NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

Pullman, Philip - "Bursztynowa luneta"

Ukazały się

Wlazło, Alicja - "Iskra"


 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (miękka)

Linki

Hodder, Mark - "Dziwna sprawa Skaczącego Jacka"
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Cykl: Hodder, Mark - "Burton & Swinburne"
Tytuł oryginału: The Strange Affair of Spring Heeled Jack
Tłumaczenie: Krzysztof Sokołowski
Data wydania: Luty 2012
ISBN: 978-83-7574-591-7
Oprawa: zintegrowana
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 528
Cena: 44,90 zł
Seria: Obca Krew
Tom cyklu: 1



Hodder, Mark - "Dziwna sprawa Skaczącego Jacka"

Ach, steampunk w pełnej krasie


XIX-wieczny Londyn, zadziwiające wynalazki, modyfikacje genetyczne, tajemnicze energie: to, i jeszcze więcej oferuje Mark Hodder w „Dziwnej sprawie Skaczącego Jacka”, pierwszym tomie przygód dwóch oryginałów: Richarda Francisa Burtona oraz Algernona Charlesa Swineburne’a.

Steampunk robi na świecie furorę: nie jest to nowość. Niemniej do tej pory, przynajmniej na polskim rynku, nie trafiłem na powieść, która w pełni wykorzystywałaby jego potencjał1). Jednak od premiery „Dziwnej sprawy Skaczącego Jacka” Marka Hoddera czas przeszły jest w pełni uzasadniony. Powieść, chociaż nieidealna, wykorzystuje całą paletę narzędzi, które oferuje steampunk2).
Solidne i rzetelne omówienie książki angielskiego pisarza wymagałoby zdradzenia licznych szczegółów i w dużej mierze mogłoby zepsuć lekturę przyszłym czytelnikom. Stąd też ograniczę się do ogólników; jeśli coś jest nie do końca jasne, należy złożyć to na karb próby wyjaśnienia danego elementu bez zdradzania fabuły powieści.
Steampunk w swych korzeniach odwołuje się do epoki wiktoriańskiej; nie dziwota, że właśnie w tym okresie – a konkretnie XIX-wiecznym Londynie – Hodder osadza akcję powieści (należy przy tym nadmienić, że już w tym momencie zaczyna być przewrotny). Nie można co prawda powiedzieć, że autorowi udało się oddać wiernie realia epoki, gdyż dokonane modyfikacje (o których później) skutecznie to umożliwiają. Niemniej opis realiów zdaje się rzeczywisty i wiarygodny... albo inaczej: namacalny. Pomaga w tym zaangażowanie postaci historycznych (ich rzeczywiste biogramy są zresztą zamieszczone na końcu utworu) w głównych rolach; pozwala to na grę z czytelnikiem, tworzenie mniej lub bardziej poważnych zmian w ich życiorysach i rozgrywanie tych transformacji wraz z biegiem wydarzeń. Nie bez znaczenia jest też Londyn, który mimo licznych zmian pozostaje tym samym, parszywym w swym smogu i przestępczości miejscem do życia.
W powieściach cechujących się dynamiczną akcją nośnikami fabuły są przede wszystkim bohaterowie. Wzmiankowana powyżej dwójka staje na wysokości zadania, przy czym pierwsze skrzypce w tym duecie gra słynny podróżnik3). Są to postaci wyraziste i pełnokrwiste, przypominające najsłynniejszą literacką parę tej epoki, czyli Sherlocka Holmesa i doktora Watsona – przy czym nowoczesny sposób kreacji bohaterów i prowadzenia narracji sprawia, że bliżej im jest do postaw z filmu Guya Ritchiego niż oryginalnych Conan Doyle’owskich archetypów.
Czymże by był jednakże steampunk bez wspaniałych wynalazków karmiących wyobraźnię? Na tym polu Hodder realizuje się w pełni. Nie wchodząc w przyczyny rozwidlenia się naszej i powieściowej linii czasowej (jest to w powieści wyjaśnione i stanowi główny wątek powieści) należy nadmienić, iż modyfikacje są liczne i gruntowne; przy czym Anglik czerpie z wielu dziedzin. Machiny latające i urządzenia komunikacyjne to standard, ale ganiające po zabłoconych ulicach zwierzęco-ludzkie hybrydy4) czy dziwne istoty promieniujące niepokojącym światłem sięgają głębiej –pod pierwszą, powierzchowną stylistykę steampunku. Jednocześnie wydaje się, iż należy w tym upatrywać jednej z nielicznych słabości książki. Postęp technologiczny następuje niezwykle szybko (a wręcz zbyt szybko) od momentu przełomu – i niestety bez wyjaśnienia przyczyn takiego obrotu wydarzeń. Jest to o tyle dziwne, że pozostałe elementy Hodder opisuje niemal z pietyzmem. Niemniej modyfikacje steampunkowe, jeśli nawet miejscami przesadzone i zbyt liczne, stanowią integralną część wizji i sprawiają wrażenie – przy wejściowych założeniach – wiarygodnych.
Hodder konstrukcję powieści wzoruje na powieściach przygodowych z epoki (lub wzorowanych na nią)5), ale dodaje przy tym nieco modyfikacji czyniących „Dziwną sprawę Skaczącego Jacka” bardziej nowoczesną. Żywa narracja i liczne zwroty akcji sprawiają, iż powieść absorbuje całą uwagę czytelnika. Niestety w sposobie prowadzenia wątków należy też upatrywać największej bolączki tekstu. Mniej więcej przez dwie trzecie utworu narracja prowadzona jest jednolicie, ale w pewnym momencie perspektywa się zmienia i zamiast śledzić wydarzenia z punktu widzenia Burtona (i ewentualnie Swinburne’a) czytelnik poznaje historię z punktu widzenia Skaczącego Jacka. Powoduje to gwałtowny spadek napięcia poprzez wyjaśnienie głównych zagadek powieści w sposób niepasujący do wcześniejszej, przygodowo-kryminalnej konwencji. Stąd też finał powieści, stanowiący jednocześnie łącznik z kontynuacją, nie stanowi tak mocnego akcentu, do jakiego był predysponowany na bazie wcześniejszej treści.
Warto poświęcić nieco miejsca sposobowi wydania książki. Tak zwana okładka zintegrowana (kompromis pomiędzy twardą a miękką) nie jest co prawda na polskim rynku nowością (na przykład jakiś czas temu właśnie w ten sposób została wydany „Król demon” Cindy Williams Chimy), ale prezentuje się okazale. Gdy dodać do tego całkiem udaną, czarno-złotą szatę graficzną okładki6), otrzymujemy towar wyglądający naprawdę nieźle, a w dodatku z pewnej odległości nie do odróżnienia od hardcoverów. Nie miałbym nic przeciwko, by bardziej ekskluzywne wydania były wydawane w ten sposób; szczególnie jeśli miałoby to odbicie w niższej cenie książki.
Mark Hodder łączy spektrum steampunkowych możliwości z dynamiczną narracją. Mimo że miejscami przeszarżował, i tak jego powieściowy debiut należy uznać za udany, a jednocześnie dojrzały. „Dziwna sprawa „Skaczącego Jacka” jest książką łączącą rozbudowane tło z dynamiczną akcją. Przy takiej konstrukcji na drobne niedociągnięcia można z łatwością przymknąć oko.



1) Była co prawda antologia „Steampunk”, ale miała ona na celu głównie zarysowanie tła i kontekstu. Świetną powieścią z pogranicza steampunku była „Maszyna różnicowa” Bruce’a Sterlinga i Williama Gibsona, ale i ona nie okazała się powieścią totalną w tym podgatunku.

2) Zwraca na to uwagę – i to już w samym tytule – recenzja Adama „Tigany” Szymonowicza.

3) Przeszłość Burtona, chociaż ma znaczenie w zaczątku fabuły, nie odgrywa w „Dziwnej sprawie Skaczącego Jacka” znaczącej roli (większe znaczenie ma jego przyszłość, czyli wydarzenia, które nie miały miejsca w Hodderowskiej linii czasowej). Należy jednakże mniemać, że w następnych tomach cyklu się to zmieni: wszak część trzecia nosi tytuł „Expedition to the Mountains of the Moon”. Moja geograficzna dusza ma nadzieję, że nie jest to li tylko zbieżność tytułów.

4) Skojarzenia z „Wyspą doktora Moreau” H. G. Wellsa są jak najbardziej uzasadnione, a w połączeniu z postacią Florence Nightingale nabiera ten wątek dodatkowego, przewrotnego wymiaru.

5) Jak żywe stają mi przed oczami, mimo zupełnie innej tematyki i docelowego odbiorcy, powieści Roberta Michaela Ballantyne’a.

6) Właśnie kolorystyka może odgrywać kluczowe znaczenie, gdyż wymieniona wcześniej powieść Chimy, a także wydany przez Fabrykę Słów „Infoszok” Davida Louisa Edelmana nie prezentują się aż tak okazale (w obu przypadkach dominująca jest barwa biała).



Autor: Tymoteusz "Shadowmage" Wronka


Dodano: 2012-03-26 15:55:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Dawidek - 17:00 26-03-2012
To ja o okładce - zintegrowanej mówię stanowcze "nie!". Cenowo bliżej do twardej, a 'wytrzymałości' do miękkiej. Znaczy, do pupci.

Shadowmage - 20:45 26-03-2012
Mnie się tam nawet podoba, a crash-testom jej nie poddawałem, więc o wytrzymałości się nie wypowiadam.

Dawidek - 21:58 26-03-2012
Przede wszystkim w twardej kartki są (zazwyczaj) szyte, a tu - niczym w miękkiej - klejone.
Sad panda.
Niemniej muszę przyznać, że chociaż pomysł zintegrowanej okładki od strony technicznej mi się nie podoba, to od wizualnej jestem bardzo na tak. Hodder na półce wygląda bardzo, bardzo.

nosiwoda - 09:28 28-03-2012
Bardzo mi przypasowała taka okładka. Dobrze leżała w dłoni, nie było problemu z rozłamywaniem grzbietu (jak przy klejonej z grzbietem), nie zajmuje więcej miejsca niż w miękkiej, elastyczna, a przy tym nie śmieciowa.

Gorzej z redakcją tekstu w środku...

Komentuj


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"


 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

 Flint, Eric - "1632"

Fragmenty

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

 Lebbon, Tim - "Milczenie"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS