NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Szmidt, Robert J. - "Toy Land" (Horyzonty zdarzeń)

Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

Ukazały się

Werner, C. L. - "Łowca czarownic"


 Lem, Stanisław - "Wizja lokalna" (WL)

 Lem, Stanisław - "Pamiętnik znaleziony w wannie" (WL)

 Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 antologia - "Ukryty As"

 Todd, G.X. - "Obrońca"

 Fine, Sarah - "Rozłąka"

Linki


Literackie zgadywanki 06/2012

Poniżej znajdziecie subiektywne oczekiwania redaktorów Katedry wobec wybranych zapowiedzi wydawniczych na ten miesiąc. Nazwa dość dobrze oddaje charakter prezentowanych krótkich opinii, będących swego rodzaju przewidywaniami, zabawą w typowanie czy zaklinaniem rzeczywistości. Należy podkreślić, że prezentowane tytuły nie pretendują do rangi jakiegokolwiek zestawienia, w szczególności nie są to „jedyne warte uwagi” pozycje, mające ukazać się na rynku.

Polecamy Wam również lekturę weryfikacji naszych zgadywanek. Warto się przekonać jak prawdziwe były szumne zapowiedzi wydawców i jak wiele udało się uchwycić w przewidywaniach naszych redaktorów.



Philip José Farmer, „Czarodziejski labirynt"

W przypadku „Czarodziejskiego labiryntu” Philipa José Farmera można mówić o prawdziwej zgadywance: poprzedni tom „Świata Rzeki”, czyli „Mroczny wzór”, ukazał się blisko cztery lata temu. To wystarczająca ilość czasu, żeby zatarły się wspomnienia ze skądinąd całkiem udanego tytułu, który ładnie wieńczył wydarzenia z „Gdzie wasze ciała porzucone” oraz „Najwspanialszego parostatku”, a jednocześnie kierował fabułę na nowe tory. Było to konieczne, gdyż poprzednia formuła zaczynała się już wyczerpywać.
Z perspektywy czterech lat fabułę pamiętam jak przez mgłę, pozostają tylko ogólne wrażenia – co pośrednio może świadczyć o tym, że jednak nie były wyraziste, nie zapadły w pamięć. Jednakże mam wrażenie, że Farmer skierował wydarzenia w dosyć niebezpiecznym kierunku poprzez odsłonięcie części tajemnic dotyczących Świata Rzeki. Oczywiście była na to najwyższa pora i samej decyzji nie można nic zarzucić, ale już dobrane narzędzia niekoniecznie zapowiadają udany efekt. Jestem więc ciekaw jak Farmerowi udało się wybrnąć z tej sytuacji: nie po raz pierwszy może się okazać, że czytanie o świecie owianym tajemnicą jest ciekawe, ale po jej wyjaśnieniu – już nie. Możliwe do przeczytania w sieci opinie mówią, że nie do końca się to amerykańskiemu pisarzowi udało. Nie należy się tym jednak sugerować: ja przynajmniej mam zamiar sam się przekonać.
Na tym powoli kończą się moje pytania odnośnie „Czarodziejskiego labiryntu”. Na książkę nie czekam z wytęsknieniem; nie snułem też przez ostatnie kilka lat przypuszczeń co do jej treści. Mam nadzieję jedynie, że Farmer jeszcze lepiej skonstruował postacie oraz, że odszedł od schematu szybkiego rozwoju technologicznego różnych cywilizacji powstających nad Rzeką (i konsekwencji tego) na rzecz bardziej skomplikowanej intrygi. Oby tylko ta zmiana nie okazała się chybiona.

Tymoteusz „Shadowmage” Wronka



Elżbieta Cherezińska, "Korona śniegu i krwi"

Z Elżbietą Cherezińską, jako pisarką, zetknęłam się po raz pierwszy czytając „Sagę Sigrun” – przy poszukiwaniu lektury „skandynawskiej”, która spełniałaby dwa warunki: byłaby w sposobie snucia opowieści zbliżona do „A lasy wiecznie śpiewają” Trygve Gulbranssena oraz traktowała o Wikingach. No i wsiąkłam. Następna była „Ja jestem Halderd”, powieść druga w serii, nie będąca typową kontynuacją, lecz opisująca wydarzenia znane z „Sagi Sigrun” z zupełnie innego punktu widzenia. Cykl Północnej Drogi zamyka „Pasja według Einara”. Autorka zdobyła sobie moje uznanie.
W 2010 roku wyszła „Gra w kości”, powieść historyczna z okresu panowania Bolesława Chrobrego, którą spokojnie – i nie jest to nadinterpretacja, ani wyraz przesadzonej fanowskiej fascynacji – można postawić na półce obok Powieści Piastowskich Karola Bunscha. „Gra w kości” była na bieżąco konsultowana z profesorem Przemysławem Urbańczykiem, o szczegółach tej współpracy można poczytać tutaj. Efekty są znakomite: udokumentowanym wydarzeniom historycznym towarzyszą intrygi i podstępy, narracja jest dynamiczna, a Bolesław Chrobry jest opisany w sposób daleki od pomnikowej laudacji – nie odmawia mu się wielkości, ani instynktu politycznego, ale przedstawia jako człowieka z krwi i kości, któremu nie są obce gwałtowne emocje.
Z zapowiedzi „Korony śniegu i krwi” wynika, że do czytelniczych rąk trafi kolejna piastowska opowieść, tym razem o królu Przemyśle II i arcybiskupie gnieźnieńskim Jakubie Śwince. Czego można się spodziewać? Z pewnością kolejnej powieści historycznej. I już tylko to jest obiecujące, bo czasy rozbicia dzielnicowego obfitowały w dramatyczne wydarzenia, które bez koloryzowania dorównują choćby francuskim dziejom przedstawionym w „Królach przeklętych” Maurice’a Druona. Jeśli dodać do tego fakt, że tym razem autorka postanowiła potraktować dosłownie średniowieczne widzenie świata, kiedy „ludzie wierzyli w cuda tak samo mocno, jak w smoki i bestie”*, można mieć nadzieję na porywającą lekturę. Bardzo chciałabym, żeby okazała się naszą własną „Grą o tron”.

Beata Kajtanowska



Neal Shusterman, "Podzieleni"

Jest coś znamiennego w rosnącej popularności dystopii. Może to tylko przypadek i po prostu kolejny przykład gatunkowej konwencji wyniesionej na fali mody. Lubię sobie jednak tłumaczyć, że to coś więcej, że elementy antyutopii, pojawiające się w literaturze popularnej, to odpowiedź na zagrożenia współczesności, że to swoisty rezonans między rzeczywistością a literacką fikcją, dowodzący, jak genialnym zjawiskiem jest fantastyka.

Im szersze kręgi zatacza jednak w kulturze motyw antyutopii, tym częściej zostaje spłycony. „Igrzyska śmierci”, wskazywane jako gatunkowy majstersztyk, są de facto zaprzeczeniem idei gatunku – miast zaangażowania i mrocznej, politycznej wizji, otrzymujemy bowiem pulpę; literaturą eskapistyczną zapakowaną w nijak do niej niepasującą dystopijną scenerię.

Łatwo było wybaczyć banalizowanie konwencji Suzanne Collins – autorka „Igrzysk...” wytrąca oręż krytykom, pisząc sprawnie, lekko i barwnie. Trudno czynić wykłady autorowi, przez którego zarwało się noc, przerzucając kartki z wypiekami na twarzy. Czy ta sama sztuka uda się Nealowi Shustermanowi? Powątpiewam.

Wnosząc z zapowiedzi, wizja antyutopijnego świata wydaje się wydumana i niedorzeczna (jakim niby cudem dopuszczalność mordowania dzieci między 13 a 18 rokiem życia miałaby stanowić kompromis w walce między Obrońcami Życia a Zwolennikami Wolnego Wyboru?!). Świat Collins – powiedzmy to otwarcie – też nie trzymał się kupy, ale jednak sprawnie poprowadzona fabuła skutecznie odwracała od tego uwagę. Wyobrażam sobie, że Shusterman będzie zawzięcie ścigał trójkę powieściowych nastolatków, nie szczędząc hollywoodzkich efektów i rozwiązań typu deus ex machina, będzie krzesał emocje związane z walką o przetrwanie i mnożył fabularne wiraże, bardziej przesłaniając dystopijny pomysł, niż go broniąc i wyjaśniając. Jeśli „Podzieleni” pozostawią pozytywne wrażenia, to nie dzięki ciekawemu pomysłowi na kreację świata i mądrej, socjologicznej refleksji, ale raczej za sprawą futurologicznych wizji i socjologicznych wynurzeń autora.

Krzysztof Pochmara



Stefan Grabiński, „Wichrowate linie"

Rok 2012 to czas bardzo ważny dla fanów opowieści niesamowitych. W marcu minęło siedemdziesiąt pięć lat od śmierci Howarda Philipsa Lovecrafta, w lutym z kolei przypadała sto dwudziesta piąta rocznica urodzin Stefana Grabińskiego. Ta ostatnia data zmobilizowała wszystkich miłośników powieści grozy do podjęcia działań propagujących twórczość polskiego Poego. Rok bieżący obfituje zatem w wiele imprez kulturalnych poświęconych wspominanemu pisarzowi (m.in. Festiwal „Groza, groteska, Grabiński” oraz inicjatywy promujące sylwetkę autora w mediach.

O prozie polskiego klasyka przypominają także wydawnictwa. Nie tak dawno byliśmy świadkami kolejnego wydania „Demona ruchu” (Zysk i S-ka), obecnie z niecierpliwością wypatrujemy „Wichrowatych linii”, które niebawem ukażą się dzięki wydawnictwu Agharta. Czego możemy oczekiwać? Przede wszystkim opowiadań praktycznie nieznanych dzisiejszemu czytelnikowi. Dla mnie owe teksty stanowić będą prawdziwą ucztę. Po znakomitym wznowieniu „Demona ruchu”, czytelnicy otrzymają perełkę – opowiadania, które dotychczas były publikowane jedynie w gazetach przedwojennych. Dodatkowo będziemy mieli okazję zapoznać się z tekstami krytycznymi twórcy horroru kolejowego. Czy trzeba czegoś więcej?

Przy tym wszystkim nie należy zapominać o najważniejszym: „Wichrowate linie” to znakomity przykład polskiej noweli fantastycznej. Czy od tego należało zacząć? Być może. Tak czy inaczej uważam, że będzie to kolejna – po „Demonie ruchu” i antologii „W cieniu mistrza” – prawdziwa uczta dla wszystkich miłośników opowieści z dreszczykiem.

Sylwester "Sharin" Kozdroj



Sebastian Uznański, "Senne pałace"

Zabawa światami równoległymi, realnymi i fantastycznymi, z uwikłanymi w nich bohaterami stanowi klasykę, nie tylko literatury fantastycznej. Sebastian Uznański już trochę nam takiej wizji przedstawił w „Żałując za jutro”, choć chyba mniej spektakularnie, niż można się spodziewać po jego nowej książce.
Zapowiadane elementy grozy, groteski czy też biblijne nawiązania mogą, ale nie muszą dodać książce wartości. O ile zostaną umiejętnie osadzone w powieściowych realiach i powiązane z fabułą, mogą być ciekawym składnikiem całości. Powieściowy debiut autora nie bardzo przypadł mi do gustu i mam pewne obawy o kształt jego kolejnej książki, tym bardziej, że z noty wydawniczej wynika, że nierealnych światów w „Sennych pałacach” będzie więcej, niż w „Żałując za jutro”. Szczerze mówiąc wolałbym, aby motywy oniryczne okazały się jedynie elementem pomocniczym i nie przeważały w powieści. Ciekawe, czy moje oczekiwania się spełnią.
Motyw poszukiwania zaginionej żony uważam za dobry pretekst do ukazania relacji łączącej małżonków. Czy Anna i Tomasz wiedzą o sobie wszystko, co powinni? A może mają jakieś sekrety, których odkrycie będzie kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczego zniknięcia Anny? Czy podróż Tomasza przez nierealne światy zakończy się odzyskaniem żony? Czy będą mogli znowu być razem?

Mariusz "Galvar" Miros





Można było domniemywać, że wyśrubowane tempo nie da się utrzymać aż do ostatniej okładki piątego tomu. Utrzymanie poziomu i napisanie solidnego, trzeciego tomu cyklu to nie lada wyzwanie. Podbudowany jednak przykładem „Gwiazdy Wieczornej”, liczyłem, że Brandon Mull dokona cudu. Cóż, cudu nie dokonał. Widać objawy zadyszki.
Zgodnie z oczekiwaniami, fabuła przekroczyła granice Baśnioboru, ale wątek nowego rezerwatu okazał się chyba najsłabszym w całym cyklu. W charakterystykach postaci pojawił się ślad przemian (jak nowy afekt Kendry), ale w wielu miejscach psychologia trafiła na przerażające płycizny. Intryga, owszem, zagmatwała się i rozrosła tudzież pojawiły się nowe postaci i stowarzyszenia, ale przetasowania w układzie sił wyglądają na mechaniczne przekładanie fiszek bohaterów z jednej pisarskiej szufladki do drugiej –, bez dbałości o sens, motywy i inklinacje.
Pięciotomowy „Baśniobór” wytracił na półmetku nieco tempa. Lepsze fragmenty dowodzą, że autor ciągle potrafi pisać frapująco, a chwilowe niedyspozycje są najpewniej efektem pośpiechu albo lenistwa. Pozostaje mieć nadzieję, że to potknięcie przy pracy, a nie nowe oblicze ciekawie się zapowiadającego cyklu.


Krzysztof Pochmara


Redaktor prowadzący: Krzysztof Kozłowski


Autor: Katedra


Dodano: 2012-06-03 18:59:46
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

aradiel - 21:24 03-06-2012
Odnośnie notki nt Korony śniegu... wskazywanie na konsultację z prof. P. Urbańczykiem, znanym w środowisku historyków z dość swobodnej interpretacji przekazów pisanych, stanowi co najmniej wątpliwy argument na rzecz książki:)

Komentuj


Konkurs

"Rok Potopu" do wygrania


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Liu, Ken - "Ściana burz"


 Tregillis, Ian - "Powstanie"

 Chmielewski, Artur - "Achromatopsja"

 Roth, Veronica - "Naznaczeni śmiercią"

 Hamilton, Peter F. - "Otchłań bez snów"

 Sanderson, Brandon - "Bezkres magii"

 Hildebrandt, Johanne - "Sigrid"

 Hill, Joe - "Strażak"

Fragmenty

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

 Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"

 Liu, Ken - "Ściana burz"

 Bardugo, Leigh - "Królestwo kanciarzy"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Komandoria 54"

 Miller, Karen - "Skażona magia"

 Mitchell, David - "Slade House"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS