich tekstów ukazuje się więcej. Myślę natomiast, że będzie powstawało coraz więcej utworów miksujących gatunkowe sztafaże, ale konsekwentnie używających reguł science fiction do logicznego konstruowania światów pozornie wyglądających np. na uniwersa fantasy. Wydaje mi się, że mój cykl "Ostatnia Rzeczpospolita" należy właśnie to tego typu kreacji.

K: Dziękuję za rozmowę.


Tomasz Kołodziejczak (1967) to jedna z najciekawszych postaci polskiej fantastyki i komiksu, pisarz, wydawca, promotor kultury. Literacko debiutował w 1985 roku, opublikował sześć powieści i kilkadziesiąt opowiadań. Był siedmiokrotnie nominowany do nagrody im. Janusza Zajdla (w tym za opowiadania "Piękna i graf" i "Czerwona mgła" z cyklu Ostatnia Rzeczpospolita), a otrzymał ją w roku 1996 za powieść "Kolory Sztandarów", z cyklu Dominium Solarne. Laureat nagrody im. Papcia Chmiela za zasługi dla komiksu w Polsce. Za powieść „Czarny horyzont”, nominowany do nagrody im. Jerzego Żuławskiego w 2010.
Członek legendarnej literackiej grupy Klub Tfurcuf.
W pierwszej połowie lat 90-tych organizował konwenty, prowadził programy o popkulturze w radiu i telewizji, pisał felietony i recenzje dla miesięcznika "Feniks". Był redaktorem naczelnym "Magii i Miecza", na łamach którego stworzył także system rpg "Strefa Śmierci". Wydawał własne pismo prezentujące polską SF - "Voyager".
Od 1995 roku związany z wydawnictwem Egmont, wydającym najważniejsze i najpopularniejsze dzieła polskiego i światowego komiksu. Sam pisał scenariusze komiksowe dla Przemysława Truścińskiego (ilustratora cyklu "Ostatnia Rzeczpospolita"), Krzysztofa Kopcia, Zbigniewa Kasprzaka, Vicara.
Za działalność wydawniczą i fanowską został wyróżniony m.in. odznaką „Zasłużony dla kultury polskiej” przyznaną przez Ministra Kultury Dziedzictwa Narodowego. W roku 2013 r. za zasługi na rzecz rozwoju kultury i za pielęgnowanie pamięci o najnowszej historii Polski został uhonorowany medalem Złoty Krzyż Zasługi.
Interesuje się polityką, astronomią, historią, grami planszowymi. Grał w III lidze koszykówki w zespole AZS Politechnika Warszawska. Jest żonaty, ma dwie córki. Słucha ciężkiego rocka i poezji śpiewanej.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2014-11-30 12:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Razparuk - 13:58 02-12-2014
Super serio co tu duzo gadac. Trzymam kciuki za dobre pisanie następnych częsci...

historyk - 13:49 23-04-2017
Tom 2 Białej reduty miał się ukazać w 2015 - wg zapowiedzi autora, potem w 2017 - wg zapowiedzi wydawcy. Teraz na stronie Fabryki w zapowiedziach na 2017 nie ma. Jaki jest sens kupowania 1/3 powieści, skoro reszta nie wiadomo kiedy się ukaże, o ile kiedykolwiek...
_______________________
http://seczytam.blogspot.com

Komentuj


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Chambers, Becky - "Daleka droga do małej, gniewnej planety"


 Cameron, Miles - "Straszny smok"

 Lotz, Sarah - "Dzień czwarty"

 Weitz, Chris - "Młody świat"

 Avoledo, Tullio - "Krucjata dzieci"

 Weir, Andy - "Artemis"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

Fragmenty

 Gromyko, Olga; Ułanow, Andriej - "Plus/minus"

 Lawrence, Mark - "Klucz kłamcy"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #3

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #2

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Aaronovitch, Ben - "Szepty pod ziemią"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS