NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Ostatnia misja Asgarda"

Pullman, Philip - "Zorza Polarna"

Ukazały się

Komuda, Jacek - "Wilcze gniazdo" (wyd. 4)


 Piekara, Jacek - "Mój przyjaciel Kaligula" (2019)

 Ziemiański, Andrzej - "Pułapka Tesli" (wyd. 2)

 Manguel, Alberto; Guadalupi, Gianni - "Słownik miejsc wyobrażonych"

 King, Stephen - "Instytut"

 Parowski, Maciej - „Wasz cyrk, moje małpy. Chronologiczny alfabet moich autorów”, tom 2

 Lewicka, Anna - "Moc"

 Brennan, Marie - "W labiryncie smoków"

Linki

Kay, Guy Gavriel - "Fionavarski gobelin"
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Kay, Guy Gavriel - "Fionavarski gobelin"
Tytuł oryginału: Fionavar Tapestry
Data wydania: Maj 2012
ISBN: 978-83-7506-725-5
Liczba stron: 1308
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1984-1986
Tom cyklu: 1-3



Kay, Guy Gavriel - "Fionavarski gobelin"

Podróż sentymentalna


Podejrzewam, że każda namiętnie czytająca osoba posiada w zbiorach książkę, która ma dla niej wartość sentymentalną. Niekoniecznie jest to dzieło wybitne; ba, niekiedy nie przyznajemy się do jej posiadania czy chociażby przeczytania. A jednak wracamy do niej wielokrotnie. Do ulubionych scen, postaci, klimatu. Dla mnie taką książką jest debiutancka trylogia Guya Gavriela Kaya „Fionavarski gobelin”.
Być może zabrzmi to nieco górnolotnie, ale gdyby nie dzieło kanadyjskiego pisarza pewnie nie pisałbym tych słów. Owszem, już dużo wcześniej czytałem J.R.R. Tolkiena czy Roberta E. Howarda, ale to właśnie od tej książki rozpoczęła się moja przygoda z fantastyką „na poważnie”. Tylko czy zauroczenie jest w stanie przetrwać próbę czasu?
Bądźmy szczerzy, historia, którą stworzył Kay, nie należy do zbyt oryginalnych. Przeniesienie „zwykłych” ludzi do magicznej krainy, gdzie odnajdują swe przeznaczenie, to jeden z bardziej ogranych motywów w fantasy. Nowatorskim pomysłem trudno nazwać również wykreowanie świata zamieszkałego przez wyniosłe krasnoludy, odpływające za niezmierzony ocean elfy i okrutne orki. Wprawdzie nazwy stworzeń nie zawsze są klasyczne, ale ich natura pozostała niezmienna. A odwieczna walka Jasności i Ciemności? W iluż książkach fantasy było to opowiadane?
Nie najlepiej „Fionavarski gobelin” sprawdza się także od strony warsztatowej. O ile dwa pierwsze tomy („Letnie Drzewo” i „Wędrujący ogień”) czyta się bardzo płynnie to ostatni („Najmroczniejsza droga”) uwidacznia braki debiutanta w tworzeniu literackiego dzieła. Poszczególne wątki nie zazębiają się, część bohaterów snuje się bez celu po mapie świata, a jedynym rozwiązaniem na połączenie wszystkich elementów jest powtarzające się jak mantra zdanie „W czasie kiedy X..., to Y...”. Dlaczego zatem czytanie debiutanckiego dzieła Kaya sprawia tak dużą przyjemność?
Jeden z wyróżników stanowi na pewno, nowatorskie jak na tamte czasy, połączenie klasycznej „tolkienowskiej” fantasy z legendą arturiańską. Owszem, początkowo można się zastanawiać, jaki ma sens umieszczanie wśród krasnoludów i elfów postaci Lancelota czy wątku Dzikich Łowów, ale szybko okazuje się, że elementy te doskonale wkomponowują się w snutą opowieść, wzbogacając jej fabułę.
Nawet najciekawsza historia nie zapadłaby na długo w pamięć, gdyby nie jej bohaterzy. W przypadku „Fionavarskiego gobelinu” nie mam zbyt wielu powodów do narzekań. Postaci wykreowane przez Kaya są różnorodne i szybko zdobywają sympatie czytelników. Książę Diarmuid stanowi przykład słodkiego drania, któremu wiele jesteśmy w stanie wybaczyć, z kolei jego starszy brat, Aileron, to klasyczny prawy i odważny władca. Dobrze zostają wykorzystane postaci krasnoluda Matta Sörena rozdartego pomiędzy przyjaźnią a powinnością względem własnego ludu czy Kevina Laine’a który nie potrafi odnaleźć własnej ścieżki przeznaczenia.
Do tego dochodzą skomplikowane zależności pomiędzy poszczególnymi postaciami. Kapłanka Jaelle i Paul Schafer reprezentują żeński i męski element magii, co wywołuje między nimi ciągłe tarcia. Ginewra nie wie, którego z mężczyzn ma wybrać: Artura czy Lancelota. Z kolei, jej poczęty w wyniku gwałtu syn, Darien, pragnie za wszelka cenę poznać ojca. Gdyby jeszcze tylko te wszystkie postaci, no może oprócz wilczego władcy Galadana, nie były tak jednoznacznie podzielone na dobre i złe…
W późniejszych utworach Kay nie raz udowodnił, że potrafi tworzyć sceny-klucze, które stały się niejako wizytówką jego twórczości. Wystarczy wspomnieć opis blasku księżyca zamykający „Lwy Al-Rassanu” lub fragment, kiedy Devin po raz pierwszy słyszy słowo „Tigana”. Nie inaczej jest w „Fionavarskim gobelinie”. Wprawdzie nawet najlepsze sceny nie mają jeszcze tak dużego ładunku emocjonalnego, ale i tak zapadają w pamięć na długo. Noc na Letnim Drzewie, spotkanie w muzeum, nadejście Dzikich Łowów czy sąd nad Calor Diman to tylko niektóre z nich. Mocno sentymentalne, ciut zbyt podniosłe, grające na uczuciach, ale przez to zwyczajnie piękne.
Powtórna lektura powieści Kaya stanowiła w moim wypadku podróż sentymentalną. Na szczęście w miarę bezbolesną. Nie przeczę, po ponad piętnastu latach „Fionavarski gobelin” trochę się zestarzał. Nie odczuwałem już takiej radości z czytania jak kiedyś; znikło przekonanie o obcowaniu z czymś unikalnym. Z drugiej strony nadal urzekają poszczególne sceny, wciąż czuje się w więź z bohaterami. I choćby dlatego warto sięgnąć po tę trylogię.
Jestem przekonany, że wizyta w Fionavarze nie będzie dla nikogo czasem straconym, wręcz przeciwnie, posłuży Tobie, Czytelniku, jako przepustka na kolejne podróże: do Al-Rassanu, Sarancjum, Tigany.
Tam się spotkamy.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2012-06-19 14:36:40
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

 Jensen, Danielle L. - "Mroczne wybrzeża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS