NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Mitchell, David - "Slade House"

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki

Martin, George R.R. - "Nawałnica mieczy. Krew i złoto" (okładka filmowa, miękka)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Storm of Swords: Blood and Gold
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2014
ISBN: 978-83-7785-447-1
Oprawa: miękka
Cena: 49,90 zł
Rok wydania oryginału: 2000
Tom cyklu: 3, część 2



Gra o tron subiektywnym okiem (s04e03)

Trzeci odcinek serialu rozpoczyna się dokładnie w tym momencie, w którym zakończył się drugi; zupełnie jakby można było przez tydzień zapomnieć o śmierci Joffreya. Szybko jednak następują kolejne wydarzenia, które chociaż pozostają w cieniu tragedii na weselu, to nierzadko odsuwają ją w cień.

Ucieczka Sansy z Dontosem Hollardem, a następnie przekazanie jej Petyrowi przebiega bez niespodzianek dla tych, którzy znają „Nawałnicę mieczy”. Sansa rzecz jasna po raz kolejny okazuje się łatwowierną i naiwną istotą, co jest podkreślone przez zestawienie jej z cynicznym i niezwykle skutecznym Littlefingerem. Od tego momentu w książkach rozpoczyna się przemiana Starkówny; ciekawe czy i tutaj wreszcie zacznie dorastać? Oby, bo rzewnej Sansy chyba każdy ma już dosyć.
W samej stolicy wydarzenia koncentrują się wokół zwłok Joffreya ułożonych w sepcie. Wpierw otrzymujemy pierwszą poważną scenę z Tommenem, który do tej pory pozostawał w cieniu reszty lannisterskiej bandy. Pierwsze wrażenie dość pozytywne, miły z niego chłopak jeszcze niepozbawiony złudzeń i niewinności. Zapewne wiele obiecuje sobie po nim również Tywin, bo po rozczarowaniu dziećmi i Joffreyem kuje żelazo póki gorące i szybko zaczyna przygotowywać chłopaka do roli króla. Dość dobra scena pokazująca układ sił w rządzącym rodzie.
Powyższa scena przechodzi płynnie do następnej, budzącej duże kontrowersje wśród widzów; z różnych powodów. Martin nie przekazał wprost, czy doszło do gwałtu Jaime’ego na Cersei, w „Grze o tron” jest to wyraźny akt dominacji, i aby rozwiać wszelkie wątpliwości nawet jeden z reżyserów wypowiedział się co do natury tej sceny. Wydaje się, że można było z niej wycisnąć więcej emocji, pokazać większy opór Cersei, ale i tak w zestawieniu z okolicznościami ma ona solidny wydźwięk. Jeszcze ciekawsze jest jak ona wpłynie na dalsze kształtowanie się obu postaci w serialu. Jak dalej będą kreowały się ich relacje? Czy rozwój tych bohaterów podąży tą samą drogą co w książce? A może otrzymają nowy, nieznany z prozy Martina rys? Jeśli twórcy pociągną solidnie ten wątek, to może być jednym z ciekawszych w ekranizacji.

W „Grze o tron” nie może zabraknąć golizny, więc pojawia się i obowiązkowa scena w burdelu; swoją drogą można mieć wrażenie, że przybysze z Dorne głównie tam spędzają wolny czas. Sceny łóżkowe ni ziębią, ni grzeją – bardziej zaskakuje fakt, że w pewnym momencie pojawia się Tywin, który wszak zawsze dbał o pozory. Niezależnie jednak od scenografii, sama rozmowa między nim a Oberynem jest przykładem typowej dla serialu – i dość udanej – szermierki słownej, a przy okazji pokazuje, że każdy ma swoją cenę i sentymenty należy odkładać na bok.
Reszta scen z Królewskiej Przystani przy powyższych blednie. Co prawda Olenna Tyrell nadal jest świetna, jej dialog z już podwójną królową-wdową cieszy i uchyla rąbka tajemnicy odnośnie dalszych planów rodu z Wysogrodu, ale mimo wszystko rozmowa pozbawiona jest napięcia. Podobnie zresztą jak wątek Tyriona, którego jedynym celem jest wskazanie, że pozostał sam i ma niewielkie szanse na wywinięcie się od stryczka.

Dla kontrastu od wydarzeń z okolic Muru wieje nudą. Można było sobie spokojnie darować wątek Sama i Goździk, a przynajmniej znacząco go skrócić. Być może miały one za zadanie wprowadzić dodatkową dramaturgię w następnych odcinkach: wszak pokazany też jest najazd Dzikich na wioskę, co może sugerować, że ich następnym celem będzie Mole’s Town, gdzie Lord Szynka umieścił dziewczynę. Szykuje się też kolejna wyprawa Nocnej Straży za Mur. Równie niewiele ciekawego dzieje się na Smoczej Skale: ot, Stannis się irytuje, a Davos wpada na pomysł. Typowe sceny przejścia mające przypomnieć o bohaterach i przygotować grunt pod dalsze wydarzenia.
Lepiej jest u Aryi, która wraz z Ogarem zaczyna znajdywać wspólny język, a przynajmniej ich koegzystencja wydaje się być pozbawiona wrogości. Razem tworzą całkiem udany zespół, chociaż dosyć głodny, wnioskując po tym, z jaką pazernością rzucili się na jedzenie. Jestem ciekaw, jak dalej potoczy się ten wątek, bo w serialu Arya już dawno zapomniała o swojej liście osób do likwidacji.

Końcówka odcinka to – który to już raz? – popis Dany. Tym razem najwyraźniej zabrakło budżetu na smoki, więc oblężenie Meereen (całkiem spektakularnie zaprezentowane mury miasta) przebiega w tradycyjny sposób: pojedynek czempionów, dużo stroszenia piór oraz płomienna przemowa, by zakończyć bombardowaniem pociskami z niewolniczych okowów. Na efekt będzie trzeba poczekać przynajmniej do przyszłego odcinka, ale można się go z góry domyślić nie znając nawet książki. Same sceny są całkiem udane, Daario się sprawdza, a sama Zrodzona z Burzy zdaje się być coraz bardziej wyrobiona; władcza i królewska. Do tego jest znacznie mniej wkurzająca, niż miało to miejsce w książce. Niestety, niedługo pewnie się to znów zmieni…




Autor: Tymoteusz Wronka


Dodano: 2014-04-25 11:08:37
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Obłęd - 18:30 25-04-2014
Ogólne odczucia mamy raczej zbieżne, aczkolwiek uważam, że po raz kolejny twórcy serialu nie sprostali zadaniu walki pojedynczej, co niestety nie wróży niczego dobrego na przyszłość. Chciałbym się jednak mylić. Do tego, również nie po raz pierwszy, sceny filmowe wypadają blado przy scenach książkowych. Nijak porównać walkę Belwasa Silnego do tego co zrobiono z Daariem, pozbawiając ten fragment dramaturgi i smaczku.

Ps. Zarówno w drugim odcinku jak i na początku trzeciego, świetna charakteryzacja martwego Joffa. Zapada w pamięć.

Shadowmage - 00:25 26-04-2014
No nie wiem, to co można było zobaczyć w trailerach całkiem nieźle wróży na przyszłość. Aczkolwiek zgoda, scena z Daario w porównaniu do książki rozczarowuje... Ale rozumiem twórców, którzy postawili na jeden wątek pod publiczkę.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Maddaddam" Atwood


Wygraj "Ukrytego Asa"


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Nagata, Linda - "Ciężkie próby"


 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS