NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

Gaiman, Neil - "Mitologia nordycka"

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki


Bibliografia terrorysty

BIBLIOGRAFIA TERRORYSTY


Mieszasz sobie w głowie fantastyką naukową? Wciskasz wszędzie popkulturowe porównania? Zabijasz tysiące przeciwników w grach komputerowych? Być może jesteś materiałem na terrorystę! Albo niekoniecznie.

W niedługim czasie po tragicznych zamachach w Norwegii rozpoczęła się swoista gra w „gorącego ziemniaka” osobą Andersa Behringa Breivika. Przeróżne zaangażowane grupy wrzucały go w dłonie innym zaangażowanym grupom, krzycząc, że to ich człowiek. Te z kolei ciskały go jeszcze dalej, bądź czym prędzej odrzucały z powrotem. Siłą rzeczy ten nieszczęsny gorący ziemniak trafić musi, choćby rykoszetem, do fandomu. Trudno było spodziewać się czegokolwiek innego – manifest norweskiego zamachowca pod tytułem „2083 – Europejska Deklaracja Niepodległości”, powołuje się zarówno na książki, filmy, jak i gry multimedialne z interesującego nas gatunku. Pojawiają się ciągle sensacyjne głosy wśród specjalistów szukających najpłytszych wyjaśnień albo intelektualnych higienistów chcących ustrzec najmłodszych przed przemocą w mediach, wskazujące, że znieczulica Breivika to wynik jego zainteresowań popkulturowych. W związku z tym prześledzić warto na wybranych przykładach, jak kultura popularna przedstawia i odnosi się do kwestii terroryzmu, cały czas mając Breivika i jego manifest w tle.

Przeszłość


Mimo iż historia zawsze pełna była zamachów, to terroryzm w kształcie, w jakim go znamy, narodził się w II połowie XIX wieku, szczególną popularność zdobywając w carskiej Rosji. W tej inspiracji powstały klasyczne „Biesy” Fiodora Dostojewskiego czy „Tajny agent” Josepha Conrada, będące gorzką satyrą na środowisko spiskowców. Wśród wielu ówczesnych słynnych zamachowców występują polskie nazwiska, jak chociażby Ignacy Hryniewiecki (działacz Narodnej Woli, zabójca cara Aleksandra II) czy Leon Czołgosz (anarchista, zabójca amerykańskiego prezydenta Williama McKinleya). Nawet działalność Józefa Piłsudskiego sprzed I wojny światowej może być postrzegana przez pryzmat terroryzmu, choć dzisiaj kojarzymy go głównie jako męża stanu. Te przykłady prowokują szereg pytań. Gdzie kończy się walka o wolność, a gdzie zaczyna rzeź? Czy w konflikcie asymetrycznym, jakim jest terroryzm powinniśmy zawsze sympatyzować ze stroną słabszą? Czy terrorysta, który osiąga cel, przestaje być terrorystą zgodnie z sentencją „zwycięzcy piszą historię”? Z pomocą w odpowiedzi na takie pytania przychodzi literatura fantastyczna – historia alternatywna jest nurtem, który pozwala tego typu problemy oglądać z wielu stron. W „Lodzie” Jacka Dukaja, w zamrożonych dosłownie i w przenośni dziejach, gdzie cesarstwo rosyjskiego nigdy nie upadło, wspomniany Piłsudski nadal funkcjonuje, jako wyjęty spod prawa banita, walczący o niepoległą Polskę wszelkimi metodami. W innym słynnym tekście tego autora, w którym państwo Polskie istniało zaledwie mgnienie oka, samozwańczy pułkownik Xavras Wyżryn, nie waha się używać broni atomowej, jako narzędzia do walki o niepodległość. Wyżryn jest w dużym stopniu odpowiedzią na pytanie, jak wyglądałaby walka o naszą niepodległość w dobie mediów masowych i broni masowej zagłady. I jest to odpowiedź budząca ambiwalentne wnioski i uczucia.

Przyszłość


Zamiast majstrować w historii, można wybiec w przyszłość, co jest jeszcze częstszym zabiegiem fantastyki naukowej – tak jak zrobiono to w klasycznym „Roku 1984” George’a Orwella, „Atlasie zbuntowanym” Ayn Rand czy z nowszych przykładów – w filmie Matrix braci Wachowskich. Wszystkie wyżej wymienione pozycje Breivik w swoim tekście klasyfikuje jako wielkie inspiracje, co świadczy o stopniu utożsamienia przez niego naszej rzeczywistości z dystopijną fikcją, oraz utożsamienia jego samego z bohaterami tamtych historii. Dobrym studium różnego zaangażowania się w opór przeciwko reżimowi jest właśnie „Atlas zbuntowany”, w którym postępowi ludzie kapitału, tłamszeni są przez rozrastający się, socjalistyczny rząd. W tej siermiężnie libertariańskiej wizji większość bohaterów pozytywnych wybiera drogę niewspółpracowania z władzami, bądź swoistej całkowitej emigracji wewnętrznej – w analizie „Atlasu…”, w Nowej Fantastyce nr 280, 2006-01, Jacek Dukaj określa to jako drogę Romana Kluski, człowieka, który w proteście rzucił biznes i zaczął hodować owce. Warto jednak dodać, że jest w tej powieści bohater wybierający opór bezpośredni, ofensywny – to niejaki Ragnar Danneskjöld, norweski pirat-filozof, grabiący i zatapiający wyłącznie reżimowe okręty, szczególnie te z socjalistyczną pomocą dla europejskich republik ludowych. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Andreas Breivik, czytając tę powieść, widział w fikcyjnym rodaku siebie samego. W popkulturze jedna z najbardziej sugestywnych kreacji terrorysty w dystopijnym świecie została wykreowana przez Alana Moore’a i Davida Lloyda w komiksie „V jak Vendetta”. Przebrany w kostium i maskę Guya Fawkesa anarchista mieniący się po prostu V dokonuje serii zamachów na osoby i instytucje związane z neofaszystowskim reżimem rządzącym Brytanią. Mimo pewnej nonszalancji i artystycznego ekscentryzmu, V dąży do zostania symbolem uniwersalnego oporu: „Pod tą maską kryje się więcej niż ciało – idea, a idee są kuloodporne”. Idee są również bezwzględne i nie znają litości – dla wrogów, ale również sojuszników. Oczywiście można również do tematu podejść z dystansem, tak jak Terry Gilliam, który w satyryczno-dystopijnym filmie „Brazil” wykreował postać terrorysty/specjalisty od klimatyzacji, granego przez Roberta De Niro.

Powrót do korzeni


Oprócz jawnych inspiracji manifest Breivika zawiera również spore ilości plagiatu. Całe partie tekstu zostały dosłownie, z niewielkimi przeróbkami, „przeklejone” z anarchoprymitywistycznego manifestu Teda Kaczynskiego. Znanego szerzej jako Unabomber – twórca eksplodujących paczek i ikona amerykańskiego terroryzmu pierwszej połowy lat 90. Jego radykalny przekaz, w którym występował przeciw dzisiejszej technologii i cywilizacji znalazł swoje odbicie chociażby w słynnej i świetnie zekranizowanej powieści Chucka Palahniuka – „Fight Club”. Sportretowany tam Tyler Durden, w filmie grany przez Brada Pitta, organizuje fight cluby – skupiające mężczyzn biorących udział w nielegalnych pojedynkach – jako punkt wyjścia do „Projektu Feniks”. Celem Durdena jest odrzucenie współczesnego świata konsumeryzmu („Twoja praca to nie ty. Ilość pieniędzy, jaką masz w banku, to nie ty. Samochód, jakim jeździsz, to też nie jesteś ty.”) i powrót do pierwotnych bodźców tworzących człowieka – w tym bólu. Nadwiślańskim przykładem inspiracji Unabomberem może być protagonista prześmiewczych komiksów „Likwidator” autorstwa Ryszarda Dąbrowskiego. Tytułowy Likwidator to przybrany w czerń anarchista/ekoterrorysta, zajmujący się głównie ochroną przyrody i permanentną walką z wszelkim uciskiem. Żeby osiągnąć cel morduje zarówno przedstawicieli władz, jak i same władze – w komiksowej serii autor skarykaturował niemal całą śmietankę polityczną współczesnej Polski – nie pozostając jednak bezrefleksyjnym i przy okazji fabularnych zamachów cytując klasyków myśli wywrotowej. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że współczesne radykalne akcje eko-aktywistów mają mocne literackie korzenie – to powieść „Monkeywrench gang” Edwarda Abbeya stała się inspiracją do praktykowania eko-sabotażu na szeroką skalę. Działalność ta, zwana „monkeywrenchingiem” od symbolicznego klucza francuskiego wciskanego między tryby maszyny, spopularyzowała się na całym świecie i na zasadzie sprzężenia zwrotnego powróciła do literatury. W debiutanckiej powieści Neala Stephensona – „Zodiac: thiller ekologiczny” nakreślono cienką granicę między ekoaktywizmem a ekoterroryzmem. Lęk przed radykalnym apokaliptycznym ekoterroryzmem wyraża natomiast kolejny film Terry’ego Gilliama – „12 małp”, gdzie tytułowa Armia 12 Małp (jej lider to znów kreacja aktorska Brada Pitta) oskarżana jest o uwolnienie zabójczego wyłącznie dla homo sapiens wirusa.

Templariusze i samotnicy


Kolejną niewymienioną bezpośrednio inspiracją Breivika były zapewne „Dzienniki Turnera”. To swoisty elementarz amerykańskich grup rasistowskich, przedstawiający losy walki podziemnej organizacji zwanej po prostu Organizacją z rządem federalnym Stanów Zjednoczonych, który używając między innymi czarnoskórych, chce rozbroić i zniewolić prawdziwych Amerykanów.Posiłkując się między innymi tą powieścią, Timothy McVeigh dokonał bombowego zamachu w 1995 w Oklahoma City na budynek władz federalnych, zabijając 168 osób. Norweski terrorysta, postulując stworzenie „zakonu templariuszy” broniących „prawdziwych europejskich wartości”, zapewne wzorował się na Zakonie – wewnętrznej strukturze Organizacji z „Dzienników…”. Wedle jednak dzisiejszego stanu wiedzy Anders Breivik organizował zamach samotnie (czyżby wniosek wyniesiony z lektury „Roku 1984”?), co pozwoliło zachować mu całkowitą tajemnicę. Przypomina w tym aspekcie raczej postać głównego bohatera kultowego filmu „Taksówkarz”, granego przez Roberta De Niro – człowieka przekonanego o parszywości świata, w jakim żyje, bezideowości polityków i konkludującego: „Pewnego dnia spadnie prawdziwy deszcz i zmyje cały ten brud z ulic”. Podobnie jak on, Breivik na własną rękę zdobywał broń i rozpoczął intensywny trening fizyczny, mający go przygotować do zamachu. I tak jak taksówkarz, który chadzał na nocne seanse kinowe, gdzie strzelał „z palca” w ekranowe postacie, tak Norweg strzelał do komputerowych wrogów. Warto dodać, że w manifeście pisał on, że grę w „strzelanki” traktuje bardziej jako trening niż rozrywkę.

Przewidywanie najgorszego


Wbrew wielu fantastycznym scenariuszom rodem z przygód Jamesa Bonda, w których terroryści wpadają w posiadanie wunderwaffe (broń atomowa, satelita militarny, zabójczy wirus), terroryzm w swej istocie jest raczej staroświecki, jeśli chodzi o środki działania – od ponad 100 lat wciąż najpopularniejsze są ładunki wybuchowe i konwencjonalna broń palna. Bronią terrorystów są również niekonwencjonalne pomysły, czego przykładem może być zniszczenie wież Centrum Handlu Światowego przy użyciu samolotów pasażerskich. Czy jednak rzeczywiście było to nie do przewidzenia? Popkultura przerabiała ten scenariusz na długo przed 11 września – w pierwszym odcinku serialu „Samotni strzelcy” (The Lone Gunmen) z marca 2001 roku pojawia się dosłownie identyczny pomysł zamachu na WTC. Doszukiwano się również zbieżności nowojorskich wydarzeń z powieścią „Rozbitek” Chucka Palahniuka, a nawet odczytywano przez ten pryzmat teksty kawałków z albumu „Toxicity" zespołu System of a Down, który miał premierę na tydzień przed 11 września. W związku z tym nasuwa się pytanie o to, czy popkultura może pomagać w przeciwdziałaniu zamachom terrorystycznym? Nie chodzi naturalnie o zakładanie lateksowych kostiumów i ściganie złoczyńców na własną rękę. W Stanach Zjednoczonych działa doradzający rządowi think-tank „Sigma”, którego mottem jest „science fiction w narodowym interesie”. Jego członkowie – między innymi Walter Jon Williams, Greg Bear, Larry Niven – przekonani są o tym, że perspektywa fikcji naukowej, z jej przewidywaniem najgorszego, może realnie pomóc w obronie przed terroryzmem. Wśród twórców fantastyki obecne są również bardziej niepokorne wobec władz postawy. W Wielkiej Brytanii w odpowiedzi na ustawę „Terrorism Act 2006” ograniczającą wolność słowa poprzez zakaz tworzenia nawet fikcyjnych postaci pozytywnych terrorystów, wydano przewrotną antologię „Glorifying Terrorism”, gdzie autorzy tacy jak Hal Duncan, Ken MacLeod, Charles Stross, za punkt honoru postawili sobie złamanie kontrowersyjnych przepisów.

Jesteś terrorystą?


Napisać, że Breivik jest eklektyczny w swoich rozległych inspiracjach to mało napisać. W części manifestu poświęconej rewolucji, jaką chce wywołać, oprócz klasyków myśli politycznej czy opracowań naukowych, wymienia takie książki jak „Dworzec Perdido” Chiny Miéville’a czy „Wydziedziczonych” Ursuli Le Guin. Całkiem świadomie przyznaje przy tym, że jego cele „niektórym mogą wydawać się science fiction”, ale mimo to pozostaje oddany swojej wizji, określając ją jako ambitną i odkrywczą. Nas, jako członków fandomu, takie podejście wpędza w konsternację. Bycie osobą popkulturowo obytą, fanem fantastyki naukowej, nie ogranicza się do zachłyśnięcia choćby najrzetelniej wykreowanymi światami. Tym bardziej nie jest traktowaniem literatury, jako gotowych przepisów na życie czy pism objawionych. Wprost przeciwnie – dystans i świadomość modelowości fikcji naukowej, jest równie ważnym składnikiem tożsamości fana. Popkulturę kochamy za jej skłonności do przesady w fikcji a nie w życiu. Jak pisał Fryderyk Nietzsche: „Bywają wypadki, kiedy by należało nawet czcić takiego buntownika, iż w naszym społeczeństwie odczuwa coś, przeciw czemu wojna jest konieczna: i budzi nas ze snu”. I bywają takie przypadki, gdy takiego buntownika czcić by nie należało, bowiem on sam jest w śnie, a raczej koszmarze swoich mrzonek. Fikcja naukowa i popkulturowe sylwetki terrorystów pomagają nam takiej oceny dokonać samodzielnie.


Artykuł ukazał się w Nowej Fantastyce 09/2011



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2012-08-25 02:38:29
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Piskorski, Krzysztof - "Czterdzieści i cztery"


 Alexander, Stephon - "Jazz i fizyka"

 Nagata, Linda - "Ciężkie próby"

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS