NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Ukazały się

Czajka-Kominiarczuk, Katarzyna - "Zwierzenia popkulturalne"


 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Maas, Sarah J. - "Szklany tron" (oprawa twarda)

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"

 Ćwiek, Jakub - "Stróże 2: Brudnopis Boga"

 Urbanowicz, Artur - "Gałęziste"

 Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Linki

Ford, Jeffrey - "Portret pani Charboque. Asystentka pisarza fantasy"
Wydawnictwo: Mag
Kolekcja: Uczta Wyobraźni
Tytuł oryginału: The Portrait of Mrs. Charbuque. The Fantasy Writer's Assistant
Tłumaczenie: Robert Waliś
Data wydania: Styczeń 2013
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-286-4
Oprawa: twarda
Format: 135 x 202 mm
Liczba stron: 528
Cena: 49,00 zł
Rok wydania oryginału: 2002
Wydawca oryginału: William Morrow



Ford, Jeffrey - "Portret pani Charboque. Asystentka pisarza fantasy"

Nawet najpiękniejszy obraz potrzebuje czegoś, co go ożywi


Po Trylogii Cleya (czyli „Fizjonomice”, „W labiryncie pamięci” i „Rubieżach”) i kilku opowiadaniach rozsianych po antologiach tematycznych i czasopismach, dzięki Uczcie Wyobraźni trafia do polskiego czytelnika w jednym tomie kolejna powieść Jeffreya Forda, pochodzący z 2002 roku „Portret pani Charbuque”, i wydany w Stanach w tym samym roku zbiór opowiadań „Asystentka pisarza fantasy”. Moje wcześniejsze spotkania z prozą Forda wskazywały na to, że można się spodziewać spokojnych, wręcz leniwie toczących się historii, opowiadanych wysmakowanym, bogatym językiem i często operujących onirycznymi wizjami. Oczekiwania te spełniły się, choć nie zabrakło i pewnych niespodzianek.

Zebrane w tomie opowiadania są, jak to często bywa w antologiach, nierówne, ale nie brakuje wśród nich wyjątkowych perełek. Już pierwszy tekst pokazuje to, co u Forda najlepsze – niepewność realności opisywanego świata, niepokojący opis utraty dziecięcej niewinności i metafizykę przybierającą konkretne, choć nie do końca czytelne oblicze, przypominając tym samym opublikowaną w świętej pamięci „F&SF Edycji polskiej” „Nocną whiskey”. Ozdobą tomu jest opowiadanie tytułowe, wirtuozersko mieszające klasyczne motywy fantasy z autoreferencjami do losu młodego autora czy autorki; dorównuje mu „Jasny poranek”, również oparty na motywie sugerującym autobiograficzność, choć tym razem wplatający w historię nie dzieła innego autora fantastyki, a zaginiony tekst Franza Kafki. Kolejny znany literat pojawia się zresztą na stronach parodystycznego „Podwieczorku z Juliuszem Verne’em”. Wśród innych opowiadań, pokazujących odmienne oblicza prozy Forda, należy wyróżnić „Reparatę”, baśniową, ale zdecydowanie niestandardową opowieść przypominającą atmosferą pisarstwo Catherynne M. Valente; „Zombie Malthusiana”, tekst nawiązujący do SF z czasów zimnej wojny i „Miasto Egzo-Szkieletów” przedstawiające międzygalaktyczny czar klasycznego Hollywood. To ostatnie zdawało mi się krótką, kosmiczną wersją niedostępnej niestety polskiemu czytelnikowi świetnej powieści „Zeroville” Steve’a Ericksona. Co ciekawe, choć wiele atutów tekstów Forda zdaje się kryć w języku czy sposobie narracji, to jego bogate, senne wizje najwyraźniej wymagają fabuły, która je ożywi. Tam, gdzie jej brakuje, jest prowadzona w sposób celowo zawikłany albo typowo pretekstowa – czyli na przykład w „Pansolapii”, „Delikatnym” czy „W drodze do Nowego Egiptu” – jest wyraźnie słabiej. Każde z opowiadań opatrzono krótkim odautorskim komentarzem, zwykle opisującym okoliczności powstania i wydania tekstu czy kryjące się za nim inspiracje. Pierwszą część wydanej przez Maga książki uzupełnia ciekawa przedmowa napisana przez Michaela Swanwicka.

Stanowiący drugą część tomu „Portret pani Charbuque” od pierwszych stron budzi skojarzenia z inną pozycją, która niedawno ukazała się na naszym rynku, czyli z „Droodem” Dana Simmonsa. Co prawda tym razem lądujemy w XIX-wiecznym Nowym Jorku, a nie Londynie, głównym widocznym bezpośrednio źródłem inspiracji jest Wilde, a nie Dickens, a środowisko artystyczne, w którym toczy się akcja, to malarze, a nie literaci, podobieństwa jednak wyliczyć łatwiej, i oczywiście kuszącym wydaje się porównanie obydwu książek. Tytułowy portret to zlecenie, które trafia do znudzonego i sfrustrowanego standardowymi zamówieniami Piero Piambo. Szybko okazuje się, że tym razem niewątpliwie nie będzie ani standardowo, ani nudno – podstawowym warunkiem stawianym przez zamawiającą jest to, że malarz wykona jej portret, nigdy jej nie zobaczywszy. Tak jak w „Droodzie” i tu szybko pojawiają się pytania o powołanie artysty, o sens i znaczenie twórczej rywalizacji, tło obyczajowe i zagadka o charakterze na poły magicznym, a na poły kryminalnym. Dopiero w miarę dalszej lektury widać, że Ford i Simmons inaczej rozkładają akcenty. Ten pierwszy skupia się na pojedynczych scenach, na pobocznych historiach, baśniowych wspomnieniach, a przede wszystkim na bogatym obrazowaniu. Króciutkie rozdziały sugerujące stylizację na powieść trafiającą do czytelnika w publikowanych w gazetach fragmentach co prawda przywołują atmosferę XIX-wiecznej prozy, ale nie do końca służą pełnemu zaangażowaniu w rozwój fabuły. Nie zmienia to oczywiście tego, że w „Portrecie pani Charbuque” znajdziemy wiele pięknych, uderzających wizji (krwawiące oczy; pustka wyspy, na którą udaje się w pewnym momencie Piambo), główna zagadka jest autentycznie intrygująca, a i sama pani Charbuque do końca powieści potrafi czymś czytelnika zaskoczyć. O ile uważam, że kreowany przez Forda nastrój lepiej sprawdza się w krótszych formach, a za zwycięzcę wspomnianego wyżej korespondencyjnego pojedynku uznałbym autora „Drooda”, na pewno lektura „Portretu” pozostaje ciekawym doświadczeniem.

Choć cała seria przyzwyczaiła już nas do starannej oprawy graficznej, na koniec nie sposób nie wspomnieć o rewelacyjnej okładce z ilustracją Irka Koniora.


Autor: Adam Skalski
Dodano: 2013-02-26 18:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj przygody Lennarta Malmkvista


Wygraj Kronikę World of WarCraft


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Le Guin, Ursula K. - "Cała Orsinia"


 Lawrence, Mark - "Święta siostra"

 Aldiss, Brian W. - "Cieplarnia"

 Abercrombie, Joe - "Ostateczny argument" (oprawa twarda)

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy"

 Dick, Philip K. - "Nasi przyjaciele z Frolixa 8"

 Bardugo, Leigh - "Trylogia Grisza"

 Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!"

Fragmenty

 Simon, Lars - "Lennart Malmkvist i osobliwy mops Buri Bolmena"

 Foster, Alan Dean - "Obcy"

 Hendel, Paulina - "Droga Dusz"

 Cook, Glen - "Port Cieni"

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS