NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Chiang, Ted - "Wydech"

Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

Ukazały się

James, Henry - "O duchach"


 Taylor, Dennis E. - "Nasze imię Legion, nasze imię Bob"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka niemieckiego"

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Zagubiona przyszłość" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Proxima" (reedycja)

 Boruń, Krzysztof; Trepka, Andrzej - "Kosmiczni bracia" (reedycja)

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper" (2020)

 Caldecott, Andrew - "Miasteczko Rotherweird"

Linki

Morgan, Richard - "Siły rynku"
Wydawnictwo: ISA
Tytuł oryginału: Market Forces
Tłumaczenie: Marek Pawelec
Data wydania: 2006
ISBN: 83-7418-093-5
Oprawa: twarda, obwoluta
Format: 160×240mm
Liczba stron: 432
Cena: 44,90



Morgan, Richard - "Siły rynku"

Na początku jest słowo wstępne. A że jest – to szkoda. Richard Morgan zadedykował „Siły rynku” wszystkim tym, których życie na całej Ziemi zostało zrujnowane lub zgaszone przez Wielki Neoliberalny Sen oraz Bezlitosną Globalizację. Takie niepozostawiające wielkiego interpretacyjnego pola manewru oświadczenie wziąłem (słusznie, jak się potem okazało) za swego rodzaju deklarację autora, iż oto nie tylko napisał książkę z tezą, nie tylko usadowił się wygodnie po jednej ze stron ideologicznej barykady, ale również – że koniecznie chce przekonać odbiorcę do swoich racji, odgórnie narzucić interpretację napisanego utworu. Postępek to dziwaczny: wszak beletrystyczne szaty są tu zbędne, autora nikt/nic nie przymusza, by otulał powieściowym płaszczem manifest. A ponadto, niestety, prymitywny: bo czy to takie trudne – przedstawić wykoncypowany świat sf, prześledzić na ile staje inteligencji, wiedzy, umiejętności i obiektywizmu przyczyny i skutki określonego stanu rzeczy, ale – no właśnie – opanować się i wyciąganie wniosków pozostawić przywilejem czytelnika?

Londyn niedalekiej przyszłości to, jak zdaje się wieszczyć Morgan, miasto, w którym dokona się tzw. „brazylianizacja” społeczeństwa – rozbicie na elitarną „nadklasę” obejmującą od 5 do 20 procent mieszkańców i spauperyzowaną resztę. Ludzi dzieli się tu na tych równych i tych zdecydowanie równiejszych: ci biedni mieszkają w zamkniętych strefach-gettach, ci bogaci – w położonych na miejskich peryferiach luksusowych domkach. Kto ma pieniądze, ten ma władzę (a wszystko co zyskowne jest też z automatu moralne). Państwo obywatelem przestało się opiekować, toteż przestępczość kwitnie i napięcia społeczne przybierają na sile – ogólnie, jeszcze bardziej niż dziś, każdy homo każdemu homini z osobna lupus est. Czyli dystopia pełną gębą.

Główna postać powieści, Chris Faulkner, przedkłada czyny nad słowa. Jak na razie nie ma sobie równych w samochodowych pojedynkach, które w Londynie o 40 lat starszym od obecnego stanowią imperatyw dla każdego, kto chce zrobić karierę w jakiejś większej firmie. W tych rozgrywanych na śmierć i życie potyczkach (decydujących o zdobyciu wysokiego stanowiska w pracy lub o wygraniu przetargu i zdobyciu lukratywnego kontraktu) Chris Faulkner jest niepokonany. Poznajemy go w dniu, w którym został bohaterem głośnego transferu do jednej z największych i najostrzej grających na rynku – korporacji Shorn. To jej pieniędzmi będzie od teraz wspomagał posłusznych firmie tyranów rządzących w krajach trzeciego świata albo – opłacając uzbrojenie obiecujących buntowników – obalał tych niepokornych. W zamian Shorn otrzyma odpowiednio wysoki procent PKB danego państewka, licencje na strefy przemysłowe i handel bronią, korzystne kontrakty zaopatrzeniowe lub cokolwiek innego – byle kompensującego z nawiązką zainwestowane wcześniej środki.

Pisarz tym różni się od łopatologa, że potrafi swój przekaz uczynić subtelnym, wyrafinowanym; Richard Morgan w „Siłach rynku” – jak na złość – finezji unika, natomiast za łopatę jedynie słusznego światopoglądu chwyta nie tylko chętnie, ale i często. Ze zdziwieniem muszę jednak przyznać, że nawet najintensywniejsza, najbardziej oczywista agitka nie przesłania w tym wypadku całkiem niezłej historii, jaką ma do opowiedzenia czytelnikowi Morgan. Jest pewien bliżej nieokreślony czar w opowieści o bohaterze tworzącym nowe trendy i na falach wywołanych tendencji płynącym – o zagubionym i jednocześnie przecierającym szlak, o zmieniającym otoczenie, choć i przez otoczenie zmienianym, siebie pewnym i niepewnym, przepełnionym zarówno odwagą, jak i przerażeniem, nienawidzącym swojej pracy i ją kochającym, czułym i brutalnym, zwierzęcym i ludzkim zarazem. O kimś takim jak Chris Faulkner czyta się z zainteresowaniem chyba mimo wszystko.


Ocena: 6/10
Autor: Mateusz Wodyk
Dodano: 2006-03-24 13:25:10
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Imię boga"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

 Vonnegut, Kurt - "Recydywista"

 Atwood, Margaret - "Testamenty"

 Palmer, Ada - "Siedem kapitulacji"

 Zbierzchowski, Cezary - "Chłopi 2050, czyli Agronauci w czasach katastrofy klimatycznej"

 Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

 Abercrombie, Joe - "Czerwona kraina"

Fragmenty

 Chiang, Ted - "Wydech"

 Dąbrowski, Michał - "Imię Boga"

 Wilson, F. Paul - "Twierdza"

 Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"

 Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

 Schwartz, Richard - "Władca marionetek"

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 1

 Zbierzchowski, Cezary - "Requiem dla lalek" - fragment 2

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS