NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

Douglas, Ian - "Star Carrier. Pierwsze uderzenie"
Wydawnictwo: Drageus
Cykl: Star Carrier
Tytuł oryginału: Earth Strike: Star Carrier
Data wydania: Maj 2013
ISBN: 978-83-6403-00-24
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 432
Cena: 34,90 zł
Rok wydania oryginału: 2010
Tom cyklu: 1



Douglas, Ian - "Star Carrier. Pierwsze uderzenie"

Ian Douglas to pseudonim – jeden z wielu – amerykańskiego pisarza Williama H. Keitha juniora. Jeśli wierzyć Wikipedii – pisarz to niesamowicie płodny. Jest autorem kilkudziesięciu pozycji, które były publikowane pod kilkoma różnymi pseudonimami. Z grubsza rzecz ujmując, większość jego twórczości to militarna science fiction (oraz dwa dzieła z 1986 r. związane z „Doctorem Who”).

Wiedząc, że miałem do czynienia z zaprawionym w pisarskich trudach autorem, nie mogę go teraz przesadnie wychwalać. Spoglądając na bibliografię Douglasa, należało bowiem oczekiwać pewnego poziomu wynikającego z doświadczenia. Napisać na wstępie należy, że pisarskie doświadczenie Douglas wykorzystał pierwszorzędnie. „Pierwsze uderzenie” jest bowiem bardzo barwną, dynamiczną powieścią, która pozwoli mężczyznom poczuć się znowu małymi chłopcami, w wyobraźni zasiąść za sterami gwiezdnego myśliwca i toczyć boje z rasą obcych. Ta bowiem, jak zwykle, chce zniszczyć ludzkość, albo ją sobie podporządkować. Zamiar ten nie wynika z czystej chęci podboju, biologicznego, czy ksenobiologicznego uwarunkowania w kierunku dominacji. Obca rasa – działająca w powieści za pośrednictwem jeszcze innej, zhołdowanej wcześniej – obawia się ludzkości. Konkretnie tego, że ta zbliża się do punktu osiągnięcia Technologicznej Osobliwości. To zaś ma zagrażać i obcym, i – chyba – wszystkiemu. W tej warstwie koncept autora jest bardzo ciekawy i nadaje fabule nieco głębszego wymiaru. Nie chodzi w niej bowiem tylko o walkę, zwycięstwo, dominację ludzkości. Stawka jest znacznie większa i dzięki temu powieść wydaje się czymś więcej niż tylko taktyczno-strategiczną zabawą. Jednak jednego czytelnik może być pewien – to nie jest problemowa science fiction tylko wciąż dobra rozrywka. Choć zdecydowanie wolę obcych z twórczości Alastaira Reynoldsa (tej z uniwersum „Przestrzeni Objawienia”): zimne, bezduszne, sztuczne czy maszynowe inteligencje, pełniące funkcję galaktycznych ogrodników i sprowadzające ludzkość do roli chwastów, które należy wypielić, aby przygotować miejsce dla złotego wieku rozwoju galaktycznego życia. U Douglasa, nawet mimo interesującej zagadki związanej z „motywacją” obcych, jest to jednak starcie bardziej prozaiczne. A sympatia autora i czytelnika w naturalny sposób lokuje się po stronie ludzkości, nie pozostawiając miejsca na wątpliwości, po czyjej stronie jest słuszność. Wciąż pozostaje jednak miejsce, aby czytelnika zaskoczyć w kolejnych częściach.

Czytelnik śledzi fabułę powieści z perspektywy jednego z pilotów, porucznika Trevora Graya, typowego bohatera z problemami, zagmatwaną przeszłością, pariasa w swojej jednostce. Choć autor bardzo się starał, ten bohater wyszedł mu nieco szablonowo. To jest, łatwo można przewidzieć, jak potoczą się jego losy. Ale Douglas nie szczędził mimo to czasu na umotywowanie jego wyborów, nadanie im konkretnych punktów odniesienia w przeszłości bohatera, jak i w przeszłości Ziemi czy rodzinnego Manhattanu (obecnie – to jest w XXV wieku – zniszczonego). Zatem mimo papierowości Graya, pozostaje on postacią umiarkowanie interesującą, pozwalającą przyjąć jego punkt widzenia i wciągnąć się w fabułę. Nie jest to jedyna postać koncentrująca uwagę czytelnika. Douglas przyjmuje także perspektywę admirała Koeniga, który nie tylko dowodzi, ale musi zmagać się także z intrygami politycznymi i wojskowymi – jakby ataku obcych było mało. Podobało mi się, że autor również poszerzył fabułę, swoje „pole walki” nie tylko o starcia z obcymi, ale i umiejscowienie zmagań ludzkości w kontekście jej wewnętrznych podziałów politycznych. Nie są to przesadnie rozbudowane wątki, ale mają swój urok.

Jednak sednem tej powieści jest przecież walka. Większość fabuły koncentruje się zatem na opisach zmagań z obcymi. Autor przygotowany jest do tematu znakomicie, choćby z racji doświadczenia w przemyśle gier taktycznych czy strategicznych. Lekka ręka autora pozwala na przystępne opisy walk w przestrzeni kosmicznej. Wyobraźnia wspomagana doświadczeniem daje znakomite efekty. Najniżej podpisanego na ogół szybko nużą opisy walk, bitew, niezależnie czy chodzi o fantasy, science fiction, czy „tylko” powieść historyczną. Douglasowi udało się mnie nie znużyć i to chyba będzie dla mnie najlepszym wyznacznikiem wartości tej powieści.

Pierwszą część tego cyklu rekomenduję z czystym sumieniem wszystkim miłośnikom militarnej science fiction. Ale i tym, którzy do tej pory nie za bardzo się w takiej konwencji odnajdywali. Nie mam zbyt wielu punktów odniesienia (może tylko do technothrillerów Toma Clancy’ego z jego najlepszych lat), aby stwierdzić, że to dzieło wybitne. Na pewno jednak dzięki dynamicznej akcji i przejrzystemu stylowi pisarza, powieść wyróżnia się pozytywnie. Mimo że to militarystyczna science fiction, powinna stanowić tak naprawdę lekką, przyjemną rozrywkę w upalne dni. Mam nadzieję, że wydawca dzięki tej powieści stworzy lub odkryje niszę na polskim rynku, która zapewni powieści takie powodzenie, aby opłacało się kontynuować wydawanie kolejnych części.


Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2013-06-27 19:45:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Fidel-F2 - 21:52 21-04-2016
W młodości zaczytywałem się w opracowaniach na temat morskich starć w czasie II wojny światowej, zwłaszcza na Pacyfiku. Wciąż to dla mnie rozrywka lepsza częstokroć niż niejedna powieść. Teraz już trudno o coś nowego, przeczytałem opisy w zasadzie wszystkich starć i kolejna lektura na temat bitwy o Midway czy walk o Guadalcanal jest już mało emocjonująca. Taki Star Carrier wypełnia lukę ale idę o zakład, że gdyby to napisał, powiedzmy Flisowski, byłaby to rzecz o kilka poziomów lepsza.

Shadowmage - 21:16 21-04-2016
Bezmyślna rozrywka nie jest zła... tylko nie znalazłem w tym nic, co by podpadało pod słowo "rozrywka".

Fidel-F2 - 21:02 21-04-2016
Literacko słabiutko. Autor nie zachwyca, wtóruje mu nieudolny tłumacz. Postacie płaskie, proste i drewniane, fabuły brak - cała powieść to dwie bitwy i kilka pierdół pomiędzy nimi. Wyraźnie widoczne wzorce wzięte z wojny japońsko-amerykańskiej na Pacyfiku. Mechanizmy społeczne, polityczne, militarne pełne uproszczeń, niedociągnięć i prostych ekstrapolacji. By osiągnąć przyjemność z lektury należy unikać jakichkolwiek rozmyślań i analiz. Początkowo planowałem przeczytać całą serię, w tej chwili mocno się waham. Ale nie mówię nie. Czasem taka prosta, bezmyślna rozrywka bywa potrzebna.

Shadowmage - 20:36 21-04-2016
Wysłuchałem audiobooka tego "dzieła". Słabo, oj słabo. Można zasnąć przy długaśnych opisach trajektorii pocisków, powtarzania możliwości technologicznych różnych maszyn, nic nie wnoszących liczb mających nadać chyba pozory realizmu i naukowości. Raz czy drugi może być, ale jak to się powtarza co chwilę... Do tego fabuła (czy raczej jej brak) polega głównie na strzelaniu i lataniu. Postaci płaskie jak deska, ew. z próbą taniej psychoanalizy. A do tego słabo zarysowane tło - tak historyczne, jak i podłoża konfliktu.

AdamK - 17:59 28-06-2013
Wiem, wiem trochę poleciałem i mi się oberwie ale prawda jest taka że 80% czytelników to kobiety ( a ja bardzo cenie kobiety które czytają s-f ).
Dlatego w Polsce wydawnictwa idą na łatwiznę i wydawają książki fantasy z przewagą o wampirach ( L. J. Smith, Meyer, aniołach ( Cassandra Clare ) i wiele innych
, nie przeczę że faceci też mogą lubić i czytać książki z tego gatunku, zwłaszcza o wampirach z serii True Blood - Charlaine Harris. Szkoda tylko że faceci czytający książki to wymierający gatunek ponieważ jest mało kobiet czytających książki z gatunku military s-f, space-opera,Adventure S-f.....a to z kolei jest to co ja lubię ( książki fantasy też od czasu do czasu czytam-))

Może kobiety wypowiedzą się jakie gatunki s-f czytają, jakich autorów itp. i nie ma nic złego w tym że ktoś czyta np.Mayer ( pisze dobrze i zarabia miliony).

Shadowmage - 15:16 28-06-2013
Eeee... nie wiem jakim cudem można określić wampiry fantasy jako kobiece SF :P

AdamK - 09:28 28-06-2013
Książka jest dobra, taka jaka powinna być military s-f czyli czysta rozrywka z akcją, przygodą ,walką w przestrzeni, mnie się okładka podoba. Mam tylko nadzieję że wydawnictwo znajdzie swoją niszę i zarobi wystarczająco aby wydawać więcej military s-f. Większość wydawnictw wydaje s-f dla kobiet ( wampiry lekkie fantasy i takie tam )
Na razie wydawnictwo zapowiedziało na 24 lipca część drugą którą na pewno kupię w dniu wydania.

Shadowmage - 08:53 28-06-2013
Może właśnie taki był zamiar - przywoływać skojarzenia?

Zresztą Solaris też miał serię okładek z satelitami/statkami w przestrzeni kosmicznej.

niepco - 08:31 28-06-2013
Mogliby się bardziej wysilić z okładką - jest zerznięta z Dona Wollheima.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS