NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

Ukazały się

Ćwiek, Jakub - "Kłamca 4. Kill'em all" (wnowienie)


 King, Stephen - "Doktor Sen" (wyd. filmowe)

 Gulakowski, Jewgienij - "Długi wschód na Ennie"

 Reeve, Philip - "Gobliny"

 Ketchum, Jack; Lee, Edward - "Zaburzenia snu"

 Ketchum, Jack - "Babski wieczór"

 Maszczyszyn, Jan - "Necrolotum"

 Walewska, Bożena - "Pięść"

Linki

Beukes, Lauren - "Lśniące dziewczyny"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: The Shining Girls
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska
Data wydania: Marzec 2014
ISBN: 978-83-7818-420-1
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 420
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2013



Beukes, Lauren - "Lśniące dziewczyny"

Struktura obsesji, czyli jak napisać bestseller


Po świeżym i bardzo obiecującym „Zoo City” trafiła do Polski kolejna powieść Lauren Beukes, czyli wydane przez Rebis „Lśniące dziewczyny”. Zmienia się arena akcji (z Johannesburga na Chicago i jego okolice), zmienia jej czas (z  nieodległej przyszłości w nieodległą przeszłość), ale przede wszystkim ton fabuły i sposób prowadzonej narracji. Czy na korzyść?
Harpera Curtisa, stosunkowo młodego (anty)bohatera powieści spotykamy po raz pierwszy w 1974 roku, gdy przekazuje sześcioletniej Kirby pomarańczowego konika, „jeden z przedmiotów, które wszystko łączą”. Szybko orientujemy się, że klucz do tego wydarzenia leży w listopadzie 1931 roku, kiedy to Harper trafia najpierw do szpitala, a potem do Domu. Domu, czyli miejsca będącego jednocześnie bramą, kluczem, wzorem i motywacją kolejnych wizyt mężczyzny u młodych, wyróżniających się odwagą, zdolnościami, wytrwałością czy urodą kobiet. Pierwsze odwiedziny Harpera u każdej z „lśniących dziewczyn” wiążą się z przekazaniem jej pochodzących z innego czasu drobiazgów, drugie zaś niemal nieuchronnie kończą się brutalnym morderstwem. Jedynym wyjątkiem jest właśnie Kirby, uratowana w 1989 roku od śmierci przypadkowo, poniekąd przez towarzystwo swojego psa. Opowiadana w powieści historia przeplata kolejne podróże w czasie i zbrodnie Harpera z poszukiwaniami Kirby, która za wszelką cenę chce odnaleźć swojego niedoszłego zabójcę.
„Lśniące dziewczyny” to nie kryminał (w końcu zbrodniarza poznajemy tu w pierwszej scenie – a wątpliwości co do jego natury wyjaśnia nam szybko klasyczna operacja oderwania nóżek trzmielowi, z którym bawi się Kirby), a raczej powieść sensacyjna z elementami fantastycznymi. Sprawia wrażenie pisanej zgodnie z wszelkimi zasadami współczesnej sztuki tworzenia thrillerów: rozdzialiki są miniaturowe, postaci jasno zarysowane, akcja zaś płynie szybko, okraszana od czasu do czasu dawką bezpośrednio serwowanej brutalności. Ofiary przemocy to sztandarowy przegląd dzielnych, niezależnych kobiet: jest samotna matka, jest przebojowa architektka-lesbijka, jest działaczka organizacji proaborcyjnej, jest i transwestytka. Wszystko pasuje do wzorca zachwalanego na kursach twórczego pisania i... niestety chwilami drażni. Nie sposób się pozbyć wrażenia, że Beukes, może pod wpływem swojego rodzimego wydawcy, postanowiła napisać książkę przebój. Kiedy czyta się zamykające powieść podziękowania autorki, opisującej staranne studia związane z przeszłością Chicago i jego mieszkańców, narzuca się pytanie: czy nie lepiej pisać o czymś, co się po prostu zna i czuje? Fundamentalny motyw fabuły, czyli przenoszone przez Harpera przedmioty, wydaje się od pewnego momentu po prostu narzędziem służącym wyłącznie temu, żeby dać Kirby szansę wykrycia podróżującego w czasie zabójcy, a tym samym umożliwić autorce zamknięcie historii. W odbiorze powieści nie pomagają często nienajszczęśliwsze przekład i redakcja – o ile już w „Zoo City” tłumaczka wyraźnie nadużywała przypisów, to tu widać dużo więcej ewidentnych potknięć, sprawiających wrażenie, że przy pracy nad tłumaczeniem zabrakło czasu i staranności.
„Lśniące dziewczyny” mają też plusy: to wiarygodna, żywa postać Dana Velasqueza, współpracującego z Kirby redaktora miejskiej gazety; pomyślne zmierzenie się z zadaniem poprowadzenia dużej części narracji z punktu widzenia seryjnego mordercy, wreszcie zakończenie, które choć fabularnie może się wydawać rozczarowujące, jest po prostu uczciwe: ci, którzy liczą na podanie źródła manii seryjnego zabójcy czy na czytelną interpretację mechanizmów rządzących Domem, zawiodą się. Upiorna struktura obsesji jest wewnątrz pusta, jej rozmontowanie pokazuje, że za dekoracjami nie kryje się nic. Nie da się uciec w wyjaśnienia oparte na tajemnych spiskach, traumatycznych dramatach z dzieciństwa, mechanizmach pochodzących z innego świata. Prawda jest szara. A jednocześnie nadal równie uderzająca.
Trudno powiedzieć, czy autorce, która zresztą niedawno odwiedziła Polskę, uda się podbić „Lśniącymi dziewczynami” nasz rynek. Nawet jeśli tak będzie, to literacko po „Zoo City” można było liczyć na znacznie więcej.



Autor: Adam Skalski
Dodano: 2014-04-27 12:25:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

kowal - 13:14 27-04-2014
Mizoginiczna ocena całkiem wciągającego thrillera.

Shadowmage - 12:51 28-04-2014
Do końca się z recenzją nie zgodzę: akurat chicagowskie tło uważam za jeden z mocniejszych elementów powieści. Fakt, "Zoo city" było żywsze i bardziej namacalne, ale wynika to bezpośrednio z zamysłu fabularnego, a nie kwestii związanych ze znajomością - bądź nie - realiów.
Fakt faktem, że autorka podpisała kontrakt na powieści mające podbić rynek międzynarodowy i m.in. dlatego zmieniła rodzinne strony na USA (następna książka ma miejsce w Detroit).

adskal - 23:19 29-04-2014
Opis Jo'burga w "Zoo city" wydawał mi się świeży, bardzo trafnie łączący analizę rzeczywistej sytuacji kulturowo-społecznej z bliską, fantastyczną wizją przyszłości. W "Lśniących dziewczynach" mamy zamiast tego starannie odrobioną lekcję. Obrazy Chicago i życia jego mieszkańców z różnych epok nijak nie są ze sobą połączone, brak jakiejkolwiek dotyczącej ich głębszej refleksji - trudno uważać za taką westchnienia Harpera i jego oprowadzanej kochanki: `Ach, ależ tu się wszystko zmienia'...

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"


 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

 Abercrombie, Joe - "Nim zawisną"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS