NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Palahniuk, Chuck - "Snuff"
Wydawnictwo: Niebieska Studnia
Tytuł oryginału: Snuff
Tłumaczenie: Elżbieta Gałązka-Salamon
Data wydania: Kwiecień 2013
ISBN: 978-83-60979-27-3
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 224
Cena: 34,00 zł



Palahniuk, Chuck - "Snuff"

Śliski temat


Chuck Palahniuk ma problemy. Pewnie wiele z nich pomaga mu tworzyć dobrą prozę jak to u literatów bywa, ale jeden z pewnością zawadza – sukces „Fight Clubu” nadal pozostawia w cieniu resztę jego dorobku. Ta powieść, ze szczęściem do dobrej ekranizacji, była jak kopniak w twarz – trudno to wrażenie przebić jakąś wyszukaną koncepcją a powtarzanie nie ma sensu. Kopniak w twarz to szok, błyskawica bólu i przypływ adrenaliny – kopanie po twarzy to po prostu tortura. Wyjściem z tej pułapki może być jeszcze bardziej oszczędne w środkach odwołanie się do namiętności silniejszej niż przemoc. Ale to już śliski temat.

„Snuff” to powieść minimalistyczna, nawet w kontekście całego, stawiającego nieraz na bezczelną prostotę dorobku Amerykanina. Nie zdziwiłbym się gdyby ktoś zaadaptował tę powieść na sztukę sceniczną. Jedno miejsce akcji – poczekalnia planu filmowego, na którym ma zostać pobity rekord seksualny w ilości mężczyzn przypadających na jedną kobietę. Czterech narratorów, w tym trzech uczestników zdarzenia. Weteran branży porno, prawiczek chcący uratować gwiazdę wieczoru, oraz aktor ze złamaną karierą – każdy z nich w samej bieliźnie, oznaczony numerem. Nad wszystkim czuwa młoda asystentka gwiazdy wywołująca kolejne numery. Całość po zmontowaniu ma być opatrzona tytułem „Jak rozjebałem III kurwę światową” – za taki przekład tej nazwy i wielu innych arcydzieł kina XXX, honory dla tłumacza. A śmierć wisi w powietrzu, gdzieś pomiędzy mdłym zapachem przygotowanych dla uczestników słodyczy i przekąsek, których opis otwiera powieść.

Proza Palahniuka rządzi się logiką odpadkową – jeśli chcesz poznać jakiś obiekt, pogrąż się w śmieciach i odchodach jakie po sobie zostawia. Wejdź w nieczysty ustęp tabu. W ten sposób, zanurzając się w rynsztoku branży porno, autor podgryza współczesne, powszechne, nudne, konsumpcjonistyczne społeczeństwo zachodnie. Wskazuje na to jak w swej hipokryzji stygmatyzuje seksualność. Obnaża związki seksu i śmierci. W tym wszystkim bardzo fajnie owija siecią skojarzeń główną postać – królową porno, Cassie Wright. Staje się ona ziemią obiecaną, księżniczką czekającą na oswobodziciela, nabiera w swoim poświeceniu iście chrystusowego rysu. Nie znamy jej bezpośredniej relacji, ale występuje jako główny punkt odniesienia każdego z narratorów, za każdym razem nieco inny. Jednym słowem, na blisko dwustu stronach otrzymujemy kłębek motywów, o którym porozmawiać można w czasie wykraczającym za ten przeznaczony na samą lekturę książki.

Pierwsze wydanie „Snuff” w Polsce miało pecha. Zdaje się na etapie łamania tekstu wypadł niemały fragment powieści w rozdziale czwartym i przypuszczalnie parę innych zdań. O samej sprawie dowiedziałem się z mediów społecznościowych, gdzie przedstawicielka wydawnictwa przepraszała czytelników i obiecała erratę na stronie wydawnictwa (w chwili pisania tych słów jeszcze jej nie ma). Sam nie wiem, co gorsze, że oni zapomnieli o trzech stronach w książce, czy to, że ja tę książkę przeczytałem i nie zauważyłem dziury. Zagubiony fragment nie był strategiczny, co więcej tekst nie urywa się nagle. Prawdę mówiąc urywa się tak, że wygląda jak rasowy cliffhanger, a zagubioną część łatwo dośpiewać sobie, znając dalsze wydarzenia. Nie otrzymujecie więc półproduktu, lecz powieść z błędem, który choć irytujący, nie wpływa na odbiór całości.

Czy Palahniukowi udało się przebić „Fight Club”? W moim odczuciu nie, choć sam koncept powieści rokował taką możliwość. Rozczarowują ostatnie strony powieści, będący typowym przykładem tego, co w popkulturze zwie się „skakaniem nad rekinem”. Scena mająca ukazywać idealną syntezę seksu i śmierci nawet nie szokuje, ile irytuje swoją wymuszonością. A przecież ten motyw, stanowiący oś książki rozgrywany jest dużo lepiej w innych scenach, np. pomylenia viagry z kapsułą cyjanku. Szczęśliwie ten fragment strukturalnie pełni rolę epilogu rozgrywającego się po kulminacyjnym momencie powieści, w którym zostają wyłożone wszystkie karty na stół. Jest zaskoczenie, ale wynikające z przewrotnej logiki całości. Jest to bardzo dobra powieść. Szkoda, że błędem przy składaniu książki nie było wyrzucenie ostatnich stron. Wtedy byłaby lepsza.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2013-06-15 20:50:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ASX76 - 15:09 17-06-2013
Nie zgadzam się, jakoby "Fight Club" nadal pozostawiał w cieniu resztę dokonań Palahniuka! Moim zdaniem zarówno "Udław się", jak i "Rozbitek", są z całą pewnością nie gorsze. --_-

Shadowmage - 16:48 17-06-2013
Reszta jest w cieniu głównie przez ekranizację: jeśli ktoś sięga po raz pierwszy po książki Palahniuka, to zwykle jest to Fight Club.

nosiwoda - 10:44 18-06-2013
Shadow, łamiesz pierwszą i drugą zasadę...

Shadowmage - 11:16 18-06-2013
Hmm... termodynamiki?

lmn - 20:54 18-06-2013
Shadowmage pisze:termodynamiki?
Musisz sobie chyba przypomnieć książkę. Albo film. ;)

Shadowmage - 21:03 18-06-2013
Aaaa... zafiksowałem się na "Snuffie" i z "FC" nie skojarzyłem :)

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS