NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

Ukazały się

Crouch, Blake - "Mroczna materia" (wyd. 2)


 Tidhar, Lavie - "Stacja centralna"

 Larson, B.V. - "Podbój"

 Lem, Stanisław - "Astronauci" (WL)

 King, Stephen - "Roland" (filmowa)

 Riordan, Rick - "Tajne akta Obozu Herosów"

 Mróz, Remigiusz - "Czarna Madonna"

 Hardinge, Frances - "Drzewo Kłamstw"

Linki

Kańtoch, Anna - "Czarne"
Wydawnictwo: Powergraph
Kolekcja: Kontrapunkty
Data wydania: Październik 2012
ISBN: 978-83-61187-53-0
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205
Liczba stron: 272
Cena: 34,00 zł
Seria: Kontrapunkty



„Czarne” jako fantastyka naukowa. Interpretacja

„Czarne” jako fantastyka naukowa. Interpretacja


Oniryzm, realizm magiczny, powieść kobieca, powieść grozy, dziwny kryminał – to określenia, na jakie przeważnie traficie w recenzjach „Czarnego” Anny Kańtoch. Proponuje inne spojrzenie. Sam po pierwszym czytaniu miałem pozytywne choć mieszane odczucia – byłem usatysfakcjonowany językiem powieści, ale zirytowany niedomówieniami. Po niedługim czasie sięgnąłem po książkę ponownie, bez niecierpliwości, zaznaczając ołówkiem co ważniejsze fragmenty. Trzecia lektura to było nieliniowe skakanie po tych fragmentach i chyba dopiero wtedy poczułem, że chwytam całościowy sens zdarzeń tej powieści i widzę ją przez pryzmat klasyki polskiej fantastyki naukowej. Gdybym miał książki ustawione tematycznie, „Czarne” leżałoby gdzieś pomiędzy „Robotem” Snerga a „Solaris” Lema. Lub koło „Kameleona” Rafała Kosika czy „Piołunnika” Jacka Dukaja, jeśli rozmawialibyśmy o współczesnych pozycjach. Żeby odpowiedzieć czemu, trzeba określić na podstawie lektury parę rzeczy: miejsce akcji, czas akcji, naturę obcych, a wreszcie, mając to gotowe, rozwikłać tajemnicę tożsamości narratorki.

I

Miejsce akcji


Miejscem akcji nie jest Polska, choć początkowo wszystko na to wskazuje. Jest nim kraina odwzorowująca prawie idealnie ziemie polskie z końca zaborów/lat międzywojennych stworzona przez obcych. Ta niby-Polska jest zawieszona niejako w próżni, co stwierdza bezpośrednio wtajemniczona narratorka kwestiami „nie ma zresztą żadnego za granicą” (183 s.), „w naszym świecie nie istnieją ani Niemcy, ani Hitler” (220 s.), choć jej mieszkańcy naturalnie przekonani są o istnieniu reszty świata. Narratorka widziała granice tej krainy – pola z kopcami, w których wyobraża sobie ludzi śniących o dalekich krajach, a później wygrzebujących się i egzystujących w niby-Polsce. Wydaje się, że w ten sposób kraina traktuje tę granicę jako bufor, w którym wytwarza ludzi z gotowym zestawem wspomnień o zagranicy i miastach „których nazwy brzmią jak dźwięk monety ciśniętej na posadzkę z gęstego wieczornego słońca w chłodny cień za marmurową amforą”, (77 s., 82 s.). To, że ludzie w świecie powieści wynurzają się „z niebytu” (przykładem może być ojciec narratorki s. 126), pada już jako pewnik a nie domysł.

Tajemnica, że niby-Polska nie jest Polską realną, utrzymywana jest przez obcych za pomocą szeregu mechanizmów. Podstawowym mechanizmem ukrycia prawdy w świecie powieści jest psychiczne wyparcie skutkujące amnezją lub nagłym odwróceniem uwagi od „błędu systemu”. Takim błędami jest np. piórówek albo podwójne serce wyjęte z trzewi sarny. Różna jest odporność na efekt zapominania – narratorka wydaje się w większym stopniu odporna niż pozostałe postacie, choć i ona ulega mu wielokrotnie (np. s. 40, s.85, s. 256). Kolejnym mechanizmem jest zacieranie śladów po podejrzewających prawdę jednostkach: „oni bardzo rzadko pozwalają zaznaczyć nam swoją obecność w historii. Choć pozwalają nie jest dobrym słowem, nikt w tym przypadku nie podjął żadnej decyzji” (s.34). Wreszcie mechanizmem cenzurującym rzeczywistość jest instynkt stadny sobowtórów: „oni zawsze trzymają się razem, nawet jeśli robią to nieświadomie, nawet jeśli ta solidarność jest prostym odruchem gatunkowej współpracy” (s. 127).

Miejscowość Czarne, na które składa się letniskowy majątek, jest centralnym punktem niby-Polski. Nie tylko dlatego, że jest rodzinną miejscowością głównej bohaterki. Jest również obiektem zainteresowania grupy podejrzewającej, że z otaczającą ich rzeczywistością coś jest nie tak (zgodnie z duchem czasów jest to towarzystwo spirytystyczne), której członkinią jest aktorka Jadwiga Rathe. Samo Czarne prawdopodobnie było zaczątkiem całej niby-Polski, skonstruowanej/wyhodowanej na bazie porwania kilkudziesięciu ludzi z majątku i okolicznych wsi (s. 245) – „jakkolwiek nazwać to co wydarzyło się w Czarnym, zjawisko musiało objąć niewielki fragment okolicy” (s. 139). W Czarnym wciąż odtwarza się historia narratorki, co rozwinę, omawiając czas akcji.

Pozostaje pytanie, czy cała niby-Polska jest fizycznie istniejącym w naszym kosmosie miejscem. Nie ma wielu przesłanek, ale zastanawiający jest fragment, w którym narratorka widzi gwiazdy „wciąż obce i tak inne od tego, które widywałam w atlasach” (s. 53), co mocno sugeruje, że miejsce akcji może znajdować się poza Ziemią. Następną wskazówką jest to, że zastanawianie się nad naturą tych konstelacji wywołuje w ludziach efekt amnezji (niespełniona obietnica Krępińskiego i innych mężczyzn o „pokazaniu gwiazd”) jest przesłanką za tym, by uznać te obcy gwiazdy za rozstrzygające o prawdziwej naturze powieściowych realiów. Ilość biologicznych/mechanicznych metafor w stosunku do przedstawionej rzeczywistości, jaka pojawia się na przestrzeni całej powieści (np. 35, 194), sugeruje, że cała niby-Polska jest jakimś rodzajem doppelgangerowatego organizmu czy maszyny – naśladującej relacje społeczne Polski prawdziwej w sobie tylko wiadomym celu.

II

Czas akcji


Czas w niby-Polsce nie płynie liniowo. Ogólną tendencją jest, że idzie naprzód, ponieważ wszystkie zmiany przychodzą „niewidzialną pępowiną” z prawdziwej Polski (s. 221), ale miejscowo zdarzają się osoby-przekaźniki (s. 220) przyspieszające go bardziej, jak Franciszek czy młoda kobieta (s. 131), oraz są takie, które go wokół siebie cofają, jak Staś (s. 67). W książce pada również informacja, że tych popychających historię naprzód jest więcej, dlatego strzałka czasu skierowana jest ku przyszłości. Przykładem nieliniowości czasu są takie artefakty jak piórówek, czyli połączenie obiektów z różnych czasów – koncentrowanie się na nich zaburza rzeczywistość. Mieszkańcy niby-Polski nieświadomie omijają takie obiekty, bądź skonfrontowane z nimi reagują ucieczką, zapomnieniem, impulsem odrzucenia. Nieliniowość czasu objawia się również bardzo bezpośrednio – samej bohaterce wydaje się ubywać (s. 165) albo przybywać paru lat (s. 172) w jednej chwili. Za pierwszym czytaniem czytelnik może sądzić, że to jedynie metafora bycia wypoczętym lub zmęczonym. Całościowy kontekst powieści sugeruje jednak jak najbardziej realne zaburzenia czasu.

Blurb powieści podaje trzy konkretne daty – 1893, 1914 i 1935. Daty te trzeba wyszukać w książce – pierwsza pojawia się bezpośrednio przy nekrologu Jadwigi jako rok jej śmierci, domyślnie – jej pierwszej śmierci (s. 201). Drugą można domniemać, gdy wspominane są wydarzenia w Sarajewie, czyli zamach na arcyksięcia Franciszka, otwierający I wojnę światową (s. 216). Trzecia data nasuwa się prosto, gdy opisywany jest pogrzeb marszałka Piłsudskiego (s. 219). Ten około dwudziestoletni cykl nie jest przypadkowy; wiemy, że około dwadzieścia lat to różnica wieku między narratorką a Jadwigą Rathe (s. 36). W tym czasie Czarne odtwarza się razem z zasobami ludzkimi, z wcześniejszych wersji prześlizgują się jednak pewne elementy – stara gazeta, notatka pozorowana na pismo Jadwigi ukryta w zbiorku poezji Whitmana. Wiemy, że nie każda wizyta powtarza ten sam scenariusz do końca: w jednym z nim z pewnością Jadwiga ginie (s. 203), a jej ciało wyławiane jest z rzeki, w innym – tajemniczo znika, co powtarza się w końcówce książki (s. 265).

Kolejną kwestią jest percepcja czasu dramatis personae. Najwięcej wiemy oczywiście o głównej bohaterce, która oprócz tego, że ma dziury w pamięci obejmujące nawet całe lata życia (jak okres między czternastym a szesnastym rokiem życia, a więc bezpośrednio po wydarzeniach w Czarnym – s. 191), pamięta także rzeczy, których pamiętać nie powinna jako kilkumiesięczne dziecko, np. narodziny swego młodszego brata (s. 95), i sylwestra roku 1900 (s. 105). Innym przykładem jest ojciec narratorki, a w każdym razie któraś z jego wersji, który „wynurzony z niebytu” w nieswoich czasach, przystosowuje się do nich odruchowo (s. 127). Wydaje się, że płynna pamięć mieszkańców niby-Polski wpływa na ich umiejętności przystosowania się do fałszywego świata i czasu i zarazem na kontynuowanie spektaklu. Jednostki, które mają z tym problem, lądują w zakładach opieki nad chorymi psychiczne, jak ten opisany na początku książki.

III

Obcy


Najważniejszym założeniem powieści dotyczącym obcych jest to, że człowiek bądź istota przekonana o tym, że jest człowiekiem, nie jest w stanie się z nimi porozumieć (s. 127, s. 139). „Ich duchowe, rozumne życie toczy się w fizycznych wymiarach całkowicie dla nas niedostępnych” (s. 193), a my sami jesteśmy przy nich jak zarazki wobec człowieka (s. 194). A jednak obcy potrzebują innych istot: „By żyć, muszą naśladować zachowanie innych istot – to dla nich konieczność, lecz jednocześnie domena nie umysłu, lecz ciała” (s. 193). Posiadają możliwości dokładnego, choć nie bezbłędnego skopiowania dużego fragmentu planety, wraz z życiem biologicznym i społecznym tego rejonu. Potrafią taką symulację utrzymywać w stanie przekonującym o jej autentyczności w oczach skopiowanych osób, choć nie wszystkich – istnieje margines podejrzewający, że coś jest nie tak. Nie są wszechmocni – nie potrafią skopiować gwiazd, co zostało opisane przy określaniu miejsca akcji.

Innym rodzajem obcych (a może tym samym, choć nieświadomym swej tożsamości przez swoją ludzką skopiowaną jaźń) są udający ludzi doppelgangerzy. Przekonani są o własnej ludzkiej naturze i autentyczności świata, który ich otacza. Biologicznie są nieodróżnialni od ludzi do pewnego poziomu – wspomniane zostaje, że trzeba ciąć „naprawdę głęboko”, na martwym ciele, żeby potwierdzić obcość (s. 117, 252). Poza tym nie chorują. Doktor Walczycki wspomina, że jego pacjenci to „może hipochondrycy, może naśladowanie ludzkiego cierpienia wydaje im się z takiego czy innego powodu konieczne” (s. 117). Jest to ciekawe w kontekście fragmentu ze 138 strony, gdzie bohaterka wspomina, że nigdy nie chorowała: „idealne zdrowe ciało to być może swego rodzaju rekompensata za szwankujący umysł”. Mimo braku chorób zdarzają się błędy kopiowania; szczególnie widać to w rozdziale o roku 1863, gdzie obcy jeszcze uczyli się ludzi, a także w pojedynczych przypadkach już w niby-Polsce, np. dwa serca sarny. Innym objawem jest wrażenie nienaturalnego zadbania, idealności doppelgangera. Jakby obcy nie byli zdolni do kopiowania wszystkiego, małych wad i ułomności ludzkiej egzystencji takich jak pocenie się (s. 164), co każe się cofnąć do samego początku książki i wspomnieć odpornego na temperaturę Dr. Krępińskiego (s. 10). Być może obcy – przynajmniej niektórzy, żyjący przeszłością – są odporni również na proces starzenia się (przykładem może być dwójka „tubylców” Czarnego, których spotyka bohaterka – s. 178, 230, 249) lub są zdolni do odmładzania się (Staś).

„Skóra” to jedno ze słów-kluczy powieści, powracające wielokrotnie w różnych jej miejscach – skóra jako granica jestestwa i intymności, skóra jako strefa erogenna, wreszcie pragnienie rozerwania skóry i wejścia w inną osobę (s. 155, 265) oraz strach przed tym, by ktoś niepożądany nie miał dostępu do wnętrza, nie mógł wyszarpać serca (s. 164). Na odgłos nienaturalnych obcych dźwięków Irenka mówi „zrzucają skóry” (s. 40), co można odnieść do sceny z rozdziału drugiego, gdy narratorka znajduje podartą, zakrwawioną suknię, a na niej „strzępy tkanki jakby Krępiński wraz z suknią zdarł z jasnowłosej kobiety skórę” (s. 18). Wiemy, że narratorka, przynajmniej na początku książki posiadała blizny po nożu – wywnioskować można, że tnąc się, chciała sprawdzić, czy naprawdę jest człowiekiem. Intrygujący jest natomiast jej komentarz na temat blizn Irenki (s. 17), jakby odruchowo wiedziała, że ich cięcie się powodowane jest inną motywacją. Podobnie jak odruchowo, od pierwszego wejrzenia wie, że Staszkiewicz również jest „inny, obcy w tym świecie” (s. 89).

Jest w książce parę fragmentów, które można by uznać za bezpośrednią próbę opisu obcego, jeszcze nieobleczonego w ludzką skórę. Wszystkim towarzyszą cienisto-czarno-mroczne konotacje. Są to wyżej wspomniane dźwięki „zrzucania skóry”, ale i „szepty, jakby z głębokiej czerni” (s. 139), czy moment gdy „ciemność wybucha śmiechem i tupotem drobnych stóp” (s. 71). Jedyny wizualny opis to narodziny Stasia, „wtedy z bieli wynurza się kłąb mroku, czarna rozedrgana i niekształtna istota, jak cień pająka rzucany na ścianę” (s. 95). Nawet przy dużych nakładach dobrej woli i zakładając ubarwienie opisu przez narratorkę, trudno uznać to za opis ludzkiego noworodka. Zwłaszcza że wspomnienia te podlegają wyparciu ukrywającemu prawdę o świecie, ale „czasem budzę się nad ranem i wspomnienie na kilka krótkich sekund staje się ostre, jakbym patrzyła na podświetlony słońcem witraż. Wtedy pojmuję wszystko – i sedno tamtej tajemnicy, i to, kim jestem” (s. 95). Pierwszoosobowym opisem przepoczwarzenia się jest natomiast sam koniec książki.

IV

Narratorka


Zakończenie książki dość mocno sugeruje, kim naprawdę była narratorka. Jest to jednak punkt wyjścia do powtórnej lektury, podczas której lepiej widać już wcześniejsze subtelne przesłanki za jej rzeczywistym pochodzeniem. Przykładowo zastanawiające jest mocne zacięcie głównej bohaterki do studiowania ludzkiej anatomii (s. 119) i fizjonomii (s. 107), gdzie wspomina bezpośrednio „żadne oblicze nie potrafiło mnie zaskoczyć swą oryginalnością”. Czy są to specyficzne ludzkie skłonności czy wręcz przeciwnie – doppelgangerowate instynkty istoty, jaką jest naprawdę? Wcześniej pisałem o kwestii pocenia się, które nie miałoby być dobrze kopiowane przez obcych – czemu w takim wypadku bohaterka odczuwa tak upał? Być może jest ona tym rodzajem obcego, który w swej zdolności kopiowania najbardziej zbliżył się do istoty ludzkiej. Są również w książce momenty, gdy główna bohaterka odczuwa obce, nieludzkie uczucia. We fragmencie ze strony 212 widząc ciało swojej młodszej wersji, czuje niemal religijne uniesienie. We fragmencie ze strony 95 wspomina „obcość, dławić, cień – to nie to, zupełnie nie to, choć chodzi o wrażenie zbliżone, niezwiązane z żadnym z pięciu zmysłów, ale z czymś, czego w ludzkim języku nie sposób wyrazić”. Wreszcie narratorka potrafi wprost zadeklarować – „jestem nikim, ale mogę być każdym, biała karta czekająca aż ktoś zapełni ją kolorami” (s. 176). Za pierwszym razem wygląda to na nawiązanie do filozoficznej koncepcji tabula rasa. Drugie czytanie każe traktować ten fragment bardziej dosłownie – doppelganger też jest nikim, ale może być każdym.

Koncepcja niby-ludzkich przekaźników czasu została już wyżej zasygnalizowana. Wiemy, że są ludzie cofający czas i pchający go do przodu. W kontekście wydarzeń powieści widzimy, że główna bohaterka jest jeszcze innym przypadkiem – żywą pętlą czasową, zafiksowaną na pewnym punkcie historii i wciąż doprowadzającą do jego powtarzania. Ten proces napędzamy jest oczywiście czysto ludzkimi namiętnościami i złożoną relacją między narratorką a Jadwigą Rathe, której opis od strony psychologicznej to materiał na oddzielny tekst. Namiętności te jednak wydają się zasadnicze – o ile zestawimy je z fragmentami sugerującymi, że obcy potrzebują ludzkich uczuć, przeżyć dla własnej egzystencji. Wtedy cykliczne powtórzenie zdarzeń w Czarnym wydaje się być swoistym perpetuum mobile, fabryką danego rodzaju afektów. Mając na uwadze charakterystykę miejsca akcji, natury obcych i zapętlonego czasu można zobaczyć ramy pułapki, w której znajduje się narratorka, zdegradowana do bycia kolejnym przekaźnikiem, chwytającym się nadziei bycia człowiekiem i egzystującym w niewiadomym dla siebie celu.

Podsumowanie


Tekst ten nie wyjaśnia wszystkiego, jak choćby tego, kto zabił Jadwigę Rathe (i którą jej wersję…), czy to kim był duch Jadwigi. Zostawiam to do namysłu czytelnikowi. Jak to w dobrej fantastyce naukowej bywa; mając jednak naświetloną zagadkę ontologii świata powieści, łatwiej zrozumieć wątki kryminalne czy psychologiczne. Dla mnie szczególnie dużo punktów zbieżnych – jeśli chodzi o bohatera podejrzewającego swoją tożsamość i fasadowość świata, a także wizję obcych – występuje z „Robotem” Snerga i zawartą w nim teorią nadistot. „Czarne” powtarzając klasyczne już pomysły proponuje zupełnie świeżą i oryginalną perspektywę ich przedstawienia. Dramaty, które zwykle rozgrywały się na stacjach kosmicznych bądź w futurystycznych bunkrach, tu rozgrywają się w letniskowym międzywojennym majątku. Bohaterem nie jest już naukowiec-inżynier, ale kobieta stojąca na życiowym rozdrożu. Kańtoch zachowując samo sedno idei niemożliwości nawiązania pierwszego kontaktu z obcymi, połączonej z pomysłem tworzeniem niby-ludzi, stworzyła piękną zwodniczą otoczkę. Dobranie takiej formy ma głębszy sens – sama powieść staje się przez to doppelgangerem, udaje niemal idealnie coś czym nie jest. Wadą „Czarnego” może być jednak to, że udaje zbyt idealnie – przez co większość odbiorców zatrzyma się na wyjaśnieniu, że to wszystko fiu bździu w głowie bohaterki. Kończę ten tekst z nadzieją, że pomoże wam, czytelnikom, zanurzyć się w Czarnym głębiej, choćby przez skrytykowanie czy znalezienie nieścisłości mojej interpretacji.

PS: Czarno widzę tegoroczne „Zajdle”.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2013-08-27 12:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Ziuta - 18:21 27-08-2013
Jak czarno? Właśnie czytam opowiadania i wybór zdaje się prosty. Żadnych dylematów i potrzeby ważenia ocen. Karta do głosowania, długopis i szlus.

Mamerkus - 21:50 27-08-2013
Laku rozbija bank tym artykułem-wykładnią powieści Kańtoch. Tekst jest tak dobry, że można dyskutować tylko z Peesem ;)

Co do powieści: biorę wyjaśnienia Łaka w ciemno - czytałem "Czarne" tydzień temu i przyznam, że jej zwyczajnie nie pojąłem, co poczytuję jako osobistą porażkę. Faktycznie mój wniosek był taki: panienka dojrzewa, ma schizy i fantazje lesbijskie, a że wychowuje się w katolickim kraju, to z poczucia winy traci poczucie rzeczywistości i trafia do dziekanki. To wszystko podane w sosie typowych niedomówień i fajnego stylu autorki.

cranberry - 10:12 28-08-2013
Tekst rzeczywiście straszliwie spoilerzący (nie dało się tego jakoś oznaczyć?), ale dobry.
Mnie najbardziej w "Czarnem" urzeklo, to że to jest JEDNOCZEŚNIE - jak to ujął Mamerkus - "panienka dojrzewa, ma schizy", JEDNOCZEŚNIE "oniryzm, realizm magiczny, powieść kobieca, powieść grozy, dziwny kryminał", czyli cała ta zasłona dymna zrobiona na najwyższym poziomie - a na koniec, jest to science fiction. Przynajmniej taką mam nadzieję, że jest to science fiction, a nie że Autorka łapie się teraz za głowę :) Ja stawiałam na science fiction zaraz po przeczytaniu.

Anneke - 13:19 28-08-2013
Cran - to miało być science fiction.

Anneke - 14:07 28-08-2013
O, ktoś dopisał literkę do mojej wypowiedzi - dziękuję! ;)

Spike - 19:53 28-08-2013
No, nareszcie ktoś się zabrał na serio za rozgryzanie "Czarnego" (już myślałem, że nie doczekam takiej recenzji). :-) Owszem, to od samego początku miało być SF - słyszałem to założenie od Anneke, jeszcze zanim w ogóle siadła do pisania, więc celujesz do właściwej tarczy.

BTW: po skończeniu powieści Anneke pokazała surowy tekst kilku osobom z prośbą o opinię. Każdemu czytelnikowi zadała ten sam zestaw czterech pytań dotyczących fabuły i bohaterów - rekordziści odpowiadali prawidłowo na dwa. :-D Od tamtej pory książka zaliczyła sporo poprawek (zarówno na poziomie betareadingu, jak i podczas redakcji w Powergraphie), ale najwyraźniej nadal jest mętna, skoro na prawidłową analizę trzeba było czekać prawie rok.

Anneke - 19:59 28-08-2013
Ale interpretacja "bohaterka ma schizy" też całkiem fajna. I pasuje. ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Grobowiec chana"


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e01)


 Fantastyka 2016 - plebiscyt

 Nagrodzić grozę - rozmowa z Krzysztofem „Korsarzem” Bilińskim

 Co nas czeka w 2017 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

Recenzje

Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"


 Mortka, Marcin - "Królewska Talia"

 Headley, Maria Dahvana - "Gniazdo"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Shannon, Samantha - "Pieśń jutra"

 Hearn, Lian - "Pan Ciemnego Lasu"

Fragmenty

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Wilderäng, Lars - "Rozgwieżdżone niebo"

 Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

 Tapinas, Andrius - "Wilcza godzina"

 Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

 Bourne, J.L. - "Armageddon dzień po dniu"

 Dębski, Rafał - "Ramię Perseusza. Z głębokości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS