NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Bardugo, Leigh - "Cień i kość" (Mag)

Žamboch, Miroslav - "Bakly. Szukanie śmierci", tom 1

Ukazały się

Weinbaum, Stanley G. - "Drapieżna planeta"


 antologia - "Drugie lądowanie. Antologia króciaków"

 Szacha, Georgij - "Nie było smutniejszej historii"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

Linki

antologia - "Science Fiction"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Listopad 2011
Redaktor: Michał Cetnarowski
ISBN: 978-83-61187-22-6
Oprawa: twarda
Format: 135 x 205 mm
Liczba stron: 832
Cena: 49,00 zł
Seria: Science Fiction z plusem



antologia - "Science Fiction"

Jacek Dukaj - "Science Fiction"

„Edward Caldwell jest gościem Worldconu w Cité Internationale Universitaire de Paris, drugiego dnia uczestniczy w panelu dyskusyjnym o przyszłości science fiction. Oprócz niego udział biorą: Maurice Ellais, D.K. Palka, Stephen Rodent Jr, Raisa Kusko.

Teza: science fiction nie ma przyszłości, znajdujemy się w epoce pomiędzy przyszłościami.

— Z wielu powodów, ale między innymi z powodu Technologicznej Osobliwości — mówi Caldwell. — Postawiliśmy przed sobą nieprzenikalną barierę, równie dobrze moglibyśmy próbować zajrzeć do wnętrza czarnej dziury. Wszystko, co poza Osobliwością, z definicji jest nie do opowiedzenia z naszej żabiej perspektywy, to znaczy sprzed Osobliwości. Zarazem wydaje się niemożliwym racjonalnie projektować postęp niepolegający na ciągłym wzroście mocy obliczeniowych i inteligencji; toż to sama esencja postępu. Co zatem pozostaje? — I Caldwell zagina po kolei palce, odliczając. — Katastrofy kasujące postęp: coś z zewnątrz, najazd Obcych, gigantyczny meteor, plamy na Słońcu, albo coś z wewnątrz, pandemia zabójczego wirusa, wojna atomowa, chociaż ona akurat jest mocno passé, więc raczej zapaść ekologiczna, globalne bijatyki o zasoby. Wtedy da się pisać z sensem o przyszłości zastopowanej przed Osobliwością. Druga możliwość: science fiction retro – nauka, ale nauka w przeszłości, czyli nasz uroczy steampunk i podobne wariacje. Trzecia możliwość: nadal naukowo, lecz w bok, nie w przyszłość. Osadzamy świat na innej fizyce albo innej epistemologii, albo po prostu w innym nurcie historii. No i możliwość czwarta: nadal piszemy o galaktycznych imperiach, Gibsonowskich hakerach, mangowych cyborgach – nie dlatego, że ma to cokolwiek wspólnego z możliwymi przyszłościami, ale ponieważ na takich wizjach się wychowaliśmy, do nich wracamy w eskapistycznych snach.

Rodent, autor nadzwyczaj popularnych cyklów powieści o przygodach kosmicznych marines, w ogóle nie rozumie problemu. A przynajmniej woli publicznie prezentować niezrozumienie.
— Wszyscy przecież piszemy literaturę, nie zajmujemy się przewidywaniem jutra. Skoro czytelnicy chcą czytać o tych galaktycznych imperiach, to tak wygląda science fiction!

Dostaje oklaski.

— Powód jest inny — włącza się Palka. — Pan Caldwell odwołuje się do tradycji pisarzy science fiction ścigających się na idee, na oryginalne pomysły. Ale ta tradycja również jest dzieckiem dawno minionej epoki! Może nawet sprzed Wojen Gwiezdnych i Fundacji Asimova. Obrót idei trwał wówczas lata, trendy przepływały przez dekady. Współcześnie natomiast pomysł dezaktualizuje się najdalej w sezon, konkurować tak można właściwie tylko opowiadaniami na żywca wrzucanymi do sieci. Zeszłoroczna rewolucja dzisiaj stanowi już zatęchły materiał do kontestacji. A od przeciwnej strony nieustannie podgryza nas real: jeśli nie uciekniesz w odległe abstrakcje, ryzykujesz, że pomiędzy rozpoczęciem pisania i wydaniem książki twoje wymysły zostaną albo ziszczone, albo jakoś podważone przez zmiany zachodzące tymczasem w kulturze, w technologiach.
— Gdyby to była prawda, nie kisilibyśmy się tak długo pod kloszem Osobliwości — wtrąca Caldwell.
— Pan też się kisi? — prowokuje go moderator, zerkając zachęcająco na widownię. – Mamy to rozumieć jako przyznanie się do osobistej porażki? Nie pisze pan już science fiction?
— Piszę”.


Dodano: 2011-12-01 16:29:28
Komentarze
-Jeszcze nie ma komentarzy-
Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS