NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"

Ukazały się

Henel, Łukasz - "Demon"


 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Komuda, Jacek - "Czarna bandera" (2017)

 Larson, M.A. - "Akademia Pennyroyal. Cienie kadetek "

 Atwood, Margaret - "Maddaddam"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Zdybska, Maria - "Wyspa mgieł"

 Pratchett, Terry; Baxter, Stephen - "Długi kosmos"

Linki

Achmanow, Michaił - "Inwazja"
Wydawnictwo: Almaz
Cykl: Achmanow, Michaił - "Przybysze z ciemności"
Tłumaczenie: Agnieszka Chodkowska-Gyurics
Data wydania: Czerwiec 2012
Oprawa: miękka
Liczba stron: 250
Cena: 25,99



Achmanow, Michaił - "Inwazja"

Kosmiczne starcie: pragmatyzm kontra emocje


Rok 2088. Ludzkość w końcu wyruszyła w kosmos. Ale jest to eksploracja nie nazbyt intensywna, bo ograniczona do Układu Słonecznego – badamy Czerwoną Plamę na Jowiszu, wydobywamy kopaliny na Merkurym i w pasie asteroid, rozmieszczamy radiolatarnie w przestrzeni, na Marsie mamy bazę wojskową. NASA oraz organizacje kosmiczne Rosji i innych państw połączyły się, tworząc Zjednoczone Siły Kosmiczne. Nie oznacza to, że na Ziemi powstał jeden rząd światowy – nie powstał; nie zostały również zażegnane najróżniejsze lokalne konflikty. W efekcie wciąż aktywni są terroryści, wciąż organizowane są odwetowe misje wojskowe, a politycy wciąż wykazują się czujnością, by nie przegapić żadnej okazji do zaskarbienia sobie większego poparcia wyborców. A tymczasem w okolicach Jowisza pojawia się statek kosmiczny nie najprzyjaźniej nastawionych obcych...
„Inwazja” Michała Achmanowa to pierwsza część wielotomowej sagi „Przybysze z ciemności”, której kolejne tomy, choć generalnie utrzymane w konwencji space opery, zawierają także elementy kryminału czy powieści przygodowej. Zapowiada się zatem bardzo smakowicie, a po lekturze otwierającego cykl tomu, stwierdzić mogę, że książka dorasta do oczekiwań, a miejscami nawet je przewyższa. Główny wątek poświęcony jest przeżyciom Pawła Litwina, pilota ZSK, który po krótkiej walce wpada w ręce obcych. Obcy traktują go jak obiekt badawczy, ale i Litwin zdobywa o nich pewne informacje. Dość szybko odkrywa, że na pokojowe współistnienie ludzkości i bino faata nie ma co liczyć, zatem jego działania koncentrują się na znalezieniu sposobu ucieczki i ostrzeżenia Ziemian. I całkiem nieoczekiwanie znajduje potężnego sojusznika. Właśnie ten ostatni element odebrałam jako ukłon w kierunku trylogii „Ludzie jak bogowie” Siergieja Sniegowa, space opery sprzed lat, która trwale zapisała się w mojej pamięci. Podobieństwo między sprzymierzeńcem Litwina a Mózgiem ze Złotej Planety, pomagającym Ziemianom podczas ich misji w Perseuszu, jest na tyle wyraźne, że wystarczy do przywołania skojarzenia, jednak rozwiązanie tego wątku zaproponowane przez Michaiła Achmanowa jest odmienne, całkowicie autorskie i satysfakcjonująco umotywowane.
Ale autor nie pozostaje jedynie w kosmosie. Prezentuje migawki z wydarzeń równolegle rozgrywających się na Ziemi – reakcje i decyzje polityków, wojskowych i dziennikarzy oraz uroczo z nimi kontrastujące, dosadne komentarze zwykłych górników. Autor na politykach nie pozostawia suchej nitki, przedstawia ich jako obłudnych manipulatorów, gotowych absolutnie na wszystko, by zachować władzę i wpływy. I, co ciekawe, obrywa się równo i amerykańskim, i rosyjskim „wybrańcom narodu”. Na tej płaszczyźnie kontrast między pełnymi nachalnej propagandy książkami Sniegowa a pisarstwem Achmanowa jest najbardziej wyraźny, ale w sumie nie dziwi, bo „Inwazja” powstała przecież w zupełnie innej epoce. Interesująco (potencjalnie polemicznie) przedstawia się natomiast polityczna mapa Ziemi: w świecie Achmanowa Unia Europejska praktycznie nie istnieje, a przynajmniej nie odgrywa na tyle znaczącej roli, by zasłużyć choćby na wzmiankę; liczą się tylko Stany Zjednoczone i Rosja, która jest nadal mocarstwem „z niewyczerpanymi zasobami naturalnymi i twórczym potencjałem ludzi” (s. 220). Inne kraje (w tym Chiny) są wyraźnie zmarginalizowane, przedstawione albo jako „potencjalne zagrożenie dla społeczności ziemskiej” (s. 35), albo jako wręcz wylęgarnia terrorystów, lub też irytujący „ubodzy krewni”, natrętnie domagający się uwagi najpotężniejszych.
Biorąc pod uwagę przedstawiony powyżej stosunek autora do naszych elit politycznych, aż niewiarygodny może wydawać się fakt, że na ich tle obcy prezentują się jeszcze gorzej. Dzieje się tak za sprawą prezentowanego przez nich zupełnie innego systemu wartości. Uściślając, nie są to jacyś wyznawcy krwawych kultów napawający się masowymi mordami – obcy są po prostu do bólu pragmatyczni. Zawsze postępują logicznie. Zawsze są rozsądni. Zawsze mają gotowy rachunek zysków i strat. Na podejmowane przez nich decyzje nie mają wpływu uczucia. Nie pozostawiają też miejsca na jakiekolwiek dyskusje. Zderzenie ich systemu wartości i hierarchicznej struktury społecznej z naszą własną niedoskonałą, lekko bałaganiarską, uzależnioną od emocji naturą wypada porażająco. I jeśli uznać, że Michaił Achmanow, jak na autora science fiction przystało, „na sucho” przerabia warianty przyszłości, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że bezdusznie racjonalna ścieżka rozwoju nie jest ludzkości przeznaczona.
„Inwazję” czyta się znakomicie, ani przez moment czytelnik nie czuje się przytłoczony nadmiarem wiedzy fachowej, tempo akcji jest zachowane, dłużyzn i ględzenia o niczym nie stwierdzono. Czytelników, dla których opis kosmicznych starć nie jest najważniejszy, śpieszę uspokoić, że sceny batalistyczne nie dominują. Konstrukcja bohaterów jest wiarygodna, choć w niektórych przypadkach autor posługuje się kliszami – politycy są karierowiczami, ukrywającymi prawdę przed opinią publiczną; w grupie żołnierzy zawsze znajdzie się taki, który chwali się swoimi podbojami sercowymi – są to jednak stereotypy w sumie mało szkodliwe, mające bez nadmiaru słów przywołać znany skądinąd kontekst, zakotwiczyć postać. Jedna tylko wypowiedź wywołała mój sprzeciw, ale nie ze względu na nieuprawnioną generalizację, lecz na iście hollywoodzki patos, którym ocieka – uczulonym nań czytelnikom radzę opuścić trzy ostatnie zdania książki. Poza tym – naprawdę dobra lektura.



Autor: Beata Kajtanowska


Dodano: 2012-06-20 19:36:34
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Blatty, William Peter - "Egzorcysta"


 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Lawrence, Mark - "Książę głupców"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

Fragmenty

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS