NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Denfeld, Rene - "Zaczarowani"

Cameron, Miles - "Straszny smok"

Ukazały się

Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"


 Mastai, Elan - "Inne dziś"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki


Literackie zgadywanki 04/2013

Poniżej znajdziecie subiektywne oczekiwania redaktorów Katedry wobec wybranych zapowiedzi wydawniczych na ten miesiąc. Nazwa dość dobrze oddaje charakter prezentowanych krótkich opinii, będących swego rodzaju przewidywaniami, zabawą w typowanie czy zaklinaniem rzeczywistości. Należy podkreślić, że prezentowane tytuły nie pretendują do rangi jakiegokolwiek zestawienia, w szczególności nie są to „jedyne warte uwagi” pozycje, mające ukazać się na rynku.

Polecamy Wam również lekturę weryfikacji naszych zgadywanek. Warto się przekonać jak prawdziwe były szumne zapowiedzi wydawców i jak wiele udało się uchwycić w przewidywaniach naszych redaktorów.



Michael J. Sullivan, „Zdradziecki plan"

„Odkrycia Riyrii”, łotrzykowski cykl fantasy Michaela J. Sullivana nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii fantastyki, ale stanowi solidnie wykonaną rzemieślniczą robotę: dokładnie taką, jakiej uczy autor w swych felietonach na łamach Nowej Fantastyki. Kolejne powieści stanowią po prostu odcinki większej historii, nawet niespecjalnie maskowane takimi banałami jak wprowadzenie czy puenta; co najwyżej na zakończenie trafi się jakiś solidny cliffhanger. W związku z czym nie dziwi, że na rozważania o fabule „Zdradzieckiego planu” największy wpływ będą miały wydarzenia z łączonego wydania tomu trzeciego i czwartego, czyli „Nowego imperium. Szmaragdowego sztormu”. Jeśli ktoś nie czytał tej książki, to niech tutaj przerwie lekturę, bo będą spojlery.

Nie ma co ukrywać, bohaterowie (i państwa, którym sprzyjają) mają przechlapane. Uwięzieni albo zaszczuci posiadają raczej niewielkie szanse na przetrwanie i pozytywne zakończenie... czyli osiągną je na pewno, zgodnie z zasadami prowadzenia takich wątków w fantasy. Pozostaje tylko pytanie, jak to osiągną. Royce i Hadrian, chociaż w notkach są kreowani na sprytnych złodziei, tak naprawdę więcej zawdzięczają szczęściu i przychylności autora niż własnym zaletom. Przypuszczam więc, że z przygodami, popadając raz po raz w tarapaty, wykaraskają się z kłopotów, a nawet pomogą pozostałym postaciom.

W perspektywie cyklu zostaje jeszcze jeden tom, więc nie wszystkie wątki zostaną rozwiązane. Ba, spodziewać się wręcz należy, że w części ostatniej nastąpi kulminacja. Stąd myślę, że w „Zdradzieckim planie” akcja zostanie tylko trochę pchnięta do przodu. Celem tego tomu będzie przygotowanie gruntu pod wielkie rozstrzygnięcie. Zatem nie wykluczam, że w końcówce może dojść do jeszcze bardziej dramatycznych cliffhangerów niż to miało miejsce w „Szmaragdowym sztormie”. A może Sullivan przyjmie inne rozwiązanie i zakończy tom opisem wyruszenia na ostateczną misję?

Powyższe rozważania dotyczą wyłącznie fabuły, ale w przypadku takich powieści nie ma możliwości, by snuć rozważania o jakichś innych elementach książki; wszystko zostało podane na tacy. Można tylko się zastanowić, czy ta w sumie ograna forma przyniesie przyjemność z lektury. Sullivan pisze na tyle sprawnie (chociaż dość mechanicznie), że ci, którzy wytrwali przy poprzednich tomach i nadal mają ochotę na jego książki, również tym razem nie powinni być rozczarowani. Tego się trzymam.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka




Jacek Piekara, „Szubienicznik"

Jacek Piekara do kilku lat kojarzony jest z niekończącym się cyklem o Mordimerze Madderdinie, stąd informacja o nowej powieści, niezwiązanej z przygodami skromnego inkwizytora, była sporym zaskoczeniem. Z drugiej strony, mając w pamięci „Charakternika”, klimaty sarmackiej Polski nie są mu zupełnie obce. Czego zatem można spodziewać się po „Szubieniczniku”?

Jak do tej pory Piekara słynął głównie z pisania książek lekkich, miłych i przyjemnych – innymi słowy stricte rozrywkowych. I podejrzewam, że nie inaczej będzie tym razem. XVII-wieczna Polska oferuje wszakże idealne plenery do stworzenia pełnej akcji powieści awanturniczej z domieszką magii. Ot, taka twórczość à la Jacek Komuda z jego pierwszych opowiadań. Zajazdy, pojedynki, pościgi, czarty – czy można chcieć więcej?

Ciekawie zapowiada się też tytułowy szubienicznik; wedle słownika, człowiek skazany na śmierć przez powieszenie. Czyżby głównym bohaterem miał być wyjęty spod prawa infamis, który na czele godnej siebie kompanii łotrów i nicponi niesie za sobą śmierć i pożogę? A może wręcz przeciwnie – na pierwszy plan wysunie się jakiś podstarosta łapiący wyjętych spod prawa szubrawców? Powinno być ciekawie.

Adam "Tigana" Szymonowicz




Peter Heller, "Gwiazdozbiór psa"

Postapokaliptyczna fantastyka ma długie tradycje. Na przestrzeni lat pojawiło się wiele głośnych i ważnych pozycji, ale niewiele odbiło się tak szerokim echem, nie tylko wśród fanów science fiction, jak „Droga” Cormaca McCarthy’ego. Siłą rzeczy, jeśli jakaś książka zostaje przyrównana do niej, to automatycznie poprzeczka zostaje zawieszona bardzo wysoko. Oczywiście papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie, ale takie porównanie świadczy albo o dużej pewności, albo bezczelności. Tak czy inaczej cel marketingowy zostaje osiągnięty: uwaga została przyciągnięta.

Czegóż możemy spodziewać się po „Gwiazdozbiorze psa” Petera Hellera? Nie uważam, żeby był on w stanie zbliżyć się do plastycznego i sugestywnego, a jednocześnie bardzo oszczędnego w formie stylu pisania McCathy’ego. Ładunek emocjonalny będzie więc musiał być osiągnięty innymi środkami; bo że takowy w książce pojawić się musi, jest dla mnie oczywiste – bez niego będzie to kolejna survivalowa opowieść, która może i jest przyjemna w lekturze, ale w umyśle na długo nie pozostaje.

Niewykluczone, że porównania z „Drogą” wywołane są przede wszystkim poczuciem samotności głównego bohatera, pogonią za nadzieją, nieważne jak złudną. W takich przypadkach łatwo popaść w banał i patos, więc przed Hellerem stało poważne wyzwanie. Należy mieć nadzieję, że sprostał wyzwaniu i potrafił odpowiednio pokierować wątkami i postaciami. Jestem trochę sceptyczny, bo blurb wygląda zbyt pięknie (a jednocześnie coś mi się w podświadomości kołacze, że „Gwiazdozbiorowi psa” może być bliżej do dzieł Paolo Coelho czy też „Życia Pi” Yanna Martela niż jest to wskazane), ale nie miałbym nic przeciwko, gdyby moje podejrzenia okazały się nietrafione.

Tymoteusz "Shadowmage" Wronka





To nie będzie tradycyjna zgadywanka (ale nie do końca też recenzja): z trzecim tomem „Pierwszego prawa” Joe Abercrombiego spędziłem wiele miłych chwil podczas zeszłorocznej podróży do Azji Południowo-Wschodniej. Nie piszę tego, żeby się chwalić; jeśli bagaż jest ograniczony i znajduje się w nim miejsce na tylko jedną książkę, którą będzie się wozić z przez zatłoczone miasta, dzikie plaże i błotniste dżungle, to jej wybór jest ważny. Abercrombiego sprawdziłem już w podobnych okolicznościach, czytając „Nim zawisną na szubienicy”; byłem więc spokojny (no dobrze, drobna niepewność była, bo każdy może zepsuć finał), że „Ostatni argument królów” spełni swoje zadanie. Czego więc oczekuję po lekturze na aktywne wakacje i czego czytelnicy powinni się spodziewać po tej (ale też każdej innej) powieści brytyjskiego autora?

Po pierwsze musi istnieć możliwość rozpoczęcia i przerwania lektury w dowolnym momencie. Nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja do poczytania, ani ile będzie trwała. Nie biorę więc na wyjazdy książek, w których klimat trzeba się wprowadzać za każdym razem. Abercrombie pisze lekko i ze swadą, a jednocześnie nie tworzy aż tylu wątków, by można było się w nich pogubić. Z „Ostatecznym argumentem królów” był tylko jeden problem: im bliżej końca, tym mniej chciałem tę lekturę przerywać, nawet jeśli okoliczności to wymuszały.

Po drugie musi to być przysłowiowa miła, lekka i przyjemna lektura. Są osoby, które lubią na podróż zabrać książki wymagające ruszenia mózgownicą, tudzież wprowadzające w realia miejsca pobytu. Te rzeczy wolę załatwiać w domu, na backpackerski wypad wskazana jest książka relaksacyjna. Przy tym nie może to być rzecz do znudzenia powtarzająca zgrane schematy, bo podczas monotonnej podróży promem czy leniwego dnia na plaży jednak chce się zaznać nieco emocji. „Ostateczny argument królów” spełnia te oczekiwania, a jego zakończenie jest jednym z mniej oczywistych w fantasy spod znaku magii i miecza.

Po trzecie wreszcie – i to dotyczy wszystkich lektur, niezależnie od okoliczności ich czytania – musi to być przede wszystkim dobra książka. Trzeci tom „Pierwszego prawa” spełnia to wymaganie, dając dużo radości z lektury. Kto zna jego wcześniejsze (albo późniejsze) książki, ten wie, czego się spodziewać i z pewnością się nie rozczaruje.

P.S. Niewątpliwym atutem książki na wyjazd jest też wypadkowa liczby znaków, wymiarów, ciężaru i przewidywanej długości lektury – średniej grubości angielskie paperbacki niosą tutaj palmę pierwszeństwa, więc pewnie polskiego wydania bym ze sobą nie zabrał. Ale to tak na marginesie.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka






„Dreszcz” Jakuba Ćwieka okazał się być przewidywalnym zarówno pod względem treści, jak i formy. Zgodnie z oczekiwaniami dostaliśmy superbohatera, którego trudno byłoby postawić na równi z Spidermanem czy innym zachodnim trykociarzem. Dreszcz ze swoimi problemami, a przede wszystkim podejściem do życia jest nasz, rodzimy i niepowtarzalny. Wprawdzie liczyłem na to, że Ćwiek mocniej zaakcentuje jego „antybohaterskość”, ale nie można mieć wszystkiego. Pozostaje nadzieja, iż w kolejnym tomie ten element zostanie rozbudowany.

Oczywiście w książce nie zabrakło licznych popkulturowych nawiązań. Nie sposób wyłapać wszystkie „smaczki” przy pierwszym czytaniu, niemniej wystarczy pobieżne książkę przekartkować, aby wyłowić te najistotniejsze. Na warsztat poszły przede wszystkim komiksy („Batman”), filmy („Ironman”), ale i rock w stanie czystym. Duży plusik dla Ćwieka, że starał się wszystkie te elementy odpowiednio wkomponować w fabułę, a nie wrzucał ich gdzie popadnie, aby tylko zaimponować czytelnikom znajomością tematu.

Sprawdziły się także przypuszczenia, co do konstrukcji. Podobnie jak w wypadku pierwszych tomów o „Kłamcy”, dostaliśmy zbiór połączonych ze sobą opowiadań. Według mnie był to zabieg, który idealnie sprawdził się w tej książce, chociaż malkontentów nie brakuje.

Adam "Tigana" Szymonowicz





„Dziedzictwo Manitou” okazało się wcale udaną antologią składającą hołd Grahamowi Mastertonowi. Wprawdzie nie wszystkie teksty można zaliczyć do udanych, niemniej w skali od jednego do dziesięciu, całość otrzymałaby od niżej podpisanego punktów całkiem sporo, bo siedem.

Tak jak można było się spodziewać, większość autorów nawiązała do twórczości Mastertona na poziomie konstrukcji fabuły – stąd wykorzystywanie folkloru ludowego czy egzotycznych mitologii. Nie zabrakło też odpowiedniej dawki przemocy oraz seksu. Wprawdzie pomyliłem się co do zawartości poszczególnych tekstów, przykładowo Rob Keyman napisał opowiadanie nieomal romantyczne, ale całość odpowiada moim przewidywaniom. I faktycznie „Obserwator” należy do grona najmocniejszych tekstów Mastertona.

Adam "Tigana" Szymonowicz



Wszystkie zapowiedzi na kwiecień można znaleźć tutaj.

Redaktor prowadzący: Krzysztof Kozłowski


Autor: Katedra


Dodano: 2013-04-03 22:03:42
Komentarze
Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS