NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Cameron, Miles - "Straszny smok"

Kosik, Rafał - "Różaniec"

Ukazały się

Meyer, Marissa - "Cinder"


 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Orbitowski, Łukasz - "Exodus"

 Kossakowska, Maja Lidia - "Zakon Krańca Świata", tom 2 (wyd.3)

 King, Stephen & Chizmar, Richard - "Pudełko z guzikami Gwendy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Norweski dziennik 3: Północne wiatry" (twarda)

 Duncan, Alexandra - "Głęboka próżnia"

Linki



Mull, Brandon - "W pogoni za proroctwem"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Mull, Brandon - "Pozaświatowcy"
Tytuł oryginału: Chasing the Prophecy
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Data wydania: Wrzesień 2013
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-379-3
Oprawa: miękka
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 500
Cena: 35,00 zł
Tom cyklu: 3



Mull, Brandon - "W pogoni za proroctwem"

Finis coronat opus, koniec wieńczy dzieło – chciałoby się powtórzyć za Owidiuszem. Intryga zmierza ku rozwiązaniu, elementy układanki wskakują kolejno na swoje miejsce, a wielka przygoda dociera do wielkiego finału. W końcu, po lekturze półtora tysiąca stron, poznajemy odpowiedź na pytanie: czy warto było odwiedzić Lyrian?

„W pogoni za proroctwem” to trzeci (po „Świecie bez bohaterów” i „Zarzewiu buntu”) a zarazem ostatni tom cyklu „Pozaświatowcy” autorstwa Brandona Mulla. Wygląda na to, że pisarz wyrasta powoli na gwiazdę na firmamencie opuszczonym przez J. K. Rowling. Adresowany do młodego czytelnika, pięciotomowy „Baśniobór”, sprzedany za Oceanem w 2 milionach egzemplarzy, znalazł się już na celowniku wytwórni filmowych. Wydany w Polsce przez WAB, najwidoczniej i u nas spotkał się z ciepłym przyjęciem, skoro tak szybko sięgnięto po inne projekty Mulla – opisywanych tu „Pozaświatowców” (Wydawnictwo MAG) i „Wojnę cukierkową” (Wilga).

Wracając do zadanego wcześniej pytania – czy warto? – odniosłem wrażenie, że w przypadku „Pozaświatowców” wszystko zależało od finału, że ten dylemat rozstrzygnał się dopiero na ostatnich stu stronach. W pięciotomowym „Baśnioborze” było inaczej – fabuła wynagradzała czytelnicze trudy na bieżąco; zakończenie było w jakimś sensie oczywiste, a cała zabawa rozgrywała się w gąszczu wielu barwnych przygód, równomiernie i szczodrze rozsianych na przestrzeni pentalogii.

W przypadku „Pozaświatowców” odnosi się wrażenie upartej gry autora pod układ kart, który pozostaje zakryty do samego końca. Przez większość czasu czytelnik czuje się zwodzony, konsekwentnie (choć nie bez zawirowań i niespodzianek) prowadzony do wielkiego finału, a miejscami fabuła zda się zbędnym odsuwaniem wyczekiwanego rozstrzygnięcia.

Różnic w odbiorze obu cykli jest jeszcze kilka. „Pozaświatowcy” są tak naprawdę jedną opowieścią, przemyślaną i opowiedzianą od początku do końca. Poszczególne tomy „Baśnioboru” były, jak się wydaje, w większym stopniu niezależne, dostarczały na bieżąco odpowiedzi i rozstrzygnięć, a główny wątek, spinający cykl, pojawiał się i wysuwał na pierwszy plan dopiero na dalszym etapie.

„Baśniobór” skrzył się też od coraz to nowych pomysłów, podczas gdy „Pozaświatowcy” wydają się rozegrani zestawem kart, z których większość znamy od pierwszego tomu. Brandon Mull nie sili się już na mnożenie zwariowanych pomysłów (choć pula magicznych ras, miejsc, zagadek i artefaktów jest w zupełności wystarczająca), ale raczej konsekwentnie rozstawia na planszy dobrze znane figury, w oczekiwaniu na ostateczną rozgrywkę.

Idąc tropem porównań i rozbieżności – warto też zwrócić uwagę, że Mull celuje (a przynajmniej trafia) swoimi poszczególnymi pisarskimi projektami w różne grupy wiekowe. „Baśniobór” klasyfikowany jest jako lektura dla młodszych nastolatków, „Wojna cukierkowa” wydaje się adresowana do nieco młodszego czytelnika, „Pozaświatowcy” zaś – do starszego. I nie jest to li tylko kwestia formalnej klasyfikacji. Mull faktycznie sięga po drastyczne sceny, nie szczędzi scen tortur i okrucieństwa, a trup ściele się względnie gęsto (i, co szczególnie istotne, nie tylko w pokotach anonimowych wrogów, ale również w szeregach powieściowych bohaterów).

„Pozaświatowcy” brzmią nieco jak retelling „Opowieści z Narnii”, z nieco uwspółcześnionymi bohaterami i zbudowanym od podstaw uniwersum. W gruncie rzeczy jest to jednak ciągle ta sama opowieść – dzieciaki z naszego świata przedostają się do równoległej rzeczywistości, a nim odnajdą drogę powrotną, uwikłają się w intrygę, która zmusi je do walki o ocalenie świata.

Książka niesie ciekawe przesłanie o roli odwagi i odpowiedzialności. Uczy podejmowania trudnych decyzji wtedy, kiedy to właściwe, a nie dopiero wtedy, kiedy to konieczne. Pokazuje, że zwlekanie z ważnymi wyborami i kurczowe trzymanie się świętego spokoju to tchórzostwo prowadzące często do katastrofy. Powieść ilustruje tezę o złu, któremu do zwycięstwa wystarcza bezczynność ludzi dobrych. Pokazuje jak zaufanie, przyjaźń i wiara zmieniają świat.

Bohaterowie gonią za tytułowym proroctwem, podążając wąską ścieżką wskazaną w przepowiedni. Na przekór zdrowemu rozsądkowi, balansując na krawędzi klęski, nie znając efektów poczynań swoich sojuszników, opierając się na ufności w słuszność sprawy, szczęście i lojalność innych. Ta pisarska metoda doskonale kreuje suspens i dramaturgię, trzymając w napięciu do ostatnich stron.

Przechodząc jednak do meritum – czy warto? Jaka konkluzja wyłania się z perspektywy ostatniego zdania trylogii?

Warto. Choć lojalnie ostrzegam, że na czytelników czeka parę dłużyzn, a „pogoń za proroctwem” zwalnia miejscami do tempa nieszczególnie forsownego marszu. Na tych spokojniejszych odcinkach można chwilami stracić wiarę w Mulla i zacząć powątpiewać, czy trzyma w ręku wystarczająco mocne karty. Po finałowym zagraniu staje się jednak jasne, że mieliśmy do czynienia z przemyślaną, wciągającą opowieścią, w którą warto wyprawić dzieciaki, a kiedy pójdą spać – wybrać się w nią samemu.



Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2014-02-24 15:00:25
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wykraj "Tekst" Glukhovsky'ego


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"


 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Gaiman, Neil - "Księga cmentarna"

 Carroll, Sean - "Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata"

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

 Golden, Christie - "Arthas. Przebudzenie króla Lisza"

Fragmenty

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1 #1

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Kisiel, Marta - "Dożywocie"

 Kańtoch, Anna - "Niepełnia"

 Hudner, Kennedy - "Cel uświęca środki"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS