NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Naam, Ramez - "Apex"

Cetnarowski, Michał - "Bestia najgorsza"

Ukazały się

Hearn, Lian - "Cesarz ośmiu wysp"


 Rowling, Joanne K. - "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Oryginalny scenariusz"

 Majka, Paweł - "Berserk"

 Luceno, James - "Katalizator"

 Cichowski, Rafał - "Pył Ziemi"

 Patykiewicz, Piotr - "Tajemnica mroku"

 Cholewa, Michał - "Echa"

 Dick, Philip K. - "Elektryczna mrówka"

Linki


SFFiH #74 - omówienie numeru

Chociaż grudzień to czas prezentów i niespodzianek, grudniowa odsłona ”SFFiH” nie różni się niczym specjalnym od poprzednich numerów. Kilka opowiadań, wywiad, stały zestaw felietonów, do tego kolejna okładka będąca reklama gry komputerowej. Dobrze, że chociaż święty Mikołaj od czasu do czasu się pojawia.
Elementów okołoświątecznych można, chociaż nieco na siłę, doszukać się w „Szefie, mamy problem” Mai Lidii Kossakowskiej – w końcu wieczerza wigilijna kojarzy się z dobrym jedzeniem. Mam tylko nadzieję, że przy jej przygotowaniu ominą wszystkich czytelników problemy bohaterów opowiadania. A tych jest niemało: tajemnicze „jajka z niespodzianką”, zniszczone zapasy żywności, a na koniec starcie, którego nie powstydziłaby się sama Ellen Ripley. Nawiązanie do cyklu o „Obcym” jest zresztą jak najbardziej wskazane, z tym, że zamiast futurystycznego horroru dostajemy zabawną humoreskę z bohaterskimi kucharzami w tle. Jak dla mnie tekst numeru, świetnie zaostrzający apetyt na pozostałe dania z „Grillbaru Galaktyka”.
Utwory Alicji Pawłowskiej („Krótka aczkolwiek treściwa historia smoka kieszonkowego”) i Marcina Estkowskiego („Smoczy urok”) łączy, jak sam tytuł wskazuje, obecność pewnego gada. I spora dawka humoru. Szkoda tylko, że oba opowiadanka są bardzo krótkie i autorom nie było dane rozwinąć skrzydeł. Jest to szczególnie widoczne w pierwszym opowiadanku, gdzie aż się prosi, by z postaci króla wycisnąć jeszcze co nieco. A tak zostaje w pamięci tylko nieszablonowe podejście do smoka u Pawłowskiej i zaskakujący finał „Smoczego uroku”
Jeszcze większą dawkę humoru oferuje Marcin Mortka w „1410, czyli kilka słów prawdy o Grunwaldzie”. Jest to jednak humor bardzo specyficzny. Autor wrzuca bowiem do jednego garnka sceny przywodzące na myśl „Latający cyrk Monty Pythona”, ale i te rodem z „Wielkiego kina” czy „Poznajcie naszych Spartan”. Oprócz wątpliwego miejscami dowcipu Mortka oferuje gościnne wizyty sienkiewiczowskich bohaterów, nawiązania do kanonu polskiej literatury oraz liczne aluzje do współczesności – innymi słowy czysty postmodernizm. W dodatku dla kilku osób z lekka obrazoburczy, a to za sprawą mało kanonicznego wizerunku królowej Jadwigi.
Zupełnie inne klimaty oferuje „Zwierzę” Anny Dominiczak. Początkowo opowieść o domu opieki dla osób psychicznie chorych wydaje się zmierzać w stronę horroru. Jest to jednak mylny trop. W miarę zagłębiania się w dzieje Ośrodka poznajemy historię miłosną z tytułowym zwierzem w tle. I chociaż może się wydawać, że mamy do czynienia z banalną historią, to autorka umiejętnie ją snuje, a delikatny styl pozwala na lepsze poznanie uczuć bohaterów. Kolejny atut opowiadania stanowi, moim zdaniem udana, próba spojrzenia na świat oczyma podopiecznych Ośrodka. Ich wizje pełne są radości, kolorów, niesamowitych stworzeń, szaleństwa.
Nie trafił do mnie natomiast „Ucher” Macieja Żytowieckiego. Niby wszystko jest na miejscu: tajemniczy bohater, zagadka, klimat noir – a jednak czegoś brakuje. W efekcie poszczególne wypieszczone elementy nie tworzą jednej, równie szlachetnej całości.
Zauroczył mnie za to „Homo dehydrogenatus” Konrada Linde. Skromna, wręcz kameralna opowieść o rozbitkach na niegościnnej planecie ma w sobie ukrytą moc. Początek wstrząsa („Utniesz mi rękę? – pyta Walther z nadzieją w głosie.”) i sugeruje podróż w bardzo mroczne rejony ludzkiej psychiki, a tymczasem otrzymujemy subtelną historię o woli przetrwania i sile uczuć. No i jeszcze ładnie rozegrany motyw śnieżnej kuli.
Na zakończenie działu literackiego zestaw „szortów” czyli kopalnie niebanalnych pomysłów „ubranych” w krótką formę. Mnie najbardziej zapadł w pamięć „Fan” Marka Adamkiewicza oraz „Yabolman i inwazja takich małych, puchatych, trochę podobnych do lemingów, tylko z większymi uszami” Krzysztofa Baranowskiego, ale pozostałe teksty również są godne uwagi.
Tego samego nie można natomiast powiedzieć o wywiadzie z Miroslavem Žambochem. Czy naprawdę nie da się wymyślić czegoś bardziej oryginalnego, niż pytanie o plany literackie czy inspiracje literackie?
Mile zaskakuje za to Andrzej Pilipiuk. Opowieść o leśnych grobach z okolic Wojsławic to jeden z jego najlepszych felietonów, a dodatkowo ciekawie wpisujący się w aktualną debatę o stosunkach polsko-niemieckich. Dobrze czyta się także Artura Szrejtera, który przedstawia mało znaną genezę kultu świętego Mikołaja. Nie można mieć także zastrzeżeń do tekstu Dariusza Domagalskiego, gdzie, z przymrużonym okiem, został poruszony temat rozwoju sztucznej inteligencji. Na koniec, oczywiście, Jarosław Grzędowicz – nieco nostalgicznie (rocznica powstania Klubu Tfurców), ale i aktualnie (o poziomie krytyki literackiej w Internecie).


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2011-12-14 22:55:00
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Mały_czołg - 11:01 15-12-2011
@ale i aktualnie (o poziomie krytyki literackiej w Internecie).

Ciekawe, co też tam można znaleźć :)

Tigana - 13:55 15-12-2011
Według autora niewiele dobrego. A z przykrością muszę stwierdzić, że kilka z uwag Grzędowicza dotyczy pośrednio i moich tekstów.

historyk - 17:19 17-12-2011
Tigana, czyżbyś nie tworzył recenzji jego książek na kolanach? Kiedyś już o tym pisałem, Grzędowicz zaczął ataki na internetowych reckarzy po wypuszczeniu smrodliwego bąka, czyli PLO t. 3. Ot, obraziła się "gwiazda", że jej "arcydzieło" nie spotkało się z należytym entuzjazmem. Szkoda, że takie wnioski wyciągnął, zamiast krytycznie spojrzeć na swoją własną wypocinę.

Moim zdaniem, SFFiH śmiało może z tej całej publicystyki zrezygnować, bo i tak tam nic interesującego nie ma, a w to miejsce wprowadzić szeroki dział recenzji.

Tigana - 11:30 18-12-2011
Do tej pory nie miałem okazji recenzować książek Grzędowicza, ale pewne uwagi ogólne zawarte w jego felietonie są naprawdę trafne i spokojnie mogę je podpiąć do własnych tekstów. Chociażby użycie pewnych ogólnych zwrotów na temat stylu czy warsztatu danych autorów. Ja się w każdym bądź razie nie obrażam.

Komentuj


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Delaney, Joseph - "Rytuał"


 Golden, Christie - "Assassin's Creed"

 Atwood, Margaret - "Rok Potopu"

 Gaiman, Neil - "Mitologia nordycka"

 Brennan, Marie - "Historia naturalna smoków"

 Aczel, Amir D. - "W poszukiwaniu zera"

 Łukawski, Jacek - "Grom i szkwał"

 Tregillis, Ian - "Mechaniczny"

Fragmenty

 Miller, Karen - "Skażona magia"

 Mitchell, David - "Slade House"

 Sanderson, Brandon - "Idealny stan"

 Sanderson, Brandon - "Legion"

 Tregillis, Ian - "Powstanie"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

 Liu, Cixin - "Problem trzech ciał"

 Clare, Cassandra i inni - "Opowieści z Akademii Nocnych Łowców"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS