NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sanderson, Brandon - "Legion"

Cetnarowski, Michał - "Bestia najgorsza"

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki

Martin, George R.R. - "Starcie królów" (okładka filmowa)
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Cykl: Pieśń Lodu i Ognia
Tytuł oryginału: A Clash of Kings
Tłumaczenie: Michał Jakuszewski
Data wydania: Marzec 2012
Wydanie: II
ISBN: 978-83-7506-995-2
Oprawa: twarda
Format: 140 x 205 mm
Liczba stron: 1022
Cena: 59,00 zł
Rok wydania oryginału: 1997
Tom cyklu: 2



Gra o tron subiektywnym okiem (s02e06)

Tak się czasem w życiu układa, że nie zawsze można robić to, na co ma się ochotę. Dotyczy to również tak prozaicznych rzeczy jak oglądania serialowej „Gry o tron”. Cały ubiegły tydzień spędziłem na delegacji w Budapeszcie, więc nie miałem możliwości obejrzenia szóstego odcinka drugiego sezonu. Co prawda na Węgrzech prozę Martina – w wersji książkowej i serialowej – znają (dowód na załączonym zdjęciu), ale nawet gdybym miał możliwość obejrzeć odcinek w miejscowym języku, uprzejmie bym podziękował. Zatem dopiero po powrocie, ze sporym opóźnieniem, dzielę się wrażeniami.

Scenarzyści od dłuższego czasu serwują widzom znaczące zmiany w stosunku do „Starcia królów”, ale w odcinku zatytułowanym „Starzy i nowi bogowie” poszli jeszcze o krok dalej. Co prawda początek jest w miarę zgodny z książką: Theon zdobywa Winterfell (niestety bez choćby szczątkowo widowiskowych scen walk) i próbuje umocnić swoją pozycję, będąc niewolnikiem tradycji Żelaznych Ludzi. Do tego momentu była ta postać konsekwentnie prowadzona i będę obstawał przy tym, że jest to jeden z lepiej poprowadzonych wątków w serialu... a wręcz lepiej niż u Martina, gdzie wgląd w myśli Greyjoya mieliśmy dość niewielki.

Zresztą w Winterfell (i ogólnie na Północy) dzieje się w tym odcinku sporo. Jest jeszcze wątek Oshy, co ma zapewne przyspieszyć sprawy z bękartem Boltona (pojawiła się zajawka w obozie Robba, chociaż wygląda na to, że całość zostanie rozegrana inaczej niż w powieści) oraz sporo miejsca poświęcono Jonowi. Z jednej strony znowu dostaje burę za niewłaściwe podejście do zadań ludzi z Muru, a z drugiej wreszcie spotyka Ygritte. Scena dosyć zabawna, chociaż zabrakło jeszcze słynnego „You know nothing, Jon Snow” – zapowiada się jednak, że będzie; i to nie raz. A sama odtwórczyni roli dobrze dobrana, więc chyba powinna zadowolić widzów oczekujących wiernej adaptacji.

Spore zmiany dotyczą wątku Aryi. Ma się niemal wrażenie, że się z Tywinem dobrze dogaduje i gdyby nie okoliczności, to pewnie by odnaleźli w sobie bratnie dusze. Rozwiązanie sceny z Amorym Lorchem jest jednak rozczarowujące – miało pewnie podkręcić dramaturgię, ale wyszło nieco od czapy. W Harenhall pojawia się też Petyr, co spojleruje jeden z większych twistów fabularnych powieści: cóż, w serialu nie będzie pod tym względem zaskoczeń najwyraźniej. Pojawia się też pytanie, czy Littlefinger domyślił się tożsamości Starkówny i co z tym zrobi(ł)? Przy okazji wychodzi tutaj jedna z wad serialu: tak Theon, jak i Petyr w krótkim czasie przemieszczają się na znaczące odległości, kiedy inni wydają się stać w miejscu (takie ma widz wrażenie). Brakuje odniesienia do osi czasowej i przemierzanych odległości – cóż, konieczność kondensowania wydarzeń robi swoje.

Kontynuowany jest również wątek Robba i egzotycznej uzdrowicielki znanej jako Talisa Maegyr. W zapowiedziach przedsezonowych aktorka ta miała się wcielić w Jayne Westerling – to czy nią faktycznie jest, czy też król Północy zadurzył się w Volantisce nie jest na razie jasne, ale pewnym jest, iż rolę spełnia podobną. Na razie wątek ten jest słabo zaznaczony i niewiele można o nim powiedzieć, ale z obranego rozwiązania jakoś wybitnie zadowolony nie jestem. Chyba na siłę scenarzyści starają się nadać Robbowi jeszcze bardziej ludzkiego wymiaru... No nic, zobaczymy w przyszłości jak zostanie to rozwiązane: na razie jedynie Catelyn czuje pismo nosem.

Szósty odcinek jest całkiem niezły mimo w zasadzie niewielkiej obecności Tyriona – co prawda w kluczowym momencie przywala Joffreyowi, ale i tak nie ogrywa kluczowej roli. Wydarzenia w Królewskiej Przystani tym razem koncentrują na zamieszkach i ataku na królewski orszak. Przez chwilę nawet myślałem, że Sansę spotka los Lollys Stokeworth, ale scenarzyści oszczędzili jej tego, czyniąc jedynie ratunek dokonany przez Ogara bardziej dramatycznym.

Na koniec jeszcze o Dany. Tutaj też dzieje się sporo: następuje zderzenie marzeń i naiwności z brutalnym światem pieniędzy i władzy. Wynik spodziewany, aż się trochę szkoda robi ostatniej z Targaryenów. Tym bardziej, że i tutaj wydarzenia zostały w serialu podkręcone, dzięki czemu jest nadzieja, że wątek ten będzie ciekawszy niż w książce, chociaż dokąd dokładnie on zmierza, na razie można tylko przypuszczać.

Jestem ciekaw jak dalej potoczą się losy bohaterów po zmianach wprowadzonych przez scenarzystów: oglądanie serialu to już nie tylko odnajdywanie smaczków z prozy Martina, ale także osobna historia, która w pewnym zakresie toczy się niezależnie od powieściowego pierwowzoru. Niezależnie od oceny tych zmian, pojawia się element niepewności i zaciekawienia. Wynagradza to częściowo jednak niewielki dynamizm odcinka i kilka przegadanych scen, które można było rozwiązać inaczej. Otwartym pytaniem na następne odcinki pozostaje czy twórcom uda się w sposób satysfakcjonujący, godny „Pieśni Lodu i Ognia”, rozwiązać wątki. Przekonam się już wkrótce, a relację z następnego odcinka postaram się przedstawić już ze znacznie mniejszym opóźnieniem.



Autor: Tymoteusz „Shadowmage” Wronka


Dodano: 2012-05-16 09:28:30
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

lmn - 19:30 16-05-2012
"A sama odtwórczyni roli dobrze dobrana, więc chyba powinna zadowolić widzów oczekujących wiernej adaptacji"

Wręcz przeciwnie. Z książkową Ygritte serialowa nie ma wiele wspólnego. Ot, kolor włosów tylko. Ale, abstrahując już od książkowych opisów, ładna dziewczyna, jest na czym oko zawiesić. ;)

Shadowmage - 19:37 16-05-2012
Czy ja wiem? Wysoka nie jest, o wyszczerbione zęby wśród aktorek trudno, ale jest szczupła. Zdaje się, że jeszcze coś z nosem miała, ale nie pamiętam.
Niemniej chodziło mi bardziej o charakter z niej promieniujący, jak dla mnie odpowiedni.

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Alexander, Stephon - "Jazz i fizyka"


 Nagata, Linda - "Ciężkie próby"

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS