NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem" (Wehikuł czasu)

Ukazały się

Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Hufflepuff)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Gryffindor)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Slytherin)

 Rowling, Joanne K. - "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" (Ravenclaw)

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2 (twarda okładka)

 Roanhorse, Rebecca - "Wyścig do słońca"

Linki

Shelley, Mary - "Frankenstein"
Wydawnictwo: Vesper
Kolekcja: Klasyczne Powieści Grozy
Tytuł oryginału: Frankenstein; or, The Modern Prometheus
Data wydania: Wrzesień 2013
ISBN: 978-8-3773-1151-6
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 140x205 mm
Liczba stron: 320
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 1818
Autor ilustracji: Lynd Ward



Shelley, Mary - "Frankenstein"

To żyje?!


Czy warto jest odkopywać i wskrzeszać powieści z początku XIX wieku? Tego pytania nie zadało sobie wydawnictwo Vesper. I bardzo dobrze, bo gdy chodzi o rzeczy tak gatunkotwórcze jak powieść Mary Shelley, nie powinno być żadnych wątpliwości. W przypadku „Frankensteina” jest to podwójnie wskazane, ponieważ dziedzictwo tej powieści znacznie oddaliło się od obrazu oryginału.
Nie będę analizował tu każdej z adaptacji filmowych Frankensteina – wystarczy ogólna wiedza, że dobór naturalny ekranu faworyzował takie memy jak #pozszywany #umarlak #mord #szalony #naukowiec. Zaginęły natomiast tak istotne składniki powieści jak #nowy #prometeusz umieszczone w podtytule powieści. Tutaj przebiega główna granica między wrażliwością horroru a wrażliwością fantastyki naukowej. W pierwszym wypadku wychodzi fascynacja śmiercią, walką z nią i niejako metafizyczną kara, jaką wprowadza monstrum już swoimi całkiem fizycznymi rękoma. Igrałeś z prawami natury, więc Ciebie i Twoich bliskich spotka kara. Tymczasem wrażliwość fantastycznonaukowa widzi w monstrum nie umarlaka, ale postczłowieka, pierwszego przedstawiciela nowego gatunku, który oprócz przewagi fizycznej, na którą składają się siła, szybkość i odporność, ma również olbrzymi potencjał intelektualny. W istocie na kartach powieści mamy do czynienia z geniuszem, którego możliwości przyswajania i systematyzowania wiedzy przekraczają możliwości przeciętnego człowieka. I cały czas piszę o monstrum Frankensteina, a nie jego twórcy. Świadczy o tym nauczenie się języka mówionego i pisanego na podstawie strzępków podsłuchanych informacji, a także samodzielne przyswojenie kanonu wiedzy ówczesnego świata – od geografii do filozofii.
Przyznam się do dość perfidnej gierki, jaką uskuteczniłem podczas lektury powieści Mary Shelley. Cytat z książki: „po cóż szczycimy się naszą wrażliwością odróżniająca nas od bezrozumnych bydląt. Ona tylko osłabia naszą wolę. Gdyby nasze popędy ograniczały się do głodu, pragnienia i pożądania, bylibyśmy niemal wolni”, wrzuciłem na swój profil na wiodącym portalu społecznościowym, oznaczając jako jego autora Petera Wattsa i podając „Ślepowidzenie” za źródło. Całkiem sporo znajomych nabrało się „lubiąc to” i trudno im się dziwić – zaskakująco wiele rozterek i przemyśleń „Frankensteina” nie straciło na aktualności. Chęć naukowego poprawienia człowieka, kwestia odpowiedzialności społecznej wobec rozwoju technologii, relacje między rodzicem i dzieckiem, koncepcja natury ludzkiej jako niezapisanej kartki etc. Zdezaktualizowała się natomiast afektowana i ckliwa narracja protagonisty, którą można streścić w słowach „cierpienia młodego Frankensteina” i skwitować raczej pobłażliwym spojrzeniem niż uczuciem wzruszenia.
Recenzowane wydanie posiada trzy dodatkowe atuty: ilustracje, posłowie i teksty dodatkowe. Grafiki w technice drzeworytu Lynda Warda to najwyższa klasa sztuki ilustratorskiej. Ekspresja obrazów i tradycyjna technika wykonania świetnie korespondują z treścią i wiekiem powieści. Obszerne posłowie Macieja Płazy tym razem bardziej niż na interpretacji utworu koncentruje się na biograficznym kontekście powstania powieści, pochodzeniu społecznym autorki, związku, okolicznościach, w jakich powstał utwór. Dodatkowe utwory to pozostałe plony spotkania towarzyskiego Shelleyów z lordem Byronem i Johnem Polidori nad Jeziorem Genewskim 16 czerwca 1816. Uwidaczniają one przewagę „Frankensteina” w tej zabawie, same z siebie stanowiąc raczej ciekawostkę, może oprócz „Wampira” Polidoriego, który legł u podłoży popkulturowego oblicza krwiopijcy-arystokraty. Interesujące, na ile różnie potoczyły się losy wampira i postludzkiego monstrum Frakensteina pod względem adaptacji. W zakresie poruszanych motywów dzieło Mary Shelley ma w gruncie rzeczy więcej wspólnego ze współczesnym „Prometeuszem” Ridleya Scotta niż z większością swoich ekranizacji. Ale żeby to ujrzeć, musicie przeczytać powieść właśnie w tej wersji. Polecam.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2014-04-21 13:32:36
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Mira - 12:19 24-04-2014
Frankenstein to też chyba pierwsza postać stojąca z racji swego pochodzenia poza ludzką moralnością. Mary Shelley podkreślała, że jej bohater nie ma stwórcy-Boga, który razem z życiem dałby mu prawa i wytyczne (vide Dekalog), którymi ma się kierować w życiu, oraz wsparcie i nadzieję na życie wieczne. Frankenstein jest swego rodzaju sierotą, bo stworzył go człowiek, który poza tym nie jest w stanie nic mu zaoferować - poza pogardą, strachem itp. Niezależnie od tego, jak bardzo ludzki i moralny będzie Frankenstein starał się być, absolutnie nic to dla niego nie zmieni.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"


 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Jordan, Robert - "Wojownik Altaii"

 Scalzi, John - "Imperium w płomieniach"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS