NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

Bardugo, Leigh - "Królestwo kanciarzy"

Ukazały się

Henel, Łukasz - "Demon"


 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Komuda, Jacek - "Czarna bandera" (2017)

 Larson, M.A. - "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek "

 Atwood, Margaret - "Maddaddam"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Zdybska, Maria - "Wyspa mgieł"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

Linki


Literackie zgadywanki 08/2012

Poniżej znajdziecie subiektywne oczekiwania redaktorów Katedry wobec wybranych zapowiedzi wydawniczych na ten miesiąc. Nazwa dość dobrze oddaje charakter prezentowanych krótkich opinii, będących swego rodzaju przewidywaniami, zabawą w typowanie czy zaklinaniem rzeczywistości. Należy podkreślić, że prezentowane tytuły nie pretendują do rangi jakiegokolwiek zestawienia, w szczególności nie są to „jedyne warte uwagi” pozycje, mające ukazać się na rynku.

Polecamy Wam również lekturę weryfikacji naszych zgadywanek. Warto się przekonać jak prawdziwe były szumne zapowiedzi wydawców i jak wiele udało się uchwycić w przewidywaniach naszych redaktorów.



Lauren Beukes, „Zoo City"

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niebanalny projekt okładki (nagrodzony zresztą BSFA Award). A to, co kryje się za okładką, wydaje się jeszcze bardziej intrygujące.

Oto Lauren Beukes, południowoafrykańska autorka, mieszkająca na krańcu świata (Kapsztad, RPA), zabiera nas w międzygatunkową podróż po alternatywnym Johannesburgu. Notki o książce wspominają o elementach thrillera, science fiction i kryminału noir, jednak wydawać by się mogło, że otrzymamy po prostu kolejną wariację urban fantasy.

Jako że mam kiepską opinię o większości utworów sprzedawanych pod takim szyldem, na tym etapie zaznajamiania się z książką odesłałbym ją pewnie w zapomnienie, spodziewając się chaotycznej mieszaniny magicznych motywów i stworzeń, wprowadzonych w – mającą dodać im oryginalności – zurbanizowaną przestrzeń.

„Zoo City” zawiera jednak obietnicę czegoś więcej. Zapowiedź intryguje – książka została nagrodzona Nagrodą Arthur C. Clarke’a w 2011 i nominowana do kilku innych ważnych nagród, napisana i osadzona w egzotycznym kraju tudzież zawiera ciekawą wizję, w której ludzkie grzechy splatają ich losy ze zwierzętami. To wszystko pozwala wierzyć, że otrzymamy fabułę przemyślaną i spójną, której kryminalny wątek nada dynamikę, lokalny, afrykański koloryt stworzy wyjątkową scenerię, a mechanika magicznego świata okaże się ciekawsza niż w oklepanym, wielkomiejskim i amerykańskim urban fantasy.

Krzysztof Pochmara



Anna Kańtoch, „Czarne"

„Kontrapunkty”, czyli Powergraphowa seria książek z pogranicza fantastyki, rozwija się powoli, ale do tej pory oba zaprezentowane tytuły („W odbiciu” Jakuba Małeckiego i „Tak jest dobrze” Szczepana Twardocha) okazały się interesujące. Trzecie podejście to „Czarne” Anny Kańtoch, autorki docenianej przez fanów już niejednokrotnie.
Dotychczasowa twórczość Kańtoch nie daje wielu podpowiedzi co do natury najnowszej powieści. Autorka ta co prawda zwykle wybierała własną literacką drogę, na przykład łącząc elementy fantasy i science fiction z oniryzmem, ale jednak rzadko zbliżała się swymi tekstami do tak zwanego pogranicza. Być może klucz do odczytania „Czarnego” znajdzie się w balansowaniu na granicy postrzegania rzeczywistości, zaprzeczaniu doświadczeniom płynącym ze zmysłów. Może będzie to coś w rodzaju polskiego realizmu magicznego? W tej chwili ciężko się wypowiadać z jakąkolwiek dozą pewności.
Nastrojowa okładka w stylu retro robi bardzo dobre pierwsze wrażenie, ale jednocześnie sugeruje – być może mylnie – romansowy charakter fabuły. Czyżby była to powieść przeznaczona przede wszystkim dla kobiet? A może – szczególnie w związku z zapowiadaną w notce wydawniczej grą z historią – będzie to coś w stylu „Eremanty” Joanny Skalskiej? A może to tylko zasłona dymna i zagrywka marketingowa, a w rzeczywistości czytelnicy otrzymają coś zupełnie innego: np. połączenie grozy z kryminałem?

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka



Mark Lawrence, „Książę Cierni"

Debiuty przyjmujące postać trylogii powinny budzić uzasadnione wątpliwości. Zwłaszcza, gdy w nocie wydawniczej można przeczytać, iż „niektórzy mówią”, że jest to najlepsza fantasy od czasów „Pieśni Lodu i Ognia” George’a R. R. Martina.

Bohaterem „Księcia Cierni” jest Jorg Ancrath, stojący na czele niebezpiecznej bandy, pustoszącej ziemie dawnego imperium. Trudno było przewidzieć taki obrót sprawy, sądząc po historii jego życia. Urodził się bowiem w rodzinie królewskiej, został wychowany na dworze wśród bogactw i nieograniczonych możliwości. Nieznane wydarzenia doprowadziły do upadku tego świata i dramatycznej zmiany roli Ancratha. Królewski syn stał się przywódcą wyjętych spod prawa łotrów, a ziemie upadłego królestwa zaczęli plądrować nie tylko jemu podobni. Zmarli wstają z grobów i nie mają dobrych zamiarów. Jak w każdej historii opowiedzianej z rozmachem, także u Marka Lawrance’a największe zagrożenie jest jednak nienazwane i ukryte. Zaś przeszłość księcia z pewnością się o niego upomni.

Z lektury fragmentu można się dowiedzieć, że nasz bohater ma ledwie trzynaście lat, oraz poczucie humoru będące mieszanką makabry i ironii właściwej dla dumnego, przesadnie pewnego siebie dzieciaka. Zaś „bracia”, którymi dowodzi to ledwie kilkudziesięciu mniej lub bardziej inteligentnych morderców i gwałcicieli. Ancrath rządzi nimi żelazną ręką i nie trapią go wyrzuty sumienia. Ani z powodu losu wieśniaków i ich córek, ani własnych towarzyszy. Ma też chrapkę na królewski tron, symbol dawnego życia w tym niebezpiecznym świecie.

Fragment tekstu nie pozwala na wyciąganie znaczących wniosków. Jednak nawet po tak krótkiej lekturze zadufanie i okrucieństwo tytułowej postaci może przeszkadzać. Spodziewam się diametralnej zmiany natury bohatera, który w obliczu wydarzeń trylogii dojrzeje i z utrapienia stanie się obrońcą królestwa. Dlaczego? Ot, o czymś przecież ta trylogia być musi, a żadna dobrze scharakteryzowana postać nie może pozostać taka sama, nieczuła na wydarzenia, będące sednem opowieści. Styl autora nie przeszkadza, a pretensjonalność młodego księcia sprawia, że chcę zobaczyć, co i w jaki sposób zetrze z jego twarzy ten nadęty uśmieszek.

Krzysztof Kozłowski



antologia, "Herosi"

Kilka lat temu przeżywaliśmy boom na antologie tematyczne polskich pisarzy. Moda ta jednakże w ciągu ostatnich lat znacząco osłabła i rocznie ukazuje się mniej tego rodzaju tytułów. Jest jednak wydawnictwo, które nadal wierne jest wydawaniu zbiorów opowiadań różnych autorów. W zeszłym roku wypuściło na rynek „Science Fiction” i „Głos Lema”, a na Polcon 2012 we Wrocławiu planuje prapremierę „Herosów”.
Historia tego zbioru sięga dawnych czasów, kiedy to Fabryka Słów wydała pierwszy tom „Kanonu barbarzyńców”. Druga część się jednakże nie ukazała. Pomysł na jej wydanie podchwycił Powergraph i rozpoczęły się prace. Ciężko mi nawet zgadywać, ile tekstów (autorów) ocalało z oryginalnego planu, chociaż oczywiście na bazie nazwisk można snuć pewne przypuszczenia: wszak autorzy znowu nie tak często migrują między wydawnictwami; istnieje grupa autorów, która poza Powergraphem (prawie) nie wydaje… ale i w pierwszej antologii redagowanej przez Roberta J. Szmidta pojawiły się nazwiska, takie jak Majka czy Cetnarowski.
Pozostaje sobie zadać pytanie, o czym będą opowiadania? Tytuł i okładka nie pozostawiają oczywiście złudzeń: będzie o bohaterach! Jednakże, jak zwykle to bywa, wszystko rozbija się o wykonanie. Chociaż herosi kojarzą się zwykle z napakowanymi barbarzyńcami w stylu Conana, to należy liczyć na inwencję autorów. Nie zdziwiłbym się, gdyby różnorodna okazała się konwencja: zapewne trafią się historie polegające na anihilacji każdego wroga w promieniu wzroku, ale spodziewam się również opcji humorystycznych, a nawet prześmiewczych. Do polskich kin wszedł niedawno „Roman Barbarzyńca” – może któryś z pisarzy zaproszonych do „Herosów” spróbuje czegoś w tym stylu?
Wnioskując z okładki również scenografia będzie zróżnicowana. Podstawowymi realiami dla bohaterskich czynów są rzecz jasna krainy fantasy, ale przecież nie trzeba się tak mocno ograniczać; szczególnie przy wcześniej założonym luźniejszym podejściem do tematu. Stąd też spodziewać się należy również przygód w kosmicznej otchłani czy innych dekoracji. Może pojawi się też ciągle modny steampunk?
Z „Herosami” wiążę przede wszystkim jedną nadzieję: że zostanę przynajmniej kilka razy zaskoczony.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka



Neal Shusterman, "Podzieleni"

Jest coś znamiennego w rosnącej popularności dystopii. Może to tylko przypadek i po prostu kolejny przykład gatunkowej konwencji wyniesionej na fali mody. Lubię sobie jednak tłumaczyć, że to coś więcej, że elementy antyutopii, pojawiające się w literaturze popularnej, to odpowiedź na zagrożenia współczesności, że to swoisty rezonans między rzeczywistością a literacką fikcją, dowodzący, jak genialnym zjawiskiem jest fantastyka.

Im szersze kręgi zatacza jednak w kulturze motyw antyutopii, tym częściej zostaje spłycony. „Igrzyska śmierci”, wskazywane jako gatunkowy majstersztyk, są de facto zaprzeczeniem idei gatunku – miast zaangażowania i mrocznej, politycznej wizji, otrzymujemy bowiem pulpę; literaturą eskapistyczną zapakowaną w nijak do niej niepasującą dystopijną scenerię.

Łatwo było wybaczyć banalizowanie konwencji Suzanne Collins – autorka „Igrzysk...” wytrąca oręż krytykom, pisząc sprawnie, lekko i barwnie. Trudno czynić wykłady autorowi, przez którego zarwało się noc, przerzucając kartki z wypiekami na twarzy. Czy ta sama sztuka uda się Nealowi Shustermanowi? Powątpiewam.

Wnosząc z zapowiedzi, wizja antyutopijnego świata wydaje się wydumana i niedorzeczna (jakim niby cudem dopuszczalność mordowania dzieci między 13 a 18 rokiem życia miałaby stanowić kompromis w walce między Obrońcami Życia a Zwolennikami Wolnego Wyboru?!). Świat Collins – powiedzmy to otwarcie – też nie trzymał się kupy, ale jednak sprawnie poprowadzona fabuła skutecznie odwracała od tego uwagę. Wyobrażam sobie, że Shusterman będzie zawzięcie ścigał trójkę powieściowych nastolatków, nie szczędząc hollywoodzkich efektów i rozwiązań typu deus ex machina, będzie krzesał emocje związane z walką o przetrwanie i mnożył fabularne wiraże, bardziej przesłaniając dystopijny pomysł, niż go broniąc i wyjaśniając. Jeśli „Podzieleni” pozostawią pozytywne wrażenia, to nie dzięki ciekawemu pomysłowi na kreację świata i mądrej, socjologicznej refleksji, ale raczej za sprawą futurologicznych wizji i socjologicznych wynurzeń autora.

Krzysztof Pochmara



Stefan Grabiński, „Wichrowate linie"

Rok 2012 to czas bardzo ważny dla fanów opowieści niesamowitych. W marcu minęło siedemdziesiąt pięć lat od śmierci Howarda Philipsa Lovecrafta, w lutym z kolei przypadała sto dwudziesta piąta rocznica urodzin Stefana Grabińskiego. Ta ostatnia data zmobilizowała wszystkich miłośników powieści grozy do podjęcia działań propagujących twórczość polskiego Poego. Rok bieżący obfituje zatem w wiele imprez kulturalnych poświęconych wspominanemu pisarzowi (m.in. Festiwal „Groza, groteska, Grabiński” oraz inicjatywy promujące sylwetkę autora w mediach.

O prozie polskiego klasyka przypominają także wydawnictwa. Nie tak dawno byliśmy świadkami kolejnego wydania „Demona ruchu” (Zysk i S-ka), obecnie z niecierpliwością wypatrujemy „Wichrowatych linii”, które niebawem ukażą się dzięki wydawnictwu Agharta. Czego możemy oczekiwać? Przede wszystkim opowiadań praktycznie nieznanych dzisiejszemu czytelnikowi. Dla mnie owe teksty stanowić będą prawdziwą ucztę. Po znakomitym wznowieniu „Demona ruchu”, czytelnicy otrzymają perełkę – opowiadania, które dotychczas były publikowane jedynie w gazetach przedwojennych. Dodatkowo będziemy mieli okazję zapoznać się z tekstami krytycznymi twórcy horroru kolejowego. Czy trzeba czegoś więcej?

Przy tym wszystkim nie należy zapominać o najważniejszym: „Wichrowate linie” to znakomity przykład polskiej noweli fantastycznej. Czy od tego należało zacząć? Być może. Tak czy inaczej uważam, że będzie to kolejna – po „Demonie ruchu” i antologii „W cieniu mistrza” – prawdziwa uczta dla wszystkich miłośników opowieści z dreszczykiem.

Sylwester "Sharin" Kozdroj





„Infoszok” Edelmana okazał się thrillerem finansowym osadzonym w interesujących realiach sf. Wykreowany świat nie zachwyca bogactwem, choć w istocie nie jest ubogi czy wtórny. Wynika to z przyjętej konwencji narracyjnej. Akcję poznajemy przede wszystkim za sprawą spotkań głównego bohatera z przedstawicielami innych korporacji. Trudno opowieść prowadzoną w ten sposób nazwać wartką, jak chcieli niektórzy zagraniczni recenzenci. Jednakże nie przeszkadza to w lekturze, książkę po prostu chce się czytać dalej. Ponadto wybija się ona lekko ponad zwykłe, wciągające czytadła, serwowane często przez Fabrykę Słów. Powieść ta ma potencjał, by wraz z kolejnymi tomami rozwinąć zarówno wizję świata, głębię osobowości bohatera, jak i warstwę fabularną. Wszak wciąż nie wiemy, na czym dokładnie będzie polegała nowa rewolucja. Ta zaś zapowiada się niezwykle ciekawie. Recenzję książki można znaleźć tutaj.

Krzysztof Kozłowski




„Niuch” to najnowsza odsłona podcyklu o straży miejskiej największego miasta „Świata Dysku”. Powieść w zasadzie okazała się historią jednego bohatera, Samuela Vimesa, będącego na tropie brutalnej zbrodni, popełnionej w sielskiej atmosferze wiejskich posiadłości. Miejscami autor popada w moralizatorskie tony, zbyt odległe od humorystycznej wizji świata, mało odkrywcze i pozbawione siły wyrazu. W gruncie rzeczy jednak „Niuch” oferuje wszystko to, za co czytelnicy kochają pisarstwo Pratchetta. Ogólna ocena wypada zdecydowanie na korzyść powieści. Nadal znaleźć w niej można liczne zdania, od których wybucha się śmiechem. W dalszym ciągu można również zadumać się nad oryginalnymi spostrzeżeniami, kryjącymi istotne treści za maską sprawdzonego humoru. Recenzję książki można znaleźć tutaj.

Krzysztof Kozłowski


Redaktor prowadzący: Krzysztof Kozłowski


Autor: Katedra


Dodano: 2012-08-01 20:41:34
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Maddaddam" Atwood


Wygraj "Ukrytego Asa"


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Blatty, William Peter - "Egzorcysta"


 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Lawrence, Mark - "Książę głupców"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

Fragmenty

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS