NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

Liu, Cixin - "Era supernowej"

Ukazały się

Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"


 Harkness, Deborah - "Cienie Nocy"

 Pilipiuk, Andrzej - "Karpie Bijem"

 Majka, Paweł - "Berserk. Spowiednik"

 Abbott, Tony - "Klątwa węża"

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Funke, Cornelia, del Toro, Guillermo - "Labirynt fauna"

 antologia - "Jednookie walety"

Linki

Simmons, Dan - "Wydrążony człowiek. Muza Ognia"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tytuł oryginału: The Hollow Man / Muse of Fire
Tłumaczenie: Piotr Staniewski, Janusz Ochab, Grażyna Grygiel
Data wydania: Czerwiec 2011
ISBN: 978-83-7648-762-5
Oprawa: miękka
Format: 125 x 195 mm
Liczba stron: 472
Cena: 38,00 zł
Seria Nowej Fantastyki



Simmons, Dan - "Wydrążony człowiek. Muza Ognia"

„Wydrążony człowiek. Muza ognia” to zestaw dwóch opowieści, które różni objętość, styl, gatunek, problematyka, jednym słowem: wszystko. Poza nazwiskiem autora – zaliczanego do grona najbardziej wszechstronnych i błyskotliwych twórców literatury fantastycznonaukowej (i nie tylko).

Dan Simmons to amerykański pisarz znany głównie z tetralogii science fiction Hyperion Cantos (dylogie Hyperion i Endymion), która przyniosła mu nagrody Hugo i Locusa. Pisarskie zainteresowania Simmonsa nie dają się jednak łatwo zaszufladkować, a z pewnością nie mieszczą się w granicach najszerzej nawet rozumianej fantastyki. Autor z równą swobodą tworzył przecież i fantasy, i horror, kryminały i powieści historyczne, a często wszystko to zamykał w okładkach jednej powieści. Przykładem niezwykłej wszechstronności Simmonsa może być genialny „Terror” napisany w 2007 roku, który łączy w sobie historyczne postacie, przygodowy wątek i elementy horroru, po mistrzowsku sięgając po narzędzia, które wydają się najodpowiedniejsze dla opowieści.
Wydawnictwo Prószyński i S-ka w Serii Nowej Fantastyki zaserwowało właśnie czytelnikom połączenie dwóch utworów Simmonsa. „Wydrążony człowiek” miał już swój polski przekład w 1997. „Muza ognia” to nowela dotychczas nad Wisłą niepublikowana, która w oryginale ukazała się w 2008. W tym duecie zdecydowanie przeważa „Wydrążony człowiek” – zarówno względem objętości (350 wobec 100 stron), jak i pod kątem literackiej jakości.

Muza ognia

Zastanawiam się, czy „Muza ognia” nie jest aby produktem wyciągniętym z dna szuflady i wydanym na fali popularności pisarza. Podczas lektury noweli trudno się bowiem oprzeć wrażeniu, że jest przekombinowana w sposób charakterystyczny dla młodych, inteligentnych i ambitnych pisarzy, którzy w ramach literackiego debiutu mają skłonność do intensywnego ostrzeliwania czytelnika erudycją i pomysłami, a którym brak powściągliwości i minimalizmu cechującego dojrzalszych twórców.
„Muza ognia” rozgrywa się w odległej przyszłości, ponad tysiąc lat po zniewoleniu ludzkości przez cztery obce rasy. Archonci, Poimeni i Demiurgowie ze swoistym bóstwem Abraxasem na szczycie tworzą hierarchiczną strukturę, w której ludziom przypadła rola robotników i niewolników. Simmons nie przykłada zbyt wiele wagi do opisu świata, a to, czego dowiadujemy się o obcych rasach, tworzy raczej groteskowy obraz rodem z fantastyki klasy „B”, w której obce formy życia szczycą się zawsze dużą ilością czułków i macek.
W ledwie naszkicowanej rzeczywistości spotykamy teatralną trupę, która podróżuje między planetami wystawiając sztuki Szekspira, a której przypadnie niebanalna misja o wielkim znaczeniu dla losów świata i ludzkości. Opowieść, którą snuje jeden z członków trupy, pełna jest cytatów i nawiązań do dzieł dramaturga ze Stratford. Zderzenie szekspirowskich sztuk z oryginalną wizją przyszłości i nieprzeniknioną naturą rządzących światem obcych ras tworzy intrygującą i wybuchową mieszankę, dla której trudno jednak znaleźć w fabule jakiekolwiek rozsądne rozwiązanie. Być może niżej podpisanemu coś umyka, ale „Muza ognia” sprawia wrażenie wysoce skondensowanej mieszanki sztafażu science fiction i szekspirowskich postmodernistycznych figli, która – oprócz bombardowania szalonymi pomysłami – nie opowiada w zasadzie żadnej sensownej i wciągającej historii.

Wydrążony człowiek

Żaden z powyższych zarzutów nie ima się za to do „Wydrążonego człowieka”, liczącej sobie kilkanaście już lat powieści, która ciągle oszałamia pomysłem, oryginalną realizacją i poruszającą, zapadającą w pamięć fabułą rozegraną kartami kilku perfekcyjnie nakreślonych postaci.
„Wydrążony człowiek” to historia Jeremy’ego Bremena, człowieka obdarzonego umiejętnością czytania ludzkich myśli. Nie jest to jednak – wbrew temu, czego można by się spodziewać – opowieść o przebiegłym wykorzystaniu tej niecodziennej zdolności. Czytać w ludzkich myślach – brzmi jak coś, o co można by prosić złotą rybkę. Tymczasem Simmons przedstawia ten „dar” jako źródło nieszczęść, przekleństwo, od którego nie sposób się uwolnić.
Simmons tworzy paradoks, pokazując, jak telepatia, zamiast zbliżać do ludzi i ułatwiać ich zrozumienie, czyni bohatera kompletnie osamotnionym, osaczonym przez cudze myśli. Naturalistyczny obraz człowieka, widzianego w psychologicznym negliżu, jest doprawdy porażający. Z pierwotnymi instynktami i bzdurnymi myślami widocznymi jak na dłoni, większość napotkanych postaci odstręcza i odpycha, a nader często nawet życzliwość i dobroć ujawnia czasem swój fałsz i ukryte motywy.
Powieść rozpoczyna się śmiercią Gail, żony Jeremy’ego, która pozostawia swego męża osamotnionego po dwakroć – bo nie tylko jako wdowca, ale i jako odmieńca, który stracił bratnią duszę i jedyną osobę, z którą udało mu się zbudować prawdziwą, głęboką relację. Jeremy’ego poznajemy w momencie tej tragedii, po której czytelnik obserwuje jego powolny upadek, a zarazem w licznych retrospekcjach zagłębia się w jego przeszłość. Te spojrzenia wstecz świetnie pogłębiają psychologię postaci i umiejscawiają wydarzenia w kontekście historii życia dwóch niezwykłych osób. Kipiącymi od emocji, sielskimi obrazkami przeszłości Simmons podsyca i tak już przytłaczającą, melancholijną wymowę powieści.
Warto ostrzec, że „Wydrążony człowiek” to książka smutna. Opowiada o przemijaniu i śmierci, o miałkości i płyciznach ludzkiej egzystencji, o naszym głębokim zakorzenieniu w biologii i zwierzęcej naturze. Ludzkie myśli, odarte z filtrów języka, konwenansu i przemilczenia, dają rozczarowujący obraz człowieka. Simmons – konsekwentnie realizując pomysł, leżący u fundamentów tej historii – tworzy coś na kształt psychologicznej pornografii. Tym większe wrażenie wywiera na tym tle obraz związku Jeremy’ego i Gail, jedynego jaśniejszego punktu opowieści, który przecież kończy się tragicznie już na pierwszych stronach.
Simmons nie oszczędza też czytelnikowi naukowych dygresji – pojawiają się efekt motyla, teoria chaosu, bifurkacje, atraktor Lorenza, mechanika kwantowa, Kot Schrödingera i drzewa Everetta. Znajomość żadnego z tych pojęć nie jest konieczna, ale na pewnym etapie ogólna w nich orientacja może znacząco uprzyjemnić lekturę i pogłębić zrozumienie fabuły.

Reasumując, przygotowany przez Nową Fantastykę zestaw wydaje się ambitnym akcentem w Serii. To obowiązkowa lektura dla tych, którzy cenią Simmonsa, a którzy nie mieli okazji poznać „Wydrążonego człowieka”, wydanego pod koniec lat 90. Jeśli jednak jedynym argumentem za kupnem tej książki miałaby być „Muza ognia” – cóż, wydaje się, że czytelnikowi grozi rozczarowanie.


Autor: Krzysztof Pochmara


Dodano: 2011-07-25 02:03:29
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

malakh - 10:02 25-07-2011
Hehe... świat dzieli się na tych, którym podoba się "Wydrążony..." i na tych, których zakochali się w "Muzie...";)

Chyba tylko mnie podobają się oba teksty, chociaż "Muza..." bardziej. Ta mikropowieść doskonale spełnia założenia "nowej space opery", łącząc w sobie epickość klasycznej space opery z głębią, której jej brakowało. Antologia, w której się ukazała, miała stanowić dowód na to, że ten gatunek wciąż ma przyszłość i że może być ambitny. Tylko kilku twórcom udało się to osiągnąć, co zauważył Jacek Dukaj, w tym Simmonsowi.

Ale fajnie, że chociaż "Wydrążony..." się spodobał.

Dzięki za recenzję.

ASX76 - 12:41 25-07-2011
"Wydrążony człowiek" to bardzo dobra powieść, więc spodobać się musiał. :P

Co tam w planach w tej serii ma być/będzie, jeśli wolno spytać? :wink:

malakh - 13:52 25-07-2011
Sierpień - "Jak przeżyć w fantastycznonaukowym wszechświecie"

Wrzesień - "Winds of Khalakovo" Bradley P. Beaulieu

Październik - "Crown Conspiracy" i "Avempartha" Michaela J. Sullivana

Listopad - "The Last Page" Anthony Huso

Styczeń -"Never Knew Another" J.M. McDermott

Poza tym "Postmortal" Drew Magary'ego, nowa trylogia C.S. Friedman, "Thief-Takers Apprentice" Stephena Deasa, "Throne of Crescent Moon" Saladina Ahmeda, serbska powieść fantasy i jeszcze kilka innych rzeczy;)

ASX76 - 19:46 25-07-2011
Poza Friedman, nazwiska nic mi nie mówią. Można je nieco przybliżyć? :)

Może byście w tej serii wypuścili dylogię fantasy Mordant's Need: The Mirror of Her Dreams + A Man Rides Through autorstwa S. Donaldsona?
Proszę spojrzeć na bardzo wysokie oceny na Amazonie -->
http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/ ... ativefic05
http://www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/ ... ativefic05

Maeg - 20:06 25-07-2011
Zaczyna się. :mrgreen:

toto - 20:09 25-07-2011
Ale jaki cwany, najpierw kulturalnie spytał o plany, dopiero później wyskoczył z Donaldsonem.

malakh - 20:51 25-07-2011
Donaldsona sobie zamówię u agentów;]

Kilka słów:

"Jak przeżyć..." - jedna z moich ulubionych powieści; cienka warstwa hard SF (chociaż solidna, a spojrzenie na podróże w czasie jak najbardziej oryginale) + świetny język, trochę humoru i dużo emocji (w zasadzie jest to historia relacja ojca i syna - tatusiek zaginął przed laty). Jak dla mnie cudo, powieść nominowana do Locusa i Campbella, baczko czytał i też chwalił.

"Winds of Khalakovo", które u nas wyjdą jako "Wichry archipelagu" - epickie fantasy, łączące w sobie trochę z Ziemiomorza (tyle że jest archipelag, poruszają się między wyspami za pomocą statków, które latają, ponieważ ludzie do pewnego stopnia kontrolują żywioły), rosyjskie klimaty (wzorowane na dworach carskiej Rosji) i intryg pałacowych. Mnie się bardz, bardzo podobało.

"Crown Conspiracy" i "Avempartha" czyli Michael J. Sullivan - mój ulubieniec, jeżeli chodzi o fantasy. W sumie fabuła niezbyt skomplikowana, bez super duper zawiłości, ale język taki, ze można czytać godzinami, a dwaj główni bohaterowie są po prostu cudni. W sumie więcej w tym powieści przygodowej, niż fantasy.

"The Last Page" - najbardziej przewrotna powieść, jaką czytałem w tym roku. Wyrabiasz sobie o niej zdanie po mniej więcej 20 stronach, po czym ona z łobuzerskim uśmiechem kopie cię w tyłek i drwi z twoich wyobrażeń. Po kolejnych kilkudziesięciu stronach to samo. I potem znowu! Strasznie fajne fantasy, ale bez mieczy i kłestów, za to ze szkołą magii, cudnym romansem (nie ckliwy, tylko zaskakujący) i odrobiną intrygii.

"Never Knew Another" - uuu, mhroczno. Dark fantasy, z brutaalnym światem, demonami i zdecydowanie nie dwukolorowym światem. Świetny język, doskonale budujący atmosferę.

ASX76 - 20:53 25-07-2011
Malakh, jako człek mądry, inteligentny, oczytany i wolny od anty-ASX-owskich fobii, może wejrzy łaskawszym okiem na książki fantasy które ośmieliłem się wymienić, bo mogą być warte wydania w jakże ładnie zapowiadającej się serii. :)

Oczywiście kulturalny post niewinnego ASX-a, błyskawicznie spotkał się z niegrzecznymi komentarzami panów nie potrafiących powstrzymać się od złośliwości/uszczypliwości. A później że niby ja prowokuję... :P

Bardzo dziękuję za info, szlachetny Malakhu.

Tigana - 21:25 25-07-2011
ASX76 pisze:Malakh, jak człek mądry, inteligentny, oczytany i wolny od anty-ASX-owskich fobii, może wejrzy łaskawszym okiem na książki fantasy które ośmieliłem się wymienić, bo mogą być warte wydania w jakże ładnie zapowiadającej się serii. :)

Według ostatnich sondaży przeprowadzonych przez niezależnych pracowników instytuty badań opinii publicznych w sieci nie ma osób wolnych od anty-ASX-owskich fobii oprócz samego ASX-a.
A zapowiedzi bardzo ciekawe

malakh - 21:32 25-07-2011
Tigana pisze:A zapowiedzi bardzo ciekawe


Siem staram;]

toto - 21:40 25-07-2011
A on? Ma jakieś szanse?
http://www.darylgregory.com/Default.aspx

ASX76 - 23:36 25-07-2011
Tigana pisze:Według ostatnich sondaży przeprowadzonych przez niezależnych instytuty badań opinii publicznych w sieci nie ma osób wolnych od anty-ASX-owskich fobii oprócz samego ASX-a.


"... przez niezależnych instytuty badań..." :lol:

Vampdey - 01:43 26-07-2011
Malakh, czy publikowanie jedynie pojedynczych powieści z twórczości autorów to ustalona polityka wydawnicza? Pytam bo Rankina przeczytałem i zastanawiam się czemu nie więcej ;)

malakh - 09:39 26-07-2011
Jeżeli Rankin się spodoba, to jak najbardziej będziemy wydawać kolejne książki. Wszystko rozbija się o to, czy znajdą się odbiorcy.

Odnośnie Gregory'ego - zastanawiam się nad nim. Wiesz, moja seria to nie UW - moje książki mają jednak zarabiać;) Odrzuciłem np. "Dream of Perpetual Motion" Dextera Palmera, "Quiet War" Paula McAuleya, a także "Shades of Grey" Jaspera Fforde nie dlatego, że były złe, wręcz przeciwnie - z tym że u nas znalazłyby z 1000, góra 2000 odbiorców.

toto - 11:29 26-07-2011
McAuley napisał trochę więcej książek. Może jest coś, co ma szansę zaskoczyć. Mnie jakoś najbardziej interesuje jego White Devils. A Quiet War jest początkiem serii. Nie wiem czy nie zmyślam, ale coś mi się wydaje, że mają być więcej niż dwa tomy. Może by zażarło?

Inna sprawa: nie myślałeś o zbiorach opowiadań? Taki Kosmatka na przykład. Ale tu może być ten sam problem co z Gregorym i McAuleyem. Kto to kupi?

malakh - 13:02 26-07-2011
Z McAuleyem jest jeden problem - on pisze space opery. A space opery w Polsce tak sobie. Ogólnie z SF u nas trudno, więc jak już coś wybieram, to powieści pokroju Yu czy "Postmortal" Magary'ego.

Zbiory opowiadań mnie nie kuszą. Zamiast wydawać wszystko, wolę wybrać to, co najlepsze i puszczać w NF. Tak samo z antologiami.

nosiwoda - 13:32 26-07-2011
ASX76 pisze:Malakh, jako człek (...) wolny od anty-ASX-owskich fobii
Tylko poczekaj. To kwestia doświadczenia.

"Muse of fire" chyba wyszło w którejś "New Space Opera" (sprawdziłem, w jedynce), to sobie tam przeczytam, za jakieś trzy lata.

malakh - 13:51 26-07-2011
"Muza..." w "The New Space Opera";]

ASX76 - 16:18 27-07-2011
malakh pisze:Donaldsona sobie zamówię u agentów;]



Może akurat przypasuje i Tobie i do serii. To byłoby idealne rozwiązanie.

Shadowmage - 09:16 11-08-2011
Jestem świeżo po lekturze. Należę do partii, która woli "Muzę ognia" niż "Wydrążonego człowieka".

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ostatniego strażnika"


Wygraj "Nawiedzenia"


Artykuły

Nie tylko Netflix animuje króliki, czyli „Wodnikowe Wzgórze” przez dekady


 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e06)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e05)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e04)

 Gra o tron subiektywnym okiem (s08e03)

Recenzje

Sullivan, Michael J. - "Śmierć Dulgath"


 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Sullivan, Michael J. - "Róża i cierń"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

 Szostak, Wit - "Poniewczasie"

 Sullivan, Michael J. - "Wieża Koronna"

 Sweterlitsch, Tom - "Świat miniony"

 Baxter, Stephen - "Masakra ludzkości"

Fragmenty

 Eames, Nicholas - "Krwawa Róża"

 Wójtowicz, Milena - "Vice versa"

 Christopher, Adam - "Ciemność nad miastem"

 Warren, Ed i Lorraine & Chase, Robert David - "Nawiedzenia. Historie prawdziwe"

 Guzek, Marcin A. - "Szare Płaszcze: Rubież"

 Babraj, Rafał - "Dystrykt Warszawa"

 Neiderman, Andrew - "Adwokat diabła"

 Heinlein, Robert A. - "Hiob. Komedia sprawiedliwości"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2019 nast.pl     RSS      RSS