NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Fletcher, Michael R. - "Bez odkupienia"

Ketchum, Jack - "Zabawa w chowanego"

Ukazały się

Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"


 Mastai, Elan - "Inne dziś"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

 Kristoff, Jay - "Nibynoc"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Janusz, Aleksandra - "Cień Gildii"

 Canavan, Trudi - "Obietnica następcy"

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

Imprezy

Copernicon 2017
Od: 2017-09-22
Do: 2017-09-24

Linki

Martin, George R.R. - "Starcie królów" (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Clash of Kings
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Marzec 2012
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7506-995-2
Oprawa: twarda
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 1022
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1997
Tom cyklu: 2



Gra o tron subiektywnym okiem (s02e08)

Wniosek z ósmego odcinka drugiego sezonu „Gry o tron” jest jeden, w dodatku dość zaskakujący: do końca ma się jeszcze mnóstwo wydarzyć, a akcja nadal się wlecze. Wygląda na to, że albo ostatnie dwa odcinki będą z dużym rozmachem, albo też niektóre wątki zostaną pominięte. Mam nadzieję, że stanie na tym pierwszym – w końcu gdzieś ten większy budżet musiał się podziać, bo jak dotąd tylko plenery są ładniejsze. W każdym razie ósmy epizod ciągnie się tak samo, jak jego poprzednik. Na powyższym stwierdzeniu można by w zasadzie skończyć. Spróbuję jednak sklecić krótki przegląd wątków zgodnie z kluczem geograficznym, poczynając od północy.

U Jona dzieje się stosunkowo niedużo, co jest plusem po siódmym odcinku. Jest w niewoli u Dzikich, dowiaduje się o losie towarzyszy, łapie doła, a na koniec powoli zawiązuje się drobny spisek, który będzie miał poważne konsekwencje w przyszłości. Całość raczej bez emocji i nawet na Ygritte za bardzo nie można sobie popatrzeć. Lepiej jest w stolicy Starków (zresztą tytuł odcinka – „Książę Winterfell”), gdzie pojawia się Asha, zmywa głowę Theonowi, ale ten uparty pogrąża się jeszcze bardziej. Aż się go szkoda robi, patrząc, jak się biedak miota. Czarne chmury zbierają się nad nim i nie wygląda na to, by scenarzyści chcieli go w jakiś sposób oszczędzić. Wyjaśniły się też losy Brana, obyło się bez niespodzianek, chociaż wątek z Luwinem został rozwiązany nieco inaczej. Teraz pozostaje tylko czekać na bękarta Boltona.

W Riverlandsach mamy dalszą część telenoweli z udziałem Robba. Co prawda w Turniach najwyraźniej jeszcze się oparł pokusie, ale po powrocie do obozu już nie. Wybranka jego serca bez wątpienia bez ubrania prezentuje się jeszcze lepiej, ale i tak nie rekompensuje to ilości czasu, jaka została poświęcona temu wątkowi. Po raz pierwszy miałem ochotę przewijać sceny. W przerwach od romansu Król Północy ukarał matkę za zdradę (wypuszczenie Jaime’ego Lannistera – tutaj też jest jedna krótka scena, w której Królobójca drwi z Brienne; całość w duchu książki, ale też bez większych emocji), ale poza tym nie widać by jakoś specjalnie się przejął pogorszeniem sytuacji... cóż, ma inna zajęcia.

Po sąsiedzku śledzimy dalsze losy Aryi, która tym razem w dłuższe rozmowy z Tywinem się nie wdaje: raczej jest świadkiem planów i postanawia uciec, żeby przekazać wiadomości. Pomaga w tym zastraszony Jaqen, ale scena to pokazująca wydała się sztuczna. Nie wiadomo też dlaczego przyjaciele Aryi uciekają razem z nią: przez poprzednie odcinki w ogóle nie było ich widać. Ciekawe też, czy jeszcze będzie miała kontakt z Jaqenem, bo obyło się bez pożegnania – a to, jak wiadomo, było jednym z punktów zwrotnych w jej życiu. To jednak jeden z nielicznych znaków zapytania w tym wątku... chociaż może twórcy nas zaskoczą i np. Arya da się złapać? W końcu opuściła Harrenhal dużo za wcześnie w stosunku do książki. Tyle, że jeśli dałaby się złapać przez Górę, to raczej nie wróżyłoby jej to miłego i długiego życia.

Całkiem sporo dzieje się natomiast w Królewskiej Przystani. Czuć już przedbitewną atmosferę, trwają przygotowania, wkrada się niepokój. Pojawia się dawno niewidziany Varys, ale tylko po to, żeby sobie pogadać niezobowiązująco z Tyrionem. Nawet mimo tego były to jedne z lepszych scen w odcinku: szkoda, że taki potencjał (również aktorski) nie został wykorzystany w pełni. Joffrey jest nadal sobą, a Cersei po pokazaniu ludzkiego oblicza w poprzednich odcinkach znowu wraca do bycia suką. Scena z dziwką Tyriona jest zgodna z książkowym pierwowzorem. Z pozostałych postaci w stolicy Westeros znowu zapomniano o Sansie, za to pojawia się Bronn – jego również było do tej pory za mało, bo wnosi wiele kolorytu.

Do Królewskiej Przystani zbliżają się statki Stannisa. Śmiać mi się chce, że płyną tylko nocą, bo to już chyba któraś kolejna scena, w której filmowani są po zmroku. Dialog między Baratheonem a Davosem całkiem udany i zabawny. Szkoda, że właśnie takich charakterystycznych scen, jeśli nawet niekoniecznie zgodnych ze „Starciem królów”, nie ma więcej – to dzięki postaciom żyje cykl Martina, to też był powód popularności pierwszego sezonu. Tymczasem teraz więcej jest scen nijakich, w których postaci nie mają szans pokazać charakteru. Przykładem na to jest też krótkie spojrzenie na wątek Dany, w której po raz kolejny roztrząsane są opcje, konieczność odzyskania smoków oraz to, że Mormont zrobi wszystko dla niej. Można było sobie tę scenę darować.

Dwa pozostałe odcinki mogą oczywiście nieco zmienić ogólny obraz sezonu, ale na razie mam wrażenie, że zupełnie nie sprawdziła się obawa, że dziesięć odcinków to za mało, żeby zekranizować „Starcie królów”. Patrząc na scenariusz, można było zaryzykować stwierdzenie, że cięcia by nie zaszkodziły i osiem epizodów okazałoby się wystarczające. Cóż, pozostaje jedynie pytanie, czy to kwestia materiału, czy krawca?



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-05-27 18:17:39
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Obłęd - 21:26 27-05-2012
Największym rozczarowaniem 8 odcinka był dla mnie wątek Aryi. Za wręcz karygodne uważam pominięcie sceny z zabójstwem strażnika! To ważny i symboliczny moment, w którym córka Starków wchodzi w dorosłość i krwią wpisuje się we wszystkie gry toczone w Westeross. Można oczywiście mówić o wcześniejszej śmierci z jej rąk, ale zabicie wieśniaka, w obronie własnej, który niemal sam nadział się na ostrze, nie ma wielkiego znaczenia. Tu mieliśmy zaplanowaną zbrodnie. Wszystko zrobione z premedytacją i dokonane na żołnierzu Lannisterów. Wyrachowane zabójstwo, podstęp i czyn, które w moich oczach zaważyły na rozwoju tej postaci. Twórcy pewnie będą chcieli to jakoś nadrobić. Połączą to może z demaskacją Jaquena i przekazaniem monety, ale to nie będzie to samo.

Nie zawodzą oczywiście sceny z Tyrionem. Najpierw jego specyficzna relacja z Bronnem, potem cały spektakl z Cersei (drwi z niej i śmieje się w oczy, nie ma co), a na końcu rozmowa z Varysem o smokach, na tle palącego się ognia. Wymowne, nie powiem. Wielki szacunek za umiejętności aktorskie, które pomagają wyrażać wiele rzeczy bez potrzeby słów.

Śliczna z twarzy i figury jest dziewczyna Robba! Trochę jednak byłem zdziwiony, kiedy tak sobie chadzali na tle uginających się kłosów, w obstawie raptem czterech żołnierzy. To ma być ochrona dla Króla?

Dziwi mnie trochę zachowanie Catelyn. W „Starciu Królów” nie było nic o ucieczce Jamiego, więc jestem niekompetentny w fabule i mogę o jakiejś wymyślnej fincie nie wiedzieć, ale wygląda na to, że ona rzeczywiście chce odesłać Lannistera do Castle Rock (a jeśli nie, to czemu od razu nie powie tego Robbowi?). Nawet jako zrozpaczona matka, której dzieci są zakładnikami, a mąż zginą, musi zdawać sobie sprawę, że nic na tym nie ugra.

Jeden wątek jeszcze uważam za zaniedbany. Mianowicie Brann i jego sny. Tutaj jest to sprawa całkowicie zmarginalizowana. Pominięte zostały postaci błotnych dzieci i całego rozwoju młodego lorda Winterfell. Generalnie jednak serię ogląda się przyjemnie i nie mogę się pogodzić z tym, że do końca zostały już tylko dwa odcinki.

Shadowmage - 00:19 28-05-2012
Co do snów Brana - całkowita zgoda, podobnie jak Aryą. Jeśli chodzi o Catelyn i uwolnienie Jaime'ego, to było wprost powiedziane w książce (aczkolwiek w tym momencie nie pamiętam czy w "ST", czy następnym tomie) - z tym, że to bodajże z lochów Riverrun, a nie klatki w obozie było.

lmn - 01:22 28-05-2012
Mój entuzjazm opadł gdzieś tak za półmetkiem sezonu. Irytuje masa zbędnych scen i ogólna nuda. A ludzie się martwili, jak pomieszczą cały drugi tom. Pomieścili cały drugi, trochę trzeciego i jeszcze sporo od siebie dokładają.

Wybranka Robba nago? To chyba była body-dublerka. ;)

Komentuj


Artykuły

Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)


 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e03)

Recenzje

Riggs, Ransom - "Baśnie osobliwe"


 Cetnarowski, Michał - "Podwójna tożsamość bogów"

 Dashner, James - "Dziennik osobliwych listów"

 Schwab, V.E. - "Zgromadzenie cieni"

 Orliński, Wojciech - "Lem. Życie nie z tej ziemi"

 Ryan, Anthony - "Ogień przebudzenia"

 Kosik, Rafał - "Różaniec"

 Brzezińska, Anna - "Córki Wawelu"

Fragmenty

 Jadowska, Aneta - "Szamańskie tango"

 Tregillis, Ian - "Wyzwolenie"

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #2

 Kosik, Rafał - "Różaniec" #1

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #2

 Duszyński, Tomasz - "Impuls" #1

 Butcher, Jim - "Zdrajca"

 Hand, Cynthia; Ashton, Brodi & Meadows, Jodi - "Moja Lady Jane"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS