NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Pullman, Philip - "Delikatny nóż"

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Ukazały się

Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)


 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

 "World of Warcraft: Kronika. Tom I"

 Zahn, Timothy - "Thrawn"

Linki

Artykuł jest częścią serii Herezja Horusa.
Zobacz całą serię

Warhammer 40 000 - "Herezja Horusa"

Kosmiczna herezja


Na początku muszę przyznać się do własnej niewiedzy. Sięgając po pierwsze trzy tomy „Herezji Horusa” byłem przekonany, że dostanę książkę osadzoną w świecie znanym z klasycznego „Warhammera”, a jedyną różnicą stanowić będą dekoracje science fiction. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie bez trudu znajdziemy punkty łączące oba systemy, ale liczba „40 000” do czegoś zobowiązuje.
Dla podobnych jak ja laików początek cyklu może okazać się pewnym wyzwaniem. Wrzucony w sam środek kosmicznej zawieruchy czytelnik musi sami przyswoić sobie nazwy własne, typy jednostek wojskowych oraz realia otaczającej bohaterów rzeczywistości. Wystarczy jednak odrobina chęci, aby nowopoznany świat wciągnął nas bez reszty.
Wiele osób rozpoczynając lekturę książek wywodzących się z systemów gier już na wstępie zakłada, że otrzyma błahą historyjkę będącą literackim zapisem jednej z bardziej udanych sesji. Tymczasem pierwsze tomy „Herezji Horusa” zadają kłam takiemu stwierdzeniu. Owszem, dominantą cyklu jest kosmiczna krucjata, ale nie przesłania ona innych, równie ciekawych wątków.
Jednym z najciekawszych tematów poruszanych w recenzowanych pozycjach jest kwestia wiary. W kreowanym świecie na planetach opanowanych przez Imperium nie ma żadnej religii. Została ona zakazana jako relikt przeszłości uniemożliwiający pełny rozwój zarówno ludzkości, jak i samego państwa. Jednakże człowiek bez wiary nie potrafi istnieć i jeśli brakuje boga, próbuje go sobie stworzyć. A któż bardziej się do tego celu nadaje, jeśli nie sam wszechmocny Imperator? Tylko czy można czcić kogoś wbrew jego woli?
A kwestia podbojów? Według części historyków imperium, które zaprzestaje podbojów szybko przechodzi w fazę stagnacji, a potem rozkładu – tak stało się chociażby z Cesarstwem Rzymskim. W „Herezji Horusa” krucjata mająca podporządkować wszystkie światy woli Imperatora jeszcze trwa, ale miejsce dowódców wojskowych zaczynają zajmować urzędnicy cywilni. Dochodzi do tarć w kwestii podatków, hierarchii władzy czy sposobu zarządzania podbitymi planetami. A kiedy Prymarchowie, najwyżsi wodzowie wojenni, widzą, że czas ich władzy powoli się kończy, chwila wypowiedzenia posłuszeństwa staje się bliska.
I właśnie ta ostatnia kwestia jest kolejnym mocno wyeksponowanym punktem cyklu. Autorzy, szczególnie Dan Abnett, znakomicie pokazują zmierzch dawnych ideałów, czas kiedy lojalność i braterstwo stają się czczymi słowami bez żadnej wartości. Nie jest to proces gwałtowny; nowe idee kiełkują powoli, a kolejne wydarzenia nieuchronnie spychają poszczególne postaci w stronę tytułowej herezji. Początkowo mamy do czynienia z konfliktem charakterów i postaw, który z czasem przekształca się w otwarty konflikt ideologii, a w „Galaktyce w ogniu” przybiera charakter otwartego zbrojnego starcia.
Na tle tych wydarzeń bardzo ciekawie prezentują się bohaterzy. Trzeba tutaj oddać szacunek autorom, którzy na potrzeby cyklu stworzyli mozaikę zróżnicowanych postaci. Wprawdzie nie mamy specjalnych problemów z odróżnieniem „tych dobrych” od „tych złych”, ale trudno tu mówić o jednowymiarowości poszczególnych bohaterów. Gavriel Loken to wzór szlachetności i męstwa, ale też osoba rozdarta między przysięgą wierności a własnym sumieniem; ucieleśnienie odchodzących ideałów. Niejako na drugiej szali stoi sam Horus, który opuszczony przez Imperatora zaczyna wątpić w sens własnych działań. Ambitny, pełen skrywanych lęków jest łakomym celem dla władców Osnowy. Tylko czy to oznacza, że jest do cna zepsuty? Wydaje się, że w kluczowych momentach kuszenia w „Fałszywych bogach” zabrakło mu wiary w Imperatora. Może to zatem sam władca Imperium, odrzucając wszelaką formę religii, jest winien herezji?
Nie mniej ciekawi są inni bohaterzy, nawet ci trzecio- czy czwartoplanowi, gdyż pozostawiają po sobie ślad; powodują, że czytelnicy darzą ich sympatią lub niechęcią. Co istotne część z nich ma zaplanowane role i lubi pojawiać się w przełomowych momentach fabuły. Inna sprawa, że twórcy nie stosują specjalnej taryfy ulgowej w stosunku do wykreowanych postaci i nawet ci, którzy wydają się być „nie do zabicia”, mogą polec.
Oczywiście powieści z uniwersum „Warhmmer 40 000” nie byłyby sobą, gdyby nie zawierały sporej ilości scen batalistycznych. W recenzowanych tomach brakuje wprawdzie kosmicznych bitew z prawdziwego zdarzenia, ale w zastępstwie otrzymujemy liczne opisy podbojów poszczególnych planet. Wtedy to dzielni kosmiczni marines mają okazje mierzyć się z owadopodobnymi istotami, zmutowanymi ludźmi czy nawet magią. Zmienia się wygląd pól bitewnych, taktyka, uzbrojenie przeciwnika, niezmienne pozostają emocje i biegłość w opisie zmagań. Miałbym tylko jedno zastrzeżenia – Astartes, wojownicy tworzący elitarną część imperialnej armii, chociaż często przedstawiani jako zgoła nieśmiertelni w walce z wrogiem, giną nieco za często. Ale to tylko subiektywne odczucie.
Byłoby sporym nadużyciem stwierdzenie, że pierwsze tomy „Herezji Horusa” to wiekopomne dzieła będące krokiem milowym w historii fantastyki, ale już określenie ich mianem jednych z najlepszych pozycji spośród powieści osadzonych w realiach systemów RPG nie będzie już przesadą. Dostajemy bowiem książki dobrze i ciekawie napisane, a przede wszystkim potrafiące wciągnąć czytelnika do opisanego w nich świata. Co ważne autorzy nie koncentrują się tylko i wyłącznie na opisach wojennych zmagań, ale próbują, moim zdaniem z powodzeniem, wpleść do fabuły garść przemyśleń na temat religii, polityki i samej ludzkiej natury. A w wypadku tego typu literatury to naprawdę dużo.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2013-04-26 19:55:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Lawrence, Mark - "Święta siostra"


 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

 Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS