NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Łukawski, Jacek - "Grom i szkwał"

Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Ukazały się

Carroll, Jonathan - "Kolacja dla wrony"


 Henel, Łukasz - "Demon"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Komuda, Jacek - "Czarna bandera" (2017)

 Larson, M.A. - "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek "

 Atwood, Margaret - "Maddaddam"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Zdybska, Maria - "Wyspa mgieł"

Linki

Jadowska, Aneta - "Zwycięzca bierze wszystko"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Dora Wilk
Kolekcja: Thorn Universe
Data wydania: Lipiec 2013
ISBN: 978-83-7574-891-8
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195
Liczba stron: 514
Cena: 35,90 zł
Tom cyklu: 3



Wywiad z Anetą Jadowską

Katedra: Kiedy na początku 2012 roku ukazał się "Złodziej dusz" czytelnicy, już z okładki książki, dowiadywali się, że mają do czynienia z heksalogią. Biorąc pod uwagę, że był to Twój powieściowy debiut, wielu z nich do dziś zadaje sobie pytanie, czy był to tylko i wyłącznie chwyt marketingowy, a może faktycznie miałaś już plan na cały cykl?

Aneta Jadowska: Kiedy dostałam odpowiedź z Fabryki Słów – że chcą wydać "Złodzieja dusza" miałam już napisane tomy od pierwszego do trzeciego. Pracowałam nad czwartym, a dwa kolejne były zaplanowane dość dokładnie. Ta historia od samego początku miała się tak potoczyć, była tak rozbudowana. Nie umiem pisać krótkich tekstów. Kazać mi pisać szorta to jak wydać mnie katu na tortury. Moją wyobraźnię cechuje pewien, nazwijmy to ładnie, rozmach, który siłą rzeczy ciągnie moje powieści w kierunku serii, a nie pojedynczych tytułów. To nie jest chwyt marketingowy, zwłaszcza że marketingowo pewnie lepiej, by seria o Dorze Wilk była trylogią, szybszy koniec mógłby zachęcić czytelników, którzy zwykle drżą ze strachu, że autor nie da rady, wydawca spasuje albo czas oczekiwania wyciągnie się do dekady. Postawiłam sobie za punkt honoru, że moi czytelnicy nie będą mieli podstaw do narzekania, że Jadowska się obija. Cały czas coś piszę. Historia Dory Wilk to tylko jedna z historii ze świata jaki stworzyłam – dylogia o Witkacu jest spojrzeniem nań z innej perspektywy.

K: Heksalogia oznacza sześć tomów. Dlaczego nie „okrągła” piątka albo szczęśliwa siódemka? Czy liczba sześć ma dla Ciebie jakieś znaczenie?

AJ: Może to jakaś magia cyfr. Od razu wiedziałam, że będzie sześć tomów, tak widziałam tę historię. Może przez skojarzenie z hexe – wiedźmą. Szóstka jako taka nie ma dla mnie jakiegoś szczególnego znaczenia, numerologicznie jest mi obojętna.

K:Rozpoczynając pracę nad nową powieścią myślisz o konkretnej grupie czytelników, czy też może piszesz takie książki, które sama chciałabyś przeczytać?

AJ: Powinnam pewnie powiedzieć, że myślę o jakiejś idealnej grupie czytelników, ale to byłaby ściema. W pierwszej kolejności piszę książkę, która spodoba się mnie, którą sama chciałabym przeczytać. Jeśli mi się nie podoba, nie wierzę w nią i nie mam motywacji, by ją kończyć. Jeśli mnie wciągnie pisanie jej, jest duża szansa, że na dalszym etapie wciągnie czytelnika.

K: W Internecie znalazłem informacje, że jesteś doktorem nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Czy takie wykształcenie bardziej pomaga czy przeszkadza przy pisaniu książek?

AJ: Pomaga w tym sensie, że aby zostać doktorem nauk humanistycznych musiałam przeczytać nieskończone ilości książek, beletrystyki, opracowań, rozpraw. Poza tym opanowałam porządnie robienie kwerendy, teksty naukowe z wielu różnych dziedzin nie stanowią dla mnie problemu, nauczyłam się dyscypliny w prowadzeniu notatek i w samym pisaniu. Pamiętam taki moment, kiedy, spoglądając na wydruk sporej części mojego doktoratu, pomyślałam, że skoro byłam w stanie napisać ponad 300 stron tekstu naukowego, to napisanie powieści z całą pewnością nie przekracza moich możliwości. Plus świetna motywacja do pisania pierwszej powieści – "Złodziej dusz" powstał jako odskocznia od doktoratu, zamiast pisać ostatnie dwa rozdziały pracy, napisałam powieść.

K: Twoje książki są zazwyczaj zaliczane do gatunku paranormal romance. Czy lubisz, kiedy porównuje się je z twórczością Stephenie Meyer?

AJ: Na szczęście na ogół porównywane są na korzyść dla mnie. Tak naprawdę termin „paranormal romance”, choć teraz modny, jest wyjątkowo nieprecyzyjny. Do jednego worka wpadają wszystkie klony "Zmierzchu", powieści dla nastolatek, utwory przesycone seksem, podpadające bardziej pod porno niż pod cokolwiek innego. Nie uważam, by moja twórczość się do nich zaliczała, choć niektórzy ocenili ją tak pod wpływem pierwszego blubra i okładki. Nie czuję się autorką paranormal romance. Piszę urban fantasy z wątkiem kryminalnym, wątek romansowy pojawia się dodatkowo, jak w wielu innych książkach. Chyba że za paranormal romance uznamy każdą książkę z wątkami paranormalnymi i miłosnymi w jednym. Wtedy jasne, ale do tej samej kategorii zaliczałby się i "Dracula" Stokera.

K: Chciałbym na moment zatrzymać się przy kwestii seksu. Tak jak wspomniałaś aktualnie w księgarniach pojawiło się sporo książek, których fabuła składa się głównie z opisów scen łóżkowych. Tymczasem w Twoich utworach, jakby na przekór, między bohaterami jedynie, albo aż, utrzymuje się stan ciągłe erotyczne napięcie. Czy nie miałaś ochoty żeby pójść na całość i zafundować czytelnikom opisu miłosnych karesów Dory z jej przyjaciółmi?

AJ: Powiem tak, nie czytałeś jeszcze "Zwycieżcy...", prawda? Ale dobrze, odpowiem, bo to dość często powraca na spotkaniach z czytelnikami, więc pewnie są ciekawi. Uważam, że pisanie o seksie w sposób fajny, zmysłowy a nie wulgarny to spore wyzwanie. Celem jest wywołanie u czytelnika raczej lekkiego dreszczu niż ręki w gatkach, więc wszystko musi być wyważone. A napięcie seksualne między bohaterami więcej wnosi do ich relacji niż gimnastyka na kanapie. Nie zamierzam pisać pornosów z szczątkową fabułą, nie ciągnie mnie też do porzucenia urban fantasy dla romansów. Ale uważam, że wątek miłosny i to napięcie erotyczne, o którym mówisz, wnoszą coś dobrego w kryminalną fabułę, dodają bohaterom coś bardziej ludzkiego. Dla jednych w moich książkach seksu jest za mało, dla innych za dużo, ja się przychylam do opinii tych, którzy mówią, że jest go w sam raz.

K: Wykreowany przez Ciebie świat istot magiczny to połączenie wielu, często przeciwstawnych, mitologii, religii oraz baśni. Anioły, wampiry, wiedźmy to tylko czubek góry lodowej. Skąd pomysł ma tak rozbudowany świat? Czy nie obawiałaś się, że wrzucasz do garnka o jeden grzybek za dużo?

AJ: Nie, nie czułam. Stworzyłam świat, którego założenia uzasadniają sąsiadowanie ze sobą wielu systemów religijnych i współistnienie stworzeń z różnych mitologii. Nie ma dymu bez ognia, skoro coś istnieje na poziomie legend, bajek, podań, mitów, religii, w moim świecie może się pojawić. Dla mnie jest to spójne i naturalne, to nie tak, że siedzę i kminię, co by tu jeszcze dorzucić. Dużo czytam, wertuję mitologie i często natykając się na jakąś postać, wiem, że ją wykorzystam, że pasuje do mojej historii, że daje mi pole interpretacyjne, które przysłuży się fabule. Na przykład Badb czy Loki – są pod wieloma względami do siebie podobni, w mitologiach celtyckiej i skandynawskiej ich „działki” częściowo się pokrywają. Uznałam, że ich osobowości mogą ze sobą współgrać, a skłonność do rywalizacji przyczynić się do kłopotów dla wielu, którzy skończą jako pionki w rozgrywce bogów.

K: A czy zastanawiałaś się żeby sięgnąć po systemy wierzeń czy mitologie spoza „Starego Kontynentu” np. z Ameryki Południowej czy Afryki?

AJ: Witkac i jego umiejętności są związane z mitologią Indian Ameryki Północnej. Pojawiają się odwołania do mitologii azjatyckich, babilońskiej, egipskiej... że wymienię tylko kilka. Niewykluczone, że reszta przede mną.

K: Wampiry i wilkołaki to bodajże najczęściej występujące rasy w literaturze z gatunku „urban fantasy”. W twoich książkach nie odbiegasz zbytnio od ich stereotypowego wizerunku. Czy nie kusiło Cię żeby dodać coś od siebie?

AJ: Ależ dodaję. Najbardziej wilkołaczo-wampirzy tom wciąż przed moimi czytelnikami – to czwarty tom. Chyba mój ulubiony zresztą z całej serii. Ale o tym jakie tak naprawdę są te moje wilki i wampiry porozmawiamy może po premierze czwórki, co?

K: Trzymam za słowo. Czy mogłabyś w takim razie przybliżyć czytelnikom Katedry, w kilku zdaniach, fabułę najnowszej powieści "Zwycięzca bierze wszystko"? Co tym razem czeka Dorę i jej przyjaciół? Zakończenie poprzedniego tomu sugerowało, że na pierwszy plan wysunął się sprawy niebiańsko-piekielne.

AJ: Dora, Miron i Joshua, świeżo zawiązany triumwirat, stają się uciekinierami. Ich połączenie i okoliczności, w jakich do niego doszło, jest nie w smak magicznym, niebieskim, a kto wie, czy i nie piekielnikom. Zamiast odpoczynku na łonie natury czekają ich kolejne problemy, dzieci do uratowania, rewolucja do powstrzymania, ludzie do ocalenia. Czasu mają na to niewiele, bo nad Dorą wisi archanielski miecz i szybciej niż kiedykolwiek chciała trafi na garnuszek niebieskich służb penitencjarnych. Nowi znajomi, starzy przyjaciele, grupa ludzi ewoluująca w rodzinę. Dużo by mówić, trzeba przeczytać :)

K: Chciałabym jeszcze zapytać o Toruń. Dla większość Polaków jest to miasto kojarzące się z piernikami, pewną rozgłośnią radiową i ewentualnie Mikołajem Kopernikiem. Gdzie tu miejsce na magię?

AJ: Toruń jest magicznym miastem, bez dwóch zdań. Śliczny jak z gotyckiego obrazka, nieduży, trochę retro. Młody duchem dzięki dużej procentowo społeczności studenckiej. Zapraszam na zwiedzanie miasta tropami Dory, z książką w ręce. I nie jest jedynym magicznym miastem w naszym kraju – magia jest wszędzie, jeśli chcemy ją dostrzec. Właśnie, dlatego zamiast tworzyć od podstaw nowe miasta, osadzam swoje historie w miejscach, które istnieją naprawdę – może czytelnicy po przeczytaniu książek trochę inaczej spojrzą na swoje otoczenie i zaczną dostrzegać wokół siebie ślady magii.

K: W ciągu ostatnich miesięcy zdobyłaś sporą popularność. Czy zgłosił się do Ciebie ktoś z propozycją objęcia funkcji ambasadora kulturalnego Torunia, a przynajmniej z prośbą o udzielenie zgody na otwarcie „Szatańskiego Pierwiosnka”?

AJ: Toruń bez wątpienia mnie zauważył i docenił. Złota Kareta „Nowości” w kategorii kultura to naprawdę coś w naszym mieście. Ambasadorowania wszak mi nikt nie proponował, robię, co mogę, we własnym zakresie dla budowania pozytywnego wizerunku miasta – taka forma lokalnego patriotyzmu. A otwarcie „Szatańskiego Pierwiosnka” to coś co chciałabym kiedyś zrobić, o ile starczy mi pieniędzy na otwarcie i czasu na prowadzenie baru. To byłoby fajne miejsce spotkań dla wszystkich fanów Dory, i szerzej, fanów fantastyki. Każdy mógłby wpaść i napić się drinka, nawet jeśli nie zna zaklęcia.

K:I na zakończenie pytanie, które podejrzewam słyszysz najczęściej: ile w Dorze Wilk jest z Anety Jadowskiej

AJ: Tak, to pytanie się powtarza regularnie. Powiem tak – procentowo pewnie niewiele więcej niż jest mnie w Witkacu, Mironie, Joshui, Leonie, Romanie... Dora dostała ode mnie sporo moich zalet, większość moich wad, ale nie ona jedna. Tworząc postaci, oddaję im po trochu siebie, trochę z ludzi których znam, mieszam wszystko z cechami, które chcę, by mieli, potrząsam aż wyjdzie to, czego od nich oczekuję. Aż staną się samodzielnymi bytami, nawet jeśli istnieją tylko na papierze. Na tyle samodzielnymi, że mogą mnie czymś zaskoczyć. A porównania Jadowska – Wilk jakoś mi nie przeszkadzają, w końcu Dora to naprawdę fajna dziewczyna.

K: Dziękujemy za rozmowę i życzymy dalszych sukcesów.


Dziękujemy wydawnictwu Fabryce Słów za umożliwienie przeprowadzenia wywiadu.

Z autorką rozmawiał Adam "Tigana" Szymonowicz.




Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2013-07-21 12:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"


 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Lawrence, Mark - "Książę głupców"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS