NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wizna"


 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

 Hill, Joe - "Strażak" (2020)

 Hill, Joe - "NOS4A2" (2020)

 Hill, Joe - "Dziwna pogoda" (2020)

 Faber, Adam - "Dom Wiedźm"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

Linki

Noon, Jeff - "Wurt"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Noon, Jeff - "Wurt"
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tłumaczenie: Jacek Manicki i Wojciech Szypuła
Data wydania: Czerwiec 2013
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7480-363-2
Oprawa: twarda
Format: 135x202
Liczba stron: 360
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 1993
Seria: Uczta Wyobraźni



Noon, Jeff - "Wurt"

Twój kot kupowałby wurt


Witajcie kociaczki! Skoro już zamierzacie sięgnąć po Wurt pozwólcie, że to ja, Kot Gracz, będę waszym przewodnikiem na tej krętej drodze. Mnie samego bywa w tej powiastce całkiem sporo, ba, mam własne krótkie rozdziały, ale wiem. że Wam nigdy nie będzie dość mych rad, prawda? A może jeszcze nie próbowaliście żadnego z wurtowych piórek, nawet tych legalnych, i jesteście faktycznie ślepi jak nowonarodzony miot? To zacznijmy od początku.

Czym więc w istocie rzeczy jest „Wurt”? Jedni powiedzieliby. że to luzacka fikcja naukowa, tak swobodna, że może bardziej, niech mnie ugryzie widmopies, pasowałaby etykieta urban fantasy? Inni osadziliby ten kawałek tekstu w tradycji fantastycznej psychodelii, gdzie wszystko kręci się wokół narkotyku rozszerzającego świadomość. Arrakis welcome to. Ci, którzy nie tak dawno widzieli w kinach „Incepcję”, również nie będą długo szukać odpowiedniego porównania. A może sięgną jeszcze wcześniej aż do czasów „Matrixa”, i pomyślą: srebrne piórko czy niebieska pigułka, bez różnicy, chodzi naprawdę o to samo. W istocie wszyscy będą mieli po trochu racji. Ja jednak uważam, że powieść Jeffa Noona w zamyśle wcale nie jest szalonym mariażem. Wprost przeciwnie, Noon cofa się do pierwotnej istoty rzeczy, do takiej sieci komunikacyjnej, jak widział ją Timothy Leary, prekursor zarówno Internetu, jak i LSD. Do próby zbudowania alternatywnej, horyzontalnej platformy wymiany informacji między społecznościami i outsiderami, wolnej od wpływu instytucji państwa, trochę jak Ś.M.I.E.T.N.I.K. z „49 idzie pod młotek” Thomasa Pynchona. Nadążacie kociaczki?

Sporo różnych i niecodziennych gęb w tej powieści, w tym moja, ale gdyby zebrać nas wszystkich na zdjęciu, to stałbym gdzieś w drugim szeregu, odwrócony do tego bokiem i zamglony dymem własnej cygaretki. Zanim ktokolwiek z was zawiesiłby na mnie wzrok, musielibyście obejrzeć całą bandę Skitrowców grających w „Wurcie” pierwsze skrzypce. Oczywiście sytuacja ujrzenia takiego all-stars jest wysoce teoretyczna, ponieważ rzecz w tym, cały dramat i przyczyna, że Skitrowcy są rozbici i szukają się. I siebie nawzajem. Wśród nich, pierwszy z równych, Skryba, główny bohater i mój dobry przyjaciel. Szuka siostry, która zaginęła mu w wurcie. Zamiast z niej, prawem wymiany, dostał stwora z kosmosu. To skomplikowane tylko pozornie – ale zanim zaczniecie to rozważać, miejcie świadomość, że on siebie samego szuka bardziej. O tym jest ta historia. Gdyby sposób prowadzenia fabuły był równie pokręcony jak świat przedstawiony, mało który czytający nie zagubiłby się w „Wurcie”. Tymczasem do czynienia mamy z dość przygodową i szybką historią, którą nie trudno ogarnąć nawet zupełnemu kotu. Naturalnie nie bez znaczenia jest mój cykliczny kącik porad, pojawiający się między rozdziałami, w którym tłumaczę rodzaje piórek czy krzyżówek pso-widmo-robo-ludzkich. Ale do rzeczy – są pościgi (od tego zaczynamy, a jakże), imprezy, szlajanie się po dziwnych dzielnicach i jeszcze dziwniejszych wspomnieniach, strzelaniny i trochę melancholii z lekką nutą dekadencji. Dużo trochę. Taka sesja RPG na smutno w system, który zwie się życie.

Jaki z tego wniosek kociaczki? Powieść Jeffa Noona warto poznać, chociażby po to, żeby pogimnastykować się intelektualnie z jej klasyfikacją gatunkową. To dobry towar, który daje kopa bezpośrednio, gdy opisuje wam chociażby dzielnicę rozbitych butelek, a powraca jeszcze falami, gdy zostaje ujawnione drugie dno. Trzeciego dna nie uświadczyłem, ale może trzeba by to samo piórko Wurtowe spróbować raz nie jeden? Parafrazując prawdę wiecznie żywą z ekranu TV: Twój kot kupowałby WURT.

Pisał dla Was – Kot Gracz




Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2013-12-20 20:19:31
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Mesjanista - 23:57 21-12-2013
Kociaczki :p

Spike - 23:36 22-12-2013
"Wurta" wprawdzie nie czytałem, ale o ile nie jest napisany w stylu "Kwiatów dla Algernona" czy "Qpy strahu", to poprawcie tę recenzję, bo od błędów (ortograficznych, interpunkcyjnych itd.) aż się tu roi.

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"


 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

 McDonald, Ian - "Luna: Wschód"

 Maas, Sarah J. - "Dom ziemi i krwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS