NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Haldeman, Joe - "Wieczna wojna" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Sanderson, Brandon - "Droga królów" (twarda okładka)

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Mortka, Marcin - "Martwe Jezioro"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Mortka, Marcin - "Mads Voorten"
Data wydania: Kwiecień 2011
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7574-484-2
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Seria: Asy polskiej fantastyki
Tom cyklu: 1



Mortka, Marcin - "Martwe Jezioro"

Erpegowy storyteling


„Martwe Jezioro” Marcina Mortki zawodzi; zupełnie jakby autor przenosząc się z realiów mitologiczno-historycznych do klasycznego fantasy wyzbył się umiejętności wiarygodnego prowadzenia wątków i postaci.

Twórczość Marcina Mortki znam przede wszystkim z pierwszych powieści (trylogii nordyckiej czy „Karaibskiej krucjaty”), ale w pewnym momencie przestałem czytać jego książki, jedynie biernie śledząc kolejne premiery. Ich cechą wspólną było nawiązywanie do historii: krucjaty, mity nordyckie, alternatywne dzieje Europy. Jako zaskakującą, ale i ciekawą odebrałem informację, że autor spróbował sił w typowym fantasy, jakim jest „Martwe Jezioro” otwierające cykl o Madsie Voortenie.
Jak przystało na fantasy zakrojone na szerszą skalę, tak i u Mortki mamy konflikt. Nie wdając się w szczegóły, wystarczy powiedzieć, że kraina, w której toczy się akcja, została w przeszłości najechana, a ludy ją zamieszkujące zmiażdżone i przeklęte. Bunty nie przyniosły skutku i obecnie ostatniej nadziei upatruje się w ludziach (i elfach) zamieszkujących drugi brzeg tytułowego Martwego Jeziora. Powieść opowiada o tym, jak grupa postaci, o różnych motywacjach, próbuje dokonać niemożliwego. Przeprawa będzie ciężka, a bohaterowie będą musieli pokonać liczne niebezpieczeństwa, wrogie siły oraz wewnętrzne antagonizmy. Jest to oczywiście klasyczny zestaw, ale Mortka podkręca tempo, by na zaledwie trzystu stronach zmieścić to, co wielu inny pisarzom zajmuje znacznie więcej miejsca. Niestety kreacja ta nie jest pozbawiona niedokładności, lub mniej eufemistycznie: błędów.
Autor nie ukrywa fascynacji grami fabularnymi. Ba, przyznaje, że pomysł na „Karaibską krucjatę” zaczerpnął właśnie z sesji z przyjaciółmi. Czytając „Martwe Jezioro”, nie sposób się oprzeć wrażeniu, że w tym przypadku stało się podobnie. Fabuła powieści sprawia wrażenie przekutego na prozę scenariusza RPG; i nie chodzi nawet o to, że postaci zapoznają się w karczmie. Sposób prowadzenia dialogów i scen, ujawniania kolejnych sekretów i wiele innych detali ma cechy typowe dla odgrywanej rzeczywistości. Czasem wręcz namacalny wydaje się moment, w którym mistrz gry przekazuje graczowi zadanie czy wiadomość.
Jest to o tyle zaskakujące, że we wcześniejszych książkach Mortka pokazał, że konstruowanie wiarygodnych – a przynajmniej nie szytych grubymi nićmi – fabuł nie jest mu obce. Nawet w przywoływanej wcześniej „Karaibskiej krucjacie” seria humorystycznych scen i zabawnych gagów powiązana była znacznie lepiej. W pierwszym tomie losów Madsa Voortena sytuacja jest odmienna: jeśli nawet nie jest to sprowadzony do powieści erpegowy storytelling (toczących się kości nie słychać), to przynajmniej mamy do czynienia z pośpiesznym wypełnianiem kolejnych punktów skryptu powieści.
Twórca „Ragnarok 1940” nie zapomniał jednakże sztuki przykuwania uwagi czytelnika (pomijając już fakt, że uczestniczenie w sesjach RPG też potrafi niesamowicie wciągnąć), więc powyższe braki zostają fragmentami odsunięte w cień. Mortka nie bawi się w powolne budowanie nastroju, opisywanie świata, konstruowanie wątków. Za całe wprowadzenie w realia służy kilkustronicowy wstęp w kronikarskim stylu, po którym czytelnik od razu zostaje wrzucony w wir fabuły. A ta, jak to w przygodowej fantastyce, pędzi od sceny do sceny, bijatyki następują szybko po sobie, a trup ściele się gęsto. Gatunkowo „Martwemu Jeziorze” bliżej do heroicznego niż epickiego fantasy, chociaż wydarzenia sugerują, że w następnym tomie (lub tomach, jeżeli po „Drugiej Burzy” jeszcze jakieś powstaną), środek ciężkości może przesunąć się w drugą stronę.
Każdą z postaci kierują inne motywacje, które – zgodnie z kanonem sztuki – są początkowo zakryte dla czytelnika. Jednakże sytuacja, w jakiej znaleźli się bohaterowie szybko wymusza, by zostały one odkryte. Tymczasem etap ten zostaje rozciągnięty w czasie: wystarczy powiedzieć, że imiona niektórych postaci poznać można np. dopiero w połowie książki, mimo iż są one obecne niemal od początku. Ponadto zachowania poszczególnych bohaterów są dość przewidywalne, oparte na klasycznych archetypach. Chociaż wyraziści, znacząco różniący się od siebie, to jednak nieprzekraczający minimalnych wymogów obranej formuły. Samo to w sobie nie jest złe, szczególnie w tak skonwencjonalizowanym gatunku, ale ich prezentacja pozostawia nieco do życzenia nawet przyjmując łagodne kryteria dostosowane do heroicznego fantasy.
Powieść Mortki należy rozpatrywać jednak w kategoriach rozczarowania. Chociaż próby klasycznego, nienawiązującego do słowiańskich korzeni fantasy nie są u nas tak częste, jakby można było się tego spodziewać, to jednak nawet na tym tle „Martwe Jezioro” wypada blado. Dynamiczna akcja nie jest w stanie przesłonić niedostatków fabularnych czy dwuwymiarowych postaci. Jest to powieść jakich wiele i przeczytanie jej nie będzie bolesne, miejscami nawet okaże się przyjemne, ale sztuczność i schematyczność będą irytować.



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-08-08 16:49:21
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS