NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Ryan, Anthony - "Królowa ognia"

Zelazny, Roger - "Pan Światła" (Zysk i S-ka)

Ukazały się

Lisińska, Małgorzata - "Pierwotny"


 Henry, Christina - "Alicja"

 Stonawski, Michał - "Paranormalne. Prawdziwe historie nawiedzeń"

 Masterton, Graham - "Żebrząc o śmierć"

 Jadowska, Aneta - "Egzorcyzmy Dory Wilk" (SQN)

 Liziniewicz, Maciej - "Mroczny zew"

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Kozak, Magdalena - "Minas Warsaw"

Linki

Dick, Philip K. - "Doktor Bluthgeld" (wyd. kolekcjonerskie)
Wydawnictwo: Rebis
Kolekcja: Dzieła Wybrane Philipa K. Dicka
Tytuł oryginału: Dr. Bloodmoney
Tłumaczenie: Tomasz Jabłoński
Data wydania: Luty 2012
ISBN: 978-83-7510-569-8
Oprawa: twarda
Format: 150 x 225 mm
Liczba stron: 352
Cena: 49,90 zł



Dick, Philip K. - "Doktor Bluthgeld"

Dwa sposoby rozbijania skarbonki


Charakterystyczną cechą wielu settingów postapokaliptycznych jest pewien rodzaj bezczasu, w jakim tkwią. Po apokalipsie następuje wieczny Dziki Zachód, po wsze czasy zanurzony w industrialno-punkowej estetyce. Sceneria brutalna, awanturnicza, malowana paletą barw od sepii po rdzę. Idealna skarbonka na przygody dla całej armii dużych chłopców, jakimi jesteśmy. Problem ze skarbonkami jest jeden – kiedyś trzeba je rozbić. Dlatego pejzaże postapokaliptyczne lubią przeciągać się w nieskończoność, często unikając odpowiedzi na pytania typu: „hej, po x-dziesięciu latach ludzie już powinni zbudować coś więcej niż garstkę wojujących z sobą gangów/osad?”. Ahistoryczność ta cechuje zresztą wiele konwencji, np. utopię jako gatunek literacki. Przełamać ten impas, przywracając historię, można na dwa sposoby – założyć, że będzie już tylko gorzej, albo przeciwnie, że jakoś to będzie, z dnia na dzień, ale jednak – coraz lepiej. Cormac McCarthy w „Drodze” założył pierwszy scenariusz – umiera wszystko, a my możemy wybierać tylko, czy umrzemy jako ludzie niosący ogień, czy jako zwierzęta zjadające się nawzajem. Dick w recenzowanej powieści założył inny scenariusz: mimo że po nuklearnej wojnie będzie ciężko, to raczej będzie tylko lepiej. Każdy z nich rozbił skarbonkę na swój sposób – stąd ich dzieła odbierane są przez fanów konwencji jako coś odstającego.

Tak przynajmniej odbieram przedmowę Marka Oramusa, który za Laurencem Sutinem nazywa „Dr. Bluthgelda” „postnuklearną idyllą”. Faktycznie, motyw szczęśliwej wsi występuje w powieści, ale jako jedna z wielu zawartych w niej narracji. Mieszkańcy miasta i wsi wzajemnie malują obcą rzeczywistość w ciemnych barwach. Szef jednego z bohaterów, czarnoskórego handlowca pragnącego wynieść się z miasta, ostrzega go przed niewolnictwem jakie rzekomo powróciło na prowincji, a mieszkańcy wsi widzą metropolie, najbardziej dotknięte wybuchami bomb, jako siedliska mutantów i bezdomnych. Ale te działania mają chyba na celu postawienie ich własnej egzystencji w nieco lepszym świetle. Gdy dochodzi do konfrontacji tych wyobrażeń z rzeczywistością, to okazuje się, że wszystko idzie ku lepszemu niezależnie od miejsca zamieszkania. Już kilka lat po wojnie zaczyna działać transkontynentalna poczta, ruszają fabryki produkujące lekarstwa. Zastanawiam się, czy taki optymizm, nieoparty co prawda na zimnej kalkulacji – Dick znany był z wizjonerskiego, ale dość nonszalanckiego podejścia do szczegółów technicznych – nie jest i tak bardziej prawdopodobny od tego, co proponuje nam większość postapokaliptycznych scenariuszy. Bo wyłączając przypadki overkillu (a wtedy nikt już nie czuje się gorzej, bo nikogo prędzej czy później nie ma), to po wojnie atomowej może być już chyba tylko lepiej?

Na postaciach nie będę się koncentrował, ponieważ omówienie sylwetek bohaterów macie zarówno w przedmowie Marka Oramusa, jak i w posłowiu samego autora. Z całego szeregu ludzi i mutantów, z których perspektywy widzimy świat, warto jednak odnotować, że chyba największym wkładem powieści, postacią, która zapoczątkowała własną popkulturową linię genealogiczną, jest astronauta Dangerfield. Tragedię człowieka skazanego na wieczne orbitowanie, powtarzał niedawno chociażby Michał Cetnarowski w opowiadaniu „Godzina Nadawania” w antologii „Science Fiction”. Wyraźnie do bohatera Dicka, nawiązywali twórcy Fallouta 3, kreując postać przywracającego nadzieję pustkowiom, DJ-a radiowego Three Doga, który zresztą okazał się jasnym punktem ogólnie miernego scenariusza tej gry. Sam często słyszę echa orbitalnego egzystencjalizmu w kawałku Voivod „In Orbit”. Warty odnotowania w kontekście analizy dzieła przez pryzmat biografii autora jest tytułowy Dr Bluthgeld – w którego charakterze Dick zawarł zdaje się wszystko, czego nienawidził w sobie samym. Z tendencją do widzenia wszędzie spisków, i stawiania się w centrum wszechświata jako pośrednika między ludźmi a bogiem w pierwszej kolejności.

„Dr Bluthgeld” nie jest z pewnością utworem tak wywracającym mózg na drugą stronę jak „Ubik” czy „Człowiek z Wysokiego Zamku”, również wydane w pięknym wznowieniu wydawnictwa Rebis. Pojawiają się co prawda wątki wejrzenia w zaświaty czy przewidywania przyszłości, ale są to raczej kropki na końcu zdania, potwierdzające widzialną rzeczywistość, a nie znaki zapytania, kwestionujące ją. A może zakwestionowania przedstawionego obrazu nie należy się doszukiwać ze szkiełkiem w oku w ontologii settingu, ale na płaszczyźnie ironiczności utworu? Szkoda, że wydawca nie zdecydował się na dodanie i przełożenie podtytułu powieści „Dr. Bloodmoney, or How We Got Along After the Bomb”, będącego nawiązaniem do słynnej filmowej satyry Stanleya Kubricka „Dr. Strangelove or: How I Learned to Stop Worrying and Love the Bomb”. Może tu jest klucz do zrozumienia całości? Jeśli na ironię Kubricka, który pokochał bombę, Dick odpowiedział wzruszaniem ramion i po prostu rozbił tę cholerną skarbonkę?


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2012-04-15 13:15:00
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Konkurs

Wygraj "Bitwę bliźniaków"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Bester, Alfred - "Gwiazdy moim przeznaczeniem"


 Corey, James S. A. - "Gniew Tiamat"

 Vonnegut, Kurt - "Rysio Snajper"

 Pullman, Philip - "La Belle Sauvage"

 Flamma, Adam - "Wiedźmin. Historia fenomenu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Trzeci front"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

Fragmenty

 Hałas, Agnieszka - "Czerń nie zapomina"

 Dworakowski, Witold - "Wieczny buntownik"

 Ziębiński, Robert - "Dzień wagarowicza"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu" (przedmowa)

 Hendel, Paulina - "Czarny świt"

 Baoshu - "Odzyskanie czasu"

 Canavan, Trudi - "Klątwa kreatorów"

 Clare, Cassandra & Chu, Wesley - "Czerwone Zwoje Magii"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS