NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Abnett, Dan - "Uniwersum Marvela. Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem"

Ukazały się

antologia - "Kryształowe smoki 2019"


 Nieściur, Sławomir - "Blokada"

 antologia - "Opowieści niesamowite z języka angielskiego"

 Chokshi, Roshani - "Srebrzyste węże"

 Kamiński, Tomasz - "Polowanie"

 Komuda, Jacek - "Wizna"

 antologia - "Tarnowskie Góry Fantastycznie 2"

 Hill, Joe - "Gaz do dechy"

Linki

McCammon, Robert - "Magiczne lata"
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tytuł oryginału: Boy’s Life
Tłumaczenie: Maria Grabska-Ryńska
Data wydania: Maj 2012
ISBN: 978-83-61386-15-5
Oprawa: miękka
Format: 143 × 205mm
Liczba stron: 652
Cena: 44,90 zł
Rok wydania oryginału: 1991



McCammon, Robert - "Magiczne lata"

„Magiczne lata” to jedna z tych książek, dla których każde streszczenie i każda recenzja będą nieco krzywdzące. Z połączenia kryminalnej zagadki, klimatu grozy, bogatego obyczajowego tła i niezwykłej narracji Robert McCammon stworzył arcydzieło daleko wykraczające poza wszelkie konwencje; pełną ciepła i mądrości sentymentalną podróż bezpowrotnie odmieniającą czytelnika.

Fabuła powieści rozgrywa się w małym miasteczku Zephyr w Stanach Zjednoczonych, w trakcje jednego roku z życia dwunastoletniego chłopca, Cory’ego Mackensona. Zgodnie z najlepszymi zasadami literatury popularnej, już na pierwszych stronach jesteśmy świadkami dramatycznych wydarzeń, a szybko pojawiający się trup ożywia akcję i staje się elementem tajemnicy, która będzie nas trzymać w napięciu do samego końca. Wątek kryminalny stanowi jednak wyłącznie punkt wyjścia dla szeroko zakrojonej fabuły, a powieść z literaturą popularną łączy chyba tylko popularność.

„Magiczne lata” to przede wszystkim wzruszająca, nieco melancholijna opowieść o dzieciństwie w małym, sennym miasteczku w Alabamie lat 60. Utkana jest z sentymentalnych refleksji, licznych dygresji i oplecionych wokół głównego wątku pomniejszych opowieści. A choć trudno w to uwierzyć, ta sama powieść jednocześnie tętni niezwykle barwnymi wydarzeniami, oferuje wiele dramatycznych zwrotów akcji i trzyma w napięciu do ostatniej strony, nie pozwalając się od siebie oderwać.

Stąd właśnie wyrażona wcześniej obawa, że cokolwiek by o tej powieści nie napisać, będzie to krzywdzące uproszczenie. Mógłbym Was kusić wizją intrygującego, bo prowadzonego przez młodego chłopca, śledztwa w sprawie okrutnej zbrodni. Mógłbym próbować zachwalać nastrój grozy, który w mistrzowski sposób przesiąka w realistycznie nakreślone życie bohaterów. Mógłbym w końcu obiecać klimat opisanej w pietyzmem godnym kronikarza najprawdziwszej Alabamy – pastorów głoszących żarliwe kazania, rozklekotanych furgonetek rozwożących o świcie mleko, konserwatywnej społeczności pod presją przemian społecznych czy obrońców segregacji rasowej zderzającej się z wojownikami o równouprawnienie. I wszystko to będzie prawdą, ale zarazem nic wam nie powie o sednie tej historii. Prawdziwa jej wartość tworzy się bowiem gdzieś wyżej, ponad ramami konwencji, na poziomie literackiej synergii, która sprawia, że to, co napisał Cammon, to jedna z lepszych powieści o życiu, dojrzewaniu i przemijaniu, jakie było mi dane czytać.

Ogromnym atutem powieści jest pierwszoosobowa narracja – niecodzienna, bo niby prowadzona z perspektywy 12-letniego uczestnika wydarzeń, ale wzbogacona o opisy faktów wykraczających poza percepcję owego chłopca. Choć świadomość narratora i jego bardzo dojrzałe przemyślenia wykraczają poza przyjętą konwencję, McCammon zarazem doskonale oddaje sposób myślenia młodego bohatera. W efekcie dostajemy pełną życiowej mądrości historię opisaną z rześkiej, pełnej życia i humoru perspektywy chłopca.

Piękny jest też styl McCammona – od konstrukcji i rytmu opowieści, przez urodziwe, choć niewydumane środki stylistyczne, aż po niewątpliwy dar budowania nastroju i konstruowania opisów oddziałujących na wszystkie zmysły.

Niezapomniane wrażenie robi pieczołowicie nakreślona, niezwykle plastyczna i wiarygodna panorama amerykańskiego Południa, z jego mieszkańcami, mitologią i konfliktami. Galerię bohaterów przygotowano z użyciem pełnego spektrum barw – są szaleńcy i święci, jest szlachetność i podłość, heroizm i nienawiść, są różnorodne motywacje, namiętności, marzenia i lęki. A cały obraz miasteczka wprawiono w ruch, ilustrując toczące się przemiany gospodarcze i społeczne, zacierające z wolna blask starych, dobrych czasów.

Opowieść McCammona bliska jest konwencji realizmu magicznego, a fantastyka pełni tu rolę oszczędnie dozowanej przyprawy, która dodaje smaku wspomnieniom z dzieciństwa i krajobrazowi Konfederacji. Jednocześnie jest to doskonała fantastyka i doskonała powieść grozy, czego dowodzą otrzymane w 1991 roku nagrody Brama Stokera i World Fantasy Award.

Kryminał miesza się horrorem, tęsknota za mijającą epoką łączy się z nadzieją i optymizmem, dojrzałe spojrzenie na ludzki los nakłada się na perspektywę błyskotliwego dwunastolatka, a odrobina goryczy i żalu za bezpowrotnie utraconym dzieciństwem miesza się z humorem i barwnymi szczenięcymi wybrykami. Z tej niecodziennej mieszanki powstaje zaś zapadająca w pamięć historia, którą nie tyle się czyta, co przeżywa. Gorąco polecam.



Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2012-05-14 14:15:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Dawidek - 17:02 14-05-2012
A tak z ciekawości - ile stron?

Tigana - 17:46 14-05-2012
Świetna recenzja świetnej książki. Stare wydanie 552 strony

Dawidek - 18:13 14-05-2012
Dzięki. No a recenzja - zachęca (toteż spytałem, ile jest tego arcydzieła).

kurp - 20:02 14-05-2012
Niestety, egzemplarz recenzencki nowego wydania pozbawiony jest numeracji stron, a że książka ma dość pokaźne rozmiary - nie podejmuję się liczenia ;)

Dawidek - 20:57 14-05-2012
Nie rozumiem, jak można nie liczyć stron w trakcie lektury... *boshe*... ;)

Komentuj


Artykuły

Sam Sykes - wywiad z autorem "Siedmiu czarnych mieczy"


 Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?

 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

Recenzje

Adeyemi, Tomi - "Dzieci krwi i kości" i "Dzieci prawdy i zemsty"


 Wilhelm, Kate - "Gdzie dawniej śpiewał ptak"

 Collins, Suzanne - "Ballada ptaków i węży"

 Bradbury, Ray - "Green Town"

 Taylor, Dennis E. - "Gdyż jest nas wielu"

 Butcher, Jim - "Opowieść o duchach"

 Harrow, Alix E. - "Dziesięć tysięcy drzwi"

 Wolfe, Gene - "Miecz i Cytadela"

Fragmenty

 Elison, Meg - "Księga Bezimiennej Akuszerki"

 Możdżeń, Konrad - "Chodź ze mną"

 Zamiatin, Jewgienij - "My"

 Urbanowicz, Artur - "Paradoks"

 Sykes, Sam - "Siedem czarnych mieczy"

 Kisiel, Marta - "Małe Licho i lato z diabłem"

 Masterton, Graham - "Dzieci zapomniane przez Boga"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS