NAST.pl
 
Komiks
  Facebook
Facebook
 
Forum

  RSS RSS

 Strona główna     Zapowiedzi     Recenzje     Imprezy     Konkursy     Wywiady     Patronaty     Archiwum newsów     Artykuły i relacje     Biblioteka     Fragmenty     Galerie     Opowiadania     Redakcja     Zaprzyjaźnione strony   

Zaloguj się tutaj! | Rejestruj

Patronat

Maszczyszyn, Jan - "Hrabianka Asperia"

Domagalski, Dariusz - "Delikatne uderzenie pioruna" (Rebis)

Ukazały się

Silverberg, Robert - "Skrzydła nocy"


 Larson, B.V. - "Bunt"

 Lem, Stanisław - "Fiasko"

 Lem, Stanisław - "Szpital Przemienienia"

 Hobb, Robin - "Skrytobójca Błazna"

 Gaiman, Neil - "Koralina"

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 Kozak, Magdalena - "Młody"

Linki


SFFiH #69 - omówienie numeru

„SFFiH” nie ma szczęścia do okładek: nawet jeśli się starają, wychodzi jak zwykle, czyli kiepsko – w przebłyskach do średnio. Najczęściej czasopismo wykorzystuje „gotowce” rodem z Fabryki Słów lub gier komputerowych; zapewne w ten sposób wychodzi taniej, ale równocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z reklamą danego produktu. Z drugiej strony, kiedy zostaje zaserwowany taki „potworek” jak okładka lipcowego numeru, to wolę sprawdzone wzorce. Początkowo próbowałem przypisać projekt graficzny do jakiegoś z opowiadań – nie udało się. Nie pasuje też do żadnej z ostatnio wydanych przez Fabrykę Słów książek czy znanych mi gier komputerowych. A może zagadka „nieskończonego smoka” tkwi w liczbie 69, bo z tym numerem „SFFiH” mamy do czynienia? Zostawmy jednak już tę nieszczęsną okładkę i przyjrzyjmy się bliżej zawartości pisma.
Pierwsze wrażenie jest jak najbardziej pozytywne – w końcu nie często w jednym miejscu można przeczytać najnowsze utwory Andrzeja Pilipiuka, Marcina Mortki i Tomasza Kołodziejczaka. Niestety nawet najpopularniejsze nazwiska nie gwarantują wysokiego poziomu tekstów.
Ot, taki „Aparatus” Andrzeja Pilipiuka. Opowiadanie z kategorii tych na serio – historia młodego poszukiwacza pamiątek dawnej epoki, prawdopodobnie alter ego samego pisarza, który znajduje zagadkowy przedmiot. Autor raz jeszcze stara się udowodnić przewagę dawnych czasów nad współczesnością, a pretekstem do tego jest właśnie tytułowy, tajemniczy bibelot. Czyta się, jak to u Pilipuka, bardzo szybko, zagadka wciąga, ale już rozwiązanie rozczarowuje. W rezultacie całość wywołuje u czytelnika poczucie niedosytu.
Podobnie ma się rzecz z „Kłopotami barona Hoogstratena” Agnieszki Hałas. Jej kolejny utwór o Krzyczącym w Ciemności nie jest złym opowiadaniem, ale równocześnie wydaje się być produktem wtórnym. Oś fabuły, podobnie jak w wielu poprzednich wypadkach, stanowi kolejne zlecenie, które ma wypełnić nasz znajomy mag. Zmianie nie ulega klimat, dekoracje, sposób prowadzenia opowieści, brakuje nowych elementów, które wzbogaciłyby świat Zmroczy. Szkoda, bo proza Hałas wciąż posiada duży potencjał.
Ciekawie prezentuje się za to „Dr. Frankenstein, jak mniemam?” Marcina Rusnaka. Gatunkowo otrzymujemy futurystyczny kryminał z nieodłącznym cynicznym gliniarzem,w tej roli Peter Hamilton, z tym że autor miał nieco większe ambicje niż powielanie Raymonda Chandlera. Jeśli wczytamy się głębiej w tekst, otrzymamy dobrze opowiedzianą historię poruszającą kwestie etyki badań medycznych oraz granic człowieczeństwa. I chociaż nie mamy do czynienia z jakimiś odkrywczymi przemyśleniami, to są one dobrze wkomponowane w fabułę i znacznie podnoszą ocenę tekstu. Tak tworzy się rozrywkę skłaniającą do myślenia.
„Karaibską krucjatę” Marcina Mortki, albo się kocha, albo nienawidzi. Ja, należę do drugiej kategorii, a lektura „Pasażera” nie wpłynęła na nagłą zmianę moich odczuć. Dostajemy to co zwykle: następną przygodę kapitana Williama O’Connora i jego załogi okraszoną sporą dawką lepszych i gorszych dowcipów. Miłośnicy dylogii będą zachwyceni, reszta niekoniecznie.
„Kwiatek” Krzysztofa Dybka to z kolei historia obsesji. Kwestię, czy faktycznie tytułowa roślina „pociągała” za wszystkie sznurki, czy mieliśmy do czynienia z chorobą psychiczną narratora pozostawię ocenie czytelników. Ze swojej strony pochwalę klimat opowiadania, „gęstą” atmosferę i świetnie oddany stan psychiczny bohatera. Solidny debiut.
Chociaż Krzysztof Baranowski napisał „Niebajkę”, to jednak jego opowiadanie ma sporo wspólnego z bajką. W końcu, gdzie indziej spotkamy króla, smoka i ogrodnika ubiegającego się o rękę pięknej księżniczki? Na całe szczęście nie wszystko idzie zgodnie z utartymi regułami, a spora porcja humoru czyni z tekstu prawdziwie relaksującą lekturę.
Mocno zniechęcił mnie do swojej twórczości Marcin Pągowski. Gdyby jego opowiadanie „Jako wola twoja” poszło w kierunku opowieści o dzielnym najemniku walczącym z bandą zbójców, nie byłoby tak źle. Niestety, autor postanowił wzbogacić historię o alternatywne wersje tych samych zdarzeń, co – w moim odczuciu – wywołało tylko i wyłącznie chaos. Pewnie znajdą się chętni, by go uporządkować, ja wolę w tym czasie poczytać stary komiks „Władca Gór”. Fabuła i klimat podobny, ale wykonanie dużo lepsze.
Na zakończenie Tomasz Kołodziejczak, który chyba pozazdrościł Stanisławowi Lemowi recenzowania nieistniejących książek i poszedł w jego ślady. Tym razem na warsztat poszedł Konstanty Arystyd Tabas i jego „Majowa katastrofa”. Na podstawie opisu jawi się nam ona jako publikacja naukowa traktująca o zagładzie Ziemi. Oczywiście takich dzieł powstało już multum, ale żadne z nich nie było tak mocno oparte na naukowych przesłankach. A jakich? Zachęcam do lektury. Świetny tekst i pozostaje mieć nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.
W dziale publicystyki na pierwszy ogień idzie dawno niewidziany Tomasz Bochiński, który w charakterystycznym dla siebie stylu, pokrótce omawia dorobek radzieckiej fantastyki. Pokrótce, bo na bardziej szczegółowe „polecanki” przyjdzie nam poczekać do kolejnych odsłon cyklu.
U Andrzeja Pilipiuka zwyczajowo obrywa się polskiemu systemowi oświaty, ale dużo więcej miejsca autor poświęcił ocenie polskiej mentalności. Można się z autorem w wielu kwestiach nie zgadzać, ale w stwierdzeniu, iż Polacy dużo narzekają, a równocześnie małą robią, by cokolwiek zmienić, tkwi ziarno prawdy.
Tak samo jak w felietonie Dariusza Domagalskiego, gdzie na czynniki pierwsze zostaje rozebrany mit o rycerskim etosie. Współczesna wizja rycerza, a realia historyczne to jednak nie to samo.
Trzecim „zgodnym” felietonistą jest Jarosław Grzędowicz. Bo trudno zarzucić kłamstwo stwierdzeniu, iż nawet mały krok, ale w dobrym kierunku, to sukces. Wszak nie od razu Kraków zbudowano.


Autor: Adam "Tigana" Szymonowicz


Dodano: 2011-07-23 20:15:13
Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

Tigana - 01:03 24-07-2011
ASX76 pisze:Czy te nazwiska kiedykolwiek gwarantowały wysoki poziom textów? :P

Czepiać się proszę pod recenzja. A i owszem wszyscy ci autorzy mają na składzie po kilka dobrych książek.

ASX76 - 14:09 24-07-2011
Grzeczne zapytanie jest czepianiem się? No, hello... :P

Mortka najlepszy miał debiut. Później było o wiele mniej ciekawie.

Iwanowan - 15:13 24-07-2011
Heh, mam dokładnie odwrotne wrażenia niż recenzent, poza "Niebajką". Ale nie o to chodzi, recenzja sprawnie napisana. Tylko orty poprawcie.

Tigana - 16:19 24-07-2011
ASX76 pisze:Grzeczne zapytanie jest czepianiem się? No, hello... :P

A bo ty zawsze sie czepiasz, pardon podnosisz głos w dyskusji :wink:
ASX76 pisze:Mortka najlepszy miał debiut. Później było o wiele m niej ciekawie.

Nie chce mi sie wałkować tej kwestii po raz "enty" -jak zwykle odsyłam do "Miecza i kwiatów" - według mnie najlepszej i najbardziej dojrzałej książki w dotychczasowym dorobku autora.
Iwanowan pisze:Heh, mam dokładnie odwrotne wrażenia niż recenzent, poza "Niebajką".

I oto chodzi. Nudno by było gdybyśmy się we wszystkim zgadzali. Odbiór prozy, tak jak innych dziedzin kultury, jest rzeczą jak najbardziej subiektywną.
Iwanowan pisze: Ale nie o to chodzi, recenzja sprawnie napisana.

Dziękuje:P
Iwanowan pisze:Tylko orty poprawcie.

A można prosić o przykłady?

historyk - 17:05 24-07-2011
Dla mnie ani Mortka, ani Kołodziejczak, ani Pilipiuk gwarancją wysokiego poziomu nie są. Średnia krajowa z wyskokami raczej w dół niż górę.

Iwanowan - 17:16 24-07-2011
Proszę: tą nieszczęsną okładkę --- tę nieszczęsną okładkę.
Współczesna wizja rycerza, a realia historycznego jednak nie to samo. --- tutaj też coś umknęło.

Iwanowan - 17:49 24-07-2011
Pilipiuk w "Strugając drewniane nogi" wspomina o "pewnym forum". Jestem niemal pewien, ze geneza tego felietonu jest tutaj: http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopi ... ght=#94748 --- gdyby kogoś interesowało, skąd to marudzenie na marudzących ;)
Przepraszam za post pod postem.

ASX76 - 19:12 24-07-2011
historyk pisze:Dla mnie ani Mortka, ani Kołodziejczak, ani Pilipiuk gwarancją wysokiego poziomu nie są. Średnia krajowa z wyskokami raczej w dół niż górę.


Do tego właśnie piję. ;)

Gwarancją wysokiego poziomu jest pani A. Brzezińska. I nikt więcej.

Tigana - 20:55 24-07-2011
ASX76 pisze:Do tego właśnie piję. ;)

To proponuje odstawić picie :wink:

ASX76 pisze:Gwarancją wysokiego poziomu jest pani A. Brzezińska. I nikt więcej.

Czyli dawny guru Marek S. Huberath poszedł już w odstawkę - typowe.

Iwanowan :arrow: dziękuje za korektę

ASX76 - 01:47 25-07-2011
ASX76 pisze:Gwarancją wysokiego poziomu jest pani A. Brzezińska. I nikt więcej.

Tigana pisze:Czyli dawny guru Marek S. Huberath poszedł już w odstawkę - typowe.


Dawny guru nie poszedł w odstawkę. Wyciągnąłeś błędny wniosek - typowe for You w odniesieniu do mojej skromnej osoby.
Tak się złożyło, że nie wszystkie jego utwory są na wysokim poziomie. Ot, i cała tajemnica. :lol: Ostatnia powieść średnio mi podeszła, w dużej mierze przez nadmiar obcych wyrazów, które wybijają z rytmu wczuwania się w lekturę. Ze 3 opowiadania z zacnego zbioru "Balsam ostatniego pożegnania" nie spodobały mi się. Wszystko już jasne, czy mam Ci jeszcze to narysować? :P

Tigana - 17:09 25-07-2011
ASX76 pisze:Tak się złożyło, że nie wszystkie jego utwory są na wysokim poziomie.

Tak szybko żeby nie przedłużać - dokładnie to samo można powiedzieć o Annie Brzezińskiej - przykładowo "Za króla, ojczyznę ...". Również wśród opowiadań znajdzie się jedno czy dwa słabsze. Inny słowy - nie generalizujmy.

ASX76 - 19:36 25-07-2011
Tigana pisze:
ASX76 pisze:Tak się złożyło, że nie wszystkie jego utwory są na wysokim poziomie.

Tak szybko żeby nie przedłużać - dokładnie to samo można powiedzieć o Annie Brzezińskiej - przykładowo "Za króla, ojczyznę ...". Również wśród opowiadań znajdzie się jedno czy dwa słabsze. Inny słowy - nie generalizujmy.


"Za króla... " to była wina konwencji, a poza tym była współautorką. Podejrzewam, że więcej w tej książce Wiśniewskiego niż jej.
Wszystkie opowiadania pani Brzezińskiej są OK, więc akurat jeśli o nią chodzi, generalizowanie jest do przyjęcia.

Adon - 15:59 04-08-2011
(...) wolę w tym czasie poczytać stary komiks „Władca Gór”. Fabuła i klimat podobny, ale wykonanie dużo lepsze.

Znaczy co, Rosiński lepiej rysuje od autora recenzowanego tekstu? Trudno się nie zgodzić. :lol:

Tigana - 16:34 04-08-2011
Van Hamme pisze lepsze scenariusze.

Adon - 14:20 06-08-2011
Porównujesz koła do kwadratów.

Poza tym wychodzi na to, że nie zrozumiałeś tekstu. U Van Hamme'a chodziło o paradoksy podróży w czasie, a tu o zupełnie co innego.

Tigana - 15:36 06-08-2011
Punktu wspólne: góry, banda najemników + zabawa z czasem. Jasne w opowiadaniu chodzi o zaklęcie/przekleństwo , ale w rezultacie otrzymujemy wersje alternatywna wydarzeń. Raz bohaterowie wpadają w zasadzkę, raz jej unikają itd. Dla mnie całość jest zbyt mocno pokręcona, a rozwiązanie nie satysfakcjonuje.

Adon - 22:09 07-08-2011
Tigana pisze:Punktu wspólne: góry

Są we "Władcy gór", tu nie ma.
Tigana pisze:banda najemników

Nie ma w żadnym.
Tigana pisze: + zabawa z czasem.

Jest we "Władcy gór", w tym tekście poniekąd, ale na zupełnie innej zasadzie.
Tigana pisze:Jasne w opowiadaniu chodzi o zaklęcie/przekleństwo

No właśnie nie. Mówiłem, że nie zrozumiałeś tekstu, na dodatek nie czytałeś go, jak widać, uważnie, z czego zapewne wynika ów brak zrozumienia, bo rozwiązanie jest podane na tacy.
Tigana pisze:Dla mnie całość jest zbyt mocno pokręcona, a rozwiązanie nie satysfakcjonuje.

No cóż, właśnie, dla Ciebie. Całkiem subiektywnie i ok. De gustibus non est disptandum.
Ale porównywanie dwóch zupełnie odmiennych dziedzin sztuki jest chybione. To jak bym powiedział, że mi się bardziej podoba "Lekcja anatomii doktora Tulpa" Rembrandta od "Dr Frankenstein, jak mniemam?" Marcina Rusnaka.

Tigana - 22:25 07-08-2011
Adon pisze:Są we "Władcy gór", tu nie ma.

Tu bym sie kłócił - zerknij na pierwsze zdanie w rozdziale VIII i epilogu.

Adon pisze:
Tigana pisze:banda najemników

Nie ma w żadnym.

Mój błąd semantyczny - miałem na myśli bandę zbójów.

Adon pisze:
Tigana pisze: + zabawa z czasem.

Jest we "Władcy gór", w tym tekście poniekąd, ale na zupełnie innej zasadzie.

Dla mnie wygląda to podobnie raz jedni giną, raz sami zabijają.

Adon pisze:
Tigana pisze:Jasne w opowiadaniu chodzi o zaklęcie/przekleństwo

No właśnie nie. Mówiłem, że nie zrozumiałeś tekstu, na dodatek nie czytałeś go, jak widać, uważnie, z czego zapewne wynika ów brak zrozumienia, bo rozwiązanie jest podane na tacy.

Moja wina pisałem post z pamięci - sięgnąłem teraz po tekst źródłowy - pozostałości po starożytnym kulcie.

Adon pisze:
Tigana pisze:Dla mnie całość jest zbyt mocno pokręcona, a rozwiązanie nie satysfakcjonuje.

No cóż, właśnie, dla Ciebie. Całkiem subiektywnie i ok. De gustibus non est disptandum.

Tu się zupełnie nie zgodzę - brak dyskusji niszczy sens istnienia naszego portalu. Bardzo się ciesze, ze ktoś zwraca uwagę na to co i jak piszę.

Adon - 22:43 07-08-2011
Tigana pisze:Tu bym sie kłócił - zerknij na pierwsze zdanie w rozdziale VIII i epilogu.

Stoi tam, że droga prowadzi z gór, ale jak wyciągnąłeś wniosek, iż akcja dzieje się w górach, tego nie wiem, bo ani razu w tekście o tym nie ma. Dzieje się, owszem, w lesie, mieście, jakiejś wsi, ale nie w górach.

Tigana pisze:Mój błąd semantyczny - miałem na myśli bandę zbójów.

We "Władcy gór" nie ma mowy o zbójach. Saxegaard jest władcą gór i rządzi nimi. Każdego władykę o twardej ręce można by zatem nazwać zbójem. ;) Zresztą w ten sposób podchodząc oba dzieła są podobne do masy starszych utworów, gdzie są góry, zbóje, czy najemnicy. ;)

Tigana pisze:Dla mnie wygląda to podobnie raz jedni giną, raz sami zabijają.

To będzie jak wyżej. Dziwne podobieństwo - ogromna liczba utworów, w których ma miejsce jakaś akcja jest zatem podobna.

Tigana pisze:Moja wina pisałem post z pamięci - sięgnąłem teraz po tekst źródłowy - pozostałości po starożytnym kulcie.

Ja sobie zatem pozwolę na cytat: "Uważaj, czego sobie życzysz, Bedivere!... I gdzie! Bo się jeszcze spełni!" i o to tu tak naprawdę chodzi, a nie o te podróże w czasie.

Tigana pisze:Tu się zupełnie nie zgodzę - brak dyskusji niszczy sens istnienia naszego portalu. Bardzo się ciesze, ze ktoś zwraca uwagę na to co i jak piszę.

Ok. to czasem jeszcze "pozwracam uwagę". ;)
Co i tak nie zmienia faktu, że takie ocenianie jest bardzo subiektywne i co jednemu się będzie podobać, innemu wcale. No, ale nie uprawiamy tu przecież prawdziwej krytyki literackiej, bo nie o to na portalu chyba chodzi?

Komentuj


Konkurs

Wygraj "Ukrytego Asa"


Wygraj "Maddaddam" Atwood


Artykuły

Co nas czeka w 2017 roku?


 Kreator światów w spódnicy – krótka opowieść o Ursuli K. Le Guin

 Wywiad z Marcinem Podlewskim

 Senność

 Arkhamer 2016 - relacja

Recenzje

Alexander, Stephon - "Jazz i fizyka"


 Nagata, Linda - "Ciężkie próby"

 Przybyłek, Marcin - "Gamedec. Sprzedawcy lokomotyw"

 Waletow, Jan - "Dzieci martwej ziemi"

 Blatty, William Peter - "Egzorcysta"

 Podlewski, Marcin - "Głębia. Napór"

 Waletow, Jan - "Ziemia niczyja"

 Gromyko, Olga - "Wiedźma opiekunka"

Fragmenty

 Marchewka, Tomasz - "Wszyscy patrzyli, nikt nie widział"

 McDonald, Ian - "Luna: Wilcza Pełnia"

 Ryman, Geoff - "Tlen"

 Tidhar, Lavie - "Stulecie przemocy"

 Priest, Christopher - "Człowiek z sąsiedztwa"

 Kosik, Rafał - "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony"

 Weeks, Brent - "Krwawe zwierciadło"

 Johansen, Erika - "Losy Tearlingu"

Projekt i realizacja:sismedia.eu       Reklama     © 2004-2017 nast.pl     RSS      RSS