NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

antologia - "Zabawa w Boga"

Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

Ukazały się

Meyer, Marissa - "Cinder"


 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 1

 Bardugo, Leigh - "Język cierni"

 Orbitowski, Łukasz - "Exodus"

 Kossakowska, Maja Lidia - "Zakon Krańca Świata", tom 2 (wyd.3)

 King, Stephen & Chizmar, Richard - "Pudełko z guzikami Gwendy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Norweski dziennik 3: Północne wiatry" (twarda)

 Duncan, Alexandra - "Głęboka próżnia"

Linki




Polcon 2012 - subiektywna relacja

Wrocław jest jednym z moich ulubionych miast w Polsce (w sumie to zaraz za Warszawą), więc bardzo się ucieszyłem, że przyznano mu organizację Polconu. W dodatku na zeszłorocznym być nie mogłem, więc tym chętniej wybrałem się do stolicy Dolnego Śląska. Wrażenia z imprezy są pozytywne, chociaż nie wszystko się udało (ale też rzadko na konwentach się udaje). Poniżej główne impresje podzielone na poszczególne zagadnienia.

* * *

Lokalizacja:
Przeniesienie Polconów (i w ogóle większych konwentów) do jednostek akademickich jest dobrym ruchem, chociaż też ma swoje ograniczenia. Przy ponad trzech tysiącach uczestników korytarze się zapychają, tworzą się zatory. Ciężko to przeskoczyć – lokalizacji takich jak Targi Poznańskie jest niewiele, a ich wynajęcie zapewne dosyć drogie.
Poza tym niestety są one położone nieco poza centrum. Wrocław ma piękny rynek i okolice, ale wielu konwentowiczów raczej nie miało okazji dłużej na nim poprzebywać (my na nim byliśmy tylko dlatego, że w czwartek spotkaliśmy się ze znajomą spoza fantastycznego środowiska).
Plusem na pewno była knajpa konwentowa: blisko, tanio, smacznie i obszernie. Chyba najlepsze rozwiązanie obok namiotów i klubu w Zielonej Górze.

Organizacja:
Mam wrażenie, że za konwent wzięli się ludzie, którzy nie do końca są stworzeniami fandomowo-konwentowymi; ewentualnie sporo osób pomagających takich doświadczeń nie miała. Pojawiło się kilka zgrzytów, które zostały już przy okazji Polconów naprostowane jakiś czas temu (chociażby kolejki przy akredytacji). Śmiesznie też było, gdy organizatorzy czy gżdacze zwracali się do wszystkich per Pan/Pani. To rzecz jasna mała sprawa, ale zabawna.
Druga kwestia to brak materiałów dla uczestników. Popularność widocznie przerosła organizatorów, bo szybko zabrakło programów, smyczy, itp. Zresztą jeśli chodzi o programy, to wielka płachta nie należała do najporęczniejszych, wolę książeczkowe wersje.

Program:
Bez bicia się przyznaję, że punkty programu traktowałem nieco po macoszemu i poszedłem mniej więcej na połowę tego, co sobie zaznaczyłem w programie... co przełożyło się mniej więcej na średnio dwie prelekcje dziennie. Blok literacki był moim zdaniem dosyć słaby. Na spotkania autorskie w zasadzie nie chodzę już, bo mało który pisarz mówi na nich coś nowego. Niby atrakcją powinni być goście zagraniczni, ale twórczość Petera V. Bretta, Miroslava Žambocha i – tym bardziej – Edwarda Lee zupełnie mnie nie kręci. Panele były nieliczne niestety, a i tematy średnio interesujące. Pewną atrakcją były spotkania związane ze trzydziestoleciem Nowej Fantastyki, ale treści na nich przekazywane po pewnym czasie zaczęły się zapętlać. Stosunkowo najciekawiej prezentował się blok naukowy... ale i tak tylko kilka prelekcji zaliczyłem; i to wcale nie najciekawszych sądząc po tytułach.
Jakoś ominęła mnie cała Dänikenowsko-reptiliańska otoczka; może oprócz wszędzie pojawiających się żartów. Nie zrozumcie mnie źle: książki Dänikena darzę sporym sentymentem i ogólnofandomowy hejt był dla mnie cokolwiek niezrozumiały, ale jakoś nie było okazji wpaść na którąś z prelekcji. Za to nakładałem sobie żarcie na tackę obok słynnego Ericha. Swoją drogą lustrował on tłum na korytarzach wyraźnie podejrzliwym spojrzeniem... czyżby wyszukiwał kolejnych znaków na wpływ obcych?

Zajdle:
Gala Zajdlowska była dość... dziwna. Co prawda chyba już tradycją jest, że dochodzi na niej do jakichś fackupów. Tym razem był konferansjer o dziwnej intonacji robiący błędy w nazwiskach (i nie tylko – konwent wojskowy w Afganistanie nadal mnie śmieszy) i stawiający znaki przestankowe w losowych miejscach. Do tego doszło widowisko z przebierańcami-satyrami na szczudłach, którego przekaz nie był prosty do pojęcia.
O wynikach nie będę się rozpisywał, swoje zdanie wyraziłem wcześniej. Niemniej wypada pogratulować laureatom, bo ich twórczość okazała się popularna i pasująca do gustów największej liczby czytelników. Żałować należy tylko, że Zajdle otrzymali za – moim zdaniem – nie najlepsze swoje teksty. W przypadku Mai Lidii Kossakowskiej to już norma, ale i Kuba Ćwiek miał w moim przekonaniu sporo lepszych tekstów. Ale może ja się nie znam, bo przecież wtedy nagrody nie otrzymali, a teraz – mimo mojej krytycznej oceny – znaleźli uznanie głosujących? Tak czy inaczej potwierdziło się (można powiedzieć: wreszcie), że Zajdle mają charakter plebiscytowy. Teraz trzeba jeszcze wymyślić sposoby by jak najwięcej osób czytało i oddawało głos (i przy nominacji, i na Polconie) – wtedy wyniki będą mniej kontrowersyjne i lepiej ukonstytuowane.

Życie towarzyskie:
Od dłuższego czasu największym atutem konwentów jest dla mnie możliwość spotkania znajomych z całej Polski. Sieciowe konwersacje nigdy nie zastąpią w pełni spotkania twarzą w twarz. Dzięki wzmiankowanej knajpie łatwo było o odpowiedni napój i wymianę poglądów; nawet jeśli plan był napięty. Dyskusje, czy to w ciągu dnia, czy też wieczorem, były stymulujące, przynosiły wiele nowych informacji czy myśli; nawet jeśli czasem kontrowersyjnych lub niezgodnych z własnymi przekonaniami (nadal mówię o towarzystwie). Dziękuję wszystkim za możliwość zdarcia gardła w ich towarzystwie: starym znajomym i nowo poznanym ludziom.

Co w trawie piszczy?
Wyjątkowo niewiele ciekawych newsów literackich się trafiło. Wydawcy gremialnie marudzili na rynek, ciężką sytuację ekonomiczną i konieczność cięć. Pełne plany podał w zasadzie jedynie Powergraph, o czym odpowiednie newsy pojawiły się już w sieci; zresztą część z ich planów... jest planami już od dłuższego czasu. Nowością jest książka „I dusza moja” Michała Cetnarowskiego planowana do serii „Kontrapunkty” oraz oficjalne ogłoszenie, że trzy tomy „Przedksiężycowych” Anny Kańtoch również się w tym wydawnictwie ukażą. Poza tym cisza; ale też niewielu wydawców się pojawiło i ogłaszało swoje plany – a i pisarze raczej milczeli niepewni. Podobno w SuperNowej ma się ukazać „Słowo i miecz” Witolda Jabłońskiego... ale czas pokaże, czy faktycznie tak się stanie. Nawet Andrzej Sapkowski nie puścił pary z ust, sprzedając tylko głodne kawałki typu „będzie jak będzie”. Na bezrybiu i rak ryba, czyli informacja o antologii wschodnich autorów poświęconej „Wiedźminowi”.

* * *

Mimo wszystko Polcon 2012 uważam za całkiem udaną imprezę, może i posiadającą pewne niedoróbki, ale na pewno sympatyczną. Gdyby trwał dwa dni więcej, to też bym z przyjemnością został. Za rok Warszawa, czyli w domu. Mam nadzieję, że organizatorom – mimo dwa razy krótszego czasu na przygotowania w świetle nawalenia ludzi z Torunia – uda się wyeliminować błędy, a może dodać coś do polconowych doświadczeń (tak jak Polcon w Warszawie w 2007 r., kiedy to bodajże pierwszy raz odbywał się w centrum konferencyjnym). Tylko muszą uważać, bo przy odpowiedniej reklamie liczba uczestników może być bardzo duża i przebije osiągnięcie Wrocławia (który podobno jest największy do tej pory). Niech sukces Pyrkonu będzie przestrogą... ale i wzorem.



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2012-08-28 11:42:55
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

pp - 12:58 28-08-2012
Jakieś szersze informacje na temat "I duszy mojej" się pojawiły?

Shadowmage - 13:03 28-08-2012
Bardzo mało (jeśli w ogóle) fantastyczna powieść o zamachach terrorystycznych (czy też szaleńcach strzelających do ludzi). To tak w dużym skrócie. Czytałem jakąś wcześniejszą wersję szmat czasu temu i mi się podobało - ale nie wiem jak daleko zmiany poszły.

Maeg - 13:06 28-08-2012
Czyli to jest to co MC już kiedyś napisał? W końcu wyjdzie by rzec można!

pp - 13:09 28-08-2012
Ok, dzięki za informację. Może faktycznie przeczytam jak wyjdzie, choć niestety do tej pory z Kontrapunktów tylko po Twardocha sięgnąłem.

Jander - 17:20 28-08-2012
"Wrocław jest jednym z moich ulubionych miast w Polsce (w sumie to zaraz za Warszawą)"
Za Warszawą? Ok, nie czytam dalej. :D

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Świat kupek"


Artykuły

Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

Recenzje

Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"


 Adams, Douglas - "Restauracja na końcu wszechświata. Życie, wszechświat i cała reszta"

 Chima, Cinda Williams - "Zaklinacz ognia"

 Gaiman, Neil - "Księga cmentarna"

 Carroll, Sean - "Nowa perspektywa. Pochodzenie życia, świadomości i Wszechświata"

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Nagata, Linda - "W stronę mroku"

 Golden, Christie - "Arthas. Przebudzenie króla Lisza"

Fragmenty

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Basztowa, Ksenia & Iwanowa, Wikoria - "Ciężko być najmłodszym"

 Wegner, Robert M. - "Każde martwe marzenie"

 Kisiel, Marta - "Dożywocie"

 Kańtoch, Anna - "Niepełnia"

 Hudner, Kennedy - "Cel uświęca środki"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS