NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Crouch, Blake - "Rekursja"

Bardugo, Leigh - "Oblężenie i nawałnica"

Ukazały się

Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"


 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

 Shannon, Samantha - "Zakon Drzewa Pomarańczy", część 1

 Cervantes, J.C. - "Posłaniec burzy"

 Bardugo, Leigh - "Król z bliznami"

Linki

Zajdel, Janusz A. - "Relacja z pierwszej ręki"
Wydawnictwo: SuperNowa
Data wydania: Wrzesień 2010
ISBN: 978-83-7578-024-6
Oprawa: miękka
Format: 120 x 195 mm
Liczba stron: 528
Cena: 34,90 zł



Zajdel, Janusz A. - "Relacja z pierwszej ręki"

Co za dużo, to niezdrowo


Jeszcze kilka lat temu nazwisko Zajdel kojarzyło mi się tylko z nagrodą przyznawaną twórcom fantastyki. Po lekturze zbioru „Relacja z pierwszej ręki” Janusz A. Zajdel przestał być dla mnie panem od nagrody, a znalazł się w czołówce pisarzy, których twórczość zaczęłam doceniać. Nie mogę tego powiedzieć w kontekście wszystkich opowiadań tam zawartych, ale znalazło się kilka, które mnie naprawdę zachwyciły i rozbudziły moją ciekawość.
Zbiór sam w sobie jest... za duży. Trzydzieści trzy opowiadania, nawet tak krótkie (najdłuższe liczą sobie trzydzieści kilka stron), to stanowczo za wiele jak na jeden tom. Być może ktoś, kto czytać będzie kilka raz na jakiś czas, nie poczuje się zmęczony, ale mi czytanie się dłużyło. Tym bardziej, że spośród wszystkich historii tylko jedenaście mogę uznać za naprawdę dobrych, większość jest dość przeciętna, kilka w ogóle nie trafiło do mojej wyobraźni. Wszystkie opowiadania jednak cechuje równy styl, lekko staroświecki, bardziej przypominający mi książki z lat czterdziestych niż sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych. Tematyka fantastyczna jest jedynie „łatką” dla opowieści o człowieku, współczesnym świecie, nieustających zmianach. I chociaż staram się nie porównywać pisarzy, to nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że Janusz A. Zajdel w sposobie postrzegania rzeczywistości podobny jest Philipowi K, Dickowi.
Największą zaletą Zajdla jest umiejętność przekształcania prostych, właściwie niewiele znaczących elementów rzeczywistości w rewelacyjne historie z zaskakującą puentą. Jak sam napisał w „Iluzycie”, skądinąd jednym z najsłabszych opowiadań: „Coraz trudniej, niestety, zaskoczyć czytelników czymś naprawdę ciekawym. Rzeczywistość depcze fantastom po piętach. Klasyczne tematy zostały wyeksploatowane. A w tym gatunku literatury najważniejszy, niestety, jest pomysł. Tu nie można się wyłgać samą formą albo intelektualnym dziwaczeniem.” (s. 275)
Takie właśnie, pomysłowe, zaskakujące, rewelacyjne w swej prostocie, są „Studnia” (pokazuje, że okrutna ironia losu dosięga człowieka w najmniej oczekiwanych chwilach), „Uranografia” (i kosmici, i ludzie mają podobne problemy), „Egipski kot” (lekko niepokojące połączenie konwencji egipskiej i teorii spiskowych), „Ogon diabła” (odwołuje się do starej prawdy, jak to diabeł potrafi ogonem nakryć) czy „Skorpion” (prześmiewcza wizja pogoni ludzi za najnowszymi zdobyczami techniki i władzach, które usiłują kontrolować postęp). O wiele większą finezją autor wykazał się w historiach „Dokąd jedzie ten tramwaj” (gorzka satyra na chęć posiadania wykształcenia na papierku z pominięciem prawdziwej wiedzy), „Prognozja” (rewelacyjne połączenie amnezji i jasnowidztwa), „Ten piękny dzień” (przewrotna historia biblijna o stworzeniu i wieczności), „Wyższe racje” (opowiadanie wyśmiewające cenzurę, propagandę i władze totalitarne, niestety aktualne i dzisiaj). Największe wrażenie wywarły na mnie jednak dwa – „...et in pulverem revertis” i „Relacja z pierwszej ręki”. Chociaż bardzo różne od siebie pod względem fabuły, to łączy je podobna przewrotność, ironia i genialna wręcz umiejętność gry z konwencją – w pierwszym wypadku ekologiczną, w drugim biblijną.
To, co mnie najbardziej ujęło w twórczości Zajdla, to fakt, że potrafi on jednym zdaniem podsumować całą opowieść, wywołując zaskoczenie, śmiech, żal. Tematyka jego opowiadań nie traci na aktualności, mówi nie tylko o ekspansji człowieka w kosmosie i tego, co może być po drugiej stronie, lecz także globalizacji internetu, relacji międzyludzkich. Sporo miejsca poświęca literaturze, wiedzy, sposobach jej zdobywania i wykorzystywania – jak w opowiadaniach „Bunt”, „Dyżur”, „Wszystkowiedzący”, „Dowód” czy „Raport z piwnicy”. Nie braknie tutaj również historii o obcych, ukazywanych w pozornej opozycji do ludzi, których obraz jest jednak skrzywionym odbiciem naszego gatunku.
Z reguły Zajdel nie popisuje się swoją wiedzą, nie „paćka” opowiadań technicznym słownictwem, wręcz przeciwnie. Doświadczenia zawodowe potrafi przekształcić w przyjemną podróż po zagadnieniach swego naukowego świata. Udało mu się to całkiem wdzięcznie w „Ekstrapolowanym końcu świata”, „Towarzyszu podróży”, „Blisko słońca”, w których porusza problematykę postępu technicznego, przestrzeni czasowych, równoległych światów, schizofrenii. Pozytywnie zaskoczyła mnie historia ze „Chrztu bojowego” – zwyczajną i schematyczną opowieść o treningu młodego żołnierza, mającego bronić Ziemi przed inwazją Obcych, uratowała puenta udowadniająca, że są różne prawdy. Podobnie „Jad mantezji”, początkowo nudne przekształciło się w złośliwą przestrogę dla tych, którzy pragną do władzy i sławy dojść na skróty. Również „Metodę dr. Quinna” można zaliczyć do udanych opowiadań, to taki minithriller w lekko psychodelicznym tonie, w którym głównym motywem jest obecność obcych wśród ludzi. Niezłe okazało się „Poczucie winy”, postapokaliptyczne opowiadanie, drwiące z prawa Darwina, oraz „Gra w zielone”, ośmieszające mit równości i sprawiedliwości na świecie. Przyjemną odskocznią była „Felicitas”, zabawna historyjka miłosna o grze w przeznaczenie.
Zupełnie mi się natomiast nie podobał „Diabelski młyn” – autor sięgnął po bohatera z rewelacyjnej „Studni” i po tematykę eksperymentów genetycznych, jednak nawet jego ironiczny ton nie był mnie w stanie przekonać do prezentowanej historii. Podobne odczucia miałam wobec opowiadań „Wyjątkowo trudny teren”, „Iluzyt”, „Sami” i „869113325”. Pierwsze to nieciekawa wizja sztuki przejmowania ciał ludzi przez obcych, drugie... w ogóle nie pamiętam, podobnie jak „869113325”. „Sami” początkowo intrygowało (okazuje się, że Zajdel wymyślił Matrix na długo przed braćmi Wachowskimi), ale przerodziło się w filozoficzno-religijny bełkot. Nie rozumiem też, jak w zbiorku mogło się znaleźć tak marne opowiadanko jak „Satelita”, będące krótką satyrą na zachowanie młodzieży, które udowadnia jedynie, że w każdych czasach młodzież jest taka sama. Większych emocji nie wzbudziła we mnie opowieść w „Psy Agenora”. Prawdopodobnie miało być dramatycznie i przygnębiająco, a wyszło nijako i nudno.
Podsumowując, „Relacja z pierwszej ręki” to całkiem ciekawy przekrój twórczości Janusza A. Zajdla, pokazujący przede wszystkim jego wszechstronność, stanowiący dobry początek dla czytelnika na zapoznanie się z barwnym, wciągającym językiem i interesującymi historiami. Szkoda tylko, że wydawnictwo nie poddało opowiadań ponownej korekcie i pozostawiło mnóstwo irytujących literówek.


Autor: Anna "Eruana" Zasadzka
Dodano: 2012-02-09 19:15:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Yans - 21:50 09-02-2012
Zgadzam się, że dobór opowiadań jest dziwny i jakby przede wszystkim ukierunkowany na tematykę walki z ustrojem. Cóż zbiór "Dokąd jedzie ten tramwaj?" wciąż rządzi w moim prywatnym rankingu !

Obłęd - 23:05 09-02-2012
Z tego co pamiętam Zajdel w tym zbiorze popełnił jedną większą wpadkę. W opowiadaniu "Gra w zielone" zaczął od ekonomi, a potem o niej całkowicie zapomniał skupiając się na oszustwie. Nie chce spoilerować ale wyszła sytuacja do której, na przestrzeni czasowej jaką opisał dojść po prostu nie mogło. Ale mimo wszystko zbiór bardzo pozytywny. Moje typy to "Blisko słońca" i "Egipski kot".

Bronsiu - 07:57 10-02-2012
Ja najbardziej lubię "Psy Agenora", ale zawsze miałem jakieś dziwne ciągoty do zimnowojennych niepokojów.

Komentuj


Konkurs

Wygraj powieść o Spider-Manie


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"


 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

 Vonnegut, Kurt - "Syreny z Tytana"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS