NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

Watts, Peter - "Ognisty deszcz"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Bacigalupi, Paolo - "Zatopione Miasta"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tytuł oryginału: The Drowned Cities
Tłumaczenie: Łukasz Małecki
Data wydania: Październik 2012
ISBN: 978-83-08-05006-4
Oprawa: broszura+skrzydła
Format: 123x197 mm
Cena: 39,90 zł
Rok wydania oryginału: 2012



Bacigalupi, Paolo - "Zatopione miasta"

Do powieści podszedłem z rezerwą; obawiałem się, że należy ona do bardzo niedocenianego przeze mnie gatunku powieści młodzieżowej, czy jak to się ujmuje po angielsku – skierowanej do young adults. Zwłaszcza, że jest ona semi-sequelem dla wcześniejszej powieści Bacigalupiego pt. „Ship Breaker”, która w Polsce dotąd się nie ukazała. Moje obawy, że mam do czynienia z mało wymagającą lekturą zostały szybko rozwiane.

Przede wszystkim, „Zatopione Miasta” z poprzednią powieścią łączy tylko postać Toola, jednego z najbardziej znaczących bohaterów powieści, ale nie najważniejszego. Mimo że fabuły obydwu powieści osadzone są w tej samej autorskiej rzeczywistości, można je swobodnie czytać bez obaw, że coś umyka lub pozostaje niezrozumiałe. Akcja toczy się w Ameryce, w postapokaliptycznej przyszłości, która zmieniła oblicze świata. Kraj rozpadł się, a autor osadził fabułę w jego „wojennej” części, w której centralną rolę odgrywają tytułowe Zatopione Miasta. O kontrolę nad nimi walczą trzy konkurencyjne armie – żyjąca między nimi ludność cywilna stara się przetrwać. Nie od razu wiadomo, jaki kataklizm wywrócił wszystko do góry nogami. U Bacigalupiego jeźdźcem apokalipsy okazał się klimat. Globalne ocieplenie podniosło poziom wód, które wdarły się na lądy, zmieniając kształt kontynentów, zmieniając praktycznie wszystko. Poza wojną. Ta jest wciąż ta sama. W zanarchizowanej rzeczywistości bardzo przypominającej afrykańskie wojny plemienne (choćby za sprawą armii złożonych z młodych ludzi czy wręcz dzieci) rządzi prawo silniejszego, a szczytne cele bądź idee, którymi kierują się rzekomo wyzwoleńcze armie. to jak zawsze przykrywka mniej lub bardziej udolna dla ambicji wodzów, usprawiedliwienie dla niegodziwości, carte blanche uzasadniające i legitymizujące każdą zbrodnię. W tym świecie główni bohaterowie stanowią jednocześnie ofiary tej wojny, jak i same mogą zmienić się w nieodrodne jej dzieci. Mahlia jest dosłownie i w przenośni wyrzutkiem. Jest córką Amerykanki i chińskiego oficera, który przybył z armią rozjemczą, aby spróbować zaprowadzić porządek w kraju, który nie potrafił już sam sobie pomóc. Mouse jest jej przyjacielem, który uratował jej życie, co związało ich losy na dobre i złe. Obydwoje będąc wyrzutkami poznali oblicze wojny bardzo dosłownie. A czytelnik wraz z nimi przekonuje się, jak ciężko w takim świecie zachować człowieczeństwo i nie ulec „chorobie” toczącej strefę wojny. Bacigalupi doskonale pozwala to odczuć. Język, którym się posługuje, ma na celu oddanie postępującego procesu dehumanizacji ludzi, obojętniejących i z każdym pokoleniem tracących swoje człowieczeństwo. Określanie bohaterów powieści mianem ścierwa wojny ma na celu nie podkreślanie i budowanie różnic, łatwej dychotomii między Dobrymi i Złymi. Pokazuje, jak w postapokaliptycznym świecie, w którym rządzi prawo silniejszego, słabszy jest obiektem nie tylko szyderstwa czy pogardy, ale po prostu jednostką skazaną na naturalną i uwłaczającą podległość wobec silniejszego. A pośród tych słabszych jednostki takie jak Mahlia czy Mouse, jako bezpośrednio dotknięte wojną, również stają się – siłą przesądów i uprzedzeń – obiektem niechęci i „czymś gorszym”. W tym świecie tylko Tool, pół człowiek, zmodyfikowana genetycznie potężna broń, może czuć się jak w domu. To jego świat, w którym on, nad-samiec alfa obdarzony zwierzęcymi genami i siłą, wzmocnioną inteligencją – może być panem. Ale nawet on, pozbawiony własnej „watahy”, jest uciekinierem, ściganym. On też w dwójnasób jest wyrzutkiem. Nie tylko z powodu tego kim/czym jest, ale też dlatego, jak niezwykłym okazem swego „gatunku” się okazuje.

Fabuła powieści nie robi wrażenia, jeśli chodzi o rozmach. Postapokaliptyczna Ameryka odsłaniana jest przez Bacigalupiego powoli, czytelnik – i to jest doskonałe – sam musi tworzyć spośród rzucanych tu i ówdzie skrawków informacji obraz tego świata. Natura katastrofy nie pozostaje oczywista, tak samo jak jej rozmiar i konsekwencje. Ale pewne jest, iż nie wszystkim udało się dostosować, czego dowodem sytuacja w Ameryce, której nawet Chiny spieszyły na pomoc. A i to na niewiele się zdało, bo silniejsze okazały się odśrodkowe tendencje separatystyczne. Patrząc na powieść z tego punktu widzenia, mógłbym się pokusić o stwierdzenie, że Amerykę zgubiła nie klimatyczna zagłada, ale wrodzona (?) niechęć do zależności i przyjmowania pomocy z zewnątrz. Nie to jest jednak najważniejsze w tej powieści, bo koncentruje się ona na przygodach głównych bohaterów w coraz bardziej odhumanizowanym świecie. I na próbie ucieczki z niego, która z konieczności, na skutek skrzyżowania ich losów z Toolem, okazuje się nie tyle bardziej niebezpieczna, co dłuższa i skomplikowana. Ucieczka z tego „świata” jest nie tylko ucieczką przed wojną do lepszego życia, ale i ucieczką od tego, co wojna czyni z ludźmi. Bacigalupi bez dydaktyzmu, w dobrym stylu wiedzie bohaterów ścieżką między alternatywami, pokazując im (oraz czytelnikom) za każdym razem konsekwencje dokonywanych przez nich wyborów, które to wybory czasami oczywiste wiodą do nieoczywistych, nie dających się przewidzieć skutków. Przy tym fabuła jest atrakcyjna dla czytelnika, bo akcja nie stoi w miejscu. Ponad czterystustronicową powieść czytałem z ogromnym zapałem. Choć wizją nie przewyższy pewnie dokonań autora znanych z opublikowanej w Polsce minipowieści, to autor przedstawia w niej spójny, rozbudowany postapokaliptyczny świat, który ma, moim zdaniem, spory potencjał eksploracyjny w kolejnych powieściach. Wprawdzie powieść stanowi zamkniętą całość, jeśli chodzi o losy Mahlii i Mouse’a (na pewno tak się wydaje w finale), ale za sprawą Toola, autor może zaprowadzić czytelników w nowe, nieznane dotąd rejony wykreowanej rzeczywistości. Byłby znakomitym przewodnikiem – i sądząc po tym, że jest jedynym ogniwem łączącym powieść „Ship Breaker” z „Zatopionymi Miastami”, przypuszczam, że właśnie tak został przez autora pomyślany. Bardzo chciałbym wrócić ponownie do tego okrutnego, ale i fascynującego świata.



Autor: Roman Ochocki
Dodano: 2012-10-04 09:35:38
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Marquu - 14:35 23-10-2012
Właśnie skończyłem lekturę, Bacigalupi rzeczywiście ma talent opowiadania. Nie potrzebuje do tego tysięcy stron, wystarczy kilka zdań, kilka uwag, sugestii, a czytelnik już układa sobie w głowie obraz świata Zatopionych Miast. Bacigalupi też nikogo nie oszczędza, skoro Ameryka stała się krajem rządzonym przez terror, to terror dotyka każdego, także bohaterów, których już zdążyliśmy polubić i którym kibicujemy. I to świadczy o dojrzałości Bacigalupiego i poważnym traktowaniu czytelników, bez uników, bez puszczania oka. Mocna rzecz.

kurp - 22:23 23-10-2012
No to dla dzieci to, czy nie dla dzieci? :roll:
;)

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS