NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

L'Engle, Madeleine - "Pułapka czasu"

Ruszkiewicz, Jarosław - "Cassandra"

Ukazały się

Schwartz, Richard - "Pierwszy róg"


 Dębski, Rafał - "Kiedy Bóg zasypia" (wyd. 2)

 Majka, Paweł - "Pokój Światów" (wyd. ilustrowane)

 Wyndham, John - "Dzień tryfidów"

 Sanderson, Brandon - "Dawca przysięgi", część 2

 Bradbury, Ray - "451° Fahrenheita"

 Wroczek, Szymun - "Piter. Wojna"

 Dawson, Delilah S. - "Phasma"

Linki




SFFiH #73 - omówienie numeru

O ile w poprzednich latach listopadowy numer SFFiH był raczej niełaskawy dla fanów horroru, to aktualny w tym względzie znacznie się poprawił. Powód: na siedem i pół tekstu, skąd ten ułamek za moment wyjaśnię, aż cztery nawiązują tematycznie do literatury grozy.
Na początek może o wspomnianej wyżej „połówce” – w czasopiśmie znajdziemy pierwszą część opowiadania Marcina Mortki „1410, czyli kilka słów prawdy o Grunwaldzie”, na drugą przyjdzie nam czekać do kolejnego numeru. Ponieważ nie lubię pisać o nieskończonych tekstach z omówieniem i oceną na razie się wstrzymuje.
Dział literacki rozpoczyna „Zenek” Andrzeja Pilipiuka, kolejny utwór umieszczony w realiach znanych z „Wampirów z M-3”. Tym razem jednak to nie warszawscy krwiopijcy grają tutaj pierwsze skrzypce, a świeżo „upieczony” zombiak. Pojawienie się żywego trupa w sumie nie powinno dziwić – Pilipiuk zawsze szedł z duchem czasu, a „żywi inaczej” są aktualnie bardzo modni. Bohater opowiadania, podstępnie poddany przemianie, a następnie wcielony w szeregi SB, ma za zadanie pomóc nowym pracodawcom w sprawie brutalnego zabójstwa. Głównym podejrzanym jest inny zombiak, a w śledztwo włączają się także wampiry i wilkołaki. Punkt wyjścia ciekawy i, przynajmniej teoretycznie, dający spore możliwości, ale samo rozwinięcie powiela schemat serii: dowcip sytuacyjny, spora dawka akcji, kilka celnych spostrzeżeń dotyczących minionej epoki. Innymi słowy dostajemy to co zwykle.
Dużo większy kłopot w ocenie sprawia Michał Cetnarowski ze swoim „Aniołem ciała”. Trudno nie docenić kunsztu literackiego autora (styl, oniryczny klimat), ale mam poważne zastrzeżenia do fabuły. O ile potrafię jeszcze ogarnąć wątek sądowy, to ten z lisicą stanowi zagadkę. Podejrzewam, że zabrakło mi tu znajomości mitu/baśni, na której został on oparty. W efekcie nawet po kilkakrotnym przeczytaniu tekstu jest on dla mnie nadal niezrozumiały. Świetnie napisany, ale niezrozumiały.
„Memento Mortyria” Iana Giedrojcia to z kolei podróż na, dosłownie, cmentarną planetę. Główną oś fabuły stanowią przygotowania do uroczystości pogrzebu najbogatszego człowieka na świecie. Nie będzie to jednak zwykła uroczystość: zapisy testamentu wymuszają na uczestnikach specyficzne zachowanie, a i personel planety, w postaci robota Morfa, ma własne problemy. Warto zauważyć, że autorowi udało się, pisząc humoreskę o pogrzebie, nie przekroczyć granic dobrego smaku; całość jest zabawna, ale głównie za sprawą ironii, a nie dowcipów niskich lotów. Duże brawa za zaskakujące zakończenie oraz Morfa, który z zachowania i nastawienia do życia przypomina robota Marvina z książek Douglasa Adamsa.
I znów zmiana klimatów. „Powrót ad fontes” Katarzyny Żak stanowi połączenie opowieści o podróżnikach czasu z klimatami znanymi z „Kodu da Vinci”. Czego my tu nie mamy: paradoksy czasowe, skrytobójcze zamachy, zagadki i ukryte skarby. Co prawda w końcówce wszystko się gmatwa i wydaje ciut nielogiczne, zresztą podróże w czasie i logika to znany fantastyczny oksymoron, ale trzyma poziom.
W „Madonnie pustyni” Anny Łagan postawiła przed sobą ambitny cel – dokonać tego, co nie udało się meksykańskiej policji, FBI i setkom dziennikarzy razem wziętych – wyjaśnić tajemnicę Juaréz, miejsca tajemniczych zniknięć setek młodych kobiet. Do tego zapomnianego przez Boga miejsca przyjeżdżają psycholog Connor Widen i handlarz antykami Prospero Soarez. Celem ich misji jest odnalezienie Clary, byłej pacjentki doktora, a równocześnie świadka popełnianego tu kiedyś morderstwa. Opowiadanie umiejętnie łączy wątek sensacyjny z okultystycznym, czuje się w nim klimat miasta rządzonego przez narkotykowe kartele, a za sprawą ciekawych bohaterów potrafi wciągnąć. A ponad wszystkim unosi się kult Santa Muerta.
„Dziewczynki z Europy” to drugie po „Ratując Gagarina” opowiadanie Jana Żerańskiego na łamach „SFFiH”. I tak po prawdzie na tym należałoby skończyć omawianie tego utworu, ponieważ każde kolejne zdanie mogłoby zdradzić główną fabularną woltę. Zatem może tak: ciekawy utwór z gatunku science fiction, które nie jest tym, czym początkowo się wydaje.
Tegoż samego gatunku trzyma się Dorota Orzechowska w „Pyle z obcych planet”. Krótkie, ciepłe opowiadanko traktujące z przymrużeniem oka o eksploracji kosmosu. Przyjemne zwieńczenie literackiej części numeru.
W dziale publicystycznym na pierwszy ogień kolejny wywiad z Peterem V. Brattem. I znów standardowy zestaw pytań nr 1: inspiracje, źródła pomysłu, metody pracy. Sytuacje nieco ratują wtręty o filmie i komiksach, ale ogólnie nic specjalnego.
Podobnie ma się rzecz z felietonem Andrzeja Pilipiuka, który, po dobrym i oryginalnym tekście z ubiegłego numeru, wrócił do starych sprawdzonych wzorców. Wprawdzie nie jest to stuprocentowa kalka wcześniejszych rozważań, ale argumentowanie i sposób prowadzenia wywodu, w tym przytoczone przykłady i argumenty na poparcie tezy, dziwnie znany.
Nie porywa też Tomasz Kołodziejczak, którego „240 znaków na rok” to nic innego jak podana w pigułce historia środowiska autorów związanych z Klubem Tfurcuf. Z kolei Dariusz Domagalski zabiera nas w podróż „Ku gwiazdom” poruszając temat konieczności podboju Kosmosu. Tylko dlaczego po raz kolejny czytając felietony pana Dariusza odnoszę wrażenie, że jest to jedynie powtórzenie wcześniej zasłyszanych opinii i argumentów?
Na koniec zaś Jarosław Grzędowicz wiesza psy na UE szykującej się do zamachu na naszą kuchnię. Tekst interesujący i smaczny. I tylko drobna uwaga – Harrry Harrison nie jest autorem „Green Soylent”, ale powieści „Przestrzeni, przestrzeni”, która to stała się podstawą do nakręcenia wspomnianego filmu. W książce nie ma jednak mowy o „zielonej pożywce”, a tym bardziej jej składnikach.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2011-11-09 09:07:57
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 12:04 10-11-2011
A nawet przed omówieniem NF się wyrobiłeś :)

Tigana - 11:22 10-11-2011
Tym razem mi się udało ;)

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Księgę mieczy"


Artykuły

Modyfikowany Węgiel - powieść a serial


 Co będzie warto czytać z polskiej fantastyki w 2018 roku?

 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Drugi wywiad z Rafałem Kosikiem

 Gra o tron subiektywnym okiem (s07e07)

Recenzje

Hutchinson, Dave - "Europa jesienią"


 Beckett, Chris - "Matka Edenu"

 Bourne, J.L. - "Więcej niż wygnanie"

 Dick, Philip K.; Nelson, Ray - "Inwazja z Ganimedesa"

 Rosenberg, Aaron - "Fale ciemności"

 Simmons, Dan - "Endymion"

 Jemisin, N.K. - "Kamienne niebo"

 MacLeod, Ian R. - "Czerwony śnieg"

Fragmenty

 Wroczek, Szymun - "Piter. Wojna"

 Ruda, Aleksandra - "Sztylet ślubny"

 Kańtoch, Anna - "Tajemnica godziny trzynastej"

 Maas, Sarah J. - "Wieża Świtu"

 Ruszkiewicz, Jarosław - "Cassandra"

 Piskorski, Krzysztof - "Zadra" (wydanie rozszerzone)

 Gromyko, Olga - "Wiedźma Naczelna"

 Hobb, Robin - "Wyprawa Błazna"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2018 nast.pl     RSS      RSS