NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Zamiatin, Jewgienij - "My"

Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak" (Kolekcja Wehikuł czasu)

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

Erikson, Steven - "Okaleczony bóg. Szklana pustynia"
Wydawnictwo: Mag
Cykl: Opowieści z Malazańskiej Księgi Poległych
Tytuł oryginału: The Crippled God
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Kwiecień 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7480-247-5
Oprawa: miękka
Format: 115 x 185 mm
Liczba stron: 672
Cena: 39,00 zł
Rok wydania oryginału: 2010
Wydawca oryginału: Tor Books
Tom cyklu: 10



Erikson, Steven - "Okaleczony bóg"

Finał wieńczy dzieło


Rzadko się zdarza, by wielotomowa saga fantasy trzymała w napięciu od pierwszego do ostatniego tomu. Ta sztuka udała się Stevenowi Eriksonowi, który niezłym „Okaleczonym bogiem” wieńczy wieloletnią pracę nad „Malazańską Księgą Poległych”.

Gdy myśli się o współczesnym fantasy, od razu przychodzi do głowy słowo „cykl”. Autorzy – z różnych powodów – rozpoczynają pisanie debiutanckich powieści już z myślą o przynajmniej trylogii… W przypadku sukcesu ta potrafi obrosnąć w kolejne tomy i kontynuacje, które powstają dopóty, dopóki seria jest popularna. Doświadczenie pokazuje, że może to trwać naprawdę długo. Swego rodzaju ewenementem na tym polu jest Steven Erikson. Stworzył wielotomowy cykl, ale niemal od początku był on zaplanowany na dziesięć książek. Finał „Malazańskiej Księgi Poległych” spina klamrą większość wątków, a swą ostatecznością w zasadzie zamyka drogę do bezpośrednich kontynuacji.
Sam autor przyznaje, że dwa ostatnie tomy cyklu (bez dzielenia na części), czyli „Pył snów” i „Okaleczony bóg”, stanowią jedną, bardzo rozbudowaną powieść. Nie jest więc zaskoczeniem, że w ostatnim tomie mamy do czynienia z bezpośrednią kontynuacją historii, bez rozpoczynania nowych wątków... chociaż i to nie jest do końca prawdą, gdyż właśnie dopiero w „Okaleczonym bogu” ze stuprocentową pewnością dowiadujemy się, jakie nemezis czeka na armię Tavore.
W powieści swój koniec znajduje kilka wątków obecnych w serii od dłuższego czasu. Sam tytuł sugeruje, że centralną postacią będzie Upadły, który był zwornikiem fabuły już od kilku tomów. Jednakże jego rola zmieniała się na przestrzeni cyklu, by w finale przybrać nieoczekiwaną formę. Jest to jedno z zaskoczeń, które Erikson przygotował dla swoich czytelników. Przeważają jednak dobrze znane motywy: przemarsze armii, epickie bitwy, spektakularne przejawy magii, żołnierskie poświęcenie czy wreszcie pojedynki potężnych istot. Jądrem opowieści są losy Łowców Kości (oraz armii Ganoesa Parana), ale sporo miejsca zostało również poświęcone obronie Kharkanas, a także uwolnieniu otataralowej smoczycy, które to wydarzenie może wstrząsnąć posadami świata. Wypada tutaj wbić małą szpilę Eriksonowi – o ile przez większość serii zajmował się konfliktami, mimo wszystko na lokalną skalę, to w finale nie oparł się pokusie i podążył tam, gdzie setki pisarzy fantasy przed nim: w kierunku ratowania całego świata przed zagładą. Należy mu jednak oddać sprawiedliwość: nawet to zrobił z klasą i rozmachem.
Sam cykl przechodził przez kilka etapów. Cały czas był epickim, żołnierskim fantasy, ale jego charakter się zmieniał. Początkowy klimat przypominający nieco „Czarną Kompanię” Glena Cooka został wyparty przez opary absurdalnego, czarnego humoru, by ten następnie oddał pole epickiemu patosowi i fatalizmowi. „Okaleczony bóg” jest zwieńczeniem tego trendu: literackie oko kamery nakierowane jest na jednostki pogodzone z nieuchronnością losu, szeregowi bohaterowie obserwowani są aż do tragicznego końca. Przybiera to wręcz przesadny wymiar, gdy przez szereg stron przed oczami czytelnika przewijają się dziesiątki postaci w swych ostatnich chwilach. Desperacja i poświęcenie napędzają postaci, a patos towarzyszy fabule zarówno w scenach dotyczących zwykłych żołnierzy, jak i w opisach bitew na wielką skalę. Sprawia to, że wymowa większej części powieści jest dość ponura i nie zmienia tego nawet słodko-gorzki finał. Nie po raz pierwszy okazuje się też, że najwyższą cenę płacą nie ludzie na szczycie, ale bezimienni wykonawcy ich rozkazów. Erikson stara się przełamać ten schemat właśnie poprzez wymienianie ich z imienia i nazwiska. To właśnie od nich, a nie potęg, cykl nosi swą nazwę, stanowiąc niejako ich epitafium.
Po skończeniu lektury nasuwa się jeszcze jeden wniosek: paradoksalnie Eriksonowi nie udało się doprowadzić wszystkich ważnych wątków cyklu do końca tak, jakby mógł się tego spodziewać czytelnik, i to mimo przekazania niektórych nieistotnych wątków Ianowi Cameronowi Esslemontowi, który wykorzystał je m.in. w „Powrocie Karmazynowej Gwardii”. Widoczne jest to chociażby poprzez słabsze niż zazwyczaj rozbudowanie istotnych dla fabuły kwestii (np. Forkrul Assailów) czy pośpieszne zakończenie pobocznych wątków, dotyczących przede wszystkim potężnych istot: w niektórych przypadkach sprowadza się to do szybkich migawek, w których dochodzi do – często brutalnego – rozstrzygnięcia. Warto jednocześnie zaznaczyć, że nie wszystko było kończone na siłę. Niektóre wątki pozostały otwarte: nie przez niedopatrzenie czy zostawienie sobie furtki do kontynuacji, ale zamysł czy rolę, jaką dana postać odgrywała w cyklu. Tak czy inaczej dziesięć tomów okazało się ciut za krótkim dystansem, by opowiedzieć tę historię w pełnej krasie.
Pozostaje odpowiedzieć sobie na zasadnicze pytanie: czy jest to zakończenie, które jest godne tak rozbudowanej i bogatej w detale serii? Jak zwykle w takich przypadkach odpowiedź nie jest jednoznaczna i z pewnością znalazłoby się kilka „ale”, lecz ogólna ocena „Okaleczonego boga” – zarówno jako powieści, jaki i finału serii – musi być pozytywna. Nie jest to najlepszy z tomów, ale Erikson wygrzebał się z niewielkiego dołka z okolic „Myta ogarów” i wrócił do równego, wysokiego poziomu znanego z większości książek należących do cyklu.
W ten sposób zakończyła się jedna z najbardziej spektakularnych serii fantastycznych. Mimo olbrzymiej objętości autor cały czas potrafił skupić uwagę czytelnika, zaskoczyć i zafascynować. Należy podziwiać go za umiejętność opanowania dziesiątków wątków i setek postaci, splecenie ich w spójną fabułę prowadzącą do określonego celu. Oczywiście przy projekcie na taką skalę nie obyło się bez potknięć, obecnych również w „Okaleczonym bogu”, ale z ręką na sercu można stwierdzić, że w tym przypadku koniec wieńczy dzieło. Teraz pozostaje czekać na zapowiedziane już sidequele o Kharkanas, a niecierpliwi mogą przenieść się do Malazu również za sprawą znacznie słabszych, ale wnoszących wiele do obrazu świata, powieści Esslemonta.



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-08-01 19:42:01
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Yans - 11:07 02-08-2012
Przedzieram się właśnie przez MYTO OGARÓW, do którego podchodzę już trzeci raz. Zaprawdę, okrutnie jest słabe, a niegdyś niezły czarny humor jest równie słaby jak i nudny. Dobrze, że zaraz skończę i trzymam za słowo, że dalej jest już lepiej :)

Raven86 - 18:17 02-08-2012
Mnie Myto też troszkę wymęczyło. Najbardziej ze wszystkich dotychczasowych tomów, a przede mną 9 i 10

Shadowmage - 18:53 02-08-2012
"Myto..." jest moim zdaniem najsłabszym tomem.

Lett - 22:29 04-08-2012
Hmmm... Myto jest pierwszym z tej serii, którego nie przeczytałem i nie przeczytam.

Yans - 10:28 27-11-2012
Skończyłem czytać MALAZAŃSKĄ KSIĘGĘ POLEGŁYCH!!!
Na szczęście, w ostatnim, 10 tomie, Steven Erikson wraca do całkiem przyzwoitej formy i zakończenie sagi jest tylko częściowym rozczarowaniem. Ale rozczarowaniem, ponieważ przez trzy poprzednie tomy (Wicher Śmierci, Myto Ogarów i Pył Snów) wymęczyłem się strasznie. Szczególnie WŚ i MO były nudne oraz rozwleczone niemiłosiernie i bez większego sensu. Pod koniec 9 PS Erikson chyba sam zaczął zdawać sobie sprawę, że za dużo już lał wody i ciężko będzie mu się zmieścić w 10 tomach. Skutkiem tego jest, że OKALECZONY BÓG składa się prawie z samej akcji, bitew, rzezi i zmykania wątków. Tyle tylko, że większość zamykanych wątków jest robione po łebkach i w tempie ekspresowym, a część chyba w ogóle nie zostala zignorowana. Po przeczytaniu ostatniej strony mailem dwa skrajne odczucia. Z jednej rozczarowanie, że wrócił dobry, stary Erikson i się cholera wszystko skończyło, a z drugiej ulgę, że jednak się skończyło i nie będe już musiał przedzierać się przez takie słabizny jak tomy 7 i 8. Na tym moja przygoda z panem SE się kończy, nie dam się wciągnąć w kolejną sagę, która będzie dobra na początku i szybkim końcu. Tym bardziej, że SE ma coraz więcej ciągot , do jakichś pseudofilozoficznych dłużyzn, a ewolucja jego humoru całkiem mi przestała odpowiadać.
PS. Jednak moje największe rozczarowanie, to jak SE potraktował i zaniedbał Karsę Orlonga !

ASX76 - 11:53 28-11-2012
To ostatnie nie stanowi problemu, ponieważ Erikson podobno poświęci mu osobną trylogię. :wink:

Galvar - 20:03 28-11-2012
Yans pisze:Tyle tylko, że większość zamykanych wątków jest robione po łebkach i w tempie ekspresowym, a część chyba w ogóle nie zostala zignorowana.
Chciałeś chyba napisać, że została zignorowana?

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Vonnegut, Kurt - "Galapagos"


 Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"

 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS