NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Mitchell, David - "Slade House"

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki

Matheson, Richard - "Jestem legendą"
Wydawnictwo: Mag
Tytuł oryginału: I Am Legend
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Data wydania: Styczeń 2008
ISBN: 978-83-7480-071-6
Oprawa: miękka
Format: 125x195
Cena: 25,00 zł



Richard Matheson: Był Legendą

Był legendą


Richard Matheson, pisarz i scenarzysta, jeszcze za życia osiągnął status legendy. Gdy odszedł 23 czerwca 2013 roku w wieku 87 lat, pozostawił po sobie bogatą spuściznę.

Ten amerykański twórca wywodzący się z rodziny norweskich imigrantów nie jest w Polsce zbyt popularny, ale w USA jego dorobek jest ceniony. Świadczy o tym m.in. przyznanie mu jeszcze za życia nagród Brama Stokera i World Fantasy za całokształt twórczości, a przed trzema laty włączenie do galerii sław science fiction przez EMP Museum. Nie zdążył natomiast osobiście odebrać Saturna za swój wkład w rozwój kina fantastycznego.


Jednakże ważniejszym świadectwem uznania, jakim cieszył się Matheson, są liczne wypowiedzi czołowych twórców na wieść o jego śmierci. Na przykład Steven Spielberg stawia go obok Raya Bradbury’ego i Isaaca Asimova, wskazując jako źródło licznych inspiracji, szczególnie na początku swojej kariery. Neil Gaiman stwierdził natomiast, że Matheson był gigantem, a jego wpływ był tak duży, że zna się jego fabuły, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Swoje trzy grosze dorzucił i Harlan Ellison, określając talent Mathesona jako jedyny w swoim rodzaju. Zresztą i przed śmiercią cieszył się duża estymą: przecież uznawany obecnie za króla horroru Stephen King zadedykował mu „Komórkę”, a George Romero i Anne Rice wskazują jego teksty jako źródło pomysłów do swoich horrorów, w tym do kreacji zombie z „Nocy żywych trupów”.

Kim więc był człowiek, który zasłużył jeszcze za życia na takie uznanie, a wiadomość o jego śmierci wywołała poruszenie również wśród ważnych przedstawicieli literatury i filmu?


Był pisarzem

Chociaż zadebiutował opowiadaniem w lokalnej prasie w wieku ośmiu lat, to prawdziwą karierę pisarską rozpoczął dopiero po służbie wojskowej podczas drugiej wojny światowej i późniejszych studiach dziennikarskich. Co prawda wojenne doświadczenia wykorzystał w napisanej kilkanaście lat później powieści „The Beardless Warriors”, ale realistyczna proza nie stała się jego domeną. Sławę i uznanie zyskał dzięki szeroko pojętej fantastyce: w swej twórczości sięgał przede wszystkim po elementy science fiction, horroru i fantasy (a w późniejszym okresie nawet westernu), często łącząc je w zaskakujący sposób. Najlepszym przykładem jest jego najgłośniejsze dzieło, czyli „Jestem legendą”, w którym stara się w naukowy sposób wyjaśnić wybuch epidemii wampiryzmu. Wampiry nie są jedynie niosącymi śmierć bestiami, ale także obiektami, które można studiować i analizować w celu znalezienia słabych punktów. Podejście takie, dziś często wykorzystywane, ówcześnie było nowatorskim rozwiązaniem. W powieści pojawia się jeszcze jeden bardzo charakterystyczny element jego twórczości, a mianowicie walka jednostki z niesprzyjającymi okolicznościami, upór w dążeniu do celu, czy wreszcie narastająca desperacja.

Zanim jednak powstało jego najsłynniejsze dzieło, drukiem ukazało się wiele innych utworów. Zaczął tak, jak wówczas należało: od publikacji opowiadań w czasopismach. Pierwszym wartym uwagi tekstem było „Zrodzony z męża i niewiasty” – mroczna historia opowiedziana z perspektywy krzywdzonego dziecka. Później przyszła pora na kolejne opowiadania, a wkrótce także i powieści. Jego twórczość koncentrowała się wokół historii zwykłych ludzi zestawionych z niezwykłymi okolicznościami. Nie starał się na siłę uciekać od literackich klisz, jednocześnie stosując zaskakujące rozwiązania fabularne, często w finale odwracające znaczenie wcześniejszych wydarzeń. Wykorzystując proste środki, Mathesonowi udawało się wywołać silne emocje i poczucie niepokoju u czytelnika. Chociaż apogeum jego twórczości przypada na lata pięćdziesiąte i sześćdziesiąte ubiegłego wieku, to pozostał aktywny do ostatnich lat, próbując swych sił także w pozycjach niebeletrystycznych.


Był scenarzystą

Jednocześnie z karierą pisarską Matheson rozpoczął karierę scenarzysty, ale jego początkowe próby były odrzucane przez Hollywood. Przełom przyszedł z drugiej strony, kiedy to filmowcy sami zgłosili się do niego z ofertą kupna praw do powieści „The Shrinking Man”. Autor wykorzystał szansę i zaproponował napisanie scenariusza do adaptacji. Później wystarczyło pójść za ciosem: pojawiły się zamówienia na kolejne ekranizacje, ale także oryginalne scenariusze do filmów i seriali telewizyjnych; wśród tych ostatnich warto wymienić głośny odcinek oryginalnej serii Star Treka pt. „Rozdwojenie”. Zdarzały mu się też oczywiście słabsze prace, czego przykładem może być współtworzony razem z Carlem Gottliebem scenariusz dla trzeciej części „Szczęk”.

W karierze scenarzysty prawdopodobnie największe uznanie przyniosły mu scenariusze do oryginalnej „Strefy mroku”, często bazujące na jego własnej twórczości. Do najbardziej udanych są zaliczane między innymi „Nightmare at 20,000 Feet”, „Steel” i „Little Girl Lost”. W późniejszych latach nie wahał się też przed przerabianiem na potrzeby filmu dzieł innych pisarzy, w tym między innymi opowiadań Edgara Allana Poego czy „Kronik marsjańskich” Bradbury’ego. Obecnie za jeden z jego lepszych scenariuszy uważa się „Burn Witch Burn”, napisaną razem z Charlesem Beaumontem i George’em Baxtem adaptację powieści „Mąż czarownicy” Fritza Leibera.


Był przenoszony na ekran

Nie tylko sam autor zajmował się przenoszeniem własnych utworów na mały i duży ekran, ale także były one bazą dla dzieł innych twórców. Na ekrany trafiły ekranizacje m.in. powieści „Hell House” i „Gdzieś w czasie”. Z wcześniejszych adaptacji warto zwrócić uwagę na „Pojedynek na szosie”, do którego co prawda scenariusz stworzył Matheson, ale za kamerą stał nieznany wtedy jeszcze Spielberg. Sukces filmu zapewnił młodemu reżyserowi świetny start do dalszej, jakże owocnej kariery.

Obecnie prawdopodobnie najlepiej pamiętaną adaptacją prozy Mathesona jest „Jestem legendą” z 2007 roku z Willem Smithem w roli głównej. W sumie jest to czwarta ekranizacja tej powieści, w wielu elementach różniąca się od powieściowego pierwowzoru. Szczególnie dotkliwe są zmiany dotyczącą wymowy zakończenia, jak i samego tytułu. Chociaż został w ten sposób odarty z mocy, obraz okazał się dużym sukcesem i szybko zaczęły się pojawiać plotki dotyczące ewentualnego prequela, mającego opowiadać o losach głównego bohatera zanim wybuchła epidemia. W 2011 roku oficjalnie ogłoszono, że projekt ten nie zostanie zrealizowany, ale rok później pojawiła się informacja o pracach nad innym powiązanym filmem, w którym Smith ponownie wcieliłby się w rolę Neville’a.

Jedną z nowszych ekranizacji prozy Mathesona był „The Box. Pułapka” (na postawie opowiadania „Guzik! Guzik!”) z Cameron Diaz i Jamesem Marsdenem w rolach małżeństwa Lewisów, którzy otrzymują tajemnicze pudełko z guzikiem, po wciśnięciu którego otrzymuje się pokaźną sumę pieniędzy. Jest też jednak efekt uboczny: jednocześnie umiera ktoś obcy. Finalnego twistu łatwo się domyślić. W krótkiej formie sprawdziło się to doskonale, ale na potrzeby pełnometrażowego filmu było to już za dużo: obraz spotkał się więc z raczej nieprzychylnym odbiorem krytyków i widzów, którzy wyżej cenią adaptację tego tekstu w ramach ukazującej się latach 80-tych ubiegłego wieku drugiej serii „Strefy mroku”.

Zresztą dość luźne, zmieniające w znaczącym stopniu treść pierwowzoru, ekranizacje dzieł Mathesona były regułą. Na przykład ciężko w „Gigantach ze stali”, przedstawicielu familijnego kina, doszukać się innych śladów oryginału niż bokserskich walk robotów, a Hugh Jackman zdecydowanie nie przypomina zawziętego bohatera opowiadania „Steel”. I znów znacznie wierniejszą i w opinii fanów lepszą adaptacją była ta ze „Strefy mroku”, przygotowana przez samego autora.


Był w Polsce niedoceniany

Mimo uznania i popularności na Zachodzie, twórczość Mathesona miała problemy z przebiciem się nad Wisłą. Oczywiście można było obejrzeć filmy na podstawie jego twórczości i scenariuszy, ale beletrystyczna część jego dorobku nie miała już takiego szczęścia. Z dwudziestu kilku książek i ponad stu opowiadań tylko nieliczne zostały przełożone na język polski. W przypadku długiej formy dotyczy to „Gdzieś w czasie” oraz oczywiście „Jestem legendą”, która to powieść doczekała się nawet dwóch edycji: jednej na początku lat dziewięćdziesiątych, a drugiej stosunkowo niedawno, z okazji najnowszej ekranizacji. Wydawnictwo Mag przymierzało się wówczas również do wydania „What Dreams May Come” i „Hell House”, ale wkrótce pomysł ten upadł.

Jeszcze gorzej wygląda sprawa z opowiadaniami. Ukazało się ich w Polsce bodajże sześć, rozsianych po różnych, niekoniecznie kojarzonych bezpośrednio z fantastyką, antologiach (np. „Rozkwit ulicznic” ze zbioru opowiadań z „Playboya”). O ile jeszcze „Zrodzonego z męża i niewiasty”, zamieszczonego w czwartej części „Drogi do Science Fiction”, wielu czytelników miało zapewne okazję przeczytać, to na przykład „Świąteczny człowiek” i „Guzik! Guzik!” z klubowego zbioru „Wizje dla ubogich 6: Dziennik Róży” miały bardzo ograniczony zasięg. Zaskakujące, ale proza Mathesona nie zagościła na łamach żadnego z liczących się pism fantastycznych w naszym kraju.

Najnowszy literacki ślad związany z Mathesonem w naszym kraju to wydana w 2011 r. i opatrzona wstępem Ramseya Campbella antologia „Jest legendą”. Zawiera ona opowiadania pisarzy grozy i horroru (m.in. Stephena Kinga, Joe Hilla czy Richarda Christiana Mathesona, syna bohatera niniejszego artykułu), którzy, poprzez wykorzystanie i rozwijanie wątków z twórczości Mathesona, składają mu hołd. Jednakże, w związku ze słabą znajomością jego twórczości w Polsce, wiele z aluzji i tropów pozostaje dla rodzimego czytelnika nieczytelna. I niestety nie zanosi się na to, by miało się to w najbliższym czasie zmienić.


Artykuł pierwotnie ukazał się w "Nowej Fantastyce" 08/2013.


Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2014-08-16 13:10:08
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Ciacho - 11:10 18-08-2014
Szkoda, że u nas tego autora jest tak mało, Bardzo chętnie poznałbym więcej opowiadań i powieść, oprócz tych, które już mamy. Najbardziej szkoda tych opowiadań, do których nawiązują autorzy w "Jest legendą", bo zapoznanie się z tą antologią daje znacznie mniej frajdy, jeśli nie wie się do jakiego opowiadanie dany tekst nawiązuje.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Maddaddam" Atwood


Wygraj "Ukrytego Asa"


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Nagata, Linda - "Ciężkie próby"


 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS