NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Palmer, Ada - "Do błyskawicy podobne"

Gwynne, John - "Zgliszcza"

Ukazały się

Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"


 Gołkowski, Michał - "Bramy ze złota. Złote Miasto"

 Swallow, James - "Krocząc w strachu"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Corey, James S.A. - "Prochy Babilonu"

 King,Stephen - "Pan Mercedes" (2019)

 Rogoża, Piotr - "Niszcz, powiedziała"

 Anson, Jay - "Amityville Horror"

Linki

antologia - "Głos Lema"
Wydawnictwo: Powergraph
Data wydania: Październik 2011
Wydanie: I
Redaktor: Michał Cetnarowski
ISBN: 978-83-61187-32-5
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 552
Cena: 39,00 zł
Seria: Science Fiction z plusem



antologia - "Głos Lema"

Lem, hipsterzy i cała reszta


Rok 1987 był rokiem dwóch wielkich wydarzeń w moim życiu. Po pierwsze została wydana ostatnia powieść Stanisława Lema, „Fiasko”. Po drugie – przyszedłem na świat. Warunkuje to mój kontekst czytelniczy – należę do grupy wiekowej fanów fantastyki, dla których Stanisław Lem nie jest pisarzem domyślnym. Wstęp Jacka Dukaja do „Głosu Lema”, potwierdził wiele moich wcześniejszych obserwacji – w pokoleniu, które wzrastało wraz z sagą o Wiedźminie, czytaną w gimnazjum bo krew i cycki, a która dziś czyta i ogląda z tego samego powodu „Grę o Tron”, zaczytywanie się Lemem wydaje się postawą w jakimś stopniu odstającą. Oczywiście w skali szerokiego rozumianego spektrum odbiorców fantastyki, bo twardzi fani twardej SF z całego świata (najczęściej przekładany polski pisarz za granicą) za Lemem szaleją nieodmiennie. Gdybym chciał znaleźć słowo, którego zabrakło mi we wstępie do omawianej antologii to będzie to – uwaga – hipsterstwo. Literackim hipsterstwem jest bowiem w dzisiejszym kontekście, włączanie w swoją listę lektur powieści, opowiadań Lema i twórczości jego pogrobowców, a jeszcze większym hipsterstwem literackim jest pisanie takim stylem, czerpanie z lemowskich artefaktów i patentów. Zobaczcie: „stos atomowy” (vintage), „mózg elektronowy” (vintage!), czy składanie zdań złożoną polszczyzną lemowską (vintage!!). Tylko czy taki dla przykładu Rafał Orkan, barbarzyńca polskiego new-weirdu, zakładając na nos zamiast Ray-Banów, okulary Lema, nie ośmiesza się aby w takiej pozie?

Po dramatycznej przerwie rozpoczynającej nowy akapit odpowiem prosto – nie. Zostawiając za sobą ten dzisiejszy obraz hipstera-pozera, z którego lubimy się pośmiać, dwanaścioro autorów recenzowanej antologii to „hipsterzy” w jak najbardziej pozytywnym tego słowa znaczeniu. A mieli w czym przebierać, tworząc własne lemowe kreacje – już w samym tylko pojedynczym dziele jakim, było dla przykładu Solaris – zazębiono tyle konwencji, że jeden odczyta to jako kosmiczne lovestory, inny jako dramat psychologiczny, ktoś jako horror, a taki np. Jacek Dukaj zachłyśnie się poetyką masy, dynamiki i barokiem tworów żywego oceanu, co będzie skutkować tym samym tonem w jego utworach. A to tylko jeden tytuł. Na Lemie można wzorować się statycznie i dynamicznie: statycznie, jeśli wykorzystywać artefakty Lema czy animować jego styl pisania, natomiast dynamicznie – jeśli kierować się tymi samymi przesłankami przy tworzeniu zupełnie nowych rzeczy.

Skoro już Orkana wywołałem poza kolejką, to napiszę, że jego opowiadanie wzorowane na „Bajkach robotów” szczególnie przypadło mi do gustu. Chociaż konkluzja o politycznej poprawności i podziałach społecznych nie jest tak głęboka, jak to bywało w oryginalnych bajkach (które można odkrywać wielokrotnie), to poziom rekonstrukcji języka czy poczucia humoru zmarłego autora robi wrażenie. Scena w szemranych zaułkach księżycowej metropolii Lesiołków położyła mnie płasko śmiechem. Podobnie wygląda kwestia z utworem Filipa Haki (w swojej skali – wielkim, niemal 100 stronnicowym), będącej hołdem dla Ijona Tichego, a zręcznie zbudowanym w oryginalnej formie leksykonu z wielości wątków i przygód tego sztandarowego dla prozy Lema bohatera. Andrzej Miszczak posunął się jeszcze dalej – to już nie inspiracja, nie stylizacja i nie wypożyczanie pomysłów, ale regularny spin-off z wszystkimi tego konsekwencjami. I to już kolejny spin-off „Opowieści o pilocie Pirxie” po niedawnym, umiarkowanie dobrym opowiadaniu w Nowej Fantastyce1) – tym razem autor w pełni wykorzystał możliwości dorobienia drugiego tła „Albatrosowi”, tworząc historię przejmującą (w nawiązaniu do późniejszych opowiadań o Pirxie), a jednocześnie zręcznie wpasowaną w oryginał. Dużo gorzej wypada opowiadanie Alex Gütsche – „Lalka”. Dość napisać, że nie powinno się dawać odpowiedzi na główny problem opowieści już w samym cytacie otwierającym tekst. Do końca myślałem że autor sobie z mną igra i „lalką” okaże się nie najbardziej oczywista postać. Przeliczyłem się. Zawiodłem się też na opowiadaniu Janusza Cyrana, który animując nieistniejącą powieść z „Próżni Doskonałej” poczynił zbyt wiele czysto opisowej rozwlekłości, gdzie ani głębszych przemyśleń, ani intrygującej historii. To znaczy są, ale w ilościach niesatysfakcjonujących. Chyba wiem, czemu – koniec końców – ta powieść nie została przez Lema napisana.

Nie wszyscy autorzy tak mocno zakorzenili swoje teksty w retro-stylistyce i podjęli próbę wyżej wspomnianego „dynamicznego” pojmowania Lema. Tak jest z „Trzynaście interwałów Iorri” Krzysztofa Piskorskiego, do którego żywię mieszane uczucia. Niby ambicja spod znaku hard-SF, scenografia z współczesnym futurystycznym wejrzeniem (niedaleko np. „Perfekcyjnej Niedoskonałości”), a jednak byty postludzkie i nie tylko, zachowują się i debatują jak we współczesnym demokratycznym parlamencie. To samo dotyczy głównego bohatera i bohaterki – oboje nieprzekonywujący w swoim zbyt ludzkim zachowaniu (fantastyka to chyba jedyny gatunek gdzie można stawiać taki zarzut). Wciąż – entropia i same interwały mają swój klimat. „Zakres widzialny” Wawrzyńca Podrzuckiego przywodzi na myśl „Solaris”, to znaczy fantastycznonaukowy intrygujący obraz planety igrającej sobie z jej odkrywcami – niestety forma opowiadania zamknęła się w tym jednym motywie, który jest obsługiwany przez dość pretekstowe postacie. Z kolei Joanna Skalska w opowiadaniu „Płomieniem jestem ja”, błyszczy właśnie świetnie zarysowanymi psychikami bohaterów, a rys fantastycznonaukowy jest bardzo subtelny – miałem wątpliwości czy wręcz nie mizerny – ale końcowo stwierdziłem, że trzeba go odnaleźć i zrozumieć po swojemu. Podobnie subtelna fikcja została zaprezentowana w „Blasku” Pawła Palińskiego. To niesamowity kawałek prozy (zdecydowanie mój faworyt w tej antologii), który równie dobrze mógłby się znaleźć w antologii „Głos Kafki” ze swoimi nawiązaniami do „Procesu” czy „Przemiany”, które świetnie współgrają z egzystencjonalnym wydźwiękiem filozofii Lema. Rafał Kosik również postawił na opcję science fiction minimum. „Telefon”, chyba najmniej lemowy tekst w antologii, to przejmujący thriller technologiczny, zgrabnie osadzony w polskiej codzienności. Przez myśl przeszło mi, że byłby to niezły materiał na scenariusz filmowy, i co więcej – „nakręcalny” w polskich warunkach.

Wreszcie dwa opowiadania, które widzą Lema jako postać – historyczną i mityczną. Wojciech Orliński poczynił krótki, prosty, dość suchy narracyjnie tekst – widać za to, że autor świetnie się bawi (a ja wraz z nim) wyliczając fakty odnoszące się do (wirtualnych) amerykańskich lat 80. i przytaczając kultowe klisze popkulturowe. Z których naturalnie najlepsza, windująca całe opowiadanie w górę, to scena spod znaku „Do you feel lucky punk?”, w której główny bohater mierząc z gnata w swojego przeciwnika, każe mu wymówić bez akcentu „Stanisław Lem”. Klisza, klisza, łechtanie białego orzełka w sercu, ale piękne. Wreszcie, koniec końców, rewelacyjny od strony dialogów i skacowanej lekkości pióra „Rychu”, w którym głównym bohaterem jest Ryszard K. Dick z jego własną percepcją kwestii lemowskiej. Ta zmiana optyki przemyślanie zamyka kompozycję najbardziej hipsterskiej polskiej antologii science fiction. Poszczególni autorzy mogą nie zdawać sobie sprawy, jak łącznie ten ich eklektyzm, animowanie prozy sprzed pół wieku, wypożyczanie elementów i zabawa nimi jak klockami lego, mogą wpłynąć na pokolenie, które nauczyło się czytać, po tym jak Lem przestał pisać. To kwestia kreowania mody, umiejętnego balansowania między undergroundem, do którego w części Lema zepchnięto, a mainstreamem, w którym Lem egzystuje nieco już mitycznie (bo to wielki pisarz był i przewidział, co przewidział, jak mawiają tęgie głowy). To z rozhipsteryzowanych drgawek popkultury rodzą się memy, trendy, mody. A recenzowana antologia to taki czuły pocałunek defibrylatora złożony na organ odpowiedzialny za miłość do prozy Lema. Polecam.


Zawartość zbioru:
1. Krzysztof Piskorski – „Trzynaście interwałów Iorri”
2. Rafał Orkan – „Księcia Kordiana księżycowych przypadków część pierwsza i najprawdopodobniej ostatnia”
3. Wawrzyniec Podrzucki – „Zakres widzialny”
4. Andrzej Miszczak – „Poryw”
5. Alex Gütsche – „Lalka”
6. Joanna Skalska –„Płomieniem jestem ja”
7. Janusz Cyran – „Słońce Król”
8. Wojciech Orliński – „Stanlemian”
9. Rafał Kosik – „Telefon”
10. Paweł Paliński – „Blask”
11. Filip Haka – „Opowieści kosmobotyczne Dominika Vidmara”
12. Jakub Nowak – „Rychu”



1) Nowa Fantastyka 9/2011, „Inwazja”.



Autor: Adam Ł Rotter


Dodano: 2011-10-24 20:25:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Shadowmage - 21:57 24-10-2011
Coś te recenzje tego zbioru skłaniają do dziwnych porównań i przenośni. Ty piszesz o defibrylatorze, Fernir na Gildii o kijach długości scyzoryka... :D

A na poważnie - fajny tekst, zachęciłeś mnie do szybszego niż planowałem sięgnięcia po książkę.

Maeg - 21:59 24-10-2011
E Fenrir odpowiadał tam za korektę. :D

Shadowmage - 22:00 24-10-2011
Tja? To coś źle spojrzałem. Tak czy siak, tekst był... ciekawy :D

Bronsiu - 09:23 25-10-2011
Ja tam nie wiem ani co to hipster, ani co to vintage;) Ale nie o tym chciałem. Nie napisałeś, czyim tekstem jest ów "Rychu". Czyżby Kuby Nowaka? Bo jego nazwiska nie znalazłem w Twojej recenzji.

Ł - 09:38 25-10-2011
Tak, Kuby Nowaka. Recenzja w oryginale miała dodany jeszcze spis treści, nie wiem czemu w korekcie/redakcji ucięli go, służył właśnie do tego żeby nie wymieniać/powtarzać wszystkich autorów i nazw opowiadań w recenzji.

PS - a Sir Alexander i Dawid "Fenrir" Wiktorski swoją recenzją ukradli normalnie internet. :lol:

CezarIXen - 18:34 25-10-2011
Zachęciłeś mnie do zakupu, choć i tak zanim kupie minie trochę czasu, to zakup jest pewny...
Choć Lem to dla mnie głównie genialne i uwielbione ,, Dzienniki Gwiazdowe" czy ,,Bajki Robotów"
Bo ,,Głos Pana" czy Niezwyciężony" mnie nudził
,,Solaris" do połowy czytał się jednym tchem, olśniewał mnie, a potem też zaczął mnie nudzić, bynajmniej nie przestaje w próbowaniu Lema... W najbliższym czasie ,,Powrót z Gwiazda"...
A Wyliczam to, żeby spytać, czy uwielbienie ,,Dzienników" starczy by książkę czytać z ogromną przyjemnością...

Beata - 18:56 25-10-2011
Recenzja ma już przywrócony spis treści, który początkowo jedynie do karty książki powędrował. :)

Shadowmage - 19:20 25-10-2011
CezarIXen pisze:Bo ,,Głos Pana" czy Niezwyciężony" mnie nudził
No wiesz? "GP" właśnie skończyłem i chyba będzie to moja ulubiona książka Lema :)

CezarIXen - 19:51 25-10-2011
Ja nie mówi, że ta książka nie jest genialna, tylko, że zawiera grubą wartswe nudę, a przecież te dwie rzeczy się nie wykluczają :D
cóż nie czytałem tego z zapartym tchem, bo jest to książka gdzie co innego odgrywa role, a klimat jak dobrze pamiętam jest dość ,,gęsty" do przebrnięcia i ten klimat cóż pokonał mnie, bynajmniej lektury książki nie żałuje i za pewno za jakiś czas z innym nastawieniem powtórzę...
Niestety nie wszystkie książki Lema można czytać ot, tak z nudów...
Musiałem się wytłumaczyć, pisanie, że Lem jest nudny zawiera pewną dozę Herezji :)

Shadowmage - 20:05 25-10-2011
Nie no, ja też do ortodoksów nie należę i czasami Lem mnie nudził... ale akurat nie w tej książce :)

CezarIXen - 20:35 25-10-2011
Choć się nie dziwię, dlaczego jest dla ciebie najlepsza, Lem znowu wszedł na wyżyny wyobraźni i pomysły są naprawdę niezwykłe. I echa ich zostały mi w głowie, przykładowo czytając Ślepowidzenie miałem chwilowe skojarzenie świetlików jako wiadomości z ,,Głosu Lema", i tego skojarzenia trudno się było pozbyć. Niestety sposób zapakowania tych pomysłów w fabułę, nie podszedł mi.
Ale Lem to Lem i nie ma co dyskutować, warte jest chwili pomęczenia...

Ł - 00:16 27-10-2011
Ja do "Głosu Pana" mam stosunek ambiwalentny, czemu dałem wyraz na dzisiejszym Stolyku Literackim. Akurat ta ksiązką przez większość czasu faktycznie - przynudza, ale jej owoce intelektualne z końcówki wynagradzają te trudy. Wciąż - stawiam Solaris dużo wyżej.

Komentuj


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Morgan, Richard - "Siły rynku"


 Sanderson, Brandon - "Do gwiazd"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 Aldiss, Brian W. - "Non stop"

 Sanderson, Brandon - "Rytmatysta"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Podlewski, Marcin - "Księga Zepsucia. Tom 1"

 Sullivan, Michael J. - "Zniknięcie córki Wintera"

Fragmenty

 Zbierzchowski, Cezary - "Distortion"

 Rak, Radek - "Baśń o wężowym sercu"

 Petrucha, Stefan - "Marvel: Spider-Man. Wiecznie młody"

 Kańtoch, Anna - "Diabeł w maszynie"

 Bławatska, Helena P. - "Opowieści okultne"

 Majka Paweł, Rusak Radosław - "Czerwone żniwa. Uderzenie wyprzedzające"

 Karnicka, Anna - "Paradoks Marionetki: Sprawa Marionetkarza"

 Ruocchio, Christopher - "Imperium ciszy"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS