NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

de Castell, Sebastien - "Tron tyrana"

Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Masterton, Graham - "Panika"
Wydawnictwo: Rebis
Tytuł oryginału: Panic
Tłumaczenie: Piotr Kuś
Data wydania: Lipiec 2013
ISBN: 978-83-7510-998-6
Oprawa: miękka
Format: 135 x 215 mm
Liczba stron: 336
Cena: 29,90 zł



Masterton, Graham - "Panika"

Strach czytać


Bez wątpienia Graham Masterton lubi Polskę. Dlaczego zatem wyświadcza nam „niedźwiedzią przysługę”, pisząc kolejną słabą książkę z akcją częściowo osadzoną w naszym kraju? Po przeciętnym „Dziecku ciemności”, miernym „Bazyliszku”, przyszedł czas na jeszcze gorszą „Panikę”.

O propolskich sympatiach Grahama Mastertona powiedziano i napisano już wszystko. Nie ma chyba takiego drugiego „zachodniego” pisarza, który równie często i chętnie odwiedzałby nasz kraj, a jego książki ukazywały się u nas jeszcze przed premierą w Wielkiej Brytanii czy USA. Ów sentyment znajduje odzwierciedlenie również w prozie angielskiego powieściopisarza. W 1997 roku temu ukazało się „Dziecko ciemności” z akcją osadzoną w Warszawie, a kilka lat później „Bazyliszek”. Szkoda tylko, że obydwie pozycje nie należą do najbardziej udanych w dorobku angielskiego powieściopisarza. O ile jeszcze historia człowieka karalucha mordującego ludzi w stołecznych kanałach miała – co prawda dziwny, ale jednak – urok, to nie można tego samego powiedzieć o wskrzeszonym bazyliszku. A jak na ich tle prezentuje się „Panika”, czyli kolejny „polski” horror Mastertona?
Punkt wyjściowy powieści jest dość intrygujący; w końcu nie każda książka zaczyna się od zbiorowego samobójstwa ponad dwudziestu osób. W całą aferę, za sprawą znajomości z rodziną jednej z ofiar, zostaje wmieszany restaurator Jack Wallace. Niedługo potem podczas seansu spirytystycznego, wszak książka Mastertona bez medium to książka stracona, dowiaduje się, że podobna tragedia dotknęła jego rodzinę. W trakcie II wojny światowej w analogicznych okolicznościach samobójstwo popełnił jego pradziadek, żołnierz AK. Początek można zatem uznać za ciekawy, szkoda, że im dalej w las (biorąc pod uwagę treść książki, można to stwierdzenie potraktować dosłownie), tym gorzej.
Sięgając po horror oczekujemy, że książka dostarczy nam mocnych wrażeń, przyprawi nas o przyjemny dreszczyk. Niestety, nie dzieje się tak w przypadku „Paniki”. Chociaż tematem powieści jest właśnie strach, to na całe trzysta stron lektury jedynie jedna czy dwie sceny wędrówki po lesie powodują szybsze bicie serca. Podejrzewam, że autor chciał nieco odejść od dotychczasowego stylu i zamiast scen rodem z filmów gore, postanowił budować napięcie dłuższymi opisami, ale efekt pozostawia wiele do życzenia.
Spore zastrzeżenia można mieć również do samej fabuły. Akcja toczy się w dość ospałym tempie, a bohaterowie są przerzucani z miejsca na miejsce bez możliwości podejmowania jakichkolwiek własnych decyzji. Trzeba lecieć na drugi koniec świata – nie ma sprawy, wałęsać się po nawiedzonym lesie – czemu nie? Czy to aby nie przypomina teatru marionetek?
Sami bohaterowie stanowią kalkę tych z poprzednich książek Mastertona. I tak: Jack Wallace to klasyczny bohater z przypadku, który próbuje zrozumieć niezwykłe wydarzenia, w jakich bierze udział. Doktor Krystyna Zawadka reprezentuje gatunek otwartych na nadprzyrodzone moce naukowców, a Tamara Thorne to standardowe medium. Ciut świeżości wnosi do książki syn Jacka Sparky’ego, autystyczny chłopiec odczytujący przyszłość z koniunkcji planet i gwiazd, ale trzeba pamiętać, że podobni dziecięcy bohaterowie pojawili się już w „Drapieżcach” czy „Rytuale”.
Często horrory Mastertona, nawet przy słabej fabule, broniły się ciekawym zapożyczeniem z lokalnego folkloru czy mało znanej mitologii. Tym razem, co łatwo zgadnąć po okładce, autor czerpie z dorobku starożytnych Greków. Szkoda tylko, że za szlachetnymi intencjami nie poszły czyny – wymyślona historia nie należy do najciekawszych, a przedstawione wyjaśnienia nie zadowolą nawet najbardziej zagorzałych miłośników horroru. Chyba że kogoś przekona zabicie siedemnastu małych skautów w imię obrony lasu. Co ciekawe odpowiedzialne za ten czyn istoty uważają się za opiekunów ludzkości. Do tego końcówka – muszę przyznać, że scena ostatecznej konfrontacji z wyżej wspomnianymi istotami należy do najbardziej kuriozalnych, z jakimi do tej pory miałem okazję się spotkać.
Mocno idealistyczny jest za to wizerunek Polski przedstawiony w „Panice”. Wszystkie miejsca odwiedzane przez bohaterów są czyste i nowoczesne (lotniska, hotele), uniwersytet bez problemu funduje pobyt w ekskluzywnym apartamencie i płaci za posiłki w drogich restauracjach. Nic tylko przyjeżdżać. Polacy stereotypowo piją głównie wódkę, a na obiad objadają się bigosem i pierogami (zwłaszcza Polonusi). Tu akurat widać pewien postęp, bo nad „Dzieckiem ciemności” unosił się przede wszystkim zapach gotowanej kapusty i kotletów schabowych. Głównym zajęciem naszych rodaków na zachodzie jest oglądanie telewizji przy piwku lub udzielanie się w zespołach folklorystycznych. Nie zabrakło także miejsca dla potomkini arystokracji, która umila sobie czas uzupełnianiem drzewa genealogicznego.
Z książki „zachodni” czytelnicy dowiedzą się również sporo o naszej historii: akcji AB, mordzie w Palmirach i walkach partyzanckich w Puszczy Kampinoskiej. Sam zamysł jak najbardziej chwalebny, ale czy konieczniemusimy patrzeć na Polskę tylko i wyłącznie przez pryzmat martyrologii?
Swoją cegiełkę, niestety, dołożył także etatowy tłumacz książek Mastertona w wydawnictwie Rebis, Piotr Kuś. O ile można przymknąć oko na liczne powtórzenia czy bardzo prosty styl, które mogą wynikać z materiału źródłowego, to nieporozumieniem jest przekład nazw własnych „Grand Theft Auto” jako „Wielki złodziej samochodów” czy „Two and a Half Men” na „Dwóch i pół mężczyzny” (zamiast funkcjonujących u nas „Dwóch i pół”). Tłumaczenie pozostawia wrażenie pisanego na przysłowiowym kolanie i nadaje się do gruntownej poprawy.
Naprawdę lubię twórczość Grahama Mastertona, ale jego ostatnią książkę trudno zaliczyć do grona dobrych czy chociażby przeciętnych tytułów w jego dorobku. Szkoda talentu autora na tego typu dzieła. „Panika” nie wywołuje strachu, co najwyżej zniechęcenie u dotychczasowych fanów. A już na pewno nie pozwala na zdobycie nowych.



Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2013-09-27 11:19:50
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS