NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Maszczyszyn, Jan - "Hrabianka Asperia"

Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki

Martin, George R.R. - "Starcie królów" (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Clash of Kings
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Marzec 2012
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7506-995-2
Oprawa: twarda
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 1022
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1997
Tom cyklu: 2



Gra o tron subiektywnym okiem (s02e07)

Wbrew zapowiedziom i przewidywaniom za obejrzenie siódmego odcinka „Gry o tron” wcale szybko się nie zabrałem; stąd też kolejne opóźnienie w ukazaniu się tekstu. Zastanawia mnie to, bo chociaż o większości odcinków wypowiadam się pozytywnie, to jednak nie ciągnie mnie do ich oglądania. Kolejne epizody pierwszego sezonu oglądałem od razu po ich wejściu na antenę, a w przypadku obecnie wyświetlanej serii nie jest mi śpieszno i obejrzenie kolejnej odsłony często odkładam na kilka dni, aż zadziała czynnik mobilizujący, tj. zostanie wyemitowana nowa część. Stąd też za odcinek siódmy zabrałem się w poniedziałek, a relację z jego obejrzenia spisuję na godzinę przed tym, jak HBO Polska wyemituje epizod ósmy... ale wcale nie jest powiedziane, że obejrzę go przed następnym poniedziałkiem.

Dlaczego tak się dzieje? W zasadzie ciężko mi odpowiedzieć, ale odcinek „Człowiek bez honoru” pomógł mi znaleźć przynajmniej częściowe wytłumaczenie. Wydaje się, że wiele zależy od tempa akcji. Jesteśmy już spory kawałek za połową i (odnosząc się do książki) wydarzenia powinny toczyć się w niezłym tempie, a od emocji powinno się widzom robić gorąco. Tymczasem epizod ten jest w monotonny (szczytem wszystkiego jest Ygritte w trzech scenach nabijająca się ze ślubów czystości Jona, ile można?!): zamiast nakręcania akcji, po raz kolejny w drugim sezonie mamy budowanie wątków i przygotowywanie pola pod przyszłe wydarzenia. Samo w sobie nie jest to złe, ale wykonanie pozostawia sporo do życzenia – można było to rozwiązać lepiej, poprzez wplatanie nowych wątków do dynamicznych scen. Niemniej, z perspektywy półtora sezonu można zaryzykować tezę, że twórcy preferują płodozmian, serwowanie na przemian odcinków z żywszą akcją i tych bardziej statycznych. Czy to właściwe rozwiązanie? Mnie nie przekonuje, ale może to z troski o osoby nieznające książki, by się nie pogubiły w natłoku wątków i bohaterów? Chyba autorzy nie doceniają widzów...

Niemniej coś na rzeczy jest. O tym, że jest za dużo postaci, a za mało czasu na ich wyeksponowanie, świadczą chociażby wątki Sansy i Jaime’go. Starkówna w zasadzie do szóstego odcinka (za wyłączeniem może pierwszych dwóch) niewiele była widoczna, a i teraz jej wątek nie jest rozbudowany. Co prawda twórcy niby starają się przekazać jak najwięcej, ale w tym też są niekonsekwentni. Na początku sezonu mieliśmy scenę, w której Sansa ratuje Dontosa przez stratą głowy. W książce miało to swoje późniejsze implikacje... i w serialu może też będzie miało, ale od tego czasu Dontos – jeśli mnie wzrok i pamięć nie mylą – nie pojawił się na ekranie ani razu. Wypadałoby go przynajmniej przelotem, w jednej czy dwóch scenach pokazać, bo inaczej widz o nim zapomni.

O Lannisterze tkwiącym w niewoli już tak łatwo zapomnieć się nie da, bo był ważną postacią pierwszego sezonu, ale i tak – poza początkiem sezonu – dopiero teraz jego wątek został pokazany, przy czym scenarzyści dodali sporo od siebie. Co prawda jest sens w tym, żeby młodego Karstarka zabić na oczach widzów, ale cała scena z ucieczką Jaime’go jest bardzo słaba, żeby nie powiedzieć niewiarygodna. Gdyby rozwiązać ją inaczej (jeśli już musiałaby być), to nie miałbym do niej zastrzeżeń. W obecnej formie jest niestety więcej niż naciągana. Finałowa scena jednak zwiastuje, że przynajmniej ten wątek zostanie poprowadzony w serialu z grubsza tak, jak w książce, i będzie kolejną cegiełką (nad inną wytrwale – również i w tym odcinku – pracuje Robb), która przyczyni się do poważnych problemów Starków z ich kulminacją w „Nawałnicy mieczy”.

Jako że nie można być wszędzie, to w tym odcinku nie ma niczego o Greyjoyach (poza Theonem, o którym później) i armii Stannisa. Większą rolę odgrywa Cersei, która po raz kolejny pokazuje ludzką twarz. Tyrion tym razem ma rolę epizodyczną, w dodatku dosyć słabą – próbując pocieszyć siostrę wygląda mniej więcej jak Sheldon z „The Big Bang Theory” wyciągający rękę, by poklepać kogoś po ramieniu i powiedzieć „There, there”. Z jednej strony pokazuje to jak zżyte jest rodzeństwo Lannisterów, ale z drugiej naturalnie to nie wypadło... chociaż może taki był zamiar?

Jak już w którymś ze wcześniejszych tekstów zaznaczałem, nie mam nic przeciwko zmianom w stosunku do książki, jeśli te mają sens i czemuś służą. Stąd flirt Robba mi nie przeszkadza, podobnie jak wiele innych, drobniejszych modyfikacji. Jest jednak kilka wątków, których przeznaczenia nie łapię: na skalę sezonu są w porządku, ale w dłuższej perspektywie mogą być szkodliwe. Na przykład całkiem sympatycznie się ogląda jak dziadzio Tywin rozmawia sobie z wnusią Aryą, ale po tych rozmowach prędzej wyrośnie z niej kandydatka na bezwzględną lady, niż na zabójcę w stylu Jaqena, co przecież miało miejsce w „Pieśni Lodu i Ognia”. Jej litania nienawiści, którą w książce tak pieczołowicie powtarzała, tutaj pojawiła się tylko raz.

Nie do końca również rozumiem wątek z udziałem Dany... chociaż przyznam się szczerze, w książce – chociaż był inny – także nie wydawał mi się na tym etapie jakoś wybitnie przemyślany. Niemniej tutaj ostatnia z Targaryenów wychodzi na jeszcze większą sierotę (by nie powiedzieć idiotkę) niż w „Starciu królów”, a do tego motywy jej adwersarzy są w dużej mierze niespójnie posklejane; pomijam już nawet fakt, że sztucznie ufantastyczniono ten wątek, co nie wpływa moim zdaniem korzystnie na całość.

W zasadzie tylko wątek Theona idzie w miarę zgodnie z książkowymi wydarzeniami. Biedak pogrąża się z każdym krokiem, co należy docenić. Ma też wreszcie swoją wielką scenę, która została załatwiona mniej więcej tak, jak w książce. Co prawda nie pojawia się Fetor/bastard Boltona (o którym mowa była w poprzednim odcinku), co może nieco zmienić tory fabuły, jeśli dojdzie do ekranizacji „Tańca ze smokami”, ale ogólnie jest nieźle. Zresztą jest to jeden z dwóch cliffhangerów, które zwiększają emocje przed ósmym odcinkiem.

Obejrzenie siódmego odcinka drugiego sezonu wzbudziło u mnie sporo gorzkich przemyśleń, które nabrzmiewały przez pewien czas. Nadal ogląda mi się „Grę o tron” fajnie, ale nie ma już tej przyjemności i emocji, co przy pierwszym sezonie: co jest o tyle zaskakujące, że książkowa „Gra o tron” jest słabsza od „Starcia królów”. Mam nadzieję, że pozostające trzy odcinki poprawią ogólną ocenę sezonu, która obecnie nieco dołuje za sprawą przegadanych scen i niekoniecznie sensownie wprowadzanych zmian.




Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-05-22 08:18:54
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Alexander, Stephon - "Jazz i fizyka"


 Nagata, Linda - "Ciężkie próby"

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS