NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Butcher, Jim - "Drobna przysługa"

Bennett, Robert Jackson - "Miasto schodów"

Ukazały się

Radzymiński, Jacek - "Rozeznanie duchów"


 Sanderson, Brandon - "Calamity"

 Khan, Katie - "Zatrzymać gwiazdy"

 Werner, C. L. - "Łowca czarownic"

 Lem, Stanisław - "Wizja lokalna" (WL)

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie" (WL)

 Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

Linki

Martin, George R.R. - "Nawałnica Mieczy. Stal i śnieg" (okładka filmowa, twarda)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Storm of Swords. Steel and Snow
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2013
ISBN: 978-83-7785-210-1
Oprawa: twarda
Format: 140×205 mm
Liczba stron: 736
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 2000
Tom cyklu: 3, część 1



Gra o tron subiektywnym okiem (s03e09)

Wszyscy, którzy czytali „Pieść Lodu i Ognia”, czekali na ten odcinek: podczas niego George R.R. Martin w pełni pokazał bezwzględność, z jaką traktuje postaci (i czytelników), tworząc jedną z najbardziej tragicznych i zaskakujących scen w cyklu. Zanim jednak o Krwawych Godach, które oczywiście zajmują sporą część odcinka, kilka słów o innych wątkach.
U Dany sytuacja rozwija się typowo i zgodnie z przewidywaniami. Mormont zaczyna być zazdrosny o Daario (ze złości banita ser Selmy’emu przygadał); nie bez przyczyny zresztą, bo najemnik wyraźnie wpadł w oko Matce Smoków. Od słowa do słowa wyszło na to, że samotrzeć (z Szarym Robakiem do spółki) zdobędą miasto. Ekipa słaba nie jest i z tuzinami wrogów rozprawia się ekspresowo, chociaż nad choreografią i wiarygodnością pojedynków twórcy mogliby jeszcze popracować. Ogólnie może być, ale bez szaleństw.
Na północy Westeros splatają się na chwilę wątki Jona i Brana. W przypadku tego pierwszego wreszcie dochodzi do konfrontacji z Dzikimi, co kończy się ucieczką Snowa. Przy okazji wystawia swojego rudzielca do wiatru w sposób znacznie bardziej bezpośredni niż miało to miejsce w książce. Ogólnie wpasowuje się to obrazu ciotowatego i nieco strachem podszytego bękarta z serialu. Nie potrafię się do niego przekonać. Natomiast Bran wraz towarzyszami (w tym Rickon – i mówi!) jest z ukrycia świadkiem tych wydarzeń. Towarzyszący temu stres wyzwala w nim moc warga. Scena została rozegrana nawet nieźle, a w jej efekcie dojdzie do rozdzielenia kompanii – później niż w książce, ale jest to uzasadnione późniejszym wprowadzeniem Reedów. Z wątków północnych jest jeszcze mdła i zbędna scena z udziałem Sama. Już w książce był on ciekawszy.
Wątek częściowo powiązany z Krwawymi Godami to podróż Ogara i Aryi – Starkówna powoli pozwala sobie mieć nadzieję, Ogar stara się być gorszy niż jest naprawdę, żeby sobie nie popsuć image’u schwarzcharakteru. Jaki jest finał, każdy wie. Reakcja Aryi większego wrażenia nie robi, ale jej pojawienie się na zamku przynajmniej pozwala pokazać co się dzieje poza salą weselną, więc jakiś plus tych kilku ujęć jest. Inna sprawa, że jakby naprawdę ktoś tak się zabierał za potajemne wymordowanie połowy armii, to wiele by nie osiągnął. Ale cóż, „Gra o tron” ma coś z teatru telewizji.
Zanim do wesela u Freyów doszło, w odcinku budowane jest napięcie poprzez kilka innych scen. Robb planuje kampanię (swoją drogą zdaje się, że trochę odwrócili kolejność, bo wymyślane przez niego plany w książce były realizowane wcześniej, ale z różnych przyczyn niedoprowadzone do finału), a potem musi się poniżyć przed starym Walderem. Całkiem nieźle to zostało rozegrane, bez większej sztuczności. A spece od castingu musieli się chyba nieźle naszukać, bo co Frey, to większa pokraka. Aż dziw, że w tej rodzinie jedna ładna dziewczyna się znalazła.
Sama scena ślubu i późniejszego wesela została rozegrana całkiem zgrabnie. Najpierw scenariusz buduje w widzu poczucie szczęśliwego zakończenia, w czym pomaga postawa pławiącego się w zachwycie Edmure’a. Później przychodzi czas na plany dotyczące przyszłości i przekomarzanie się między Robbem i jego żoną, co buduje obraz udanego związku, dla którego warto było popaść w przejściowe kłopoty. Potem obowiązkowe „Deszcze Castamere”, co wywołuje poczucie zaniepokojenia i wreszcie masakra. Ta nieco przypominała mi filmy o zombie – niewiadomo skąd zza pleców wyskakują napastnicy i po wygłoszeniu jakiejś kwestii załatwiają bohatera. Niemniej całość wyszła całkiem nieźle, a wzbogacają ją także drobne smaczki jak docinki Blackfisha czy miny Boltona. Oczywiście nie miałbym nic przeciwko większemu dramatyzmowi (i bez tanich chwytów jak dźganie ciężarnej w brzuch), ale ogólnie twórcy serialu mnie nie rozczarowali.
Oddzielną kwestią, podobnie jak było w przypadku dekapitacji Neda, jest śledzenie reakcji osób, które książek nie znają, a i jakimś cudem uniknęły wszędobylskich spojlerów. Wydawać by się mogło, że do podobnych rozwiązań powinni się już przyzwyczaić, ale i tak internet zaroił się od wyrazów zaskoczenia, oburzenia i żalu, co oczywiście pociągnęło za sobą multum filmów i obrazków. Dla mnie obserwowanie reakcji jest swego rodzaju wartością dodaną ekranizacji „Pieśni Lodu i Ognia”. I bawię się przy tym nieźle, nierzadko lepiej niż podczas samego oglądania.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2013-06-17 18:45:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 19:03 17-06-2013
Według mnie scena wesela jest jedną z najlepszych biorąc pod uwage trzy dotychczasowe sezonu. Minusik za dziwna mine (czyżby to był manekin?) żony Roba. No i Lady Cat załatwiła inna osobę.

Obłęd - 20:46 17-06-2013
Dodać do tego należy świetną grę Waldera Freya i kwestie, które wygłasza („The King in the North arises” czy „and a wedding needs a bedding”). No i klimatyczna scena z odsłonięciem rękawa Boltona przez Cat.

Tigana - 20:54 17-06-2013
Mina Boltona - bezcenna.

Ł - 22:00 17-06-2013
Nie odebrałem zamiany brzuchu ciężarnej w stojak na noże jako taniego dramatyzmu tylko przemyślaną i wymowną scenę, która co więcej zachowywała pewną ciągłość z tym co Frey zrobił wcześniej gdy wygłaszał kwestie że wie co kobiety skrywają pod luźnymi szatami.

Tigana - 23:09 17-06-2013
Tani dramatyzm - nie. Źle sfilmowane ujęcie - tak. Moim zdaniem rzecz jasna.

Komentuj


Konkurs

"Rok Potopu" do wygrania


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Dashner, James - "Gra o życie"


 Liu, Ken - "Ściana burz"

 Tregillis, Ian - "Powstanie"

 Chmielewski, Artur - "Achromatopsja"

 Roth, Veronica - "Naznaczeni śmiercią"

 Hamilton, Peter F. - "Otchłań bez snów"

 Sanderson, Brandon - "Bezkres magii"

 Hildebrandt, Johanne - "Sigrid"

Fragmenty

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Liu, Ken - "Ściana burz"

 Bardugo, Leigh - "Królestwo kanciarzy"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Miller, Karen - "Skażona magia"

 Mitchell, David - "Slade House"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS