NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Ukazały się

Mastai, Elan - "Inne dziś"


 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 McClellan, Brian - "Sługa korony"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki


Literackie zgadywanki 05/2013

Poniżej znajdziecie subiektywne oczekiwania redaktorów Katedry wobec wybranych zapowiedzi wydawniczych na ten miesiąc. Nazwa dość dobrze oddaje charakter prezentowanych krótkich opinii, będących swego rodzaju przewidywaniami, zabawą w typowanie czy zaklinaniem rzeczywistości. Należy podkreślić, że prezentowane tytuły nie pretendują do rangi jakiegokolwiek zestawienia, w szczególności nie są to „jedyne warte uwagi” pozycje, mające ukazać się na rynku.

Polecamy Wam również lekturę weryfikacji naszych zgadywanek. Warto się przekonać jak prawdziwe były szumne zapowiedzi wydawców i jak wiele udało się uchwycić w przewidywaniach naszych redaktorów.



Gesa Schwartz, „Pieczęć ognia"

Nie żebym wiązał z „Pieczęcią Ognia” Gesy Schwartz jakieś większe nadzieje. Co to, to nie. Z okładkowego blurba wynika, że mamy do czynienia z klasycznym urban fantasy, w którym istoty magiczne (wampiry, demony) przenikają do naszych ziemskich realiów i tu koegzystują. W sumie nic nowego. Warto jednak odnotować kilka ciekawostek.

W sytuacji, kiedy na księgarskich półkach przeważa literatura anglojęzyczna, pojawienie się autorki z kraju braci Grimm jest niczym podmuch świeżości. Może warto sprawdzić jak wygląda niemieckie spojrzenie na współczesne fantasy? Inne podejście do wampirów, nowy system magii, nawiązanie do twórczości wspomnianych braci – możliwości jest sporo.

Intryguje także miejsce akcji – Paryż. Dla jednych miejsce magiczne, dla innych oblegana przez turystów metropolia. Dla Schwartz zdecydowanie ważniejsze jest to pierwsze skojarzenie. Ciekawe tylko jak samo miasto zagra swą role. Katedra Notre Dame czy Sainte-Chapelle to wymarzone dekoracje do scen magicznych pojedynków; z drugiej strony zbytnie wyeksponowanie zabytkowych miejsc może spowodować, że zamiast powieści otrzymamy przewodnik po stolicy Francji.

No i w końcu główny bohater – gargulec; strażnik świata magicznego, a także, mam nadzieję, wnikliwy obserwator ludzkiego padołu. W większości książek z gatunku urban fantasy to bohater „niemagiczny” znajduje się w centrum wydarzeń i to z jego punktu widzenia poznajemy nieznane; może więc nadszedł czas na zmianę?

Adam "Tigana" Szymonowicz





Przeczytawszy notę okładkową powieści Chucka Wendiga, miałem wrażenie, że to kolejna postkingowska opowieść z pogranicza grozy i thrillera, gdzie wyróżnikiem ma być nie jakość literacka, a mieszanka wulgarności i okrucieństwa. Jednym słowem nic nadzwyczajnego. A jednak coś mnie tknęło, przeczytałem pierwszy rozdział dostępny w sieci i pojawiło się zainteresowanie przynajmniej na tyle duże, by napisać zgadywankę z „Drozdów. Dotyku przeznaczenia”.

Już sam tytuł wiele mówi, bo drozdy są uważane za zwiastuny śmierci. Nie mam pojęcia, czemu te w sumie ładne i niewinne ptaki zasłużyły na tak szkalującą opinię; z pewnością odpowiedzi na to pytanie nie udzieli również książka Wendiga (chociaż kolejne tomy przygód Miriam Black również mają ptasie tytuły). Oczywistym jest, że chodzi o bohaterkę cyklu, która przewiduje moment i sposób śmierci każdego człowieka... i – jak można wnioskować z fragmentu – czyni z tego sposób na życie; może trochę w niej jest z hieny cmentarnej, trochę z emocjonalnego pasożyta? Lektura powieści zweryfikuje te założenia i może się też okazać, że to jednak wrażliwa dusza przyduszona okolicznościami i mrocznym darem.

Nie będzie też pewnie wielkim błędem przypuszczenie (w końcu blurb mówi o tym dość bezpośrednio), że fabuła będzie koncentrowała się wokół przeznaczenia; a raczej chęci uniknięcia rezultatu zobaczonego w którejś wizji. Z jednej strony będzie stał fatalizm i wiara w nieuniknioną śmierć, a z drugiej determinacja, być może podbudowana jakimś głębszym uczuciem. To jednak zbyt mało, by stworzyć interesującą akcję, więc spodziewam się dodatkowej dawki dramatyzmu, konfliktów. Bez tego „Drozdy” mogą okazać się dość prostą i nużącą opowieścią.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka





To nie będzie tradycyjna zgadywanka (ale nie do końca też recenzja): z trzecim tomem „Pierwszego prawa” Joe Abercrombiego spędziłem wiele miłych chwil podczas zeszłorocznej podróży do Azji Południowo-Wschodniej. Nie piszę tego, żeby się chwalić; jeśli bagaż jest ograniczony i znajduje się w nim miejsce na tylko jedną książkę, którą będzie się wozić z przez zatłoczone miasta, dzikie plaże i błotniste dżungle, to jej wybór jest ważny. Abercrombiego sprawdziłem już w podobnych okolicznościach, czytając „Nim zawisną na szubienicy”; byłem więc spokojny (no dobrze, drobna niepewność była, bo każdy może zepsuć finał), że „Ostatni argument królów” spełni swoje zadanie. Czego więc oczekuję po lekturze na aktywne wakacje i czego czytelnicy powinni się spodziewać po tej (ale też każdej innej) powieści brytyjskiego autora?

Po pierwsze musi istnieć możliwość rozpoczęcia i przerwania lektury w dowolnym momencie. Nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja do poczytania, ani ile będzie trwała. Nie biorę więc na wyjazdy książek, w których klimat trzeba się wprowadzać za każdym razem. Abercrombie pisze lekko i ze swadą, a jednocześnie nie tworzy aż tylu wątków, by można było się w nich pogubić. Z „Ostatecznym argumentem królów” był tylko jeden problem: im bliżej końca, tym mniej chciałem tę lekturę przerywać, nawet jeśli okoliczności to wymuszały.

Po drugie musi to być przysłowiowa miła, lekka i przyjemna lektura. Są osoby, które lubią na podróż zabrać książki wymagające ruszenia mózgownicą, tudzież wprowadzające w realia miejsca pobytu. Te rzeczy wolę załatwiać w domu, na backpackerski wypad wskazana jest książka relaksacyjna. Przy tym nie może to być rzecz do znudzenia powtarzająca zgrane schematy, bo podczas monotonnej podróży promem czy leniwego dnia na plaży jednak chce się zaznać nieco emocji. „Ostateczny argument królów” spełnia te oczekiwania, a jego zakończenie jest jednym z mniej oczywistych w fantasy spod znaku magii i miecza.

Po trzecie wreszcie – i to dotyczy wszystkich lektur, niezależnie od okoliczności ich czytania – musi to być przede wszystkim dobra książka. Trzeci tom „Pierwszego prawa” spełnia to wymaganie, dając dużo radości z lektury. Kto zna jego wcześniejsze (albo późniejsze) książki, ten wie, czego się spodziewać i z pewnością się nie rozczaruje.

P.S. Niewątpliwym atutem książki na wyjazd jest też wypadkowa liczby znaków, wymiarów, ciężaru i przewidywanej długości lektury – średniej grubości angielskie paperbacki niosą tutaj palmę pierwszeństwa, więc pewnie polskiego wydania bym ze sobą nie zabrał. Ale to tak na marginesie.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka




Andrzej Pilipiuk, "Wampir z MO"

„Zgadnięcie” nowej książki Andrzeja Pilipiuka nie wydaje się trudnym zadaniem. W końcu czym „Wampir z MO” może zaskoczyć fanów twórczości Wielkiego Grafomana? Pokazanymi w krzywym zwierciadle realiami schyłkowego PRL-u? Monotematycznymi żartami ze „Zmierzchu”? Zaciekłą krytyką dawnego ustroju?

Oczywiście powyższa wyliczanka nie musi oznaczać, że Pilipiuk stworzy dzieło całkowicie wtórne. W końcu jego zbiory opowiadań pokazują, że potrafi on tworzyć niebanalne utwory interesujące czytelników. Problem polega na tym, że autor pisze w iście stachanowskim tempie i nie zawsze ma ochotę lub czas popracować do końca nad własnymi tekstami. Stąd też, przypuszczalnie, biorą się otwarte zakończenia opowiadań czy podobne rozwiązania fabularne.

Jeśli zatem najnowsza książka Pilipiuka będzie zbiorem opowiadań pisanych „na szybko”, to czeka nas powtórka z „Wampirów z M-3”, czyli zestaw mniej lub bardziej śmiesznych historyjek o warszawskich krwiopijcach walczących z peerelowską rzeczywistością. Zakładając jednak dobre intencje autora, ściskajmy kciuki za przemyślaną i dopracowaną książkę rozrywkową niosącą od czasu do czasu odrobinę głębszych refleksji.

Adam "Tigana" Szymonowicz





„Siedem minut...” to jedna z tych książek, dla których wyzwaniem będzie sprostanie wygórowanym oczekiwaniom. Nim pojawi się w polskich księgarniach, zdążyła już rozkochać w sobie anglosaskich recenzentów, spotkać się z dość powszechnym (a wręcz podejrzanie powszechnym!) zachwytem czytelników i zgarnąć garść różnorakich nagród. Do tego otrzymała kuszącą formę, dzięki niezwykle klimatycznym, czarno-białym grafikom Jima Kaya. Innymi słowy: jest to książka, która przyciąga uwagę statystycznego bibliofila i rozpala wyobraźnię.

Czym właściwie jest „Siedem minut...”? To niedługa i – jak się wydaje – szkatułkowo skonstruowana powieść, adresowana głównie do młodzieży (choć ta kwalifikacja staje się ostatnio coraz bardziej pojemna i z całą pewnością nie stawia granic odbiorcom), opowiadająca historię 13-letniego chłopca, jego chorej matki i – odwiedzającego go o tytułowej porze – potwora.

Bazując na zapowiedziach i odrobinie domysłów, dzieło Patricka Nessa będzie pewnie połączeniem nastroju grozy z nieco sentymentalną (oby nie ckliwą!) historią choroby, dorastania i samotności. Będzie próbą oswojenia trudnych tematów przez opakowanie ich w fantastyczną metaforę. Brzmi trochę, jak „Oskar i Pani Róża” Érica-Emmanuela Schmitta po niewielkiej zmianie ról (choruje matka chłopca, a nie on sam) i przeniesieniu w nieco poszerzoną rzeczywistość, w której zgasły światła a lęki i emocje przybrały formę potwora za oknem.

Zależnie od wykonania, czeka nas rzewna historyjka obliczona na nachalne wyciskanie łez albo ciepła, doprawiona goryczą opowieść, która dotknie jakiejś głębokiej prawdy o ludzkiej kondycji i przemijaniu, na długo nie pozwalają się zapomnieć. Zaryzykuję odrobinę optymizmu i obstawiam hit.

Krzysztof Pochmara





Czy ilustrowana opowieść o potworze nawiedzającym sypialnię trzynastoletniego chłopca może jeszcze zaoferować coś nowego i wartościowego? Czy będzie potrafiła przykuć uwagę nie tylko rówieśników bohatera, ale też dorosłego czytelnika? Wszelkie znaki na niebie i w internecie wskazują, że tak może być w przypadku „Siedmiu minut po północy” Patricka Nessa. Jak się wydaje, kluczem będzie stworzenie historii wielowymiarowej, współgranie i współistnienie demonów życia codziennego i tych wymyślonych, fantastycznych. Oczekuję, że będzie to historia mądra, a jednocześnie silnie emocjonalna i przejmująca.
Opowieść opowieścią, ale sporo spodziewam się również po stronie wizualnej „Siedmiu minut po północy”. Na samą książkę zwróciłem uwagę pierwszy raz po obejrzeniu tego klimatycznego trailera.

Później okazało się, że oprawa graficzna tej książki również utrzymana jest w tych klimatach, a polski wydawca postanowił ją zachować. Pojawiające się w sieci przykładowe strony obiecują naprawdę pięknie prezentujące się wydanie.

Jeśli wszystkie zapowiedzi i oczekiwania się sprawdzą, to w maju w ręce czytelników trafi wartościowa pozycja, zarówno pod względem treści, jak i wyglądu. Pozostaje mieć nadzieję, że się nie rozczarujemy, bo poprzeczka jest zawieszona wysoko.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka






Tak jak już napisałem w recenzji, najnowsza powieść Jacka Piekary zaskakuje. Znając dotychczasowe upodobania autora, spodziewałem się książki nastawionej na akcję, tymczasem zaserwowano nam utwór w zupełnie innych stylu. Pan Jacek położył nacisk na intrygę i klimat XVII-wiecznej Polski, a nieliczne dynamiczne sceny stanowią jedynie dodatek. Zamiast pościgów – objazd folwarku, miejsce pojedynków zajęły opisy konsumpcji, wartko prowadzona akcja została zastąpiona nieśpiesznie toczącym się śledztwem. Jednym słowy w kwestii „zgadnięcia” fabuły zaliczyłem pudło.

Połowicznym sukcesem okazała się natomiast próba rozszyfrowania tytułu książki. W tym elemencie obstawiałem dwa skrajne rozwiązania: postać groźnego infamisa lub ścigającego go stróża prawa. Prawda leży pośrodku. Postać godna miana „szubienicznika” jedynie przewija się przez powieść, a pierwsze skrzypce gra w książce podstarości Jacek Zaremba. Czyżby klasyczny wątek pogoni, w której zacierają się różnice pomiędzy ściganym i ścigającym? Nic bardziej mylnego. Zaremba niczym współczesny śledczy przeprowadza drobiazgowe dochodzenie oparte na rozmowach-przesłuchaniach. Pewnie niektórym odbiorcom takie rozwiązanie przypadnie do gustu, ja jednak wolałbym przeczytać coś innego.

Adam "Tigana" Szymonowicz





Antologia „Pożądanie” wyróżnia się przede wszystkim wachlarzem wykorzystywanych opcji. Z jednej strony faktycznie jest to zbiór opowiadań miłosnych, zmysłowych, erotycznych i dziwnych, ale zróżnicowanie przejawia się także w tematyce opowiadań. Co ważne, erotyka (o różnym stopniu natężenia) nie jest celem w samym sobie, a komponuje się przeważnie z fabułą poszczególnych tekstów. Są to więc utwory nie tylko skoncentrowane na erotyce, ale także dobre koncepcyjnie i literacko. Obyło się też bez patosu, sztuczności i kiczowatości, tak częstych przy pisaniu erotyki... a jeśli już te cechy się pojawiają, to bywają efektem celowego zabiegu. W rezultacie jest to całkiem udana antologia, która pod „sprzedażową” okładką kryje szereg ciekawych tekstów.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Redaktor prowadzący: Krzysztof Kozłowski


Autor: Katedra


Dodano: 2013-05-12 13:43:37
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 20:11 12-05-2013
Właśnie zauważyłem, że Ness spadł na przyszły miesiąc :) Ale ostatnio opóźnienia i przesunięcia to norma na rynku wydawniczym. Ciężko nadążyć :P

Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS