NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Dębski, Rafał - "Żelazny Kruk. Gniazdo"

Matheson, Richard - "Jestem Legendą i inne utwory"

Ukazały się

Duncan, Emily A. - "Niegodziwi święci"


 Wlazło, Alicja - "Iskra"

 Lisińska, Małgorzata - "Bajki krasnoludzkie"

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Bonowicz, Karina - "Nie wywołuj wilka z lasu"

 Mróz, Remigiusz - "Echo z otchłani"

 Kuang, Rebecca F. - "Wojna makowa" (zintegrowana)

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

Linki

Magary, Drew - "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: The Postmortal
Tłumaczenie: Grzegorz Komerski
Data wydania: Luty 2012
Wydanie: I
ISBN: 978-83-7839-053-4
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 464
Cena: 42,00 zł
Rok wydania oryginału: 2011
Wydawca oryginału: Penguin



Magary, Drew - "Nieśmiertelność zabije nas wszystkich"

Jedno popołudnie mojej nie-nieśmiertelności


Jest podgatunek fikcji naukowej, który można by nazwać fikcją demograficzną – czyli fikcyjną manipulacją na zmiennych demograficznych, pozwalającą uzyskać dany obraz świata, w którym z kolei można ulokować fabułę przedstawiającą konsekwencje takich zmian. Tego typu fantastyczny dryf rzeczywistości może mieć różnorodny charakter – np. koncept, że nagle przestają rodzić się dzieci, a społeczeństwo nieuchronnie się starzeje („Ludzkie dzieci” P. D. James), albo że na skutek wynalezienia lekarstwa na starość, w celu zapobiegnięciu przeludnienia, czas życia traktowany jest jak wymienna waluta („Wyścig z czasem” w reżyserii Andrew Niccola). Podobne manipulacje można mnożyć, a sam nurt demograficznej fikcji naukowej, choć od zawsze obecny w fantastyce naukowej, w ostatnich latach zdaje się przeżywać szczególnie dobrą koniunkturę.

Drew Magary postanowił dorzucić własną cegiełkę do tej budowli, w oparciu o bazowy pomysł przedstawienia świata po wynalezieniu lekarstwa na starzenie się. Już od pierwszych stron będących raportem z przyszłości wiemy, że doprowadziło to do olbrzymiej katastrofy. Główny bohater, nad którym wisi ten miecz Damoklesa, to John Farrell, autor odnalezionych w ruinach zapisków przedstawiających kolejne dekady XXI wieku. Stanowią one właściwą treść powieści, dalej podzielonej na cztery części – każda z nich przenosi akcję o spory kawał czasu do przodu i zajmuje nieco więcej stron od poprzedniczki. Na początku Farrell jest szarym przedstawicielem zamożniejszej amerykańskiej klasy średniej, wśród której nielegalne jeszcze „lekarstwo na śmierć” zaczyna się rozpowszechniać w pierwszej kolejności. Z naciskiem na „amerykańskiej”, bowiem „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” to proza koncertująca się na specyfice tego kraju.

„Powieść Magary’ego to błyskotliwe, pełne humoru i zaskakująco trafnych spostrzeżeń spojrzenie na koszmar wiecznej młodości.” – pisze wydawca. No cóż, w takim razie autor jest niezłym skrytodowcipnisiem, bo szukając skrupulatnie tej pełni humoru, natrafiłem tylko na parę literówek. Owszem, tu i ówdzie, szczególnie z początku zdarzają się sceny mogące wywołać uśmiech, ale nie przekraczają one normy humoru, jaką można spotkać w każdym nie-komediowym gatunku. Sama powieść ma zasadniczo gorzką wymowę (co biorę za zaletę). Język narracji jest nieco toporny – zbyt dużo opisów, za mało sugestii. Banalnym tego przykładem jest to, że autor za każdym razem pisze „elektryczny samochód”. Skoro standardem stały się elektryczne samochody, czy trzeba o tym wspominać w każdym miejscu?

W tym momencie zastosuję typowy recenzencki chwyt poniżej pasa i skrytykuję książkę za to, że nie napisał jej Chuck Palahniuk. Wiem, takie stawianie sprawy jest nieuczciwe, ale niektóre fragmenty (chociażby początki pracy bohatera w serwisie końcowym – firmie zajmującej się licencjowanymi eutanazjami), proszą się, żeby napisał je ktoś tak sprawnie operujący czarnym humorem i z takim wyczuciem makabry. Tymczasem w „Nieśmiertelność zabije nas wszystkich” otrzymujemy transparentną narrację z nijakiej perspektywy. Z tego powodu, cała część druga książki koncentrująca się na ego bohatera, a raczej jego nieprzekonującym emo, w moim przekonaniu nadaje się tylko do „serwisu końcowego”. John Farrell jako postać jest pretekstowy, to kamera idąca przez świat zabijany przez nieśmiertelność. Nie drażni dopóki pełni tę rolę, ale jeśli zaczyna koncentrować się na sobie – zwyczajnie nuży. Doceniam jednak to, że autor miał odwagę przedstawić wiarygodną perspektywę szarego człowieka, co całkowicie nie wyszło reżyserowi „Wyścigu z czasem”, który asekurował się wyraźnie pulpową konwencją.

Skoro jesteśmy przy technikaliach, zauważę, że Magary nie jest orłem futurologii. Postęp naukowy w jego bliskiej przyszłości w skali kilkudziesięciu lat, to parę mało odkrywczych gadżetów, które można policzyć na palcach dłoni drwala po przejściach. Elektryczne samochody, nieco lepsze tablety, wreszcie samo lekarstwo na śmierć, a później suplement do niego. Ale świat zasadniczo nie odbiega od naszego, nawet kilkadziesiąt lat naprzód. Można by to co prawda tłumaczyć ciągłą recesją, w jakiej tkwi świat, albo tym że brak wymiany pokoleniowej hamuje spontaniczność i blokuje dostęp do nowych punktów widzenia, tak przydatnych w wynalazczości, ale autor tego nie sygnalizuje w żaden sposób. Z rzadkich autorskich pomysłów, co prawda bardziej popkulturowych niż technicznych, spodobała mi się trawestacja motywu żywych trupów na „żywych żywych”.

Jakoś skoncentrowałem się na negatywach tej książki, a przecież w gruncie rzeczy podobała mi się. Czyta się ją błyskawicznie, co chyba wynika z tego, że kolejne rozdziały-wpisy są dość krótkie. Przede wszystkim wydaje mi się, że choć autor-debiutant chyba nie czuje się jeszcze maksymalnie swobodnie w gatunku, jakim jest SF, to jego powściągliwość ma też dobrą stronę – książka pozbawiona jest odczapistycznych pomysłów, a sam wywód o nieśmiertelności jest dość klarownie i przekonująco przedstawiony. Autor umiejętnie prezentuje problem z wielu stron, choć robi to w dość analitycznej manierze, nie łącząc tej kwestii z innymi trendami cywilizacyjnymi, co jest już wyższą jazdą w science fiction. Koniec końców, cała powieść zajęła mi jedno popołudnie z mojej nie-nieśmiertelności i nie uznaje tego czasu za stracony. Przyzwoita, choć w żadnym aspekcie nie olśniewająca powieść.


Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2012-03-18 15:00:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Magg0t - 18:15 18-03-2012
P.D. James jest kobietą :>

toto - 18:19 18-03-2012
Faktycznie. Dzięki za zwrócenie uwagi.

malakh - 08:44 19-03-2012
Bo koni nie było;P

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Wojnę makową"


Artykuły

Wiedźmin Netfliksa: zachwyt czy rozczarowanie?


 Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

Recenzje

Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"


 Moore, Stuart - "Marvel X-Men: Saga Mrocznej Phoenix"

 Abercrombie, Joe - "Zemsta najlepiej smakuje na zimno"

 Schwartz, Alvin - "Upiorne opowieści po zmroku"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Corey, James S.A. - "Wzlot Persepolis"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King, Stephen - "Instytut"

Fragmenty

 Jabłoński, Witold - "Popiel"

 Headley, Maria Dahvana - "Dziedziczka jeziora"

 Mortka, Marcin - "Żółte ślepia"

 Schwab, V.E. - "Vengeful. Mściwi"

 Collins, Suzanne - "The Ballad of Songbirds and Snakes"

 Dick, K. Philip - "Możemy cię zbudować"

 Heinlein, Robert A. - "Drzwi do lata"

 Archer, K.C. - "Instytut" #1

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2020 nast.pl     RSS      RSS