NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Nowak, Jakub - "Amnezjak"

Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

Ukazały się

Henel, Łukasz - "Demon"


 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Komuda, Jacek - "Czarna bandera" (2017)

 Larson, M.A. - "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek "

 Atwood, Margaret - "Maddaddam"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Zdybska, Maria - "Wyspa mgieł"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

Linki

Martin, George R.R. - "Nawałnica Mieczy. Stal i śnieg" (okładka filmowa, twarda)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Storm of Swords. Steel and Snow
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2013
ISBN: 978-83-7785-210-1
Oprawa: twarda
Format: 140×205 mm
Liczba stron: 736
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 2000
Tom cyklu: 3, część 1



Gra o tron subiektywnym okiem (s03e10)

Zawsze mam problem z ostatnimi odcinkami. Oglądając na bieżąco jakiś serial wpada się w rytm, w związku z czym staram się nie robić zaległości. Kiedy jednak przychodzi zakończenie serii (i nie szykuje się w nim wielki finał), to napięcie spada i zwykle nie mogę się zmobilizować, żeby go szybko obejrzeć. Tak też było w przypadku finałowego odcinka trzeciego sezonu „Gry o tron”: w tym przypadku jedynym zaskoczeniem mogło być to, w którym momencie scenarzyści przerwą „Nawałnicę mieczy”. Nie była to jednak zagadka na tyle istotna, żebym błyskawicznie zebrał się do obejrzenia „Mhysy”. Tyle tytułem wyjaśnień z opóźnienia, a teraz pora na wrażenia.
Odcinek rozpoczyna się dokończeniem Krwawych Godów w Winterfell: nie zabrakło na przykład przyszycia głowy wilkora do ciała Robba. Pokazano też walki w obozie, czyli to, czego zabrakło we dziewiątym odcinku. Prowadzi to do dwóch scen. O ile rozmowa między Boltonem a Freyem nie jest tak spektakularna, jakby być mogła (chociaż daje dobry pogląd na charaktery obu postaci), to zimnokrwista zemsta ze strony Aryi, mimo swej nieporadności, daje wreszcie wyraz prawdziwej natury Starkówny. Przypuszczam, że od tego momentu zacznie się ona zachowywać jak w książce i doprowadzi ją to do jej przeznaczenia.
W Królewskiej Przystani ma miejsce kilka udanych scen. Podobało mi się nawiązanie nici porozumienia między Sansą i Tyrionem (chyba większe niż w książce), ale wynikało to jeszcze z niewiedzy o wydarzeniach w Bliźniakach. Karzeł dowiaduje się o tym dość szybko, w kolejnym dobrym starciu z Tywinem. Lepsze jest jednak kolejne upokorzenie Joffreya, którego na spółkę dokonują starsi Lannisterowie. Pojawia się też zawiązanie nowego spisku, czyli próba przekabacenia Shae. Ciekawe czy doprowadzone to zostanie do takiego samego finału, jak w końcówce „Nawałnicy mieczy”? Na razie ten wątek zdawał się toczyć w nieco innym kierunku, ale być może zdecydowano się wbić jeszcze większą szpilę Tyrionowi? Całość wydarzeń ze stolicy uzupełniają sceny z udziałem rodzeństwa Lannisterów. Cersei i Tyrion znów balansują na granicy zrozumienia i obrzydzenia, a powracający Jaime wcale nie jest tak radośnie witany przez siostrę, jak się spodziewał. I dobrze, bo w ten sposób dokona się przemiana tej postaci.
Na Północy bez większych emocji. Bran ma zamiar wybrać się za Mur, opowiada historię o Szczurzym Kucharzu, ale przypomina to raczej próbę opowieści przy ognisku dla dzieciaków niż budzącą przestrach legendę. Pojawienie się Sama i Goździk też nie przyspiesza tętna i stanowi konieczny, ale mało fascynujący zwrot fabularny. Z czystym sumieniem można było go skrócić, albo wręcz wprowadzić te informacje w jakiś inny sposób. Podobnie zresztą jak zrobienie z Jona tarczy dla strzał Ygritte. Naprawdę wkurza mnie ten wątek: scenarzystom udało się osiągnąć nie lada sukces i przemienić jeden z ulubionych wątków z książki na chyba najbardziej irytujący.
Urocza jest natomiast scena z Theonem i Ramseyem. Podobnie jak Greyjoy w pierwszym momencie dałem się nabrać, że bękart Boltona spożywa coś innego niż kiełbasę. Dodatkowo dopełnił się los Theona i przemiana w Fetora. Zastanawiam się tylko co dalej scenarzyści poczną z tym wątkiem, bo o ile rozumiem, że „Uczta dla wron” i „Taniec ze smokami” mogą być kręcone równolegle, to pozostaje jeszcze cały czwarty sezon bazujący na „Nawałnicy mieczy”. Cóż, nie mój ból głowy, ale można przypuszczać, że częściowo zaczną wprowadzać wydarzenia z następnych tomów... albo dodadzą coś od siebie. Może na to wskazywać scena u Greyjoyów, podczas której Yara (czyli Asha) decyduje się wyruszyć na ratunek bratu. No i mieliśmy okazję zobaczyć jeszcze Balona, którego scenarzyści najwyraźniej oszczędzili i przepowiednia Melisandre ziści się dopiero w czwartym sezonie.
Skoro o czerwonej kapłance mowa, to na Smoczej Skale też dochodzi do kilku istotnych wydarzeń. O ile jeszcze zawiązująca się nić porozumienia między Davosem a królewskim bękartem nie napędza fabuły, to już niespodziewany sojusz między nim a Melisandre jak najbardziej. Znowu chyba szybciej niż w powieści, ale wygląda na to, że Stannis ruszy na odsiecz Nocnej Straży.
Końcówka to znów dawka patosu. A jak patos, to oczywiście Dany. Kolejna przemowa, kolejne wyzwolenie, a na dokładkę crowd surfing, co robi dość żenujące i mało wiarygodne wrażenie. Cóż, pociesza mnie wiedza, że los ostatnią z Targaryenów jeszcze kopnie. Na razie jednak udało się scenarzystom zrobić słabą scenę kończącą dziesięć odcinków.
Wypada też podsumować cały trzeci sezon. Z jednej strony mieliśmy do czynienia z licznymi uproszczeniami i odejściami w stosunku do „Pieśni Lodu i Ognia”, co z pewnością hardcore’owych fanów doprowadziło do frustracji. Z drugiej jednak strony mam wrażenie, że te zmiany czemuś służą i wpasowują się w całościową wizję, więc nie należy się ich czepiać. Gdyby miała być to wierna ekranizacja, to zajęłaby pewnie z dwa razy więcej miejsca i... nikt by się jej nie podjął. W mojej opinii zmiany wprowadzone przez scenarzystów w większości przypadków się bronią. A jak wygląda sprawa z tak nieokreśloną, a jakże ważną cechą wszelkich książek czy filmów, czyli „miodnością”? Nie jest źle. Po dość słabym drugim sezonie spodziewałem się dalszej obniżki poziomu, ale twórcy stanęli na wysokości zadania i zafundowali całkiem niezłe dziesięć odcinków (fakt faktem, że za materiał posłużyła najlepsza część cyklu): były oczywiście przestoje i potknięcia, ale na szczęście małoznaczące i niewpływające drastycznie na ocenę sezonu. Jednym słowem mogło być lepiej, ale i tak było nieźle. Pozostaje czekać na następną serię: pojawienie się w niej Martellów może przynieść sporo pikanterii i urozmaicenia.


Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2013-07-03 23:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Mesjanista - 14:00 19-08-2013
Krwawe Gody w Winterfell? Chyba w Bliźniakach.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Maddaddam" Atwood


Wygraj "Ukrytego Asa"


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Blatty, William Peter - "Egzorcysta"


 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Lawrence, Mark - "Książę głupców"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

Fragmenty

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS