NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Jemisin, N.K. - "Wrota obelisków"

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Ukazały się

Brooks, Terry - "Obrońcy Shannary. Tom 1. Czarne ostrze"


 Crouch, Blake - "Mroczna materia" (wyd. 2)

 Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

 Larson, B.V. - "Podbój"

 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

Linki

Martin, George R.R. - "Nawałnica mieczy. Krew i złoto" (okładka filmowa, miękka)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Storm of Swords: Blood and Gold
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2014
ISBN: 978-83-7785-447-1
Oprawa: miękka
Cena: 49,90 zł
Rok wydania oryginału: 2000
Tom cyklu: 3, część 2



Gra o tron subiektywnym okiem (s04e10)

Twórcy serialu przyzwyczaili nas, że najważniejsze i najbardziej spektakularne wydarzenia prezentują w przedostatnim odcinku sezonu, a ostatni przynosi raczej spokojne wygaszenie lub pozostawienie w zawieszeniu wątków. Tym razem jednak dzieje się sporo; być może nawet więcej niż w epizodzie dziewiątym poświęconym w całości atakowi Dzikich na Mur.

Spodziewałem się, że ujęcie Jona opuszczającego Mur będzie cliffhangerem, ale ku mojemu zaskoczeniu postanowiono dokończyć ten wątek i pokazać szarżę armii Stannisa na obóz dzikich, a także doprowadzić do pierwszego spotkania między nimi. Sam atak jest dość bzdurny, z kilku powodów: szarża kawalerii w lesie, formacje przesuwające się jak na planszy w atlasie historycznym czy pełne zaskoczenie stutysięcznej armii Dzikich (inna sprawa, że to raczej na tysiąc ludzi wyglądało). Niemniej, przymykając na to oko, całość jest całkiem nieźle przedstawiona, łącznie z rozmową Jona z Mance’em Rayderem. Swoją drogą brakowało mi tej postaci, to jedna z lepszych – chociaż dość epizodyczna – kreacja w serialu.
Za Murem pokazany był też wątek Brana, który dotarł wreszcie do Trzyokiej Wrony: tutaj nie ma większych odstępstw od powieści. Wpierw jednak jego grupa została zaatakowana przez stado kościotrupów. Scena walki jest średnio udana, ale w jej konsekwencji należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze ginie Jojen, który w książce ma się dobrze, chociaż w swych wizjach widzi zbliżającą się własną śmierć (jednak w zupełnie innych okolicznościach). Po drugie pojawiają się Dzieci Lasu (a w zasadzie jedno), które może i wyglądają przyzwoicie (acz moim zdaniem nie ma nic magicznego w rozczochranym uczniu podstawówki wymalowanym na zielono), ale umiejętność rzucania kul ognistych czy innych granatów jest trochę przesadzona.

Akcja na chwilę przenosi się także do Meereen, gdzie zaoszczędzone środki finansowe, twórcy postanowili wydać na smoki; lepiej późno niż wcale. Wydaje się, że trochę za słabo został zaakcentowany wątek braku czasu Dany na tresowanie smoków, ale konsekwencje są takie, jak u Martina: spalone dziecko, zamknięcie smoków w lochach. Miało być wzruszająco i z patosem, a wyszło dość kiczowato. Na dokładkę jest jeszcze scena podkreślająca nieudolność rządów Targaryenówny poprzez przywrócenie przez nią niewolnictwa. Wydaje się jednak, że akurat na wątki polityczne w perspektywie całego sezonu scenarzyści poświęcili nieco za mało czasu.

Pozytywną zmianę w stosunku do książek przynoszą wątki Brienne i Aryi: wojowniczka z Tarthu odnajduje Starkównę, ale oczywiście się nie dogadują, czego efektem jest walka z Ogarem i w konsekwencji jego śmierć (taka jest sugestia). W serialu wędrówka Brienne przynajmniej przyniosła jakiś efekt i przy okazji upieczone zostały dwie pieczenie na jednym ogniu: oprócz pokazania końca Sandora Clegane’a, spuentowano jałowość misji wielkiej wojowniczki. Jest też dodatkowy smaczek: to nie ugryzienie doprowadziło do śmierci, czego można było się spodziewać po wcześniejszych odcinkach.
Świetnie też wypada Arya, z zimną krwią przypatrująca się agonii Ogara, wykorzystująca jego nauki (np. zabranie sakiewki) i bezwzględne pozostawienie go na śmierć, gdy błagał o litość (powinien znać ją lepiej, wkurzenie Aryi nie sprawi, że postąpi zgodnie z jego pragnieniem). Na koniec zaś klasyczne valar morghulis – valar dohaeris i czekamy, jak też zostaną przedstawione losy córki Neda Starka w Braavos.

Pewne rozczarowanie przynoszą wydarzenia w Królewskiej Przystani; a może po prostu irytuje odejście od książkowego pierwowzoru? Z jednej strony świetna jest scena, w której Cersei prosto z mostu mówi Tywinowi, że cała jego dbałość o chwałę rodu jest zbudowana na kłamstwie; w tym świetle scena wychodkowa stanowi dobrą puentę. Z drugiej jednak motywacja Tyriona wydaje się znacznie słabsza niż u Martina. Zabrakło rozmowy miedzy Tyrionem i Jaime’em, w której obaj wbijają sobie zadry, które na długo pozostaną w ich sercach. Kapitan Królewskiej Gwardii najwyraźniej nadal będzie nieświadomy zdrad Cersei (w serialu, jeśli już, lekko zasugerowanych) – a roztrząsanie tego było jednym z lepszych fragmentów „Uczty dla wron”. W zamian pojawia się scena, która sugeruje, że relacje między rodzeństwem wróciły do stanu pierwotnego; może tylko z tą różnicą, że teraz Królowa Matka trzyma wodze. Może być interesujące, jak w świetle tych wydarzeń scenarzyści będą chcieli poprowadzić te dwie postaci; niewykluczone, że do rozłamu między nimi doprowadzi jakieś inne zajście?
Wracając do Tyriona: skoro nie dowiedział się, że jego pierwsza żona nie była dziwką, dziwi trochę decyzja o udaniu się do komnat ojca. Śmierć Shae jest efektem samoobrony, a nie chęci zemsty, a ustrzelenie Tywina wydaje się skutkiem smutku i zimnej konsekwencji, a nie furii. Mnie takie przedstawienie wątku rozczarowało i wydaje się znacznie słabsze emocjonalnie niż to z „Nawałnicy mieczy”.

Czwarty sezon okazał się jednym z lepszych, jeśli nie najlepszym w dotychczasowej historii serialu. Wpływ mają na to oczywiście wydarzenia z książki, ale i scenarzyści zrobili sporo dobrej roboty przy przeróbkach i selekcji wątków. Teraz przychodzi czas na słabsze tomy „Pieśni Lodu i Ognia”: pozostaje mieć nadzieję, że twórcy poradzą sobie z nimi równie sprawnie. Jest na to szansa, bo już w tym sezonie czerpali garściami z wątków obecnych w „Uczcie dla wron” oraz „Tańcu ze smokami”. Tylko czy aby nie zabrali wszystkiego interesującego i na kolejne serie nie pozostawili samych ochłapów? Przekonamy się za rok.



Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2014-06-24 11:12:25
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

lordofthedreams - 11:54 24-06-2014
I okazało się, że obaj całkiem dobrze przewidzieliśmy :) Ja Dzieci Lasu, Ty relacje między Lannisterami :)

Shadowmage - 12:02 24-06-2014
Ano, a na dokładkę jeszcze Jona i Aryę, też w kontekście relacji z rodziną.

Obłęd - 13:58 24-06-2014
Po ostatnim odcinku internet został wyraźnie podzielony na tych, których finał satysfakcjonuje i w dobry sposób wieńczy sezon oraz na rozczarowanych i pozostawionych z poczuciem niedosytu. Bliżej mi do frakcji pierwszej, ale po kolei.
Początek fenomenalny nie jest, co kładę na karb spuścizny przedostatniego epizodu. Wiele do życzenia pozostawia liczebności dzikich, a kadr z góry ukazujący Johna wychodzącego poza mur dobitnie pokazuje jak dużo brakowało wolnym ludziom to tych osławionych 100 tysięcy mieczy. Nie trzeba jednak długo czekać, aby rozczarowanie minęło. Kolejne ujęcie z góry i szarżujący Stannis rekompensują niedosyt.
Wątek z Górą został przedstawiony zbyt dosłownie, ale nie on ma tutaj znaczenie. Tywin i Cersei to para, którą warto oglądać. Widać jak chłodny racjonalista i strateg owładnięty obsesją na punkcie rodziny ściera się z pełną emocji oraz matczynych uczuć córką. O tyle istotne są te fragmenty, że będą rzutowały na kolejne wydarzenia. Dają przedsmak nieporadnych rządów Cersei i kompletnej nieumiejętności odnalezienia się w świecie polityki.
Nie można zapomnieć o najlepszym jak dotąd przedstawieniu wątku Branna. Jest akcja, są krajobrazy, trup się ściele, a jedyna rzecz, która nieco mi przeszkadza to Człowiek Który Zaklinował Się W Drzewie. Nie tak miało to wyglądać. Liczyłem na coś w stylu postaci z filmowej „Katedry”. Taka estetyka, wyzbyta nadnaturalnego elementu nieco mnie zawiodła.
W przypadku Brienne i Ogara znowu słyszymy rozbieżne głosy. Jedni mówią, że to najlepsza walka całej serii, inni że nic wielkiego. O ile początek jest dość intrygujący, to im dalej w las tym bardziej groteskowo to wygląda. Clegane bijący z główki i szaleńczy grad sierpów z jednej ręki Brienne. Gdzieś umknęła mi powaga tego starcia.
Nie zmienia to jednak faktu, że tych minusów trzeba się doszukiwać, a ktoś kto z książkowym pierwowzorem nie miał do czynienia, w ogóle ich nie zauważy. Podpisuje się pod stwierdzeniem, że jest to najlepszy sezon do tej pory.

Shadowmage - 16:45 24-06-2014
Obłęd pisze:Początek fenomenalny nie jest, co kładę na karb spuścizny przedostatniego epizodu. Wiele do życzenia pozostawia liczebności dzikich, a kadr z góry ukazujący Johna wychodzącego poza mur dobitnie pokazuje jak dużo brakowało wolnym ludziom to tych osławionych 100 tysięcy mieczy. Nie trzeba jednak długo czekać, aby rozczarowanie minęło. Kolejne ujęcie z góry i szarżujący Stannis rekompensują niedosyt.
Szarża, jak pisałem, dość bzdurna, ale widowiskowości faktycznie nie można jej odmówić. A co do liczby Dzikich - jak Jon idzie w stronę lasu, to trupów tak na oko jest dziesięć razy więcej niż padło (atakowało) ich w poprzednim odcinku.
Obłęd pisze:Wątek z Górą został przedstawiony zbyt dosłownie, ale nie on ma tutaj znaczenie.
Dlatego też go sobie darowałem w omówieniu. Ani nic nowego, ani zaskakującego.
Obłęd pisze: Nie tak miało to wyglądać. Liczyłem na coś w stylu postaci z filmowej „Katedry”. Taka estetyka, wyzbyta nadnaturalnego elementu nieco mnie zawiodła.
To by było faktycznie coś, ale jak tego wątku nie lubię w książce, tak i tutaj postanowiłem spuścić na niego zasłonę milczenia. Cały czas się jedynie łudzę, że to ma do czegoś doprowadzić :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e02)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)

 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

Recenzje

Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"


 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Whitehead, Colson - "Kolej podziemna"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS