NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Harrison, Harry - "Przestrzeni! Przestrzeni!" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"


 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy", część 1

 Cervantes, J.C. - "Posłaniec burzy"

 Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Linki

Goodkind, Terry - "Wróżebna machina"
Wydawnictwo: Rebis
Cykl: Miecz Prawdy
Tytuł oryginału: The Omen Machine
Tłumaczenie: Lucyna Maria Targosz
Data wydania: Luty 2012
ISBN: 978-83-7510-796-8
Oprawa: miękka
Format: 132 x 202 mm
Liczba stron: 360
Cena: 35,90 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Wydawca oryginału: Tor
Seria: Fantasy
Tom cyklu: 12



Goodkind, Terry - "Wróżebna machina"

Bardzo długi prolog


Cykl „Miecz Prawdy” zapewnił Terry’emu Goodkindowi status jednego z najpopularniejszych współczesnych pisarzy fantasy, a także spore pieniądze. I chyba w tym tkwi problem. Pisarz wyszedł ze słusznego, z jego punktu widzenia, założenia, że nie ma sensu porywać się na coś nowego, a należy kontynuować to, co się dobrze sprzedaje. Owszem w „Regule Dziewiątek” próbował, poprzez przeniesienie akcji w „ziemskie” realia, nieco odświeżyć konwencję, ale nie wpłynęło to zasadniczo na samą książkę. Sam przebieg akcji, poszczególne rozwiązania fabularne, a nawet występujące postaci aż nadto przypominały dotychczasowe dokonania Goodkinda. Innymi słowy czytelnicy dostali to co zwykle, jedynie w nieco zmienionej scenerii. Tylko czy takie quasi eksperymentowanie ma w ogóle sens? Według mnie – nie. Do podobnego wniosku doszedł chyba też sam autor, a do księgarń trafiła „Wróżebna machina”, kolejny tom przygód Richarda i Kahlan.
Pierwsza rzeczą, która zaskakuje, jest objętość książki. Czytelnicy przyzwyczajeni do opasłych tomów cyklu, liczących niekiedy ponad siedemset stron, tym razem otrzymują powieść o połowę cieńszą. Oczywiście, sama liczba stron nie świadczy o jakości utworu, ale znając rozwlekły styl Goodkinda, może to wzbudzić pewne obawy. Obawy, jak się miało okazać, w pełni uzasadnione.
„Wróżebna machina” to teoretycznie w pełni samodzielna powieść. Specjalnie piszę „teoretycznie”, ponieważ w trakcie czytania odnosi się wrażenie, że to jedynie przydługawy wstęp do większej całości. Zamiast prowadzić wątki fabularne Goodkind koncentruje się na tworzeniu nowych krain, wprowadza innowacyjne rodzaje magii oraz mnoży potężnych przeciwników, wobec których nasi bohaterzy są bezsilni. Żeby było zabawniej, czytelnik dowiaduje się, że wszystkie te wspomniane przed chwilą nowinki były powszechnie znane, ale do tej pory nikt nie miał czasu o nich wspomnieć Richardowi. W końcu na co komu informacja o potężnej czarodziejce potrafiącej oprzeć się każdemu magicznemu atakowi?
Sama akcja powieści niemiłosiernie się wlecze, a dramatyczne zakończenie pasuje jej jak pięść do nosa. Przez większość książki Richard przebywa w Pałacu Ludu, gdzie przyjmuje na balach podległych mu wasali. W międzyczasie, przypadkowo, odkrywa istnienie tytułowej machiny, a także staje się świadkiem urodzaju wszelakiego sortu proroctw i wróżb. Daje to okazję do przydługawych dyskusji na temat interpretacji przepowiedni, ich znaczenia, a także predestynacji. Pomysł w zamierzeniu zacny, wszak ludzie od wieków zastanawiają się, czy są panami własnego losu, czy też tylko wypełniają zapisane im przeznaczenie. W praktyce bohaterzy spacerują po całym pałacu i prowadzą napuszone dysputy, które skutecznie nabijają objętość książki. Dopiero kiedy fabuła zmierza do szczęśliwego finału, zaczyna się coś dziać. Niestety i w tym aspekcie Goodkind rozczarowuje – Richard, wdziera się do siedziby wroga i tam za sprawą przebłysku geniuszu rozwiązuje cały problem. No, właściwie nie cały, bo przecież trzeba coś zostawić na kolejne tomy.
Kolejny mankament to postaci. Do tej pory bohaterzy „Miecza Prawdy” byli jednowymiarowi i, niestety, kolejna książka Goodkinda nic nie zmienia pod tym względem. Richard i jego kompania to nadal chodzące ideały, a ich przeciwnicy są źli do szpiku kości. Kiedy Richard przebacza winy złoczyńcom, oni bez mrugnięcia okiem mordują kolejne osoby; Kahlan płacze nad losem niewinnej ofiary, źli knują podstępne intrygi. Efekt – nierealność czy nawet pewna „komiksowość” książki.
Gdyby zastanowić się nad zaletami „Wróżebnej machiny” to można wskazać jedną. Goodkind już w poprzednich powieściach potrafił przekonująco pokazać mechanizmy rządzące ludzką zbiorowością. O ile jednak w „Nadziei pokonanych” ukazywał reguły rządzące społeczeństwem totalitarnym, tutaj koncentruje się na zagadnieniu manipulacji tłumem. Na przykładzie podległych Richardowi monarchów autor udowadnia, jak niewiele potrzeba, by w obliczu domniemanego zagrożenia ludzie przestawali myśleć racjonalnie. Wystarczy odrobinę tylko podsycić tkwiące w ludzkiej podświadomości lęki i odpowiednio naświetlić wybrane fakty, by ludzie diametralnie zmienili poglądy. Nagle dotychczasowy bohater okazuje się uzurpatorem i osobą niegodną zaufania, a stojący w cieniu człowiek niespodziewanym wybawicielem. Gdyby jeszcze Goodkind opisał to wszystko ciut bardziej przystępnym językiem, a nie tak napuszonym tonem.
Kończąc lekturę „Wróżebnej machiny”, zastanawiałem się z czego wynika jej słabość. Czy w trakcie pisania Goodkindowi nagle zabrakło pomysłów i wolał skoncentrować się na wprowadzaniu nowych elementów niż na sensownym prowadzeniu fabuły? A może był to celowy zabieg, by zamiast jednego opasłego tomu, stworzyć co najmniej dwa krótsze? Oba rozwiązania wydają się równie prawdopodobne.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2013-02-20 23:00:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS